Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Kobieta. Kapłaństwo serca

Jo Croissant

Polecamy
Kobieta. Kapłaństwo serca

Wydanie: Poznań
ISBN: 83-7033-392-3 
Ilość stron:  176
Oprawa: miękka
Wydawnictwo: W drodze

Sugerowana cena wydawcy: 20.00 zł Nasza cena: 19.00 zł

     Opis:

     W ostatnim dziesięcioleciu w naszym społeczeństwie zaszły znaczące zmiany; istotnej zmianie uległa też sytuacja kobiety. Ewolucja ta otwarła przed kobietą wiele zamkniętych dotąd drzwi, i w licznych dziedzinach dopiero teraz kobieta może w pełni się wykazać. Tymczasem, nie wydaje się, by wyzwolenie na poziomie działania przyniosło jej rozwiązanie głębiej tkwiących problemów. Choć na zewnątrz pozornie rozkwita, wydaje się panią swego życia, często jest to jedynie zewnętrzna otoczka, która skrywa egzystencjalny niepokój.

     W książce tej kobieta zwraca się do kobiet. Ukazuje specyfikę, trud i radość ich powołania, w każdym wypadku zachwycając się jego pięknem.

     Recenzje książki:

W roli "szarej eminencji""

     Kobieta - zdaje się mówić Jo Croissant - powołana została do bezinteresownej miłości, na którą składać się ma bezgraniczne poświęcenie siebie innym ludziom, zdolność przyjmowania bólu (w sensie psychicznym i fizycznym), pokora, milczenie, poddaństwo. Właśnie taka stanowić ma niezbędną część Bożego planu.

     Ten konserwatywny głos kobiety, dotykający problemu roli i znaczenia kobiecości we współczesnym świecie wpisuje się w szerszą dyskusję społeczną, jaka od pewnego czasu trwa w Polsce, a ostatnio zdaje się przybierać na sile. Dlatego warto się z nim zapoznać, nawet jeżeli może on budzić kontrowersje. Warto chociażby dlatego, żeby nie popełnić błędu samej Jo Croissant, która wychodząc od charakterystyki współczesności poświęca nieco uwagi feminizmowi. Zdradza tym samym niewielkie przygotowanie w tym zakresie, gdyby bowiem o opisywanym zjawisku wiedziała więcej, ciężko byłoby jej tak beztrosko szafować stwierdzeniem, że feminizm nie akceptuje różnicy pomiędzy kobietą a mężczyzną. Posługiwanie się w polemice tym uproszeniem obniża wartość prowadzonej dyskusji. Schematyzacji należy się strzec, dlatego w moim przekonaniu Kobieta. Kapłaństwo serca powinna stać się przede wszystkim lekturą pań o "wyzwolonym" światopoglądzie. Żeby rozmawiać z "tradycjonalistami", należy gruntownie zapoznać się z ich poglądami.

     Dyskusja ta wcale nie musi zostać wygrana przez nurt "nowoczesny", ponieważ autorka prezentuje swoje poglądy konsekwentnie, logicznie, nie pozostawiając wątpliwości, że doskonale zna treść i tradycję Pisma Świętego, w którym widzi źródło ładu społecznego oraz ról przypisanych kobiecie. Na jego podstawie udowadnia, że jej powołaniem jest przede wszystkim bycie córką, małżonką i matką. Każdej z tych misji poświęca osobną część książki. Twierdzi, że kobieta zawsze musi mieć punkt odniesienia w jakimś mężczyźnie.

     Zdaniem Croissant kobieta jest nade wszystko córką Boga. Według niej współczesna kultura, buntując się przeciw patriarchatowi zabija tym samym ideę Ojca. Przeszkadza to córce w odnalezieniu swej tożsamości, ponieważ traci ona swój podstawowy punkt odniesienia. Tym samym niemożliwe staje się zrozumienie przez kobietę istoty wolności, wniknięcie w Boży plan, odpowiednie wypełnienie misji żony i matki, osiągnięcie szczęścia. Dlatego powinna ona dążyć do zacieśniania kontaktów z Ojcem (poprzez modlitwę i czytanie Słowa Bożego), wtedy pojmie sens swego powołania.

     Realizując zalecenia Ojca kobieta będzie umiała właściwie wywiązać się z obowiązków małżonki. W akcie miłości winna zatem całkowicie poświęcić się mężowi, zawsze mieć na względzie jego szczęście. Pokora, poddanie i posłuszeństwo są najlepszymi drogami do osiągnięcia celu. Kobieta powinna także zawsze być gotową do przebaczenia, nawet jeśli mąż okaże się jej niewierny. Co istotne, autorka tłumaczy, że tylko poprzez takie zachowanie żona właściwie korzysta ze swej wolności, której sens pojęła już jako córka Boga Ojca. Może też liczyć na to, że w ten sposób zyska pełną poświęcenia miłość męża. Cóż - żeby zrozumieć, trzeba przeczytać.

     Jedynie małżonka może stać się matką (kontynuuje autorka), a macierzyństwo tak pojęte znów wiąże się z ofiarą życia i miłości, całkowicie wyzbytej egoizmu. Dlatego Croissant nie akceptuje sztucznych metod zapobiegania ciąży czy niechęci kobiet do rodzenia dzieci. Sugeruje nawet, że matki powinny unikać przyjmowania środków przeciwbólowych podczas porodu, gdyż tylko poprzez ból fizyczny zrodzić się może prawdziwe szczęście duchowe. Przykładem dla kobiet posiadających dzieci ma być Maryja, dlatego ich zadaniem jest ukochanie nie tylko własnego potomstwa, ale całej ludzkości. Croissant poświęca też uwagę szczególnemu, macierzyńskiemu posłannictwu kobiet konsekrowanych.

     Czego brakuje w tej książce? Przede wszystkim odpowiedzi na pytanie, jakie wymagania kobieta może postawić mężczyźnie. Autorka stara się usprawiedliwiać mężczyznę w każdej sytuacji, niech przykładem będzie przytoczone przez nią świadectwo pewnej sekretarki: "Zrozumiałam, że tutaj moja rola polega na spajaniu, dodawaniu odwagi; że jest to również rola szarej eminencji. Niedawno nadarzyła mi się okazja rozmowy z jednym z członków dyrekcji i przedstawiłam mu swoje zapatrywania na niektóre kwestie. Niedługo ujrzałam mój pomysł wcielony w życie, a jego autorstwo sprzeniewierzone. Nieważne. Cóż za satysfakcja móc grać tę dyskretną rolę: powierzyć swą energię, wręcz materię prawdziwej machinie wojennej".

     Oczywiście Croissant ma prawo nazywać naiwność poświęceniem, a złodziejstwo prawem mężczyzny. Zresztą podobnych fragmentów nie brakuje w omawianym tekście i pomimo, że współbrzmią one z całością jej wywodów (w tym sensie są logiczne, o czym pisałam wyżej), to kłócą się ze zdrowym rozsądkiem, "kartezjańskim rozumem", który nota bene zdaniem autorki przeszkadza kobiecie w pojęciu jej powołania.

     Dlaczego warto przeczytać Kobietę. Kapłaństwo serca? Ponieważ, pomimo licznych "miejsc kontrowersyjnych", jest to książka prezentująca spójną i opartą na zbyt dosłownej interpretacji Pisma Świętego koncepcję kobiecości, z którą można, nawet trzeba polemizować. Koncepcja ta bliska jest do dzisiaj wielu osobom w Polsce, dlatego Polki i Polacy powinni ją dobrze poznać. Zresztą sama autorka wbrew pozorom nie zamyka dyskusji nad poruszonym tematem. W pewnym momencie stwierdza: "(...) Pisma powstały po to, by je studiowano: na jeden werset przypada wiele interpretacji (...)". Dzięki różnorodności zdań dyskusja nad rolą kobiety w społeczeństwie może stać się obfitszą w stwierdzenia oraz tezy posiadające sens i wartość.


Joanna Wiśniewska





   

Wasze komentarze:
 Janusz: 25.02.2014, 16:32
 I tak nienawidzę chrześcijańskiego boga. Sama jego natura i natura moja ,która została stworzona przez ów tego doskonałego boga jest nie tylko obrzydliwą sytuacja ale i także iście ironiczną. Gadanie wyrwanymi z kontekstu cytatami z biblii lub z jakiegoś dzienniczka to tylko ogłupianie samego siebie i pogarszanie obecnej sytuacji. Jeśli bóg jest wszechwiedzący a podejrzewam ,że jako bóg jest i to bardziej niż jakaś wróżka to na pewno wie o mojej przyczynie nienawiści,niewiary i gniewu wobec niego zatem potępienie jest nie-łaską podobnie jaki i zbawienie jest łaską ,która wynika tylko i wyłącznie z boskiego ''widzi mi się'' a nie ludzkiego ''należy mi się''. Nie mam zamiaru poświęcić nawet sekundy więcej w moim życiu na jakiegoś boga oprócz siebie a tym bardziej na takiego pysznego,bezwzględnego,okrutnego,niewyrozumiałego, lubującego się w cierpieniu i nieszczęściu swoich ludzi a potępiających swoich wrogów za godziwe życie jakie obrali dla siebie i swojego potomstwa. Myślę ,że ludzki język,logika ani żaden system myślowy nie są w stanie opisać ogromu nikczemności tego hebrajskiego boga. A najsmutniejsze w tym wszystkim jest to ,że każdy kto przeczyta ten tekst doskonale o tym wie w głębi swojego serca i będzie się do końca życia oszukiwał bo oczywiście ''ludzkie serce jest nieczyste''. Jeśli tak to dlaczego potępiacie aborcję ? Czyż nie lepiej będzie dla 100 ludzi pokroju Judasza ,żeby się w ogóle nie narodzili ? Za prawdę powiadam wam ,że aborcja była by dla tych ludzi błogosławieństwem.
 Andre: 13.10.2010, 17:22
 Jezus do Św. Faustyny: Jestem święty po trzykroć i brzydzę się najmniejszym grzechem. Nie mogę kochać duszy, którą plami grzech, ale kiedy żałuje, to nie ma granicy dla Mojej hojności, jaką mam ku niej. Miłosierdzie Moje ogarnia ją i usprawiedliwia. Miłosierdziem Swoim ścigam grzeszników na wszystkich drogach ich i raduje się Serce Moje, gdy oni wracają do Mnie. Zapominam o goryczach, którymi poili Serce Moje, a cieszę się z ich powrotu. Powiedz grzesznikom, że żaden nie ujdzie ręki Mojej. Jeżeli uciekają przed miłosiernym Sercem Moim, wpadną w sprawiedliwe ręce Moje. Powiedz grzesznikom, że zawsze czekam na nich, wsłuchuję [się] w tętno ich serca, kiedy uderzy dla Mnie. Napisz, że przemawiam do nich przez wyrzuty sumienia, przez niepowodzenie i cierpienia, przez burze i pioruny, przemawiam przez głos Kościoła, a jeżeli udaremnią wszystkie łaski Moje, poczynam się gniewać na nich, zostawiając ich samym sobie i daję im czego pragną.(Dz 1728)
 Monika: 21.02.2008, 01:01
 Rozes, widzę że Ty z takich, co to cierpią a pragną Boga (serce nie sługa ;) sumienie zresztą też), chcieliby a boją się. Itd. Nie wolno Ci się załamywać ani biadolić nad sobą, bo to ostatnia konstruktywna rzecz. A rozwiązanie jakieś zawsze Jest. Moim zdaniem Owca dobrze mówi: potrzeba Ci kogoś zaufanego. Niekoniecznie "od razu" spowiednik, bo szatan boi się tego jak święconej wody, tak tak, szatan - ten sam specjalista, który Ci zasiał wątpliwości. Uważam też, że świetnym wyjściem są rekolekcje. Chyba ich potrzebujesz. Poza przedświątecznymi istnieją również kursy (polecam - też bardzo potrzebowałam, dziś to wiem - kurs organizowany co 3 miesiące przez wspólnotę Dom na Skale - "Nowe Życie z Bogiem". Wbrew temu co sugeruje nazwa, nie są to spotkania dla zainteresowanych tematem ateistów, ale takie gruntownie przypominające o głównych prawdach wiary, takie krok po kroku, a przy tym niezwykle odkrywcze, efektowne i ogólnie zadziwiające.). Nigdy się nie poddawaj. Nigdy. ZPB - Monika.
 ardawl: 17.02.2008, 16:43
 Kiedy upada sie po raz koleiny i koleiny....i tak dalej. Coz to znaczy? Jezus Upadal pod Krzyzem - pokazywal nam ludziom iz upadek nie jest rzecza straszna - strasznym staje sie brak checi by podnosic sie z upadkow i postanawiac za kazdym razem poprawe. Mamy konfesjonal - Boze jak ja za Niego Tobie dziekuje.
 owieczka: 12.02.2008, 22:15
 Do rozesa: Przykre i smutne jest to, co napisales o swoim zwatpieniu, braku sily i wiary. Wiem, bo jestem dorosla, ze zycie bardzo potrafi sie skomplikowac, czesto bywa tak, ze my sami jestesmy tego przyczyna i mamy w tym swoj udzial. Wiem, co mowie, bo sama po czesci skomplikowalam swoje zycie. To nie Bog je nam komplikuje. Szkoda, ze jestes taki zalamany, bo wtedy ciezko na swiecie. Nie jest jednak tak, ze Bog o Tobie zapomnial, wyrzucil Cie poza margines, pomaga innym a Tobie nie pomaga. To nie tak! W Twoich trudnosciach Bog jest przy Tobie tylko Ty Go nie zauwazasz, bo nie chcesz, bo tak sobie wmowiles! Mysle, ze potrzebujesz jakiegos zyczliwego czlowieka, ktory by Ci pomogl w trudnosciach, lzej jest wtedy znosic wszelki bol, lzy, cierpienie. Mysle, ze powinienes sie otworzyc przed kims, komu mozesz zaufac, moze znajdz odpowiedniego spowiednika, ktory Ci pomoze, bedzie mial dla Ciebie czas- to wazne, pochyli sie nad Toba...Zobaczysz, wyjdziesz z takiej spowiedzi sw. umocniony, cos zrozumiesz, siebie zrozumiesz, wlasna biede zrozumiesz, Boga znajdziesz, bo On Cie szuka i czeka na Ciebie. Taka spowiedz sw.jest Ci potrzebna, zobaczysz- odejdziesz ze lzami w oczach, tylko szukaj i odwaz sie podejsc do konfesjonalu. Tam sie dzieja cuda, ale musisz podejsc z SERCEM, bo inaczej znowu sie rozczarujesz. Ufam, ze Ci sie uda odnalezc Boga i zawierzyc Mu caly swoj bol, swoja nedze, zwatpienie, rozczarowanie, zrezygnowanie. Tylko sie nie lekaj, otworz swoje serce przed Nim. Niech Pan Ci w tym dopomoze. Amen.
 rozes: 12.02.2008, 21:04
 Nie obraźcie sie na mnie że napiszę te słowa, al euwierzcie mi jak zycie potradi sie skomplikowac tak, ze człowiek nie widzi juz sensu dalszego zycia. Nienawidze boga a z drugiej strony chce go kochac, mam mu za złe ze mnie stworzył bo jestem tylko pasmem udręk dla innych, przynoszę wstyd bliskim. całe życie pod góre chwila wytchnienia i jeszcze stromiej. Nie dam rady, nie moge słuchac o miłosierdziu bozym o miłosiernym jezusie o tym co on potrafi zdziałac. Działą u każdego al enie u mnie. Życzę wam naprawdę wszystkiego najlepszego, ale nie moge słuchac o nim poprostu nie moge . . .
 magda1595: 10.02.2008, 12:58
 dziekuje Boże za wszystko co mnie dobrego spotkało..chociaz to... proszę Cię z całej mojej duszy Abyś prowadził mnie drogą którą dla mnie wybrałes i prosze Cię również o spełnienie moich marzeń i spraw żeby były warte mego życia...
 AN: 10.02.2008, 10:26
 Reniu, chwała Panu ! W spowiedzi, w osobie spowiednika, otrzymałaś kolejną wspaniałą łaskę :) Mnie .... spowiednik przeważnie potrafi rozdrażnić :( niestety. Ale raduję się w Panu :) I nie wątpię, że są tacy, którzy zwijają się jak mogą :)) Dobry humor i radość nie jest grzechem
 Beata: 10.02.2008, 08:58
 Dziękuję:) Tego akurat potrzebowałam:)
 terenia: 09.02.2008, 22:54
 bardzo przejmujące i piękne świadectwo. też bym tak chciala uwierzyć, zaufać Jemu. ja niestety tej wiary nie mam, mam zwątpienie
 marta: 09.02.2008, 22:39
 jakie piękne... jakie trudne.... jakie prawdziwe...
 ona;]: 09.02.2008, 22:37
 Chwała Panu...
(1)


Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2019 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej