|
|
Po co dusze czyśćcowe przychodzą na ziemię?
Od razu zaznaczmy, że pominiemy zupełnie tematykę kinowych horrorów i opowieści ludzi nadwrażliwych, którzy wpadają w paniczny strach z powodu trzasku rozsychających się mebli... Postaramy się zastanowić nad rodzajem wezwania, jakie kierują do nas nasi zmarli za pośrednictwem ludzi, którzy otrzymali dar obcowania z duszami czyśćcowymi. W historii Kościoła było ich wielu, wymieńmy jedynie najbardziej znanych: Katarzynę z Genui, św. Weronikę Giuliani, św. Teresę z Avila czy bł. s. Faustynę Kowalską. Także dzisiaj istnieją osoby, które tym szczególnym powołaniem ubogacają całą wspólnotę chrześcijańską.
Interesującym świadectwem na nasz temat jest książka, opublikowana cztery lata temu we Francji, zatytułowana "Spojrzenie na Czyściec". Zawiera opis przeżyć duchowych pewnej osoby, której dane było wielokrotnie komunikować się z duszami czyśćcowymi. Wartość publikacji podnoszą cenne przypisy, przypominające wypowiedzi Magisterium Kościoła, naukę św. Tomasza z Akwinu i doświadczenia kilku świętych nauczycieli życia duchowego. Rozmyślanie nad tajemnicą Czyśćca w świetle dokumentów Kościoła - pisze ks. biskup Henri Brincard we wstępie do książki - jest wielkim źródłem korzyści duchowej dla chrześcijanina. Medytacja ta pogłębia poczucie świętości Boga i uświadamia nam wielkość naszego powołania, która nie znosi ani letniości, ani kompromisów ze światem. Uczy nas czystej miłości i coraz intensywniejszego pragnienia oglądania Boga. (...) Aby zachęcić nas do modlitwy za tych, których św. Weronika Giuliani Z wielkim współczuciem nazywała "duszami zapomnianymi" - wydajemy te wyznania, których autorka, za radą ojca duchownego pozostaje anonimowa.
Nie bądźcie ciekawscy
Kiedy przyjdzie do ciebie jedna ze świętych dusz czyśćcowych - mówi Anioł do autorki wyznań - to pozdrowisz ją w Imię Jezusa Chrystusa. Odpowie ci albo słowem, albo gestem (...). Nigdy nie stawiaj pytań duszom: Bóg jest jedynym Panem słów, jakie mają do przekazania. Jeśli Wszechmogący daje ci spojrzeć na Czyściec, to czyni to po to, aby ugruntować ciebie w tym większej miłości. Jeśli chce, abyś o tym pisała, to po to, aby obudzić miłość w sercach ludzi (...) Nie bądźcie ciekawscy...! Wszystko, wszystko ma doprowadzić tylko do jednego: do miłości! W momencie, kiedy adresatkę tych słów ogarnął lęk z powodu odpowiedzialności, jaką nakłada na nią to niezwykłe powołanie, Anioł dopowiedział: pozwól łasce działać w tobie. Przeznaczona jest bowiem dla całej wspólnoty. Pan Bóg pragnie obudzić wiele serc uśpionych; chce przypomnieć ludziom zamkniętym w egoizmie, że życie ich nie kończy się na ziemi, lecz rozkwita w pełni wieczności. Obecnie, nie myśli się wcale o Czyśćcu, neguje się nawet jego istnienie, tak samo, jak istnienie piekła. Ty masz mówić, że Niebo, Czyściec i piekło istnieją. Tak, nawet piekło istnieje i wcale nie jest puste!
Gdyby ludzie wiedzieli...
Niektóre dusze czyśćcowe mogą ukazywać się wybranym ludziom na ziemi, jeśli zgodne to jest z planem Opatrzności. Spełniają one wówczas potrójne posłannictwo: przypominają nam o potrzebie modlitwy za zmarłych; uświadamiają nam, że życie na ziemi nieuchronnie przemija; przekazują wezwanie do pokuty i uświęcania się z myślą o czekającym niebie. Gdybyście wiedzieli, czym jest Czyściec, szybko by on się opróżnił dzięki mocy waszej modlitwy i błagań. A jakiej zmianie uległoby wasze życie...?! Lecz wielu z was zasłania sobie twarz, nie zdobywa się nawet na poproszenie Boga o udzielenie jakiegoś światła w poznaniu tej tajemnicy i o napełnienie nas współczuciem dla cierpiących dusz. Czyściec nie jest mitem, lecz rzeczywistością, którą wielu musi doświadczyć. Usiłując zaprzeczyć jego istnieniu, sami narażacie się na długi w nim pobyt, a nawet na wiekuistą zatratę.
Po odłączeniu się od ciała, dusza zostaje ogarnięta niezwykłą światłością, w której doskonale rozpoznaje i ocenia bilans całego życia. Jeśli skażona jest plamami grzechu - wyznaje jedna z dusz - przygniata ją taki ciężar win do naprawienia, że sama pogrąża się w Czyśćcu. Okazuje się wówczas z wielką wyrazistością, jak dobry jest Bóg, jak niewymowna jest Jego miłość do człowieka i jakim nieszczęściem jest grzech wobec Jego Majestatu. Dusze czyśćcowe cieszą się całkowitą pewnością zbawienia, niebo jest już im zapewnione. Nie mogą już zgrzeszyć, ale nie mają też możliwości zasługiwania (nauka przypomniana przez Papieża Leona X przeciwko Lutrowi). Zasługiwanie, to otwieranie dzisiaj serca dla Boga, aby jutro - w wieczności mogło napełnić się niebem. Zasługiwanie polega na wzrastaniu ku Bogu na drodze dobrowolnie podjętego trudu wiary i miłości. Możliwość takiego wzrostu dana jest każdemu człowiekowi tylko raz: w czasie ziemskiego życia. Wyłącznie teraz posiadamy szansę decydowania o rodzaju wiecznej przyszłości. Zdolność do wybrania Nieba kształtuje się obecnie poprzez każdy akt wyboru Boga. Wybieram Go na drodze walki z grzechami, szukania Go w modlitwie, zaufania w przeciwnościach...
Niestety, łatwo zapominamy o prawdziwej powadze teraźniejszości, biegając wokół codziennych spraw, absolutyzując je i łudząc się, że zabezpieczymy sobie trwałe miejsce na ziemi. Serce kurczy się wtedy dla Boga i dla skarbu prawdziwej radości, która nie pochodzi z tego świata. Boża wieczność staje się coraz bardziej odległa, obojętna, obca... odrzucona. Natomiast rośnie egoistyczne zakochanie się w sobie samym i niewolnicze przywiązywanie się do spraw doczesnych. Zatracić się w piekle na wieczność, to najpierw znaczy: zatracić się w doczesności, doszczętnie utopić w niej serce i rozum, umiłować to, co śmiertelne, aż do pogardy Bożego zaproszenia do nieśmiertelnego szczęścia. Każdy z nas, dopóki żyje - choćby w ostatnim momencie życia - ma szansę wyzwolić się z sideł tej fałszywej miłości i oszustwa poprzez spotkanie z Jezusem w modlitwie i sakramentach. Choćby najkrótsza, lecz szczera modlitwa przynosi opamiętanie i otwiera na ogień Chrystusowej miłości i przebaczenia. Tej szansy dusze czyśćcowe jednak już nie posiadają. Śmierć utrwaliła w nich ten stopień otwarcia się na miłość Bożą, jaki w nich zastała w momencie, gdy przyszła. Tak oto doczesność przechodzi w wieczność; człowiek kształtujący się w ukształtowanego... Głęboko i obrazowo przedstawia tę prawdę grecki Ojciec Kościoła - Orygenes (185-254 r.): "Tak długo, jak pozostajemy przy obecnym życiu, jesteśmy jakby wazami ze świeżej gliny, które lepione są albo według podłości, albo według cnoty. W każdym razie, lepieni jesteśmy w taki sposób, że zarówno podłość może zostać zniszczona - dzięki czemu stajemy się nowym i lepszym stworzeniem - jak i kształt cnoty może w nas ulec zredukowaniu do zwykłej postaci gliny. Kiedy jednak obecne życie dobiegnie kresu i zostaniemy przeprowadzeni przez ogień - bo Bóg nasz jest ogniem trawiącym - (...) to staniemy się tym, czym się staliśmy. Jeśli będziemy wazą zniszczoną, niezależnie od tego, czy przedtem byliśmy piękną, czy też nędzną - nie możemy już być naprawieni i nasz stan nie może już ulec żadnej poprawie. Tak więc, będąc tutaj na ziemi, to jakbyśmy byli w rękach garncarza: jeśli waza wypadnie mu z ręki, to potrafi on znaleźć radę i wazę naprawić" (Hom. na Jer., XVIII, 1).
W ogniu Boskiej miłości
Usiłując określić rodzaj cierpień czyśćcowych, dusze mówią o ogniu, ogniu miłości Bożej. Roznieca on nie wysłowione pragnienie Boga, gwałtowną i rozdzierającą tęsknotę za Nim. Pomimo tak ogromnego przyciągania ku Ukochanemu, dusza pozostaje jednak sparaliżowana konsekwencjami grzechów - złem, które pozostaje do naprawienia. Wymaga tego Boska sprawiedliwość, którą na ziemi nie zawsze prawidłowo pojmujemy (nasze wyobrażenia skażone są antropomorfizmami). Dusze pojmują jednak doskonale, że sprawiedliwość Boża jest niczym innym, jak Jego miłością. Dlatego konieczność kary (pokuty) przyjmują z miłosną wdzięcznością. Kara idzie za grzechem jak cień za postacią ludzką. Ogień miłości Bożej, rozpalając duszę i przyciągając ją do siebie, spala karę, zadając duszy wynagradzające cierpienie. Wbrew naszym wyobrażeniom, męki czyśćcowe przynoszą duszom pociechę. W Czyśćcu ból dusz jest także ich szczęściem - bo przybliża do bram Nieba: a radość jest również ich karą - bo posiadając przedsmak prawdziwej radości, nie mogą jej jeszcze zakosztować w pełni. Dusze zaświadczają, że każdy grzech pozostawia plamę, a każda plama stanowi przeszkodę w zjednoczeniu z Najświętszym Bogiem. "Popatrz dziecko - zwraca się Anioł do widzącej - święte dusze czyśćcowe, to są córy Miłosierdzia Bożego. Powołane są do stania się' wieczystymi klejnotami Jeruzalem Niebieskiego, ozdobami Niepokalanej Oblubienicy. Trzeba więc, aby były doskonale czyste: najmniejszy grzech i najdrobniejszy brak są odpokutowane, a każda nieczystość doszczętnie usunięta. Dusz nie ogarnia najmniejsza rezygnacja, wręcz przeciwnie: niepodzielnie zaabsorbowane są Bogiem i czynnie służą Jego chwale. Nawet nie potrafimy sobie uzmysłowić ich miłości do nas!"
Dusze nas kochają
Egoiści kochać nie potrafią, ponieważ skoncentrowani są tylko na sobie. Dusze czyśćcowe są niepodzielnie skoncentrowane na Bogu, który jest Miłością i Udzielaniem się bez miary. Modlą się, ponieważ modlitwa jest doskonałym wyrazem miłości: modlą się za siebie nawzajem, rozpoznając się w świetle tej samej Miłości; modlą się za nas, za swoich dobroczyńców. Ich modlitwa całkowicie podporządkowana jest Bożej chwale, a nie ich własnym potrzebom. Nie modlą się o uwolnienie z Czyśćca, lecz aby Bóg był uwielbiony przez ich uwolnienie. Kiedy modlą się za grzeszników, to modlą się o to, aby Bóg był pochwalony przez ich nawrócenie. Dusze czyśćcowe dają nam prawdziwą lekcję miłości: kochają nas miłością prawdziwą, ponieważ najpierw kochają Boga; kochają nas w Nim i dla Niego. Oto prawdziwa miłość: prosta, bezinteresowna, czysta. Nigdy nie zapomnij, że miłość bliźniego wypływa tylko z miłości do Boga. Czyściec jest jednym, wielkim światem nieustannej modlitwy. Dusze łączą się liturgią Kościoła, ze wszystkimi obchodami i świętami. Lecz liturgia Czyśćca jest przede wszystkim liturgią adoracji i wynagrodzenia. Wraz z duszami świętych w niebie, dusze czyśćcowe są naszymi najżyczliwszymi przyjaciółmi i orędownikami.
Niewymownie wdzięczne
Autorka "Spojrzenia na czyściec" wspomina o pewnej duszy, która zjawiła się w wielkiej światłości z następującym przesłaniem: "Dzięki za wszystkie modlitwy, za Msze święte w mojej intencji i za odwiedziny chorych. Tym ostatnim zdobyłaś wiele zasług, które były mi wielką pomocą. Teraz już jestem w niebie!" Następnie, miała miejsce następująca wizja: wielka światłość otwiera się nad tą duszą; ukazują się Aniołowie, którzy poprzedzają Najświętszą Pannę, Franciszka z Asyżu, którego stygmaty jaśnieją blakiem słońca oraz inne dwie przyjaciółki owej duszy: Teresę z Avila i Tereskę od Dzieciątka Jezus. Dusza zostaje uniesiona potężnym pragnieniem w objęcia Najświętszej Dziewicy. Obraz ten zachęca do radosnego przygotowania się na spotkanie w niebie z Maryją i wszystkimi Świętymi, wśród których warto mieć wybranych przyjaciół... Przekonywujemy się zarazem, jak wielka jest skuteczność naszej modlitwy za zmarłych. Dusze się modlą, bo kochają; także nasza modlitwa za nie jest wyrazem miłości silniejszej od rozstania i czasu. Tylko miłość przezwycięża zło, które zmarli pozostawili po sobie na ziemi, pośród nas, w nas samych... My się modlimy, a Jezus działa: niszczy korzeń wszelkiego grzechu, uświęca kolejne rejony życia, ukazuje w świecie moc swojego zwycięstwa poprzez Krzyż i Zmartwychwstanie. Tylko dzięki temu Zwycięstwu, które realnie możemy przyśpieszać, dusze czyśćcowe wchodzą do nieba. Bóg pragnie, abyśmy modlili się za dusze czyśćcowe, ponieważ nasza modlitwa jest aktem miłości; sprawia, że sami w niej wzrastamy i przynosimy chwałę Bożą.
W życiu św. Tomasza Kapistrana miało miejsce następujące zdarzenie: pewnej kobiecie umarł jedyny syn - całe jej oparcie na zbliżającą się starość. Z głębokiej i długiej rozpaczy nie zdołało wydobyć jej żadne ze słów św. Tomasza. Postanowił więc wraz z kilkoma osobami odprawić nowennę, błagając Pana Boga o łaskę oświecenia i umocnienia dla nieszczęśliwej matki. Odpowiedź z nieba była natychmiastowa. Kobieta otrzymała widzenie przedstawiające wspaniały pochód niewymownie szczęśliwych młodych ludzi. Zaczęła wzrokiem poszukiwać wśród nich swojego syna. Jest! - idzie ostatni w ciężkiej, mokrej, ociekającej szacie... Zaintrygowana, wykrzyknęła: "Dlaczego, synu, odstajesz od tej wspaniałej parady?! - Och, matko, jestem opóźniony na mojej drodze z powodu twoich jałowych łez, które zmoczyły całą moją szatę i uczyniły ją straszliwie ciężką. Przestań więc płakać bez żadnego pożytku dla mnie! Jeśli pragniesz uśmierzyć moje cierpienie, ofiaruj za mnie zasługi wielu twych modlitw, szlachetnych uczynków i poproś o odprawienie Mszy świętych w mojej intencji. Tylko w ten sposób pomożesz mi wyzwolić się z tego miejsca okrutnych cierpień i przejść do błogosławionej radości". Kiedy widzenie ustało, matka osuszyła łzy i z wielkim zapałem przystąpiła do wypełniania praktyk chrześcijańskiego miłosierdzia...
ks. Andrzej Trojanowski TChr
Publikacja za zgodą redakcji
Miłujcie się!, nr 9-10/1998
Wasze komentarze:
|
gość: 30.03.2026, 07:14
|
W tłumie znaleziona
bądź jak rycerz żelazny w walce
niech nikt Cię nie pokona
Dni idą z nami
których nie zatrzymamy.
bądź twarda jak ziemia
nie upadaj
to jeszcze nie twoja droga cmentarna
Czytałaś moje wiersze
nieporadnie sklecone
a jednak je doceniałaś
Będziesz zawsze z nami poetami
los okrutny twe ciało dławi
kiedy już nic nie piszesz
i tak jesteś z nami
Dzisiaj jest wiosna
dałaś kawałek swego serca
smutne dni jak w życia pamiętniku
ślady twe pachną wonią
Życie odrośnie na nowo
marzenia we mgle
jak życie twe rozjaśni światło promieni
gdy opadają siły to boli
Śmierć jest wpisana w życie człowieka
człowiek musi wszystkiego zasmakować
miłości cierpienia i śmierci
trudno od świata zbiec
i wycisnąć kroplę goryczy
która życie poi
|
|
gość: 26.03.2026, 07:39
|
Lata mijają namiętnie,
kataklizmy mają swoje miejsce,
życie płynie jak woda po dolinie,
a pamięć o Tobie nie zginie.
Jak siostry zawsze o sobie pamiętają,
wiosna, lato, jesień, zima
czule się muskają.
Między lotem a zmianą chwili lecę, bo chcę,
magiczne skrzydła dają marzenia,
by zdobyć niezdobyty czas,
który wciąż goni nas.
Iluzja świata — szczęście,
pokonać chmury i góry.
Jedni mają marzenia do spełnienia,
dla innych to codzienna bitwa.
To nie przegrana, jak mecz jeden do jednego
to wyrównana walka o marzenia.
Gdy wiesz, że życie to nie igraszka,
to wiesz też, że to nie porażka.
Wygrywają wytrwali,
jak w różańcu korali,
od początku do końca
bez granic Miłości,
jak Polskie Orlęta.
|
|
gość: 09.03.2026, 06:53
|
Kobieta od zarania dziejów sławiona
niesie w sercu wiarę, która nie umiera
która trwa na przekór dniom
płonącym żarem
Gdy ból przenika ciszę duszy
bądź zawsze przy mnie
i do tańca w świetle radości
i do różańca w godzinie skupienia
Gdy pierwszy promień słońca
jeszcze śpi na krańcu poranka
bądź nim Ty
spoczywający w moich ramionach
Na przekór tym
którzy zwątpili w miłość twą
otwieraj serce
jak drzwi domu najbliższego
Bo kiedy miłość staje się gęsta
jak powietrze przed burzą
i burzy mury ludzkiego lęku
jak ziarno wiary w ziemi
zamykam oczy
i kocham
tak cicho i wiernie
jak kocha matka
Dotykam twojego wnętrza
z czułością i pokorą
patrzę w twoje troskliwe oczy
zmęczone bólem drogi.
Tulą mnie
piękne kształty twojej obecności,
a ja zanurzam w tobie nadzieję
z której wyrośnie
źdźbło nowe
jędrne
czyste
pełne życia
Dlatego mówię szeptem serca
kocham cię
I proszę
nie tylko dla mnie
Kochaj
|
|
gość: 06.03.2026, 09:26
|
I rzekł do mnie
wielkość życia mierzy się drogami
których wielu unika
bo są to ścieżki codzienności
gdzie dłonie brudzą się o ziemią przeżytych dni
a serce uczy się cierpliwości cierpienia
Nie dla sławy człowiek tam idzie
ani dla chwały
lecz dla tej iskry ukrytej w duszy by iść
która mówi-żyj
i żyję - chcę iść z Tobą dalej
Aby nie uschnąć z biegiem lat
jak drzewo bez wody
lecz rosnąć cicho między ludźmi
i dawać cień zmęczonym duszom
Jak balsam dla ciała
pachnący spokojem nocy
jak poranek przy kawie
gdy świat jeszcze śpi - wstajesz
I oto jesteś -Ty
moje schronienie w dzień
i w ciemności - nocą
Twoje rzęsy w świetle poranka
są jak skrzydła ciszy
a twoje brwi
jak łuk narysowany ręką Stwórcy
Patrzę, jak śpisz spokojnie
a kołdra strzeże snów
jak strażnik łagodnej tajemnicy
Szept mój jest cichy
lecz twoje serce słyszy
W twoich ramionach
znajduję dom
głaszczę twoją bladą dłoń
jak pielgrzym dotykający świętego źródła
Nie jesteś śmiercią,
choć tak mówią ludzie
Jesteś żywym srebrem
światłem ukrytym w ciele
którego każdy pragnie dotknąć
Mój aniele dnia i nocy
czasem pokorny
czasem buntownik
jak wulkan
który nosi ogień życia pod ziemią
A gdy świat milknie
cisza zaczyna śpiewać
Twój oddech staje się lekki
która przenika noc
i porusza moje ciało
jak wiatr porusza trawę
I wtedy poznaję tajemnicę - śmierci
śmierć nie jest końcem
Jest chwilą
gdy w oddechu ukochanej istoty
objawia się wieczność
Dlatego wołam w ciszy serca
usłysz mnie
Bo w Tobie
przychodzi światło
A wraz z nim
przychodzi życie
które trwa wiecznie i na zawsze
Razem we dwoje
|
|
gość: 31.01.2026, 21:34
|
Święta
Naznaczona stopami tych,
którzy nie pytali o pozwolenie
Idę
Czas traci nade mną władzę
rany niosę jak znaki mocy
nie ukrywam ich
one wiedzą, kim jestem
Płynę w różu
W wodach pamięci
morze zna moje imię
nie ma nikogo takiego jak ja
znaczę drogi ogniem
Pałam
Nie po to, by niszczyć
lecz by widzieć
opieram się na pięknie
na mądrości
na tym, co trwa, gdy wszystko inne milknie
Idę na ślepo
Bo wzrok rodzi się po kroku
odwaga pozwala się skalać
tak rodzi się świętość
jak dziewica orleańska
Wchodzę w płomień
I nie wychodzę taka sama
nie ma „za późno”
jest tylko wezwanie
zaczynam znów
z walizką czasu
z doświadczeniem zapisanym w kościach
Siostra jest bratem
brat jest strażnikiem
sąsiad jest świadkiem
wzywam ukojenie nieba
na kolanach
w sercu
Wybaczam, bo wiem
że przebaczenie jest mieczem
Cierpienie kruszę wdzięcznością
Miłością
Ciemność zapalam światłem
wypowiedzianym na głos
Płonę
Nie proszę o miejsce
sama je robię
nie ma nikogo takiego jak ja
i nie musi być
Szarżuję na ślepo
Bo widzenie rodzi się w biegu
odwaga brudzi ręce
czystość to mit dla tchórzy
wchodzę w ogień
jak dziewica orleańska,
ale bez legendy
tylko z prawdą
Za późno nie istnieje
jest tylko teraz
albo martwe jutro.
niosę walizkę czasu
doświadczeń, błędów, imion
Siostra Brat Sąsiad
Idziemy
Wszyscy są świadkami.
modlę się
kocham moc nieba
nie żałuję
wybaczam
Cierpienie kruszę
zębami wdzięczności
Ciemność zapalam światłem,
bo wiem jak
Wysyłam energię w świat
jak uderzenie serca
słowo tnie
obraz rozkazuje rzeczywistości
To, co wyśnione,
realizuję ciałem i głosem.
to jest mój fundament ciała
moje imię wypalone w drodze
moje życie bez zgody na półmrok
Nie ma nikogo
takiego
jak ja.
To co widzę symbolami róż i krew w wierszu jest ukryta przepowiednia
|
|
gość: 19.12.2025, 10:57
|
Nie muszę już mieścić się w cudzych ramach,
jak idealna dama , ideały to klatka bez tchu
Naturalna dama nie przycina myśli do obcych miar.
ciut luz bluz=Oddech = bo życie to nie bajka
Nie jestem echem i mam własny głos,
czasem cichy, czasem jak krzyk przez wiatr.
Być sobą to iść, choć drży ugięte kolano,
nawet gdy droga nie ma śladów stóp gdy upadamy
To mówić czuję ziemski ból
i nie przepraszać za własny trud.
Być sobą to blizny nosić jawnie,
nie jako wstyd, lecz dowód dróg.
To upaść, wstać i znów uwierzyć,
że warto żyć po prostu = tu
Bo świat nie potrzebuje kopii,
ani masek na każdy dzień.
Największą odwagą jest prawda
zostać sobą i trwać w niej
Nie uczę się już cudzych ról na pamięć,
nie mieszczę serca w wyznaczony kształt
Nie jestem cieniem ani czyimś echem
mam własny krok i własny czas.
Odwaga znaczy iść pod prąd wątpliwości,
gdy strach podsuwa tysiąc innych dróg.
To mówić prawdę, nawet szeptem,
i nie zamieniać sensu w pusty ruch
Możesz pragnąć być kimś innym niż jesteś
w swoim życiu nie próbuj iść obcą drogą
Bo całe życie jest wiecznością do przebycia trudnych dróg
I jedną drogę wybrał= Dla każdego Nam dobry Bóg
I dlatego każda droga jest inna
|
|
gość: 10.11.2025, 07:45
|
Bóg odwrócił twarz od ziemi zakrył oczy
niebo przełamało wrota ziemi lecz nie spadła kropla łez
bo nawet chmury straciły łzy i brak słów nie grzmi już
Popiół unosi się bez ruchu spalony żar łez
nad spalonymi imionami miast gdzie ludzie posnęli
zegar stanął ....... nie z braku czasu a końca odwetu
lecz z braku sensu, by dalej bić się o coś po coś
gdy Polska zawsze była Polską naszą
Ptaki zwisły w próżni jak czarne kruki wspomnienia
morza ucichły zjadły własny szum zacumowały w ciszę jak Titanic
Ludzie milkną każdy bohater ziemi w swoim grobie leży
groby choć jeszcze stoją, jeszcze są naszym życiem
Ziemia pulsuje pod warstwą pyłu, Oni są
jak serce w trumnie z kamienia i krwi.
ustał wiatr, nastała martwa cisza
i nikt już nie czeka na świt zawsze są z Nami
A jednak w popiele ich krwi drży iskra oni żyją
maleńka, jak oddech zmarłego dziecka.
z głębi ruin słychać szept są bohaterską legendą
nie ludzką, nie boską komedią lecz żywą 11 listopada
Ziemia, choć martwa, pamięta zieleń, czerwień
kamień wciąż nosi wspomnienie słońca które kona
na krawędziach świata kiełkuje cisza tak dziś trzeba
a w niej ...pierwszy ton nowego świtu nowe dla Nas życie
Nie będzie nieba, jakie znaliśmy krwawe
ani morza, co znało łzy jesteśmy wolni
Lecz z popiołów powstanie głos,
bohaterów co za Nas walczyli
który nie prosi ... tylko trwa w Nas
Bo nawet koniec nie zna końca,
gdy w mroku tli się odrobina światła historii
Krwawej historii
|
|
gość: 24.10.2025, 21:01
|
Zakończono przeszukiwanie dna stawu Błaskowiec w Czechowicach-Dziedzicach, gdzie śledczy szukali ciała Karoliny Wróbel – kobiety, która zaginęła w styczniu 2025 r. Wiosną staw był przeszukiwany przez nurków, teraz została z niego wypompowana woda.
Zaginięcie Karoliny Wróbel. Wypompowano wodę ze stawu. „Nie znaleźliśmy ciała”nie ma i nie będzie!!!
|
|
gość: 29.09.2025, 15:59
|
|
Widzę śmierć młodego człowieka chłopak-jakiś znajomy nam chłopak zginie w wypadku samochodowym[+]
|
|
gość: 17.09.2025, 13:15
|
21.37 2+1+3+7=13! godzina śmierci Jana Pawła 2
13 -Wtedy zamach na życie Papieża Jana Pawła 2 trzynastego a śmierć przyszła o tej godzinie co Maryja chciała o 21.37 jest i 13 znak Maryjny!
13 maja 1981 r. na placu św. Piotra w Rzymie doszło do zamachu na życie Jana Pawła II, do którego strzelał Turek Mehmet Ali Agca
|
|
gość: 08.08.2025, 09:40
|
miasta senne
gdzie zgasł czas
wiatr szept słów niesie
zobaczysz lepszy świat
to anioł nuci
każdy czeka na piękne pożegnanie
anioł rozświetla mrok nocy
krok stanął -cisza
niebo pełne chmur, jaśnieje droga
pokonać trud jak ten mur
siłą która jest w słowach
gest nie jest nigdy pustym oddechem
to anioł gra piosenkę na fletni
która w duszy twojej gra
jego blask rozświetla mrok,
zwalnia szybki krok-życie
ono nie jest daleko
w sercu twoim jest
anioła dusza
jak rześkim świtem
zwalnia twoje życie
by zdążyć-żyć
|
|
gość: 30.05.2025, 10:31
|
Znaleś jej tajemnicę nie lękałeś się wcale
Choć śmierć ugodziła
Twe powieki Janie Pawle
Zamknęły się na wieki
O 21.37
Wiatr szepcze śpij spokojnie śpij
A zegar Pan czasu odmierzył czas który zgasł dla Ciebie
o 21 37.
Gaśniemy gdy przyjdzie czas czas
Słucham czasu zegara 21 37
I pieśni co rozbrzmiewa co noc barka jak titanic co zatonął ale ocaleni w morskich falach oceanu niepokonani jak Ty
Janie Pawle 21 37 tego czas nie zabierze pamięć o Tobie
Głębia zamknęła za Tobą wrota
Otworzyła rajskie drzwi
Ja tu zawsze czekam na piękną melodię o 21 37 barka którą wysoki zameczek na górze gra
Słyszę ją kiedy oczy zamykam pozegnalną do oczu cisną mi się łzy jestem i czuwam o
21 37 zabił dzwon to koniec twej ziemskiej wędrówki pieszej
Do bram raju i mnie kiedyś poniosą
Janie Pawle śpij spokojnie śpij A zegar Pan czasu odmierzyl czas który zgasł dla Ciebie o 21 37
Mijają lata pamięć o Tobie trwa nie zgasi nawet czas który do przodu gna
W oknie paliło się światło potem zgasło odeszleś
A jednak jesteś 20 już lat bo ciągle pamiętam o Tobie trwa.
Pamięć wieczną jest....
|
|
gość: 02.04.2025, 07:58
|
gość: 31.01.2025, 08:55
Widzę kobietę jakąś ale to znajoma Karoliny Wróbel. Wszyscy szukają mordercy A to zwykła kobieta koleżanka Karoliny ją ugodziła mordercą jest kobieta kobieta kobieta. Tak widzę a co dalej będzie zobaczymy. Czekamy na wszystko aż ją znajdą.
|
|
gość: 01.04.2025, 12:03
|
|
Trop koło garażu ślad sie ukrywa nie ma jej w wodzie Karoliny Wróbel. Patryk zyskał na czasie tak jak chciał powiedział zabiłem szukajcie tu i tu podał konkretne miejsce. Ciało Karoliny Wróbel zgniło już dawno nie ma śladu po niej to Patryk zmienia słowa,że nic nie zrobił. To była gra kryminalna zwloka na czasie ale mądry ten Patryk oczywiście ja nie wierzyłam jest dowód widzialny stare komentarze. Ślad urywa się koło garażu zwłoki wywiezione zakopane po 3 miesiącach rozłożone jak ziemia zgnita i któz ją odnajdzie?
|
|
gość: 25.03.2025, 10:12
|
|
Od 31 marca policja wznawia poszukiwania Karoliny Wróbel (24 l.) w stawie Błaskowiec w Czechowicach-Dziedzicach. Informacje te potwierdził "Faktowi" podkom. , rzecznik policji w Bielsku-Białej. Rzecznik wspomina, że zaplanowane są poszukiwania na szeroką skalę. Na miejsce ściągnięte zostaną ekipy płetwonurków w tym specjalna grupa z Wrocławia.
|
|
gość: 24.03.2025, 10:20
|
Młoda matka zaginęła 3 stycznia 2025. Zagadka zaginięcia pozostaje niewyjaśniona.
„Weryfikujemy doniesienia, o rzekomym uprowadzeniu Karoliny poza granicę Polski”
Karolina jest zakopana w ziemi czechowice dziedzice !
|
|
gość: 14.03.2025, 09:24
|
Przez życie idę sama
z podniesioną jak dama głową
z różańcem w ręku drogą oświetloną
samotna różańcowa
wśród topoli widzę Cię przyjacielu
Do modlitwy dołącz się wraz
Razem idźmy w ten świat
by nie płakał po nas świat
W piątek wspominam Jezusa
I jego krzyż
Człowiek zna ten znak od wielu już lat
Codziennie go dźwigamy i jego smak doświadczamy
Znak krzyża trwa w Nas wiecznie
Krzyż sens ludzkiego istnienia
Kto z krzyżem się zmaga nie jest tchórzem a bohaterem
W krzyżu mamy nadzieję na życie lepsze i wieczne
W krzyżu wspominam Boga i jego Syna Jezusa
Nie widzę niewidzialnego Boga
Ale krzyż widoczny codziennie go dźwigam
Krzyż widzę doskonale
Jak na krzyżu zawisło jego ciało
Rajskie życie czeka i na Nas
Będę szła mostem do Ciebie Boże
Czekaj na mnie tam........
|
|
gość: 13.03.2025, 14:47
|
|
Widzę piękne młode ciało to KAROLINA WRóBEL znajdą ją w oczyszczalni ścieków Czechowice Dziedzice.
|
|
gość: 22.02.2025, 12:11
|
|
To woła o pomstę do nieba młoda Karolina Wróbel zostaje zabita nie ma jej leży w ziemi martwa A ludzie jak hieny cmentarne hejtują na jej stronie portalu Facebook .ludzie przestańcie pieścić się waszymi ideałem że Wy jesteście !nie ma doskonałości w ludziach tylko Bóg jest doskonały. Gdyby karolina wróbel była jakąś zdzirą tak jak piszą jej na profilu użytkownika ludzie zwykli śmiertelnicy jak ja i Ty piszą co popadnie plugawe słowa pod jej adresem!Gdyby była zdzirą tak jak piszą to by nigdy nie urodziła tych dzieci pomimo trudności życie to nie bajka jak inni sądzą że niektórzy mają ponad stan a drugi na chleb nie ma nie każde życie jest słane różami. Dlatego nie mam profilu na Facebooku bo jak umrę to napiszą co chcą najgorzej bo jedynie co ludziom wychodzi perfekcyjnie to podłość do drugiego człowieka.otwórzcie swe oczy gdyby karolina żyła to by zablokowała te chamskie komentarze .karoline już pewno martwą znaleźli ale cisza jest żadnej informacji. Karolinko śpij spokojnym snem.
|
|
gość: 15.02.2025, 15:29
|
|
Karoline wróbel szukaja w nowym miejscu na szczęście .jest karolina koło oczyszczalni ścieków napewno!
|
|
|