Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Leczyć, ale nie za cenę ludzkiej godności chorego

Postęp nauki i technologii daje lekarzom wspaniałe możliwości leczenia, ale także stwarza ryzyko zapomnienia, że pacjentem jest człowiek.

Podczas stażu na neonatologii (dziedzina medycyny zajmująca się nowo narodzonymi dziećmi) zdarzało mi się stawać w zadziwieniu nad inkubatorem z maleńkim wcześniakiem i patrzeć na niego przez szybę. To wstrząsający widok: z malutkiej buzi wystaje rurka intubacyjna zmierzająca do respiratora, gdzie ustawione są wszelkie parametry oddychania, przy nosku przyklejona niewielka sonda dożołądkowa, przeznaczona do karmienia, na rączkach wkłucia dożylne z podłączonymi pompami, tłoczącymi do małego organizmu odpowiednie leki, jeszcze cewniczek do pęcherza, czujnik temperatury przylepiony na skórze, na paluszku urządzenie o nazwie pulsoksymetr, wokół monitory i wskaźniki. Nie był to dla mnie nowy widok, ale nie mogłem nie stawiać sobie pytań: Gdzie jest granica techniki? Jak daleko może sięgnąć kontrola życiowych funkcji człowieka? Sam często wpadałem w pułapkę nowoczesności - kiedy po in terwencji u dziecka spoglądałem na wskazania monitora, pani doktor przywoływała mnie do porządku: "Patrz na pacjenta, on jest najważniejszy!"

Staż z psychiatrii odbywałem na oddziale dzieci i młodzieży. Któregoś dnia miałem z pilną sprawą udać się na inny oddział. Zatrzymał mnie pacjent. Był w takim stadium choroby, które charakteryzuje się niebywale szybkim napędem myślowym i pobudzeniem psychoruchowym. Nigdy wcześniej nie spotkałem kogoś, kto mówiłby tak szybko i o tylu rzeczach na raz. Chociaż ten potok słów trwał dosłownie kilka chwil, ponieważ bardzo się spieszyłem i musiałem iść, chłopiec przez ten krótki czas zdążył wywnioskować, w jakim domu mieszkam, jakim samochodem jeżdżę, czy podobam się kobietom. Jeszcze długo myślałem o tym spotkaniu.

Dwa różne obrazy współczesnej medycyny. Neonatologia - triumf medycyny konwencjonalnej, opartej w dużej mierze na zdobyczach nauki i techniki. I psychiatria, która choć też nowoczesna - dzięki skutecznym lekom i nowym sposobom terapii może pomóc pacjentom - pozostaje dziedziną zagadkową. Przyczyny chorób psychiatrycznych, jeśli pominąć kilka odpowiedzi z zakresu genetyki i neurologii, nadal są niewyjaśnione. Obydwie dziedziny medycyny dotyczą tego samego ciała człowieka. Gdy je konfrontuję, przychodzi mi na myśl jeszcze jedno porównanie.

Niedawno, w 2001 roku, zakończyło się ogromne, międzynarodowe przedsięwzięcie nazwane Humań Genom Project. W licznych laboratoriach na całym świecie, po latach pracy, udało się ostatecznie odczytać cały zapis DNA człowieka. I co się okazało? Otóż geny, najważniejsze części DNA, odpowiedzialne za tworzenie struktur białkowych i funkcjonowanie komórki, a co za tym idzie, całego organizmu, stanowią jedynie ok. 1,5% całego ludzkiego DNA. Czemu zatem służy ponad 98% nieaktywnego DNA w człowieku? Na razie nie wiadomo. Paradoks - z jednej strony kolejny milowy krok nauki, z drugiej zaś - pokorne uznanie ludzkiej niewiedzy.

Lekarzowi, który potrafi poruszać się w gąszczu komputerowych danych, wśród mnóstwa wyników badań dodatkowych, zaprzęgającemu w stawianie diagnozy całą swoją wiedzę, wydaje się czasem, że zna odpowiedź na każde pytanie. Obserwując coraz to bardziej skomplikowane i wyrafinowane rodzaje zabiegów operacyjnych, często również chce się powiedzieć, że nie ma już barier dla dalszego postępu medycyny interwencyjnej. Jednakże co najmniej tak samo często przychodzi lekarzowi stanąć w sytuacji, w której mimo wykonania całego zestawu badań i szeroko zakrojonej diagnostyki, stwierdza, że nie zna przyczyny choroby. Innym razem bezradnie rozkłada ręce, próbując znaleźć powód pogorszenia się lub poprawy stanu pacjenta. Uczy się pokory.

Wtedy często mówi się, że medycyna jest sztuką i że nie ma w niej miejsca na gotowe odpowiedzi. W tym względzie można porównać lekarza do artysty malarza - jego sukces zależy od tego, jak doskonale uda mu się dobrać właściwą kompozycję stworzoną z palety jego możliwości: głębokiej wiedzy, wystarczającego doświadczenia i mądrej intuicji. Są różni lekarze, różne stwarzają też "obrazy". Pewnie dużo w tym wszystkim prawdy, ale moim zdaniem dochodzi tutaj jeszcze jeden element. Lekarz odkrywa z czasem prawdę, że nie on stworzył kolory swej palety, ale że one zostały mu dane i że nie wszystkie pociągnięcia pędzla były jego dziełem. Przychodzi wreszcie czas na spotkanie Pana Boga i na stwierdzenie, że jest się narzędziem w Jego ręku. Rozwijająca się dynamicznie medycyna uświadamia sobie, że ma służyć człowiekowi, a nie panować nad nim. Jej celem jest tylko pomagać Stwórcy tego cudownego organizmu, którego ona od tylu wieków nie przestaje poznawać.

 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt

© 2001-2021 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej