Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Być świętym

Ap 7,2-4.9-14; 1 J 3,1-3; Mt 5,l-12a

     Wczytuję się w twój fascynujący tekst św. Janie, który jak prolog w powieści, albo uwertura w operze zapowiada coś, co ma się dopiero wydarzyć i zachęca do uważnej lektury albo pełnego wyciszenia, zasłuchania. Byłeś umiłowanym uczniem Chrystusa, w godzinie pożegnania z Mistrzem skłoniłeś swą głowę na Jego pierś i słyszałeś bicie Jego serca.

     Bóg obdarzył cię szlachetną wrażliwością i pewnie wiele ze spraw, o których dyskutowaliście z Jezusem ty jeden z całego grona Jego uczniów zakodowałeś w swoim umyśle i sercu głębiej niż pozostali. Czy twoja wizja Bożego Królestwa, o którym opowiadał Chrystus w swoich pouczających przypowieściach nie jest tego dowodem? Więc zobaczyłeś anioła "mającego pieczęć Boga żywego" i "czterech aniołów, którym dano moc wyrządzić szkodę ziemi i morzu", a potem ujrzałeś "wielki tłum, którego nikt nie mógł policzyć, z każdego narodu i wszystkich pokoleń, ludów i języków, stojący przed tronem i przed Barankiem. Odziani są w białe szaty, a w ręku ich palmy". Rozmawiałeś też ze Starcem, który wyjaśnił ci, kim są ci wszyscy przyodziani w białe szaty i skąd przybyli: "To ci, którzy przychodzą z wielkiego ucisku, i opłukali swe szaty, i wybielili je we krwi Baranka". Uważnie słuchałeś Chrystusa św. Janie. To właśnie On mówił o szacie i stroju weselnym, który gwarantuje udział w uczcie, którą przygotował dla nas Bóg. Idziesz więc śladem Chrystusa i mówisz, że niebo, które w dzisiejsze święto otwiera się nad nami, to Dom pełen przyjaciół, światła i radości. Dom ciągle otwarty, w którym miejsce swe znalazło wielu naszych bliskich i znajomych, którzy przeszli przez ucisk tego świata, doświadczając tego, co niosło im życie. Podpowiadasz nam również dyskretnie pewny sposób dotarcia do tego Domu. Należy opłukać swe szaty i wybielić je we krwi Baranka. A w swoim liście do wiernych precyzujesz tę radę mówiąc, że jesteśmy dziećmi Gospodarza tego Domu, Ojca naszego. Skoro więc w Ojcu pokładamy naszą nadzieję, powinniśmy upodabniać się do Niego i być świętymi.

     Czy to możliwe - być świętym? Rozsądek człowieka ukorzenionego w sprawach tej ziemi, nasza wygoda, egoizm, małoduszność, nałogi zestarzałe jak wydeptane pantofle, wszystko to mówi nam, że to niemożliwe, że nie na ludzką miarę, że za wysoko uniesiona poprzeczka. I chcielibyśmy wołać jak Gałczyński:

     Nie mogę. Zrozum. Jestem mały
     urzędnik w wielkim biurze świata.
     A Ty byś chciał, żebym ja latał
     i wiarą mą przenosił skały!

     Czytam ewangeliczny zapis o Jezusie, który "widząc tłumy, wyszedł na górę. A gdy usiadł, przystąpili do Niego Jego uczniowie. Wtedy otworzył swoje usta i nauczał ich tymi słowami: Błogosławieni jesteście, gdy ludzie wam urągają i prześladują was, i gdy mówią kłamliwie wszystko złe na was z mego powodu. Cieszcie się i radujcie, albowiem wielka jest wasza nagroda w niebie" i myślę o tych nieoczekiwanych chwilach w życiu, gdy nagle do mnie osobiście docierają te słowa, stawiające przecież jakby na głowie utarte i przewidywalne ludzkie zachowania i reakcje. Bo co zrobić, gdy dłoń zaciska się w pięść, a w sumieniu słyszę: błogosławieni cisi, miłosierni, pokój czyniący. ... Co zrobić, gdy w tragicznej godzinie rozstania z najukochańszą osobą, moje serce pełne buntu kamienieje w bólu odgradzającym nawet od Boga, a echo z Góry Błogosławieństw przynosi słowa: błogosławieni, którzy się smucą ... Co zrobić, gdy ogarnią mnie zazdrość o świecidełka tego świata, których posiadaniem szczycą się inni i słyszę: błogosławieni ubodzy ... Czy ten wielki tłum "którego nikt nie piógł policzyć" nie doświadczał takich sytuacji? Czy danym im było przejść przez rafy życia w sposób bezstresowy, łatwo i przyjemnie? Życiorysy, chociażby tych "najmłodszych" błogosławionych wyniesipnych w tym roku na ołtarze, mówią o trudzie, o łzach, osamotnieniu, trwogach przepełniających serce, gdy stali przed plutonami egzekucyjnymi, o życiu w cieniu tak wielkim, że dopiero śmierć odsłoniła cały blask i piękno ich życiowych determinacji.

     Więc wszystko jest możliwe i można zbudować życie pełne, uczciwe i wartościowe. Mamy jeszcze czas i wszystko przed nami. Trzeba jednak wytężyć słuch, by to o czym mówi dzisiaj Chrystus, nie zostało przygłuszone chwastami brutalności, wulgaryzmu i powszechnego znieczulenia. Trzeba wypłukać swe szaty i wybielić je, odrzucić złość, gniew, pychę, otworzyć zaciśniętą pięść i wrócić jej moc kochającej dłoni.

     Słucham o czym mówi psalmista:
     Kto wstąpi na górę Pana,
     kto stanie w Jego świętym miejscu?
     Człowiek rąk nieskalanych i czystego serca,
     który nie skłonił swej duszy ku marnościom.

ks. Wojciech Kosyna
Pismo Katolickie Pielgrzym
nr 3/99



   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Treść



[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Modlitwy | Opowiadania | Humor | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2020 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej