Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Nawrócony zbrodniarz - świętym?

27-letni Jacąues Fesch, osadzony we francuskim więzieniu za zabójstwo policjanta i napad na bankiera, oczekiwał na proces, który mial go zaprowadzić na gilotynę. Trzy lata samotności stały się dla niego czasem spotkania z Miłosierdziem Bożym i przemiany.

Kim byl Jacąues Fesch? Dla osób postronnych - synem bogatych rodziców, i ojcem malej Weroniki. Przedstawicielem złotej młodzieży. Młodym człowiekiem, który wyrósł w rodzinie ateistycznej. Wyznawcą filozofii egzystencjalnej i nihilizmu moralnego Sartre'a, jego słów: "Niebo jest puste..."

Dla innych - człowiekiem bez swego miejsca w życiu, zagubionym i rozdartym. Zblazowanym młodzieńcem.

Dla czytelników codziennej prasy - kryminalistą. Bandytą, który aby urzeczywistnić swoją fascynację Dalekim Wschodem, dokonuje z zimną krwią morderstwa. Chciał za zrabowane pieniądze kupić jacht i popłynąć na wyspy dalekie, uciec od rodziny...

Czy Fesch znał prawdę o sobie?

"Moja natura była słaba, byłem niestały, bez charakteru, szedłem na łatwiznę i miałem wymagania wyniesione z życia zapewne nie w luksusie, ale w wygodzie i dostatku" - pisał już w więzieniu.

Wcześniej nie uświadamiał sobie własnej grzeszności. Przestępstwa dokonał przecież bez żadnego wyrzutu sumienia. Dopiero w celi, przeżywając głęboko swoją samotność i nieodwołalność, tego co się stało, zrozumiał, że dokonał wielkiego zła. Dopiero wtedy mógł spotkać się z Chrystusem.

"Boże mój"

W więzieniu, nieoczekiwanie dla siebie, Fesch odkrył jeszcze jedną, nie znaną prawdę o sobie, że mimo dokonanych czynów jest wciąż ukochanym dzieckiem Boga.

"Było to pewnego wieczoru w celi, prawie trzy lata temu. Pomimo wszystkich katastrof, jakie zwaliły się na moją głowę w ciągu ostatnich kilku miesięcy, byłem nadal zatwardziałym ateistą. (...)

Tego wieczoru leżałem w łóżku, miałem otwarte oczy i pierwszy raz w życiu bardzo mocno cierpiałem z powodu pewnych spraw rodzinnych, o których się dowiedziałem. I wówczas z mojej piersi wyrwał się okrzyk, wołanie o pomoc: "Boże mój..." i natychmiast, jak gwałtowny podmuch wichru, który nie wiadomo, skąd przychodzi, Duch Pana pochwycił mnie za gardło. Nie jest to metafora, lecz rzeczywiście ma się uczucie, że gardło się ściska, a Duch wchodzi do wnętrza zbyt słabego na jego przyjęcie. Jest to uczucie nieskończonej mocy i słodyczy trudne do zniesienia zbyt długo. Od tej chwili uwierzyłem z niezachwianym przekonaniem, które dotąd mnie nie opuściło. Nieskończone miłosierdzie..." Fesch dostąpił łaski nagłej przemiany. Po wielkich zranieniach, jakich sam był często przyczyną, stał się dzieckiem - bezbronnym i ufnym w miłość Boga.

"Cała miłość płynie od Boga i nikt nie może kochać, jeśli Bóg nie użyczy mu cząstki swej Miłości. Gdy wznosimy się ku Niemu, dusza nasza staje się coraz bogatsza w miłość Chrystusa. To nie my kochamy Jezusa, lecz On sam miłuje siebie poprzez nas. Wszystko, co kochamy, Bóg także kocha i przyciąga ku sobie, gdy trwamy w jego Miłości. Nieskończone miłosierdzie...

Ach, gdybym jeszcze mógł być na wolności! Moje zadanie byłoby jasne. Pobiegłbym Cię uściskać, kochana córeczko i moglibyśmy wszyscy razem, w chrześcijańskim pokoju przygotowywać nasze niebo".

W tym samym więc czasie, gdy ludzie skazali go na śmierć, narodził się nowy Jacąues Fesch. Tego nowego człowieka nikt jednak nie znał, prócz więziennego kapelana, jedynego powiernika więźnia.

Stąd nadchodzi światło. Dramat swego życia i cud nawrócenia Jacąues powierzył listom pisanym z celi do najbliższych.

W więzieniu Fesch, ogołocony ze wszystkiego w rozumieniu materialnym, nawiązuje kontakt duchowy ze swoją małą córeczką. Wie, że nic więcej, prócz doświadczenia Boga, nie jest mu potrzebne, by powiedzieć Weronice, że nigdy nie przestał jej kochać.

"Jeśli dzięki tym stronicom uda Ci się dotknąć tego, czym może być życie, życie prawdziwe, które rozpoczyna się na tym świecie, aby rozkwitnąć tam, gdzie wszystko jest światłem, jeśli będziesz w stanie odczuć wielkość i wartość duszy oraz małość tak zwanych "ziemskich sukcesów", słowa te nie będą daremne. Być może pewnego dnia również i ty, stojąc przed Bóg wie jaką próbą, zaczerpniesz z tego bliskiego Ci przykładu moc i odwagę rozeznania, z której strony nadchodzi światło".

Wyrok sądu - kara śmierci przez ścięcie na gilotynie - wydany dla "przykładu" przyjął spokojnie, jako pokutę za zło, które wyrządził w całym swoim życiu. Śmierć postanowił ofiarować za wszystkich, których kochał.

"Weroniko kochana,

Jezus pragnie tej śmierci. Jeśli odbiera mnie twemu dziewczęcemu sercu, to czyni to, bo uznał, że będzie lepiej dla nas wszystkich, jeśli powoła mnie do siebie. I o ileż więcej rzeczy może On Ci dać niż ja mógłbym uczynić. Ufność, ufność w miłość Jezusa. (...)

...Gdy wkraczamy na drogę, którą Bóg pragnie, byśmy obrali, łaski spływają na nas z rzadko spotykaną obfitością. Kieruję się ku śmierci, przyjmuję ją, ofiarowuję, a Bóg w swej dobroci okazuje mi swe zadowolenie".

Jezus przyrzekł...

1 października, w dniu egzekucji Jacąues zapisał: "Niezwykły pokój wypełnia moją duszę od rana. Jezus wyprowadza mnie ponad czas, lęk, i cztery ściany. Źródła wody żywej biją w mojej duszy, której nic nie niepokoi. Jak bardzo jestem szczęśliwy!

Zapada wieczór i jestem smutny, smutny... Przed chwilą wydawało mi się, że cokolwiek uczynię, raj nigdy nie będzie dla mnie! Szatan mi to podszeptuje, chce mnie zniechęcić... Jezus przyrzekł, że zaprowadzi mnie wprost do raju i że umrę jak chrześcijanin. Zmówiłem Różaniec.

Jak wielki pokój, jaka niezwykła jasność umysłu! Czuję się lekki, lekki i wszelki lęk został na razie oddalony. Nie jestem sam, lecz jest ze mną mój Ojciec. Za pięć godzin zobaczę Jezusa! Jak dobry jest nasz Pan. Nie czeka nawet wieczności, by wynagrodzić swych wybranych. Pociąga mnie delikatnie ku sobie dając mi pokój, który nie jest z tego świata".

Zabójca - świętym?

W 1997 roku temu kard. Lustiger zaproponował, by kanonizować Jacąuesa Fescha. Zabójca - świętym? Tajemnica Bożego Miłosierdzia jest niezgłębiona.

"Trzeba pozwolić przybić się do krzyża, który zagradza wejście do królestwa Bożego, gdzie jest pełnia życia, pełnia radości. Jeśli cierpienie i lęk powstrzymują cię, nie wejdziesz. (...) Wraz z próbą przychodzi wiara, a z wiarą dary, udzielane nie skąpo, ale w nadmiarze. Jarzmo staje się słodkie, a ból zmienia się w radość, to, co ukryte przed ludzkim wzrokiem, ujawnia się z całą jasnością temu, kogo Bóg przyciąga do siebie".

Małgorzata Rutkowska


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Treść

Nowości

Modlitwa do św. Jana NepomucenaModlitwa do św. Jana Nepomucena

Modlitwa do bł. RychezyModlitwa do bł. Rychezy

Kieszonkowe dla dziecka. Jak nie popełnić błędów?Kieszonkowe dla dziecka. Jak nie popełnić błędów?

Opalać się... z głowąOpalać się... "z głową"

Jako katoliczka nie wiem czy powinnam słuchać black i death metalu?Jako katoliczka nie wiem czy powinnam słuchać black i death metalu?

Najbardziej popularne

Godzina ŁaskiGodzina Łaski

Modlitwy do św. RityModlitwy do św. Rity

Litania do św. JózefaLitania do św. Józefa

Jezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się JezusowiJezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się Jezusowi

Modlitwa o CudModlitwa o Cud

Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2022 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej