Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Po co dusze czyśćcowe przychodzą na ziemię?

     Od razu zaznaczmy, że pominiemy zupełnie tematykę kinowych horrorów i opowieści ludzi nadwrażliwych, którzy wpadają w paniczny strach z powodu trzasku rozsychających się mebli... Postaramy się zastanowić nad rodzajem wezwania, jakie kierują do nas nasi zmarli za pośrednictwem ludzi, którzy otrzymali dar obcowania z duszami czyśćcowymi. W historii Kościoła było ich wielu, wymieńmy jedynie najbardziej znanych: Katarzynę z Genui, św. Weronikę Giuliani, św. Teresę z Avila czy bł. s. Faustynę Kowalską. Także dzisiaj istnieją osoby, które tym szczególnym powołaniem ubogacają całą wspólnotę chrześcijańską.

     Interesującym świadectwem na nasz temat jest książka, opublikowana cztery lata temu we Francji, zatytułowana "Spojrzenie na Czyściec". Zawiera opis przeżyć duchowych pewnej osoby, której dane było wielokrotnie komunikować się z duszami czyśćcowymi. Wartość publikacji podnoszą cenne przypisy, przypominające wypowiedzi Magisterium Kościoła, naukę św. Tomasza z Akwinu i doświadczenia kilku świętych nauczycieli życia duchowego. Rozmyślanie nad tajemnicą Czyśćca w świetle dokumentów Kościoła - pisze ks. biskup Henri Brincard we wstępie do książki - jest wielkim źródłem korzyści duchowej dla chrześcijanina. Medytacja ta pogłębia poczucie świętości Boga i uświadamia nam wielkość naszego powołania, która nie znosi ani letniości, ani kompromisów ze światem. Uczy nas czystej miłości i coraz intensywniejszego pragnienia oglądania Boga. (...) Aby zachęcić nas do modlitwy za tych, których św. Weronika Giuliani Z wielkim współczuciem nazywała "duszami zapomnianymi" - wydajemy te wyznania, których autorka, za radą ojca duchownego pozostaje anonimowa.

Nie bądźcie ciekawscy

     Kiedy przyjdzie do ciebie jedna ze świętych dusz czyśćcowych - mówi Anioł do autorki wyznań - to pozdrowisz ją w Imię Jezusa Chrystusa. Odpowie ci albo słowem, albo gestem (...). Nigdy nie stawiaj pytań duszom: Bóg jest jedynym Panem słów, jakie mają do przekazania. Jeśli Wszechmogący daje ci spojrzeć na Czyściec, to czyni to po to, aby ugruntować ciebie w tym większej miłości. Jeśli chce, abyś o tym pisała, to po to, aby obudzić miłość w sercach ludzi (...) Nie bądźcie ciekawscy...! Wszystko, wszystko ma doprowadzić tylko do jednego: do miłości! W momencie, kiedy adresatkę tych słów ogarnął lęk z powodu odpowiedzialności, jaką nakłada na nią to niezwykłe powołanie, Anioł dopowiedział: pozwól łasce działać w tobie. Przeznaczona jest bowiem dla całej wspólnoty. Pan Bóg pragnie obudzić wiele serc uśpionych; chce przypomnieć ludziom zamkniętym w egoizmie, że życie ich nie kończy się na ziemi, lecz rozkwita w pełni wieczności. Obecnie, nie myśli się wcale o Czyśćcu, neguje się nawet jego istnienie, tak samo, jak istnienie piekła. Ty masz mówić, że Niebo, Czyściec i piekło istnieją. Tak, nawet piekło istnieje i wcale nie jest puste!

Gdyby ludzie wiedzieli...

     Niektóre dusze czyśćcowe mogą ukazywać się wybranym ludziom na ziemi, jeśli zgodne to jest z planem Opatrzności. Spełniają one wówczas potrójne posłannictwo: przypominają nam o potrzebie modlitwy za zmarłych; uświadamiają nam, że życie na ziemi nieuchronnie przemija; przekazują wezwanie do pokuty i uświęcania się z myślą o czekającym niebie. Gdybyście wiedzieli, czym jest Czyściec, szybko by on się opróżnił dzięki mocy waszej modlitwy i błagań. A jakiej zmianie uległoby wasze życie...?! Lecz wielu z was zasłania sobie twarz, nie zdobywa się nawet na poproszenie Boga o udzielenie jakiegoś światła w poznaniu tej tajemnicy i o napełnienie nas współczuciem dla cierpiących dusz. Czyściec nie jest mitem, lecz rzeczywistością, którą wielu musi doświadczyć. Usiłując zaprzeczyć jego istnieniu, sami narażacie się na długi w nim pobyt, a nawet na wiekuistą zatratę.

     Po odłączeniu się od ciała, dusza zostaje ogarnięta niezwykłą światłością, w której doskonale rozpoznaje i ocenia bilans całego życia. Jeśli skażona jest plamami grzechu - wyznaje jedna z dusz - przygniata ją taki ciężar win do naprawienia, że sama pogrąża się w Czyśćcu. Okazuje się wówczas z wielką wyrazistością, jak dobry jest Bóg, jak niewymowna jest Jego miłość do człowieka i jakim nieszczęściem jest grzech wobec Jego Majestatu. Dusze czyśćcowe cieszą się całkowitą pewnością zbawienia, niebo jest już im zapewnione. Nie mogą już zgrzeszyć, ale nie mają też możliwości zasługiwania (nauka przypomniana przez Papieża Leona X przeciwko Lutrowi). Zasługiwanie, to otwieranie dzisiaj serca dla Boga, aby jutro - w wieczności mogło napełnić się niebem. Zasługiwanie polega na wzrastaniu ku Bogu na drodze dobrowolnie podjętego trudu wiary i miłości. Możliwość takiego wzrostu dana jest każdemu człowiekowi tylko raz: w czasie ziemskiego życia. Wyłącznie teraz posiadamy szansę decydowania o rodzaju wiecznej przyszłości. Zdolność do wybrania Nieba kształtuje się obecnie poprzez każdy akt wyboru Boga. Wybieram Go na drodze walki z grzechami, szukania Go w modlitwie, zaufania w przeciwnościach...

     Niestety, łatwo zapominamy o prawdziwej powadze teraźniejszości, biegając wokół codziennych spraw, absolutyzując je i łudząc się, że zabezpieczymy sobie trwałe miejsce na ziemi. Serce kurczy się wtedy dla Boga i dla skarbu prawdziwej radości, która nie pochodzi z tego świata. Boża wieczność staje się coraz bardziej odległa, obojętna, obca... odrzucona. Natomiast rośnie egoistyczne zakochanie się w sobie samym i niewolnicze przywiązywanie się do spraw doczesnych. Zatracić się w piekle na wieczność, to najpierw znaczy: zatracić się w doczesności, doszczętnie utopić w niej serce i rozum, umiłować to, co śmiertelne, aż do pogardy Bożego zaproszenia do nieśmiertelnego szczęścia. Każdy z nas, dopóki żyje - choćby w ostatnim momencie życia - ma szansę wyzwolić się z sideł tej fałszywej miłości i oszustwa poprzez spotkanie z Jezusem w modlitwie i sakramentach. Choćby najkrótsza, lecz szczera modlitwa przynosi opamiętanie i otwiera na ogień Chrystusowej miłości i przebaczenia. Tej szansy dusze czyśćcowe jednak już nie posiadają. Śmierć utrwaliła w nich ten stopień otwarcia się na miłość Bożą, jaki w nich zastała w momencie, gdy przyszła. Tak oto doczesność przechodzi w wieczność; człowiek kształtujący się w ukształtowanego... Głęboko i obrazowo przedstawia tę prawdę grecki Ojciec Kościoła - Orygenes (185-254 r.): "Tak długo, jak pozostajemy przy obecnym życiu, jesteśmy jakby wazami ze świeżej gliny, które lepione są albo według podłości, albo według cnoty. W każdym razie, lepieni jesteśmy w taki sposób, że zarówno podłość może zostać zniszczona - dzięki czemu stajemy się nowym i lepszym stworzeniem - jak i kształt cnoty może w nas ulec zredukowaniu do zwykłej postaci gliny. Kiedy jednak obecne życie dobiegnie kresu i zostaniemy przeprowadzeni przez ogień - bo Bóg nasz jest ogniem trawiącym - (...) to staniemy się tym, czym się staliśmy. Jeśli będziemy wazą zniszczoną, niezależnie od tego, czy przedtem byliśmy piękną, czy też nędzną - nie możemy już być naprawieni i nasz stan nie może już ulec żadnej poprawie. Tak więc, będąc tutaj na ziemi, to jakbyśmy byli w rękach garncarza: jeśli waza wypadnie mu z ręki, to potrafi on znaleźć radę i wazę naprawić" (Hom. na Jer., XVIII, 1).

W ogniu Boskiej miłości

     Usiłując określić rodzaj cierpień czyśćcowych, dusze mówią o ogniu, ogniu miłości Bożej. Roznieca on nie wysłowione pragnienie Boga, gwałtowną i rozdzierającą tęsknotę za Nim. Pomimo tak ogromnego przyciągania ku Ukochanemu, dusza pozostaje jednak sparaliżowana konsekwencjami grzechów - złem, które pozostaje do naprawienia. Wymaga tego Boska sprawiedliwość, którą na ziemi nie zawsze prawidłowo pojmujemy (nasze wyobrażenia skażone są antropomorfizmami). Dusze pojmują jednak doskonale, że sprawiedliwość Boża jest niczym innym, jak Jego miłością. Dlatego konieczność kary (pokuty) przyjmują z miłosną wdzięcznością. Kara idzie za grzechem jak cień za postacią ludzką. Ogień miłości Bożej, rozpalając duszę i przyciągając ją do siebie, spala karę, zadając duszy wynagradzające cierpienie. Wbrew naszym wyobrażeniom, męki czyśćcowe przynoszą duszom pociechę. W Czyśćcu ból dusz jest także ich szczęściem - bo przybliża do bram Nieba: a radość jest również ich karą - bo posiadając przedsmak prawdziwej radości, nie mogą jej jeszcze zakosztować w pełni. Dusze zaświadczają, że każdy grzech pozostawia plamę, a każda plama stanowi przeszkodę w zjednoczeniu z Najświętszym Bogiem. "Popatrz dziecko - zwraca się Anioł do widzącej - święte dusze czyśćcowe, to są córy Miłosierdzia Bożego. Powołane są do stania się' wieczystymi klejnotami Jeruzalem Niebieskiego, ozdobami Niepokalanej Oblubienicy. Trzeba więc, aby były doskonale czyste: najmniejszy grzech i najdrobniejszy brak są odpokutowane, a każda nieczystość doszczętnie usunięta. Dusz nie ogarnia najmniejsza rezygnacja, wręcz przeciwnie: niepodzielnie zaabsorbowane są Bogiem i czynnie służą Jego chwale. Nawet nie potrafimy sobie uzmysłowić ich miłości do nas!"

Dusze nas kochają

     Egoiści kochać nie potrafią, ponieważ skoncentrowani są tylko na sobie. Dusze czyśćcowe są niepodzielnie skoncentrowane na Bogu, który jest Miłością i Udzielaniem się bez miary. Modlą się, ponieważ modlitwa jest doskonałym wyrazem miłości: modlą się za siebie nawzajem, rozpoznając się w świetle tej samej Miłości; modlą się za nas, za swoich dobroczyńców. Ich modlitwa całkowicie podporządkowana jest Bożej chwale, a nie ich własnym potrzebom. Nie modlą się o uwolnienie z Czyśćca, lecz aby Bóg był uwielbiony przez ich uwolnienie. Kiedy modlą się za grzeszników, to modlą się o to, aby Bóg był pochwalony przez ich nawrócenie. Dusze czyśćcowe dają nam prawdziwą lekcję miłości: kochają nas miłością prawdziwą, ponieważ najpierw kochają Boga; kochają nas w Nim i dla Niego. Oto prawdziwa miłość: prosta, bezinteresowna, czysta. Nigdy nie zapomnij, że miłość bliźniego wypływa tylko z miłości do Boga. Czyściec jest jednym, wielkim światem nieustannej modlitwy. Dusze łączą się liturgią Kościoła, ze wszystkimi obchodami i świętami. Lecz liturgia Czyśćca jest przede wszystkim liturgią adoracji i wynagrodzenia. Wraz z duszami świętych w niebie, dusze czyśćcowe są naszymi najżyczliwszymi przyjaciółmi i orędownikami.

Niewymownie wdzięczne

     Autorka "Spojrzenia na czyściec" wspomina o pewnej duszy, która zjawiła się w wielkiej światłości z następującym przesłaniem: "Dzięki za wszystkie modlitwy, za Msze święte w mojej intencji i za odwiedziny chorych. Tym ostatnim zdobyłaś wiele zasług, które były mi wielką pomocą. Teraz już jestem w niebie!" Następnie, miała miejsce następująca wizja: wielka światłość otwiera się nad tą duszą; ukazują się Aniołowie, którzy poprzedzają Najświętszą Pannę, Franciszka z Asyżu, którego stygmaty jaśnieją blakiem słońca oraz inne dwie przyjaciółki owej duszy: Teresę z Avila i Tereskę od Dzieciątka Jezus. Dusza zostaje uniesiona potężnym pragnieniem w objęcia Najświętszej Dziewicy. Obraz ten zachęca do radosnego przygotowania się na spotkanie w niebie z Maryją i wszystkimi Świętymi, wśród których warto mieć wybranych przyjaciół... Przekonywujemy się zarazem, jak wielka jest skuteczność naszej modlitwy za zmarłych. Dusze się modlą, bo kochają; także nasza modlitwa za nie jest wyrazem miłości silniejszej od rozstania i czasu. Tylko miłość przezwycięża zło, które zmarli pozostawili po sobie na ziemi, pośród nas, w nas samych... My się modlimy, a Jezus działa: niszczy korzeń wszelkiego grzechu, uświęca kolejne rejony życia, ukazuje w świecie moc swojego zwycięstwa poprzez Krzyż i Zmartwychwstanie. Tylko dzięki temu Zwycięstwu, które realnie możemy przyśpieszać, dusze czyśćcowe wchodzą do nieba. Bóg pragnie, abyśmy modlili się za dusze czyśćcowe, ponieważ nasza modlitwa jest aktem miłości; sprawia, że sami w niej wzrastamy i przynosimy chwałę Bożą.

     W życiu św. Tomasza Kapistrana miało miejsce następujące zdarzenie: pewnej kobiecie umarł jedyny syn - całe jej oparcie na zbliżającą się starość. Z głębokiej i długiej rozpaczy nie zdołało wydobyć jej żadne ze słów św. Tomasza. Postanowił więc wraz z kilkoma osobami odprawić nowennę, błagając Pana Boga o łaskę oświecenia i umocnienia dla nieszczęśliwej matki. Odpowiedź z nieba była natychmiastowa. Kobieta otrzymała widzenie przedstawiające wspaniały pochód niewymownie szczęśliwych młodych ludzi. Zaczęła wzrokiem poszukiwać wśród nich swojego syna. Jest! - idzie ostatni w ciężkiej, mokrej, ociekającej szacie... Zaintrygowana, wykrzyknęła: "Dlaczego, synu, odstajesz od tej wspaniałej parady?! - Och, matko, jestem opóźniony na mojej drodze z powodu twoich jałowych łez, które zmoczyły całą moją szatę i uczyniły ją straszliwie ciężką. Przestań więc płakać bez żadnego pożytku dla mnie! Jeśli pragniesz uśmierzyć moje cierpienie, ofiaruj za mnie zasługi wielu twych modlitw, szlachetnych uczynków i poproś o odprawienie Mszy świętych w mojej intencji. Tylko w ten sposób pomożesz mi wyzwolić się z tego miejsca okrutnych cierpień i przejść do błogosławionej radości". Kiedy widzenie ustało, matka osuszyła łzy i z wielkim zapałem przystąpiła do wypełniania praktyk chrześcijańskiego miłosierdzia...


ks. Andrzej Trojanowski TChr


Publikacja za zgodą redakcji

nr 9-10/1998



Ostateczny los człowieka Ostateczny los człowieka
Stanisław Mrozek
Jak dobrze przygotować się do śmierci? Co czeka człowieka zaraz po śmierci? Czym jest stan pełnej szczęśliwości, czyli niebo? Czyściec - dla kogo nieunikniony? Na czym polega wieczna rzeczywistość piekła i komu przypadnie?... » zobacz więcej


      



Wasze komentarze:
 JOANNA ELŻBIETA MARIA: 17.12.2014, 09:58
 Angelika czytasz Biblię bo od razu wiedziałaś,że te moje słowa to świadectwo Ducha Świętego.A ten co godzi się na krzyż idzie dobrą drogą-oprócz krzyża nic nie widzę, więc idę dobrą drogą-droga krzyżowa.3 tajemnica Fatimska-prawdziwy tekst siostry Łucji co widziała-Po lewej stronie Pani zobaczyliśmy Anioła.A to co ja widzę przez moje okno przez szybę -po lewej stronie nieco niżej stoi za szybą Matka Boża Fatimska z różańcem w ręku a nieco wyżej stoi mój dom.Ognisty miecz-zło ale odwracam ognisty miecz i powstaje ognisty krzyż pomarańczowy- symbol mistyków-przeciw złu-dobro-modlitwa.W1 kościele przechodząc robię znak krzyża a tam leżą zmarli w trumnach-wyprowadzenie ze starego kościoła pod górę do nowego kościoła i na cmentarz.Taka jest ich droga od Maryi na dole do Maryi na górze.I tu do Agnieszki-pisałaś słowa POKORA-nie można znależć w piekle,tak jak na ziemi mamy mądrych uczonych -cnoty,ale na ziemi nie ma pokornych.PYCHA-nie znajdziesz w niebie a same wady-tak do nieba idą chorzy cierpiący słabi mali ci co na ziemi cierpią mają zasłużoną nagrodę-niebo. Agnieszka jesteś chora ale na pewno nie na schizofrenię bo myślisz co piszesz a ja to odczytałam.W przepowiedni jest mowa o Aniele-z ognistym mieczem-i o potężnej jego mocy niszczenia-ale tu-może niszczyć ale nie ręcznie-mieczem-a duchowo może niszczyć zło- modlitwą różańcem w ręku zakończonym krzyżem.Anioł z Apokalipsy-sąd nad światem.
 Angelika: 15.12.2014, 20:05
 Trzymaj się Joanno ;) ale blisko Boga ;)
 JOANNA ELŻBIETA MARIA: 15.12.2014, 10:15
 Jeżeli was świat nienawidzi,wiedzcie,że Mnie pierwej znienawidził.Gdybyście byli ze świata,świat by Was kochał jako swoją własność.Ale ponieważ nie jesteście ze świata,bo Ja Was wybrałem sobie ze świata,dlatego was świat nienawidzi-nienawiść świata. Ewangelia Św.Jana!
 JOANNA ELŻBIETA MARIA: 15.12.2014, 09:49
 Za każdym dowalonym mi słowem,które mnie rani macie odzew od Boga.Dziwny zbieg okoliczności Orkan-5 liter jak O!Jakiś uczony wiatr z Pomorza po cichu dotarł do Małopolski-punkt centralny-Wadowice-Omega-Orkan-5 liter! Człowiek żywy mi dowalił w lecie że Ja nawiedzona-i odzew z nieba-nawałnice-Zakopane-teraz też pojawił się komentarz,że piszę nieprawdę -i od razu wichury-centrum-Wadowice-Małopolska.Święci mnie chronią przed waszym jadem!Macie plugawe języki-mówicie co Wam pasuje bo sprawia Wam to łatwość a pisanie do Was wcale nie jest łatwe i nie będę się więcej produkować!
 JOANNA ELŻBIETA MARIA: 13.12.2014, 10:13
 Dziękuję CI Panie,że wstrzymałeś swe zagniewanie. Wiatr-symbol Ducha świętego-wiało w Wadowicach- nikt nie zginął -to dobrze,że czuwasz Panie nad Polską. Panie pokazujesz znaki i swe Miłosierdzie wobec nas widzą ,ale i tak nie uwierzą,chociażby mieli cuda na kiju i tak nie uwierzą!
 JOANNA ELŻBIETA MARIA: 12.12.2014, 21:54
 Angeliko JA się nie denerwuję poczekam aż odzyskasz mowę.Panie na razie zatrzymaj swoje zagniewanie bo widzisz tu na razie stado krów co przez cały dzień żują trawę i nie przeskoczą na inny poziom bo się mulą! Dlaczego nie chcecie być owieczkami?owieczki są łagodne i tworzą stado-jedno-całość.
 Agnieszka: 11.12.2014, 10:48
  Joanno ja jestem Agnieszką, nikim innym. Doszukujesz się prześladowania, podejrzewasz, że ktoś się podszywa, to też objaw schizofrenii. Nawet jesli jej nie masz, to cały czas jesteś podejrzliwa, odpuść sobie. " W piekle znalezc można wszystkie cnoty, za wyjątkiem POKORY. W Niebie znajdziesz wszystkie wady, oprócz PYCHY" Pomyśl o tym. Nie atakuję Cię, uwierz mi.
 JOANNA ELŻBIETA MARIA: 07.12.2014, 12:03
 Kochani pisałam,że przyjdą cierpienia i co?pisane datami macie i znowu Ukraina-żądacie znaków macie znaki na niebie-krwawy krzyż na niebie był-samolot -Ukraina-chmura skażona na niebie widoczna jest -Ukraina-macie znaki widoczne! -Przepowiednia się spełnia.
 Angelika: 03.12.2014, 21:06
 Brak mi słów Joannoo....ale się nie denerwuj ;)
 JOANNA ELŻBIETA MARIA: 30.11.2014, 11:04
 ...Bo to łatwizna komuś dopierdolić trudniej uwierzyć-Ja Was nie oceniłam a Wy-tak!Zrobiliście z tej pięknej strony szmatę do mycia podłogi-Ja opieram się na udokumentowanych rzeczach.Fiat-to słowo oznacza -niech się stanie! Niech się stanie wola twoja Panie!Na ludzki rozum jestem mamą , zwykłą kobietą to skąd ta mądrość u mnie.Przyjdą wielkie cierpienia nie ma wybranych-piekło jest tu na ziemi-człowiek człowiekowi wilkiem jest.
 Halina: 29.11.2014, 13:47
 Hmm!Najtrudniej przemilczeć to,na co brak słów.
 Angelika: 27.11.2014, 18:59
 Nie rozumiem...modlisz sie za Jana Pawła II ? yyyy o co się modlisz dla Niego ?
 Angelika: 25.11.2014, 14:13
 Joanno nie oceniaj mnie że jestem oszustką, bo nawet nie zdajesz sobie sprawy, tak jesteś zaślepiona, jak bardzo się mylisz. Nie jestem żadną Agnieszka i, nie podstawiam się pod nikogo. Uważaj z tymi osądami, bo ich trochę za dużo od CIebie...
 JOANNA ELŻBIETA MARIA: 24.11.2014, 20:22
 masz rację Agnieszka-Angelika-Święci to schizofrenicy- widzą słyszą ,ale mają to co Wy nie macie - nie boją się śmierci Ja się nie boję powrotu,ale po śmierci Święci to nie maszyny do spełniania Waszych życzeń.Ja modlę się za Jana Pawła 2.
 JOANNA ELŻBIETA MARIA: 24.11.2014, 10:58
 List Świętego Pawła do Filipian(do Nas też)"Aby na imię Jezus zgięło się każde kolano istot niebieskich i ziemskich,i podziemnych"Flp2,10-Biblia.Moje kolano się zgina na imię Jezus a Wasze nie-bo jest w Was przebrzydła pycha.A tyle razy tu pisałam słowo-Jezus! nie Macie pokory a manie wyższości-kto się wywyższa będzie poniżony a kto się poniża wywyższony.
 JOANNA ELŻBIETA MARIA: 22.11.2014, 13:20
 Tacy sami a ściana między nami.Ja w dziwne rzeczy-"CUDA"-Wierzę! a TY nie! Mam dziwny obraz Matki Bożej Fatimskiej-modlę się do tego obrazu-na nowennie proszą o uzdrowienia Ja do obrazu proszę nie za siebie a za chore osoby i płyną z ambony podziękowania.A za CUD uważam to jak mój ukochany mąż nie miał pracy-szukał ja się dołączyłam modlitwą z różańcem w ręku do mego obrazu Matki Bożej Fatimskiej i CUD-mąż znalazł pracę i poleciał do Chin a wylot miał w Święto Trzech Króli.Z wiedzą trza się dzielić-bo śmierć wszystko CI zabierze a nasze słowa utrwalone na piśmie zostaną.Zostawiam Was z zatwardziałymi sercami.AMEN!
 JOANNA ELŻBIETA MARIA: 21.11.2014, 17:23
 Joanna nigdy nie zgaśnie ślady moje tu są -z ciemności do światłości-JA jestem światłem.A tajemnica Fatimska pasuje do mnie w całości-umierałam widziałam niebo-Jezusa - który powiedział-masz wrócić coś zrobić-zrobiłam-dzieci urodziłam -siebie zniszczyłam i co dalej?Przy pierwszym kościele jest wyryta ma data urodzenia-na słupie kamiennym na którym są dwa krzyże a w 3 Tajemnicy Fatimskiej pisze - pod dwoma krzyżami stały 2 anioły-no anioły to dzieci-mam dwa anioły-pod dwoma krzyżami stoi mój dom-jeszcze u góry koło kościoła jest misyjny krzyż z datą 2OO1R-w tym roku byłam w Rzymie a na przeciwko ŚW JAN PAWEŁ2 I klęcznik tam klękam i się modlę,ale nie za siebie a za ciebie.JA mam wszystko,ale nie mam spokoju, bo mi dokuczacie a w imię czego!Niech się życie dalej toczy.
 JOANNA ELŻBIETA MARIA: 21.11.2014, 14:59
 Angeliko blużnij sobie ile chcesz ani mnie to ziębi ani grzeje-oszustko.Teraz jesteś Agnieszką!W kogo się jeszcze wcielisz?Zachowujesz się jak Jezus.
 Agnieszka: 15.11.2014, 15:49
 Kochani, ja też jestem chora na schizofrenię. Ale dwa razy sie zastanowię zanim coś napiszę. Nie myślcie o takich ludziach źle. Pewnie nie chcą się leczyć, albo mają źle dobrane leki. Szkoda, ze tak przykro się czyta komentarze pod tak pięknym tekstem. Też miałam ''widzenie'' z ojcem i gorąco się modlę o jego duszę. Mam zamiar zakupić sobie dwie ksiazki o duszach czyśćcowych i w najbliższym czasie skupić się nad tą tematyką. Wszystkich Was przepraszam, jeśli moje przypuszczenia się potwierdzą i niemiłe, dziwne słowa padły za przyczyną objawów schizofrenii. Nie wszyscy tacy jesteśmy. Pokój.
 JOANNA ELŻBIETA MARIA: 11.11.2014, 11:08
 A jeszcze się nie narodził taki co by wszystkim dogodził.
 
(1) [2] [3] [4] [5] [6] [7]


Autor

Treść




[ Powrót ]
Daj plusika:
[ Strona główna ]
Miłość czy MIŁOŚĆ? Czyli sztuka chodzenia ze sobą Miłość czy MIŁOŚĆ? Czyli sztuka chodzenia ze sobą
Katarzyna Jarosz, Tomasz Jarosz
Jest tak wiele pytań na temat miłości, które zadajesz sobie codziennie. Czy czasami masz wrażenie, że te pytania są bez odpowiedzi? Mamy dla Ciebie rozwiązanie... » zobacz więcej
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Kontakt

© 2001-2014 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej