Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Kolos rodyjski - siódmy cud świata

     Oprócz dobrobytu materialnego kwitło na Rodos również życie umysłowe i artystyczne. Ponieważ dobrobyt miasto zawdzięczało łagodnemu klimatowi, a zwłaszcza niezbyt ostremu słońcu, postanowiono godnie uczcić jego boga - Heliosa. Pliniusz Starszy pisze, że Rodos zdobiło około dwóch tysięcy posągów Heliosa, w tym "przeszło sto kolosalnych". W związku z tym niektórzy krytycy sztuki zauważali, że "Rodyjczycy wielkość sztuki mierzą na łokcie".

     Po zwycięstwie odniesionym nad armią macedońskiego wodza, a potem króla Demetriusza Poliokertesa (nazywanego też Poliorketesem), który na próżno przez rok (305-304 przed Chrystusem) oblegał Rodos zarówno od strony lądu, jak i morza, Rodyjczycy postanowili wznieść na cześć Heliosa coś zupełnie wyjątkowego. Zamówiono więc u hellenistycznego rzeźbiarza Charesa z Lindos, ucznia wielkiego Lizypa z Sikionu - nadwornego rzeźbiarza Aleksandra Macedońskiego - olbrzymi, bo liczący aż 31 m wysokości spiżowy posąg boga słońca Heliosa, zwanego odtąd Kolosem rodyjskim. Został on zaliczony do siedmiu największych cudów techniki i architektury starożytnego świata.

     Projekt postawienia Kolosa nie spotkał się z jednogłośną aprobatą rodyjskiego zgromadzenia ludowego. Wielu twierdziło, że tak wielki i drogi posąg jest zbędny, inni - że Helios obrazi się, gdy "przeciw Słońcu wzniosą nowe słońce". Nie brakło nawet przepowiedni, że tak olbrzymia statua kiedyś niechybnie się przewróci, a jej upadek będzie oznaczał upadek Rodos. Proroctwa te pojawiają się jednak w literaturze dopiero po upadku Kolosa.

     Wiemy jedynie, że Chares z Lindos, twórca Kolosa, żył w II-III wieku przed Chrystusem i był autorem wielkiego posągu Heraklesa, który konsul Lentulus sprowadził do Rzymu i ustawił na Kapitolu.

     Legenda i prawda o tym posągu zlały się w całość tak niepodzielną, że trudno doszukać się bezspornych faktów. Opisało go wielu pisarzy antycznych (ponad dwudziestu pięciu), jednakże ani jeden z nich nie widział posągu. W dodatku autorzy ci przeczą sobie wzajem. Anonim z początków naszej ery twierdzi, że Kolos rodyjski stal w rozkroku na dwóch przeciwległych falochronach portu, tak iż okręty, chcąc zawinąć na Rodos, musiały przepływać pod nim. Wyobraźmy więc sobie najpierw czerwonobrunatnego olbrzyma, wysokiego na 31-40 m, unoszącego nad głową czaszę z rozżarzonymi węglami i stojącego w rozkroku nad wejściem do portu stumetrowej szerokości. Nonsens? Nie, to tylko jeden z opisów. Jeszcze w XVI wieku z całą powagą przedstawił go na swojej rycinie Holender Martin Heemskerk. Wyobraźmy sobie 45-metrowy posąg na wzniesieniu pośrodku miasta Rodos, na miejscu późniejszej, wczesnochrześcijańskiej kaplicy św. Jana Kolosańskiego, a otrzymamy następny opis, tym razem z utworu przypisywanego anglosaskiemu mnichowi, św. Bedzie Wielebnemu.

     Według Filona, którego opis, wyraźnie oparty na źródłach dziś już zaginionych, uważa się powszechnie za najwierniejszy, Kolos miał wygląd "swobodnie stojącego mężczyzny" i wznosił się "na podstawie z białego marmuru", w którą dla większej stabilności wpuszczono dolne części stóp, tak wielkich, że "sama długość stopy przewyższała wysokość innych posągów". W uniesionej dłoni trzymał pochodnię, którą można było zapalać, tak iż służyła jako znak nawigacyjny dzienny i nocny. Twarz Kolosa przedstawiono na awersie rodyjskiej monety czterodrachmowej z połowy III wieku przed Chrystusem - na jej rewersie znajduje się róża, znak Rodos. Jednak za miejsce, na którym stał, uważa się powszechnie koniec dzisiejszego mola św. Mikołaja.

     Filon przyjmuje, że Chares miał wielu współpracowników i podaje szczegółowy opis odlewania posągu. Chares najpierw "odlał i ustawił nogi Kolosa", a następnie kawałek po kawałku odlewał inne części ciała i "łączył je z tymi częściami, które już stały". Powstające dzieło "okładał dokoła wielką ilością gliny i piasku, okrywając w ten sposób ukończoną część posągu ziemią, a wokół kazał spiętrzyć kamienie, aby trzymały całe dzieło razem". Postępował więc jak przy normalnym odlewaniu rzeźby lub dzwonu w formie - z tą różnicą, że zamiast zagłębić formę w ziemi, spiętrzał ziemię na formie. Z technicznego punktu widzenia nie jest to niemożliwe, chociaż ze względu na wielkość posągu niewątpliwie było bardzo skomplikowane dostarczenie gorącego metalu w stanie ciekłym na wysokość posągu, zwłaszcza w ostatniej fazie odlewania. Źródła antyczne informują na ogół zgodnie, że wydatki związane ze wzniesieniem Kolosa pokryli Rodyjczycy z łupów wojennych - ze sprzedaży broni i materiałów z machin oblężniczych, które zostawił na wyspie Demetriusz Polioerktes, gdy w 304 roku przed Chrystusem musiał opuścić Rodos. Całość inwestycji kosztowała Rodyjczyków 300 talentów złota, co odpowiada dzisiaj wartości około 9 ton tego metalu. Prace związane z wykonaniem Kolosa trwały od 292 do 280 roku przed Chrystusem.

     Kolos był jednak zbyt ciężki dla samej ziemi. Dźwigała go na swym grzbiecie zaledwie nieco ponad pół wieku, po czym strząsnęła z siebie w 223 roku przed Chrystusem, kiedy został obalony przez potężne trzęsienie ziemi. "Nawet w pozycji leżącej budzi zdumienie" - tak pisał o nim Pliniusz Starszy, opisując posąg w monumentalnej encyklopedii starożytnego świata zatytułowanej Histońa naturalna (XXXIV, 41). Pliniusz zanotował też, jak długo posąg stał. Tylko że niektóre części dzieła, wśród nich także księga 34 z danymi o Kolosie, zachowały się w różnych odpisach; i tak według jednej wersji Kolos stał 56 lat, według innej - 66. O trzęsieniu ziemi wiadomo dokładnie, że rozpoczęło się pewnej nocy październikowej, sporne jest wszakże, czy stało się to w roku 227, czy też 225 lub 223 przed Chrystusem.

     Najbliższą zasługującą na zaufanie wiadomość o Kolosie znajdziemy dopiero u Strabona, który odwiedził Rodos prawdopodobnie na początku naszej ery. "Teraz leży na ziemi, obalony przez trzęsienie ziemi, złamany w kolanach. Rodyjczycy nie odbudowali go ze względu na jakąś wróżbę". Pamiętając, że molo, na którym stał, jest stosunkowo wąskie, skłonni byliśmy przyjąć, że wpadł do morza; z drugiej wszakże strony nie mamy powodów powątpiewać w prawdziwość słów Strabona. To, co widział na własne oczy, zawsze opisywał tak, że można mu wierzyć. W 44 roku po Chrystusie Rzymianie po aneksji sprzymierzonej z nimi od końca II wieku przed Chrystusem wyspy do prowincji Azji próbowali postawić posąg z powrotem, jednak ta próba, jak się okazało, przekroczyła ich możliwości, zarówno technologiczne, gdyż nie byli w stanie odlać z brązu podobnie wielkiej statuy, jak i materialne, bo nie mogli zgromadzić tyle brązu, aby uzupełnić to, co rozszabrowano przez trzy wieki.

     Ostatnia wiadomość o Kolosie pochodzi z roku 653. Owego roku Muawija, później kalif damasceński i założyciel dynastii Omajjadów, zdobył wyspę Rodos i jak pisze historyk bizantyjski Zonaras, który sam żył w XII wieku, lecz zaczerpnął tę wiadomość z zaginionego już dokumentu, sprzedał resztki Kolosa po prostu jako złom "jakowemuś Żydowi z Edessy", który obładował nimi 900 wielbłądów. Tak zagasło na zawsze Słońce Rodyjczyków, gdyż inny historyk bizantyjski, Nikeforos Gregoras, który wybrał się na Rodos w roku 1330, nie znalazł już po Kolosie ani śladu.

     Przez dwa tysiąclecia Kolos rodyjski cieszył się sławą najwyższego posągu świata. Dopiero w roku 1886 przerosła go nowojorska Statua Wolności, której twórcy inspirowali się zresztą jego legendą.

Jan Stanisłąw Partyka

Miejsca Święte, nr 83


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2019 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej