Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Wolni od depresji

     Żyjemy w świecie, w którym bardzo wielu ludzi cierpi na depresję i trwa w ciągłym smutku. A przecież Jezus przyszedł, na ziemię, aby uwolnić człowieka ze wszystkich jego zniewoleń, uciemiężeń, w tym także z depresji. Święty Jan w swojej Ewangelii mówi o Jezusie: W Nim było życie (J 1,4). Jezus przyszedł po to, aby przenieść nam życie, radość i pokój. Bóg nie stworzył nas z depresją! Sam Jezus powiedział: Pokój zostawiam wam (J 14,27). W innym miejscu powiedział także: aby moja radość w was była i aby radość wasza była pełna (J 15,11). Jesteśmy powołani do tego, aby przeżywać pokój i radość Jezusa. Niestety, nie zauważamy tego w dzisiejszym świecie. Musimy więc zmierzyć się z tym problemem i zastanowić się: skąd bierze się depresja i jak się od niej uwolnić?

     Spójrzmy najpierw na symptomy tej chorob. Wymienię tylko niektóre z nich, ponieważ o o innych można przeczytać w książce mojego autorstwa, zatytułowanej: Jak zwyciężyć depresję.

     OBJAWY I PRZYCZYNY DEPRESJI

     Depresja prowadzi do bezsenności. Osoby cierpiące na tę chorobę śpią mało i źle. Nie odpoczywają w czasie snu. Choroba ta przynosi ciągłe zmęczenie i niezadowolenie z siebie. Człowiek będący w depresji nie umie kochać. Jest ciągle smutny. Nie akceptuje siebie takim, jakim jest. Nie akceptuje także innych. Żyje w ciągłym niepokoju, lęku i bojaźni. Kto jest w depresji - nie umie życ we wspólnocie. Bardzo trudno takiej osobie rozmawiać i dyskutować z innymi. Skupia się głownie na sobie, jest egocentykiem.

     Przyjrzyjmy się teraz niektórym przyczynom depresji. Główną z nich jest życie w grzechu. Grzech daje jedynie fałszywą radość, która nie trwa długo. Tam, gdzie nie ma Boga - nie może być radości i pokoju. Życie bez Boga prowadzi więc do depresji.

     Depresja spowodowana jest także brakiem przebaczenia. Kiedy ktoś nienawidzi, nie czuje w sobie pokoju ani radości. Aby zwyciężyć nienawiść, wystarczy, byśmy tego chcieli i prosząc Boga o pomoc podjęli decyzję: "Decydują się wybaczyć. Nawet wtedy, gdy tego jeszcze nie czuję". I to wystarczy, by wyzdrowieć.

     Inną przyczyną tej choroby jest pycha, przekonanie "jestem najlepszy ze wszystkich". Dochodzi do tego zadufanie: "kocham siebie samego, ale nie interesują mnie inni".

     Powodem depresji może być także zło niezawinione albo wspomnienie zła, jakie uczyniliśmy w przeszłości lub którego doświadczylismy od innych.

     Depresja może być spowodowana stratą bliskiej osoby, nieudanym małżeństwem czy narzeczeństwem. Także wtedy, gdy dziewczyna chce wyjść za mąż i nie znajduje nikogo, lub gdy chłopak nie może sobie znaleźć kandydatki na żonę. Są ciągle niespokojni, podenerwowani...

     Inną przyczyną jest chciwość. Człowiek chciwy nigdy nie jest zadowolony, zawsze chce mieć więcej.

     Przyczyną depresji jest także megalomania - kiedy ktoś nieustannie się czymś szczyci i chce, aby go chwalono. Gdy inni tego nie czynią, osoba taka denerwuje się, złości i wpada w depresję.

     Cierpieć na depresję będzie również ktoś kto jest nieustannie z sobie niezadowolony (np. perfekcjonista) lub ciągle użala się nad sobą: "jestem chory, nieszczęśliwy, nie mogę już więcej".

     Jak już wspomniałem, człowiek w depresji żyje w samotności i sam odrzuca towarzystwo innych. Wiele osób przychodzi do mnie i mówi: "Ojcze, w moim domu jestem sama, a bardzo chciałabym mieć kogoś do towarzystwa". Odpowiadam: "Nigdy nie jesteś sama. Jesteś z pięcioma osobami: Ojcem, Synem, Duchem Świętym, Maryją i z sobą samą". Jeżeli ktoś ma wiarę - nigdy nie pozostaje sam. Jeden ze świętych mówił: "Nigdy nie jestem sam wtedy, kiedy jestem sam". Święci wręcz chcieli pozostawać w samotności, ponieważ byli świadomi, że mają Boga w sobie i przy sobie!

     U osób cierpiących na depresję może pojawić się gniew wobec Boga, dlatego, że nie dał im tego, co mają inni: pracę, dom; nie dal danej osobie męża lub żony. Za wszystko obwiniają Boga. A przecież On jest Ojcem, który nas kocha! Osoba pogrążona w depresji zaczyna występować także przeciwko innym ludziom, jest zawsze zagniewana i w niezgodzie ze wszystkimi.

     Jest jeszcze jedna, bardzo poważna przyczyna depresji: zaangażowanie w okultyzm. Okultyzm jest skumulowaniem wszelkiego zła. Osoba zamieszana w okultyzm nigdy nie będzie spokojna, ponieważ "otworzyła drzwi" szatanowi, który przyszedł kraść, zabijać i niszczyć. Kto jest zamieszany w okultyzm - znajduje się pod wpływem złego ducha i z tego względu szczęśliwy być nie może.

     Istnieje także problem nekromancji (kontaktów z umarłymi). Niektórzy rozmawiają z umarłymi, np. poprzez medium. Mówią potem: "Widziałem mojego dziadka, rozmawiałem z ojcem, z przyjacielem, który już umarł". To jest kłamstwo i oszustwo diabła. Zmarli nie rozmawiają - w ich imieniu "mówi" szatan, podszywając się pod zmarłego. Kto praktykuje takie kontakty, jest potępiony przez Słowo Boże. W Księdze Powtórzonego Prawa Pan mówi: Nie znajdzie się pośród ciebie nikt..., kto by uprawiał zaklęcia, pytał duchów i widma, zwracał się do umarłych. Obrzydliwy jest bowiem dla Pana każdy, kto to czyni (Pwt 18,10-12)

     RATUNEK W JEZUSIE

     Nie wystarczy przyznać: "Jestem w depresji". To zbyt łatwe. Trzeba sobie zadać pytanie: dlaczego? Osoby, które do nas przychodzą chciałyby uzyskać uwolnienie w jednej minucie. Kiedyś przyszła do mnie pewna pani i powiedziała: "Ojcze, niech mnie ojciec uzdrowi, jestem w depresji. Ale proszę to zrobić szybko, ponieważ czeka na mnie mąż". Rzeczywiście, jej mąż czekał na zewnątrz w samochodzie z włączonym silnikiem...

     Uwolnienie z depresji polega na współpracy z Panem i nie przychodzi od razu, choć i tak może się zdarzyć. Zazwyczaj trzeba wytrwałej modlitwy. Ten kto pragnie uwolnienia - musi mieć dużo cierpliwości. I ten, który się modli o uwolnienie, także musi być cierpliwy, musi mieć czas.

     Zęby uwolnić się od depresji, potrzeba dwóch osób, po pierwsze: specjalisty. Nie mówię tu o lekarzach ani o psychiatrach, ale o największym Specjaliście, który nazywa się: Jezus. To On uwalnia nas z depresji. Ile osób widziałem w moim domu modlitwy, które przychodziły pogrążone w depresji, smutku i żalu. Kiedy przyszły dwa, trzy razy, uczestnicząc w naszych mszach charyzmatycznych, uwolnienie następowało w sposób cudowny. Jezus je uzdrowił! Ale osoba, która chce być uzdrowiona z depresji, sama musi się poddać temu Specjaliście, wierząc, że Jezus jest największym Lekarzem i uzdrawia ze wszystkich chorób.

     Drugą osobą jest sam chory, który musi współpracować z modlącym się za niego. Jezus powiedział: Jeżeli ktoś jest spragniony, a wierzy we Mnie - niech przyjdzie do Mnie i pije! Jak rzekło Pismo: Strumienie wody żywej popłyną z jego wnętrza (J 7,37-38). Z serca osoby, która się modli, wytrysną strumienie żywej wody. Z własnego doświadczenia mogę zaświadczyć, że kiedy chorzy, nad którymi się modlimy, zostają uzdrowieni - później idą modlić się o uzdrowienie innych, bo chcą dzielić się z nimi swoją radością. Wtedy wszyscy pytają: "Jak to się stało, że jesteś taki zmieniony? Wziąłeś jakieś nadzwyczajne leki?" No cóż, psychiatra może uwolnić pacjenta od choroby, może uwolnić go od ciężaru, jaki ten człowiek nosi w sobie, ale nie jest w stanie wypełnić pourazowej pustki.

     Jezus powiedział: Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Jezus uzdrawia! Oczywiście może także uzdrowić poprzez lekarza, ale lekarz sam nie ma środków, by "dać" zdrowie - może posłużyć się lekarstwami, umocnić, dodać odwagi. Ludzie biorą lekarstwa uspokajające codziennie, ponieważ te lekarstwa nie dają uspokojenia na długo. Problem w tym, jak zapełnić pustkę, która pozostaje po wyleczonej przez lekarza chorobie. Kiedy Jezus uzdrawia - najpierw uwalnia nas od wszelkiego złą, a następnie pustkę, która w ten sposób powstała, napełnia swoją radością, pokojem i szczęściem. Przychodzi sam, a kiedy On przychodzi do nas - jesteśmy szczęśliwi tą radością, której nie może dać nam świat, radością, której nie znajdziemy ani w aptekach, ani w rozrywce. Dlatego warto Mu się powierzyć całkowicie i na zawsze...


ks. Serafino Falvo


Tekst pochodzi z Dwumiesięcznika
Katolickiej Odnowy Charyzmatycznej

Marzec/Kwiecień 2001



   

Wasze komentarze:
 magi: 19.03.2011, 16:49
 depresja nie bierze się od tak. Są różne przyczyny czasem coś się nawarstwia i osłabia naszą psychikę które jest ciągle atakowana. Problem tkwi albo w nas albo w naszym środowisku które nas niszczy. Jezus ma na każdego problemy człowieka odpowiedz i takie środki aby każdy mógł powieść swój krzyż i być zbawionym. Depresja to cierpienie. Zdajemy sobie sprawę że jesteśmy słabi. Nie należy ufać temu co czujemy czyli ciągłemu stanowi beznadziejności bo zły chce nas w nim zamknąć. Jezu wyłam mury naszej samotności i bezsilności.
 cines: 24.12.2010, 01:01
 Kochani Jezus naprawdę wyciąga z depresji. Wiem co to znaczy ufać, gdy nie ma nadziei. Wydaje się, że się nie da, ale trzeba próbować. Chrystus żyje i chce naszego szczęścia. Trzeba to sobie uświadomić pomimo ciemności która w tej chwili w nas jest. On jest ponad Tym. Prawda jest gdzie indziej. Prawda jest inna niż to co podpowiada depresja. Po każdej nocy przychodzi dzień. Dzięki Ci Jezu za Twoją łaskę. Ty jesteś prawdziwym lekarzem. Duchu Święty przyjdź do wszystkich, którzy Cię potrzebują, uwolnij ich od depresji, napełnij ich Twoim światłem. Maryjo wstawiaj się za nami. Kochani, mówicie różaniec. Nawet gdy nie wierzycie, niech to będzie sucha formułka. Nie ma takiej sprawy, której nie rozwiązało by się za pomocą różańca. Modlę się za Was kochani bo wiem co przeżywacie, bo sam to przeżyłem w młodym wieku bo 19 lat. Uzdrowienie nie przyszło od razu. Życie blisko Kościoła, korzystajcie z sakramentów. Nie mówię, byście nie chodzili do lekarza jeśli sytuacja tego wymaga to oczywiście. Ale pamiętajcie, że wszystko mamy z łaski Boga. Wszystko.
 Sabina: 27.09.2010, 14:48
 To przykre,że ludzi chorych tak się przekreśla. Ja mam jednak głęboką nadzieję,że zamierzenia Boga są odmienne. Nie zamieszczono mojego poprzedniego komentarza, tylko dlatego,że były tam słowa krytyki dla autora artykułu. Nikomu nie zyczę choroby, ale zdrowi nie powinni tak przekreślać chorych i to powołujac się jeszcze na Imię Boga.Zostawmy to Bogu.
 Sabina: 27.09.2010, 12:48
 Jestem tym artykułem zdruzgotana,załamana. Jak można winić chorego,za to że jest chory!To już naprawdę szczyt głupoty i ignorancji.Takie podejście do sprawy to jest dopiero pycha. Autor zapomniał dodać przypadki dzieci skrzywdzonych w dzieciństwie i potem nie umiejących otworzyć się na ludzi,zalęknionych ciągle, zapomniał o depresji wynikającej z chorób somatycznych. Tak ludzie potrafią właśnie dokopać leżącemu. Całe szczęście,że jest Boże Miłosierdzie i że Bóg wszystko widzi.
 :): 17.06.2009, 09:58
 Byłam w depresji i Jezus mi pomógł trzeba mu tylko zaufać
 bratek: 26.05.2009, 00:34
 Mnie się podoba cały ten artykuł. To są podane tylko niektóre przykłady przyczyn depresji i niekoniecznie wszystko w stosunku do osoby cierpiacej na depresję musi się tu co do joty zgadzać. Nie rozumiem tych co się burzą, że tak nie jest. Na pewno wydana ta książka zawiera więcej materiału na powyższy temat. Każdy człowiek jest inny i każdy może z wielu innych różnych przyczyn chorować. Np. nie jest tu wspomniane o tym, że poświęcenie dziecka diabłu sprawia, że może być ono nawet opętane, że czasem cierpi się za grzechy i innych czy nawet i przodków, że grzechy bałwochwalstwa czyli przykładowo joga czy wróżbiarstwo, wiara w reiki czy inne energie zamiast w Boga może doprowadzić też do choroby...itp. Najczęściej to sami zapracowujemy sobie na różne zresztą choroby a wiadomo, że Pan Jezus jest najlepszym i cudownym Lekarzem. Modlitwa i to każda może zdziałać dosłownie cuda ale często bywa tak, że oczekuje się od Boga uzdrowienia a życia swego nie chce się zmieniać. Wymaga się czegoś od Boga albo i obwinia za coś, zaprzestaje modlitw czy chodzenia do Kościoła. Nie jest sztuką uważam wygonić szatana z czyjejś duszy, jeśli istnieje taka potrzeba, choć powinni to robić tylko i wyłącznie egzorcyści mianowani przez Biskupa ale jeszcze pustkę należy potem wypełnić Bogiem. Inaczej jak mówi nam jedna z przypowieści to przyjdzie więcej złych duchów kiedy mieszkanie serca nie będzie przez Boga zamieszkane. Samemu się tylko czegoś wymaga ale nic nie chce dać w zamian, my patrzymy po ludzku i widzimy to tak jak sami byśmy chcieli, by było. Chcemy bogactwa a Bóg daje biedę, chcemy zdrowia a chorujemy, chcemy szacunku od ludzi a mamy od nich krzywdę i zaczynamy może nawet ich nienawidzieć. Czasem choroba może być dla naszych dusz jedynym ratunkiem, możemy być różnie doświadczani a wszystko to jest dla naszego dobra. Najważniejsze to jest zakończenie tego artykułu, by całe swoje życie oddać Panu Jezusowi, wybrać sobie Pana Jezusa za Pana swego życia i powierzyć Mu wszystko. Bóg kocha każdego z nas obojętnie w jakim jesteśmy stanie chce nas przytulić i ukoić nasz ból. Nawet św. Arnold cierpiał na depresję a pod koniec swego życia został z niej uleczony. Nikt chorować nie chce ale jeśli już ktoś cierpi niech nie cierpi daremnie. Cierpi każdy w jakiś sposób, bo cierpienie jest wpisane w nasze życie. Cierpią ludzie w szpitalach, na wózkach, cierpiał Jan Paweł II, Ojciec Pio, św. Tereska i inni. Wszyscy jesteśmy też grzeszni a każdy nawet najmniejszy grzech oddala nas od Boga. Kto trwa w grzechu niech z nim zerwie, bo życie bez Boga jest udręką a Pan Jezus jest drogą do Ojca i tylko Pan Jezus może każdego z nas jak Łazarza nawet ze śmierci przywrócić do pełni życia.
 Prawda: 11.05.2009, 17:28
  Niekochane dzieci szukają ciepła i miłości w masturbacji. Uzależniają się od własnych endorfin. Depresja to choroba spowodowana katowaniem pnia mózgu masturbacją. Wystarczy 2 miesiące bez seksu, żeby powrócić do pełni zdrowia. Uzależnieni mężczyźni powinni się obrzezać, bo to najlepsza inwestycja życia - zarówno dla nich jak i ich żon. Biznes medyczny żyje ze sprzedawania leków i nigdy nie zostanie odkryta przyczyna depresji. Warto żyć pełnią życia i przywracać życie schorowanym ludziom. Jak już będziecie w pełni zdrowi przeczytajcie Księgę Wyjścia z Biblii - ona jest właśnie o ludziach wychodzących z tego piekła, jakim jest nałóg masturbacji. Nie pozwólcie nikomu wokół Was cierpieć - przywróćcie jej/jemu zdrowie i życie.
 Marta: 02.03.2009, 20:35
 Taki jest właśnie stosunek wierzących do chorych psychicznie,choroby somatyczne są traktowane jako łaska a psychiczne jako kara, żył bez Boga to się doigrał... trzeba to przeżyć żeby zrozumieć, zresztą osoba chora ma dosyć cierpienia, żeby jeszcze jej dokładać . Pamiętam wypowiedz pewnego kapłana to takie modne mieć teraz depresję , wystko bym o sobie pomślała tylko nie to, że byłam modna, czułam się wykluczona poza nawias społeczny.
 Mała: 18.02.2009, 22:32
 Depresja nie jest zwykłą chorobą..to jest tak niewyobrażalne cierpienie, że jeśli ktoś tego nie przeszedł nie wie o czym mówi. Ja już leczę się ponad pół roku...wychodzę na prostą..bez psychiatry i rodziny nic bym nie zdziałała..ta choroba jest tak podstępna, że potrafi Ci przekonać do tego, że Boga to nic nie interesuje co się z Tobą dzieje..a paradoksalnie właśnie wtedy jest ona najbliżej Ciebie. Przeżycie każdego nowego dnia to walka...sekundy to godziny...Boisz się sama siebie...przenika Cię przeogromny strach i lęk..Nie wierzysz, że z tego kiedykolwiek wyjdziesz..na samą myśl o tym co przeszłam robią mi sie ciarki na skórze. Nie ma porównania między chorobą psychiczną a fizyczną. Wszystkim chorym na te pierwsze chylę czoła...trzeba mieć w sobie bardzo dużo wiary i sił...a co najważniejsze bez BOGA nic się nie osiągnie!!


 Milstar: 19.01.2009, 13:31
 A, jeszcze jedno: często u osób, które są chore na depresję występuje kryzys wiary (co wg lekarzy wynika z choroby). Powiedzieć takiej osobie "zbliż się do Jezusa" ma taki sam sens jak powiedzieć jej "zaczep linkę za księżyc i wdrap się po niej"
 Milstar: 19.01.2009, 13:23
 Mnie również nie podoba się podejście autora do tematu. Depresja jest CHOROBĄ - taką jak rak, alergia, nadciśnienie, tyle, że dotyka duszy. Osobie z rakiem nikt przy zdrowych zmysłach nie powie "nie potrzebujesz lekarza, zwróć się do Jezusa" bo to namawianie do samobójstwa (nie chcę twierdzić że Jezus nie jest w stanie uzdrowić, bo On wszystko może). Ja niestety takie słowa usłyszałam jakieś 12 lat temu. Przez nie na leczenie zdecydowałam się dopiero kilka miesięcy temu, kiedy już prawie nie byłam w stanie funkcjonować ze zmęczenia i bezsenności. Po około miesiącu brania leków (czyli dość szybko jak na tę chorobę) zaczęłam w miarę normalnie spać w nocy i pracować w miarę normalnie w dzień, ale do wyleczenia jeszcze daleka droga
 kasiaaa: 11.01.2009, 21:56
 Chcialaby dorzucic swoje trzy grosze:)kilka refleksji: 1) "to jak wyglada nasze zycie, to 10%tego co nas spotyka a 90% tego, jak na to reagujemy" i mysle,ze wartosci jakie wyznajemy i jakimi kierujemy sie w zyciu pomagaja w patrzeniu na swiat,sa swego rodzaju znakami drogowymi, ktore nie pozwalaja zbaczac z dobrej drogi,ale to my musimy sie ich trzymac:) 2) zauwazylam,ze osoby ktore wiele daja z siebie innym sa szczesliwsze:"bo szczescie mnozy sie, gdy sie je dzieli":))) Osoby takie bardziej dostrzegaja wysilek jaki jest wkladany w czynienie czegokolwiek na tym swiecie i nawet gdy to nie wychodzi to ludzie ci znajduja duzo wyrozumialosci dla tych ktorzy sie staraja,sluza pomocna dlonia, dobrym slowem,usmiechem, emanuja energia i cieplem. Z kolei osoby,ktore sa nastawione na "branie"i rozczeniowo sa rozczarowane, ciagle niezadowolone, drobiazgowe,zlosliwe w swoich czynach i slowach, 3)I. Kant powiedzial:"ze swiat jest taki jaki chcemy,zeby byl" a teraz pytanie do kazdego z nas co robimy, by go zmienic na lepsze, chodzi o nasze najblizsze ototczenie, rodzine, kolegow,kolezanki, tych z ktorymi najwiecej czasu spedzamy i tych,ktorzy najwiecej nas denerwuja, czy wykorzystuja. Mysle,ze poprostu czasami nazely wyzbyc sie zbyt wygorowanych pragnien, nie wszyscy musza byc piekni, madrzy i bogaci,czasem moze chodzi o ta droge jaka przemiezamy w drodze do celu a nie o cel sam w sobie. 4) zastanawiam sie czemu ludzie nie umieja cieszyc sie sloncem, deszczem, usmiechac do innych na ulicy ot tak bez powodu, nawet zwykle konflikty i zatargi slowne obracac w zart. Czemu tak rzadko opowiadamy sobie kawaly,zartujemy cieszymy sie tym ,ze jestesmy zdrowi?? Nie dajmy sie zwariowac "polskiemu malkontenctwu" wnosmy pozytywna energie wszedzie tam gdzie sie pojawimy a bedziemy przyciagac do siebie takich samych ludzi a tym pochmurnym pokazywac,ze mozna inaczej:)))) sprobojmy zrobic jeden dobry uczynek dziennie(zobaczycie jak to trudno) 5)postarajmy sie dostrzegac czlowieka w drugim czlowieku, tego ze ktos ma tez takie same problemy i pragnienia jak my 6)szanujmy przyjazn, milosc:))) 7) a przede wszystkim myslmy pozytywnie:))) trzymam kciuki:)))) PS. tez bylam na granicy deprasji(a moze nawet wlasciwie ja mialam,ale zawsze wtedy gdy myslalam,ze jest juz tak strasznie beznadziejnie,ze sobie nie poradze i zycie bylo cierpieniem, Bog stawial na mojej drodze osoby ktore,albo przywracaly mi wiare w swiat,ludzi,zycie albo prowadzily do Pana:))) i rzeczywiscie stan ten trwal u mnie wtedy gdy odchodzilam od Kosciola i sakramentu pokuty:) Teraz gdy to sie zmienilo mam w sobie jakas taka wewnetrzna sile:))) ktora daje mi moc by szarpac sie z szatanem(teraz to dostrzegam i troche drwie z niego)wtedy jakos go nie czulam, bylam na rowni pochylej. Poki widze jego obecnosc,to nie jest zle, bo panuje nad sytuacja,gorzej gdy sie go nie dostrzega;))) ojjj szarpiemy sie;)) jesli moge cos doradzic wszystkim, ktorzy zmagaja sie z depresja sprobojcie zaczac chodzic na wolontariat do hospicjow, domow dziecka(na poczatku bedzie ciezko,ale warto;))) Pozdrawiam:)))) Pokoj i dobro;)))
 Monika: 16.02.2008, 20:57
 ps. I nie s±dzę Asiu, że ten człowiek ma lekceważ±ce podej¶cie do sprawy. Trzeba przyznać - każda depresja jest inna, ale też działa pewien schemat objawów, przyczyn, z grzechem ciężkim (często nieu¶wiadomionym, np nieprzebaczenia) na czele. I nie odniosłam też wrażenia dyskredytacji psychoterapii (jest ona ważna dla człowieka będ±cego przecież istot± psycho-duchowo-fizyczn±). Je¶li już, to miało tu miejsce podkre¶lenie warto¶ci modlitwy i zaufania/powierzenia się w cało¶ci Bogu. No a do czegóż innego mógłby nawoływać kapłan? ;> "My¶l o Bogu na każdej drodze a On wyrówna twe ¶cieżki" (Prz 3,6) ZPB
 Monika: 16.02.2008, 20:32
 Gabi, może rozejrzyj się za duszpasterstwem akademickim w Twojej okolicy? Na pewno odnajdziesz w tym miejscu spokój i rado¶ć a także będziesz mogła zawsze porozmawiać. Pamiętaj o obecno¶ci Boga w drugim człowieku. Być może to dla Ciebie trudne, z uwagi na kłopoty w domu, ale spróbuj: oazy, duszpasterstwa to naprawdę lek na smutki, to tu spotykaj± się ludzie maj±cy Boga w sercu i stale Go poszukuj±cy. To w Jego imię się gromadz±, dlatego (je¶li masz tak± możliwo¶ć) nie wahaj się, naprawdę! ZPB
 majka: 14.02.2008, 10:10
 Znam osobę bardzo religijn± i modl±c± się nad osobami potrzebuj±cymi pomocy. Gdy z Ni± rozmawiałam to odnosiłam wrażenie, że dla Niej żaden problem nie istnieje bo jest koło Niej Chrystus. Do czasu kiedy w jej domu, pracy i zdrowie zaczęło się sypać. Przeżywała prawdziwe ciemno¶ci i lęki, które przychodziły niewiadomo sk±d. Bóg milczał a modlitwa potęgowała ból. Przeżyła tak dwa lata. Pomógł Jej stały spowiednik, wyszła z tego. Potem mi mówila, że nigdy nie my¶lała że J± dopadnie co¶ takiego. Człowiek jest tajemnic± i nigdy nie pozna siebie do końca. Po tym wszystkim stała się osoba bardziej pokorn±. Sw Faustyna też przeżywala ciemno¶ci i gdyby J± zbadał psychiatra to stwierdziłby depresję i skupienie na sobie bo cierpiała że J± odrzucił Bóg a nie cały ¶wiat. Dlatego głowa do góry po nocy jest ¶wit
 sara: 08.02.2008, 23:30
 Nie rozumiem dlaczego niektórzy tak krytykuj± ten artykuł i czuj± się obrażeni, przecież autor podał kilka przykładów, ktore mog± powodować depresję. Pewnie każdy przypadek depresji jest inny i inne czynniki mog± wpływać na wywołanie tej choroby. Ja chorowałam 3 lata na depresję. Życie było koszmarem. Na zewn±trz pewnie nie wiele osób z mojego otoczenia nie domy¶lało się co się działo w moim wnętrzu. To był koszmar, zrobienie herbaty było ogromnym wysiłkiem i nie wspomnę już o innych obowi±zkach jak ugotowanie obiadu, sprz±tanie i cała reszta. I teraz do Faceta: wiesz też tak kiedy¶ mówiłam dopóki nie zachorowałam, ale mój nosek został przytarty i moja pycha skruszona. My¶lę, że takie cierpienia jak w moim przypadku depresja nie s± przypadkiem. Dzięki tej chorobie zbliżyłam się do Boga, po prostu Bóg tak musiał mnie do¶wiadczyć, abym mogła do Niego powrócić. Po 3 latach męczarni doznałam uzdrowienia poprzez modlitwę za wstawiennictwem Jana Pawła II (zaraz po Jego ¶mierci). Wyzdrowiałam nagle i już od niecałych 3 lat nie choruję. To był cud uzdrowienia. Mogę powiedzieć z cał± pewno¶ci±, że depresja to choroba duszy, spowodowana brakiem miło¶ci i zrozumienia. Może to być brak miło¶ci z otoczenia lub brak miłosci w naszych sercach wobec innych ludzi. Oczywi¶cie nie odradzam szukania pomocy lekarzy specjalistów, ale trzeba likwidować przyczyny choroby a nie tylko skutki. My¶lę,że same lekarstwa nie wylecz± depresji, potrzebna jest terapia dla duszy a jest ni± JEZUS czyli MIŁO¦Ć!
 an: 04.02.2008, 17:45
 Przyznam szczerze, że zaczęłam czytać ten artykuł ale nie skończyłam i przeszłam do czytania komentarzy. W ogóle zaciekawił mnie ten tytuł bo sama nie jestem w dobrej formie życie mi się posypało tak ogólnie mówi±c..jestem stale smutna w oczach kręc± się łzy...my¶lałam, że znajdę tu jak±¶ radę, pomoc, co¶ co mnie podbuduje i da siły wstać jutro.. ale niestety.. poczułam się jeszcze gorzej.. kiedy kto¶ z góry os±dza, że nie umiem kochać żyję w grzechu, jestem megalomank±, przesadn± perfekcjonistk± pyszna nie umiem przebaczać, nie interesuje mnie okultyzm... po czym¶ takim nawet nie chce się dokładnie czytać tego do końca. Jedynie prawda, że nie mam mocnej wiary bo staram się ufać Bogu i wierzyć, ale mi nie wychodzi.. my¶lałam że znajdę tu co¶ co podbuduje podtrzyma moj± wiarę a nie zdołuje mnie do końca...
 Gabi: 02.02.2008, 15:29
 Ten artykuł nie jest arogancki tylko konkretny!! .. Nie wiem czy mam depresje, ale często chodzę smutna- za często.. Nic mi się nie układa. Mam my¶li samobójcze... Od jakiego¶ czasu siebie nie lubię. My¶lę że wrażliwo¶ć to moja wada.. - bo jestem bardzo wrażliwa... Chłopak mnie zostawił... i te wspomnienia :( Nadal mnie krzywdzi.. a mam do niego słabo¶ć gdy tylko się odezwie. To tak boli.... Nie układa mi się w domu- jestem najgorsza z pi±tki rodzenstwa. W szkole zawaliłam rok... :(( Nic się nie układa. Czasami wydaje mi się że lepiej by było gdyby mnie nie było. Parę razy w tygodniu po szkole idę do ko¶cioła... Nie ma mszy- posiedzieć w ciszy- to jedyne miejsce które mnie naprawde uspokaja. Modlę się... Rozmawiam.. Dzielę się my¶lami z Bogiem... i płaczę- dopoki łzy nie przestan± się lać strumieniami.... Pomaga.
 k.: 31.01.2008, 19:37
 Ja maj±c 30 lat w parę dni wpadłem w depresję! Nowa dziewczyna, dochodwa praca a tu depresja! Po miesi±cu bez snu "doczołgałem" się do dobrego ! psychatry! Leki antydpresyjne niewiele dały! Pocz±tkowo zacz±łem odrzucać Boga i było jeszcze gorzej! Potem - spowiedĽ i nic! Psychoterapia zaczęła wnosić odrobinę rado¶ci! Ale wyci±gn±łem wszystkie brudy życia na wierzch! Po pół roku zaniechałem terapię, bo zauważyłem oddalenie od rodziny i przyjaciół! Wtedy znalazłem pomoc w Ko¶ciele! poprostu się modliłem! Niekiedy 1 dziesi±tka różańca na dzień wystarczała! Pomogło! Od tego czasu wierzę w Boga i modlę się ! Co najważniejsze : jeżeli uznaję co¶ za niemoralne lub niezgodne z moj± wol± to staram się odrzucać! Poprostu : żyję tak jak nakazuje sumienie! I nigdy nie byłem aroganckim czy pysznym człowiekiem, na dodatek pomogałem drugim i to często, a jednak depresja mnie dopadła! Dzisiaj po 4 latach widzę jak dużo musiałem nad sob± popracować i ile rzeczy przemy¶leć! Wiem że z depresji bez pomocy drugich i Pana Boga nie można wyj¶ć! Moim zdaniem ta choroba dotyczy przeważnie ludzi wrażliwych!
 Wiara: 30.01.2008, 15:16
 Kazdy powinien przeczytać słowa Ewy z 30/01/07 godz 12:30........¦wiat byłby cudowny,radosny,prawdziwy bez zakłamania,żyjacy w PRAWDZIE!
[1] [2] [3] (4) [5]


Autor

Treść

Nowości

Co oznacza wierzę w Światłość ze Światłości?Co oznacza wierzę w Światłość ze Światłości?

Wiersze na Adwent i Boże NarodzenieWiersze na Adwent i Boże Narodzenie

Betlejem - Asyż. Miasta bliźniaczeBetlejem - Asyż. Miasta bliźniacze

Kard. Stefan Wyszyński na drodze św. MaksymilianaKard. Stefan Wyszyński na drodze św. Maksymiliana

Władysław Reymont, świadek religijności ludowejWładysław Reymont, świadek religijności ludowej

Najbardziej popularne

Litania do Najświętszej Maryi PannyLitania do Najświętszej Maryi Panny

Modlitwy do św. RityModlitwy do św. Rity

Litania do św. JózefaLitania do św. Józefa

Jezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się JezusowiJezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się Jezusowi

Modlitwa o CudModlitwa o Cud

Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt

© 2001-2021 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej