Nikt nie przyszedł
Kowalski upadł na ulicy.
Nie żyje.
Wielu ciekawskich.
Na ulicy zatrzymano ruch.
Przyjechało pogotowie,
ciało zawieziono do kostnicy.
Trzy dni czekano na
członków rodziny,
na przyjaciela lub znajomego.
Nikt nie przyszedł.
Ciało złożono w czymś
w rodzaju lodówki.
Przedziwny symbol:
lodówki-trumny dla ludzi,
o których zapomniano.
Czeka się następne
czternaście dni.
Nikt nie przychodzi.
Pewnego popołudnia
zwłoki zawieziono
na cmentarz i pochowano.
JAK JAKAŚ RZECZ NICZYJA.
Kowalski czuł się
samotny w tym mieście,
bo inni już dawno go pogrzebali.
Phil Bosmans

Wasze komentarze:
|
iwona: 16.10.2009, 12:59
|
|
jakie zycie,taka smierc...niech na nasz pogrzeb przyjdzie jedna osoba,ale co nas kochala.A nie sto tylko z z powodu,ze "tak wypada",lub z ciekawosci ...To tak jak z przyjaciółmi...niech bedzie jeden,a szczery i bezinteresowny.
|
|
Saherb: 15.02.2008, 00:14
|
|
Żył jak bezpański pies i pochowano go jak psa.
|
|
Aldiczek: 17.09.2007, 18:39
|
|
Co uczyniliście jednemu z tych najmniejszych mi uczyniliście - mówi Jezus - co czynię dla tych którzy są obok...obym w każdym potrafiła ujrzeć oblicze Chrystusa...a szczególnie w tych o których zapomnieli najbliżsi....
|
|
Geber: 06.09.2007, 22:49
|
Samotność plennie wyrasta,
Najczęściej na pustyni miasta.
|
|
Arktik: 03.08.2007, 22:49
|
|
Bolesne
|
|
Cuhna: 07.05.2007, 20:50
|
|
I taka o nas samych prawda, po naszej smierci ile osob przyszloby do kostnicy?
|
|