Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Wierzący hetman. Stanisław Żółkiewski

     Postać owiana legendą. Do służby publicznej, politycznej i żołnierskiej fachowo przygotował się na dworze Zamojskiego. Jako dowódca wojskowy odniósł wiele spektakularnych zwycięstw, które tłustym drukiem wpisały go do naszej narodowej historii. Już w pierwszych latach panowania Stefana Batorego w bitwie pod Byczyną zdobył wielką chorągiew arcyksięcia Maksymiliana. Na początku wojen szwedzkich wziął do niewoli naczelnego wodza Jakuba de la Gardie. Za króla Zygmunta III, po trzech latach oblężenia odbił Smoleńsk i idąc dalej na wschód, z wojskiem liczącym zaledwie 3000 jazdy i 1000 piechoty, rozbił pod Kłuszynem armię składającą się z 46000 Moskali i wspomagających ich Szwedów. A kiedy w roku 1610 stanął pod Moskwą, Moskale sami przyprowadzili mu do niewoli carów Szujskich i zaproponowali, by na tronie moskiewskim osadzić liczącego wówczas 15 lat polskiego królewicza Władysława. Jednakże nasz król Zygmunt III nie potrafił docenić tego wielkiego zwycięstwa i spożytkować go politycznie.

     Gdy w roku 1620 ruszyła na Polskę nawała w sile 80000 Turków i Tatarów, hetman Żółkiewski usiłował stawić im opór zebraną w pośpiechu armią dziesięć razy mniejszą. Posiłki, na które cały czas liczył, nie nadeszły. I kiedy doszło do ostatecznej rozprawy pod Cecorą polskie wojska zaczęły ratować się ucieczką. Do ucieczki usiłowano namówić również Żółkiewskiego, podstawiając mu nawet do tego szybkie konie. Hetman jednak z tej szansy nie skorzystał. Uznał, że jego obowiązkiem jest bronić granic Ojczyzny do ostatniej kropli krwi. Tym, którzy walczyli przy nim do końca, powiedział: "Miło mi przy was umierać. Niech Bóg nade mną wyrok kończy". Jeden z historyków - Feliks Koneczny - odnotował: "Tak zmarł jeden z największych mężów naszych dziejów, wielki wódz, a przy tym wielki zarazem człowiek, bo to był charakter czysty, jak łza. Nie wszyscy współcześni poznali się na nim i wiele musiał znosić przykrości, ale historia zapisuje jego imię^ wśród takich, przed którymi korzą się pokolenia". Warto podkreślić, że hetman Stanisław Żółkiewski jest jedną z nielicznych w naszych dziejach postaci życia publicznego, co do których poważnie mówiło się o możliwości beatyfikacji.

     Nie ulega wątpliwości, że jego postawa i jego działania miały głęboką motywację religijną. Wielkie zwycięstwa Żółkiewskiego nie rozbudziły w nim poczucia pychy i własnej wielkości, lecz szczerą wdzięczność wobec Boga, który właśnie w dziejach naszego narodu pokazuje swoją łaskawość i potęgę. Gdy więc gratulowano mu zwycięstwa pod Kłuszynem, powiedział: "Moje zasługi w tym bardzo małe. Mdłymi ramiony tak wielkiego ciężaru niepodobna podźwignąć. Cudownej, miłościwej łasce Bożej wszystko ma być poczytane". Prawie zawsze wypadało mu walczyć przeciw armiom znacznie liczniejszym. Dlatego swoim żołnierzom tłumaczył, że wiele wiedząc o mocy nieprzyjaciela trzeba pamiętać, że mocniejszy na niebie jest Bóg. Miał szczególne nabożeństwo do Najświętszej Maryi Panny. Po wielkim hetmanie zachował się nawet pierścień z łacińskim napisem "Ego mancipium Mariae", co może znaczyć: jestem własnością, sługą, czy wręcz niewolnikiem Maryi. Chrześcijaństwo Żółkiewskiego wyrażało się także w trosce o konkretne potrzeby Kościoła, w krzewieniu i umacnianiu wiary innych oraz zaangażowaniu się w dzieła miłosierdzia. Na przykład w założonym przez siebie mieście Żółkwi wybudował szpital, kościół i szkołę. Jego osobista religijność owocowała w nim poczuciem odpowiedzialności za losy chrześcijaństwa, ojczyzny i członków własnej rodziny.

     Wymowne pod tym względem jest przesłanie Żółkiewskiego, które jako troskliwy ojciec skierował do swojego syna: "Wiarę świętą chrześcijańską, powszechną mocno i ostatecznie trzymaj. Dla niej krwi rozlać i żywota położyć nie żałuj. Odpłata u Pana Boga za to, kto dobrą chęcią dobrym sercem służy Rzeczypospolitej. Młodsze lata naukami poleruj. Z nauki pomoc do godności, do służby Rzeczypospolitej i do uczciwego życia mieć będziesz. Rycerskie ćwiczenie jest najprzystojniejsze szlachectwu. Próżnowania się strzeż jak powietrza". Warto zauważyć, że w tym swoistym "testamencie" Żółkiewski zawarł właśnie to, co sam w swoim życiu starał się skrupulatnie praktykować.

ks. Antoni Dunajski
Pismo Katolickie Pielgrzym
nr 241/1999


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Treść



Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]


Modlitwy | Opowiadania | Zagadki | Polityka Prywatności | Kontakt

© 2001-2020 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej