Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Louis Victor de Broglie, czyli nauka ucząca pokory

     W nauce odegrał rolę podobną do Alberta Einsteina, z którym go zresztą często porównywano. Einstein dowodził, że fale świetlne zachowują się niekiedy jak cząstki. Louis de Broglie zaczął podejrzewać, że może być także odwrotnie: że w niektórych warunkach elementarne cząstki materii mogą zachowywać się jak fale. Teoria ta, poparta odpowiednimi obliczeniami (tzw. równania de Broglie'a) i wkrótce po jej ogłoszeniu także doświadczeniami, dała podstawy do stworzenia dojrzałej teorii mechaniki kwantowej oraz modelu atomu bardzo już bliskiego współczesnej wiedzy na ten temat.

     Urodził się w uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w 1892 r. w Dieppe na północy Francji w rodzinie arystokratycznej. Jego ojciec był członkiem francuskiego parlamentu. Pochodzenie i nieprzeciętne zdolności mogły nasycić przyszłego laureata nagrody Nobla młodzieńczą pychą i nadmierną pewnością siebie. Tymczasem de Broglie wszedł do panteonu światowej nauki jako wzór chrześcijańskiej prostoty i pokory. Bardzo wcześnie, bo już w wieku 18 lat ukończył najpierw studia humanistyczne. Dopiero potem zaczął interesować się matematyką i fizyką teoretyczną, i w tym kierunku kontynuował swoje studia, uwieńczone drugim dyplomem z nauk przyrodniczych. Miał wówczas zaledwie 21 lat. Przez cały czas uważnie śledził wszystkie najnowsze osiągnięcia na obszarze nauk szczegółowych. To w dużym stopniu pokora kazała mu z uwagą pochylić się nad teoriami Maxa Plancka i Alberta Einsteina. "Po długim zastanawianiu się, medytowaniu w samotności, w 1923 r. wpadłem nagle na pomysł, ze odkrycie Einsteina z 1905 r. należy uogólnić, tak by dotyczyło wszystkich cząstek, a zwłaszcza elektronów". Przemyślenia de Broglie'a docenił zresztą sam Einstein, stwierdzając, że "choć może się to wydawać szaleństwem, jest to absolutnie pewne". Ale nawet tak przekonująca recenzja Einsteina nie usunęła wszystkich wątpliwości samego Broglie'a: "Obecnie, gdy nadeszła jesień mego życia, nie wierzę, że zagadka została naprawdę rozwiązana" - pisał.

     Wątpliwości Louisa de Broglie'a dotyczyły jeszcze bardziej tego, czy wielkie osiągnięcia fizyki teoretycznej ludzkość potrafi właściwie spożytkować praktycznie, czy przyniosą one ludziom więcej korzyści, czy zagrożeń.

     Pewnego razu, przemawiając do uczniów paryskiego Liceum Jansona de Sailly, de Broglie zwrócił im uwagę, że pod wieloma względami "wiedza i technika odpowiadają przeciwnym tendencjom ludzkiej natury". To napięcie, czy wręcz antagonizm pomiędzy tymi tendencjami porównał do sytuacji z ewangelicznej przypowieści o Marii i Marcie. Były to kobiety reprezentujące dwa różne charaktery i dwa rożne typy aktywności. "Podobnie jak Maria, wiedza czysta siedzi u stóp Bożych, pogrążona w kontemplacji, podczas gdy wiedza stosowana (technika) jak Marta krząta się, aby służyć (...) prostym potrzebom codziennego życia człowieka tłumaczył licealistom.

     W okresie zdecydowanej hegemonii nauk, zwłaszcza przyrodniczych, podczas jednego z uniwersyteckich wykładów w Paryżu zaskoczył swoich studentów pełnym obaw, a zarazem pełnym religijnej nadziei stwierdzeniem: "Człowiek boi się samego siebie; rozporządza on bowiem takimi siłami, że może zniszczyć wszystko na ziemi. Strach nas ogarnia, bo człowiek nie dorósł do posiadania tak olbrzymich sił. Jeżeli postęp moralny nie pójdzie w parze z rozwojem techniki, jeżeli nie będzie równowagi między wiedzą człowieka a jego świętością dojdzie do katastrofy. Głos ratunku mają dziś nie tyle uczeni, co wyznawcy ładu moralnego - chrześcijanie. Oni to - w zmowie z łaską - mogą przywrócić światu równowagę".

ks. Antoni Dunajski
Pismo Katolickie Pielgrzym
nr 7/99


   

Sztuka uwodzenia własnej żony Sztuka uwodzenia własnej żony
Margaret Hardisty
„Sztuka uwodzenia własnej żony” to książka dla mężów, choć i kobiety przeczytają ją z wielkim zainteresowaniem.

Autorka pisze o tym, czego pragną kobiety i potrafi jasno ukazać, czego tak naprawdę żony oczekują od mężów. Kto jest bowiem bardziej kompetentny, by powiedzieć mężczyznom, co myślą i czują kobiety, niż właśnie jedna z nich?... » zobacz więcej


Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2018 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej