Walerian Łukasiński - męczennik narodowej sprawyJesteśmy przekonani, że nie możemy inaczej służyć Europie i ludzkości, tylko służąc ojczyźnie naszej, Polsce; że o ile pożyteczni będziemy sprawie polskiej, o tyle tylko Europa i ludzkość z nas skorzysta-pisał w "Pielgrzymie polskim" romantyczny wizjoner Adam Mickiewicz, a doskonałym wyrazicielem tej idei jest szlachetna postać Waleriana Łukasińskiego.Urodził się 14 kwietnia 1786 r. w Warszawie. Wybrał karierę wojskową i już w czasach Księstwa Warszawskiego został majorem 4 pułku piechoty. Pozostał w korpusie oficerskim pod rozkazami w. ks. Konstantego, stojącego na czeie armii polskiej Królestwa Kongresowego (1815 - 1830). Ponieważ na terenach będących pod panowaniem rosyjskim jedyną bodaj organizacją działającą półlegalnie była masoneria, mjr Łukasiński pod pozorami loży masońskiej zorganizował spisek wojskowy. Statut Konspiracji mówił o "Polsce trójdzielnej, troiście ugodzonej, a nieśmiertelnej, szukającej odwetu i odrodzenia". Sam Łukasiński, wielki mistrz kapituły- "Likurg", pragnął, by spiskowcy wyrażali ideały narodu chrześcijańskiego, i podkreślał wiarę w Boga i nieśmiertelność duszy (libertynizm masoński kwestionował to), co wyrażało się w religijnej formule przysięgi dla konspiratorów. Ponieważ do członków wolnomularstwa przedostali się ludzie niepewni i agenci policji, Łukasiński zdecydował się na rozwiązanie organizacji spiskowej. Na to miejsce major z gronem przyjaciół utworzył tajne Towarzystwo Patriotyczne, już bez fasady masońskiej. Program Towarzystwa podnosił konieczność zjednoczenia z Królestwem pozostałych ziem dawnej Rzeczypospolitej i wysuwał hasło niepodległości oraz obrony konstytucji z 1815 r. Konstytucja nadana Królestwu budziła oburzenie ze strony carskich dostojników jako zbyt liberalna, postępowa i demokratyczna w treści, toteż dokładali starań, by łamać jej ducha i literę, a w końcu zupełnie znieść. Wkrótce carska policja wpadła na trop Towarzystwa i Łukasińskiego. Zapowiedzią niebezpieczeństwa była rozmowa mjr. Łukasińskiego z w. ks. Konstantym, a następnie zwolnienie z wojska polskiego spiskowca. Skoro tylko w 1822 r. car Aleksander I wydał zakaz tajnych związków, obejmując nim również masonerię, w oparciu o to rozporządzenie aresztowano Łukasińskiego. Nastąpiło to 25 października 1822 r. Od tego czasu już wolności nie odzyskał. Łukasiński poddany został długotrwałemu i brutalnemu śledztwu, lecz Towarzystwa Patriotycznego nie ujawnił, i dzięki temu mogło dalej działać w podziemiu. Wyrok sądu wojskowego skazywał go na 9 lat ciężkiego więzienia, lecz car zmniejszył karę do 7 lat. Więziony był w Warszawie, Zamościu i Górze Kalwarii. Z chwilą wybuchu Powstania Listopadowego został uprowadzony przez Konstantego i osadzony w Bobrujsku, a następnie osławionej, przeznaczonej dla szczególnie niebezpiecznych więźniów politycznych, twierdzy w Szlis- selburgu. Przeżył tam w całkowitej izolacji - nawet strażnikom nie wolno było rozmawiać z więźniem - 37 więziennych lat. Zmarł tamże 27 lutego 1868 r. Pochowano go w "miejscu nie oznaczonym". Dopiero pod koniec jego życia przedostała się przez grube, pilnie strzeżone mury "tajnego więzienia" wiadomość, że żyje i rodzina podjęła starania o uwolnienie Łukasińskiego. Udało się jedynie nieco złagodzić bezwzględny reżim więzienny i "wieczny skazaniec" otrzymał atrament, pióro i papier. W latach 1863-1864 pisał w swej samotnej celi pamiętnik, do którego dołączył niezwykły testament. Oświadczam, że chociaż urodzony i wychowany w religii katolickiej rzymskiej, ja w duszy jestem chrześcijaninem w duchu i prawdzie, szanuję każde wyznanie i jego obrzędy, uważam tylko moralność i dobre uczynki. Oświadczam, że moje ostatnie tchnienie będzie poświęcone Ojczyźnie i ostatnia modlitwa za jej pomyślność i za pomyślność tych, którzy ją wspierali i jej służyli i którzy zostali jej wiernymi w jej nieszczęściu i dzielili z nią cierpienia. Co się tyczy umarłych: wieczna im pamięć na tym i wiekuista nagroda na drugim świecie. Oświadczam wdzięczność moim dobroczyńcom, bez względu na ich stan, urodzenie i znaczenie w społeczeństwie. Najmniejsza pomoc odebrana przeze mnie od nich jest mi obecna. Wszystko, cokolwiek mnie było czynione w tym moim biednym położeniu, czyniono przez ludzkość i religię, a zatem nie mogę tego nadgrodzić, chociażbym posiadł miliony. Może tylko nadgrodzić Ten, który kubka wody podanej pragnącemu w imieniu Jego nie zostawi bez zapłaty. Chciałbym posiadać tylko tyle, abym mógł chociaż bliskim zostawić coś na pamiątkę, ale i tego ukontentowania spodziewać się nie mogę. Dosyć będzie, jeżeli umierając napiszę im podziękowanie w kilku słowach. Proszę Boga, aby wlał w serce Aleksandra i jego bliskich radców i pomocników uczucia litości i miłosierdzia i oświecił umysły tych, którym polecono wykonywanie ich rozkazów, żeby mogii pogodzić ścisłe wypełnianie danych sobie poleceń z umiarkowaniem i ludzkością. Życzę wszystkim, ażeby nigdy, nigdy nie zapomnieli maksymy utwierdzonej historią, filozofią i prawem, że srogie kary wstrzymują prędko zło, ale nie na długo, przeciwnie, łagodne środki nie ukazują prędko skutków, ale z czasem dają trwałe i przyjemne płody. Nieprzyjaciół osobistych takich, którzy by zasłużyli na nienawiść i zemstę, ja nie miałem. Gniewałem się na tych, którzy nie tak myśleli i działali w polityce i na tych, którzy mnie oskarżali, lecz nie myślałem o zemście. Oni działali tak, jak umieli i mogli, aby pomóc sobie. Co do niektórych Ruskich, a szczególnie uczonych, to ja proszę Boga. ażeby im odpuścił ich winy, gdyż nie wiedzą, co czynią i co piszą. Testament Łukasińskiego jest dokumentem uniwersalnym i ponadczasowym, zawiera w sobie treści ekumeniczne, które w sposób naturalny wpisane są w Kościół, społeczeństwa, narody. Jest to akt więźnia, który modli się o oświecenie cara Aleksandra II, jego najbliższego otoczenia oraz wykonawców bezdusznych poleceń satrapy rosyjskiego. W wyznaniu kornej wiary w Boga, w racje dobra nad złem jest błagalny jęk "bezsilnej, umierającej ruiny ludzkiej z mocnym głosem Polaka, odchodzącego z tej ziemi w ciężkiej trosce o Polskę". Tak oceniał Walerego Łukasińskiego znakomity historyk Szymon Askenazy. Sam zaś męczennik narodowej sprawy, jak nazwali go potomni, w podziwie dla wielkiej szlachetności dożywotniego więźnia Szlissel- burga, pisał u swego kresu: "ja mocno wierzę słowom Ewangelii, że Królestwo Niebieskie gwałt cierpi, to jest, że trzeba je zdobywać siłą". Ufamy, że zdobył Niebo siłą... dobra, którym zwyciężył ogrom osobistego doświadczenia zła. Małgorzata Rutkowska
|
| [ Strona główna ] |
|
Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty | Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt
© 2001-2026 Pomoc Duchowa |