Nikt nie przyszedł
Kowalski upadł na ulicy.
Nie żyje.
Wielu ciekawskich.
Na ulicy zatrzymano ruch.
Przyjechało pogotowie,
ciało zawieziono do kostnicy.
Trzy dni czekano na
członków rodziny,
na przyjaciela lub znajomego.
Nikt nie przyszedł.
Ciało złożono w czymś
w rodzaju lodówki.
Przedziwny symbol:
lodówki-trumny dla ludzi,
o których zapomniano.
Czeka się następne
czternaście dni.
Nikt nie przychodzi.
Pewnego popołudnia
zwłoki zawieziono
na cmentarz i pochowano.
JAK JAKAŚ RZECZ NICZYJA.
Kowalski czuł się
samotny w tym mieście,
bo inni już dawno go pogrzebali.
Phil Bosmans

|