Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Z jego ust popłynęło wyznanie wiary: "Credo in unum Deum..."

Św. Piotr z Werony walczył z herezjami albigensów, katarów i patarynów, od XI w. zamieszkujących tereny północnych i środkowych Włoch. Ich religijna doktryna wywodziła się z manicheizmu. Albigensi twierdzili m.in., że Jezus nie miał ciała materialnego, a jedynie eteryczne, stwórcą materii nie był Bóg, lecz szatan, a zbawienie człowieka polegało ich zdaniem na wyzwoleniu się od materii. Wspomniani heretycy wzywali do nie spożywania mięsa, rezygnacji z dóbr doczesnych, nie wchodzenia w związki małżeńskie, które uznawali za złe, dążyli do zniszczenia Kościoła katolickiego.

Była sobota po Wielkanocy 1252 r. Dominikanin Piotr z Werony wraz ze swoim towarzyszem bratem Dominikiem kroczyli drogą prowadząca z Como do Mediolanu. W gęstym lesie Farga napadło na nich dwóch rzezimieszków. Jeden z nich - Karyn (Carino) z Balsamo - zdzielił Piotra siekierą w głowę, a potem zadał mu jeszcze kilka dodatkowych ran. Piotr nie uciekał. "W ręce Twoje, Panie, powierzam ducha mego" - szeptał leżąc i ociekając krwią. Po chwili z jego ust popłynęło wyznanie wiary - "Credo in unum Deum..." (według legend. Święty miał także własną krwią napisać te słowa na ziemi). Morderca doskoczył wtedy do Dominika, głośno wołającego o ratunek. Zadał mu cztery rany (Dominik skonał pięć dni później). Widząc jednak, że Piotr wciąż jeszcze żyje, Karyn wbił mu w serce sztylet. Cios okazał się śmiertelny. Morderca został schwytany przez zaniepokojonych krzykami ludzi. Był to heretyk i przyjaciel heretyków - mediolańskich katarów i albigensów. Wyznał, że za zabicie Piotra zapłacili mu oni czterdzieści talarów.

* * *

Zabity Piotr od kilku zaledwie miesięcy był inkwizytorem Lombardii. Nie walczył jednak z heretykami ogniem i mieczem, ale słowem i perswazją, wchodząc z nimi w dyskusje i głosząc kazania niemal w całych Włoszech. Fala nawróceń, do jakiej doprowadził. ściągnęła na jego głowę gniew zatwardziałych przeciwników Kościoła i stała się główną przyczyną jego śmierci.

Niewiele brakowało, by Piotr sam został heretykiem. Jego ojciec - mieszkaniec Werony - był bowiem albigensem. Z braku heretyckich szkół, wysłał go jednak do szkoły katolickiej. Pewnego dnia siedmioletniego Piotra zagadnął jego stryj. Zapytał chłopca, czego nauczył się w szkole. Piotr wyrecytował mu wówczas wyznanie wiary - ..Wierzę w Boga, Ojca Wszechmogącego. Stworzyciela nieba i ziemi"... Stryj zaczął przekonywać go wtedy, że mówi nieprawdę, bowiem stworzycielem ziemi i rzeczy widzialnych nie jest Bóg, ale szatan. Ale mały Piotrek pozostał nieugięty. Zaniepokojony stryj usiłował wówczas przekonać ojca Piotra, żeby zabrał dziecko ze szkoły. "Boję się - mówił - aby Piotruś, kiedy zdobędzie wykształcenie, nie zwrócił się do tej nierządnicy Kościoła rzymskiego i nie niszczył naszej wiary". Ojciec pozostawił jednak Piotra w szkole, mając nadzieję, że i tak zdoła przeciągnąć go na stronę herezji. Mylił się. Piotr po ukończeniu szkoły udał się na studia do Bolonii. Zrządzeniem Bożej Opatrzności, poznał tam samego św. Dominika i pociągnięty jego głęboką wiarą w 1221 r. wstąpił do założonego przezeń zakonu, a po kilku kolejnych latach przyjął świecenia kapłańskie. Zasłynął wkrótce jako wybitny kaznodzieja. Działając w Mediolanie, zdołał nawrócić na katolicyzm wielkie rzesze albigensów. Przyczynił się do tego zarówno dar wymowy, jaki posiadał, zdolności kaznodziejskie, a przede wszystkim miażdżąca argumentacja. Jego osiągnięcia i zaangażowanie docenił papież Innocenty IV, nadając mu godność inkwizytora Lombardii.

Piotr był niezwykle pobożnym i pracowitym człowiekiem - noce spędzał na studiowaniu i modlitwie, dni poświęcał głoszeniu żarliwych kazań (katolików napominał, by swą wiarę wyznawali nie tylko słowem, ale i czynem), słuchaniu spowiedzi i walce na argumenty z heretykami. Bóg obdarował go też mocą czynienia cudów i uzdrawiania chorych (m.in. uzdrowił brata Wilhelma z Werony, którego ukąsił skorpion; we Florencji uratował słuchających jego kazania ludzi przed stratowaniem ich przez rozszalałego konia).

* * *

Heretycy za wszelką cenę starali się go ośmieszyć, upokorzyć i pokonać w dyskusjach, które z nim toczyli. Według jednej z legend, pewien heretyk z Mediolanu, namówiwszy się ze swymi współwyznawcami, wpadł na szatański pomysł skompromitowania dominikanina i wykazania katolikom, że czynione przez niego cuda są fałszywe. "Choć jestem zdrów jak ryba, udam ciężką chorobę i będę go błagał, aby mi przywrócił zdrowie - mówił. - On mnie przeżegna i dotknie, a ja udam uzdrowionego. Kiedy zaś wieść o cudzie będzie na ustach całego ludu, wówczas ja ogłoszę, że w ogóle nie byłem chory, wy zaś zaświadczycie o tym pod przysięgą. W ten sposób nikt już nie będzie wierzył w jego cuda". Jak powiedział, tak zrobił. Podpierając się laską, udał się do mediolańskiego kościoła Dominikanów i słabym głosem poprosił Piotra o udzielenie mu "daru zdrowia".

"Proszę Pana mojego. Jezusa Chrystusa. aby jeśli jesteś chory, przywrócił ci zdrowie, jeśli zaś podstępnie udajesz chorobę, aby dla zdrowia duszy nawiedził chorobą twoje ciało" - powiedział Piotr, oświecony łaską Ducha Świętego. I stała się wtedy rzecz przedziwna. Oszust w jednej chwili doznał tak wysokiej gorączki, że nie mogąc utrzymać się na nogach musiał zostać przetransportowany do domu. Wezwani medycy nie byli w stanie mu pomóc i orzekli, że czeka go rychła śmierć. "Dopiero udręka obdarzyła go zrozumieniem - czytamy w legendzie. - Z nieudawaną pobożnością poprosił, żeby błogosławiony Piotr przyszedł do niego. Wyjawił mu winę swojej niegodzi- wości, wyznał z pokorą swój grzech, wyrzekł się herezji i od razu - przez modlitwę i zasługi błogosławionego Piotra - został uwolniony z choroby duszy i ciała".

Innym razem Piotr z Werony stanął w szranki z jednym z przywódców herezji, znanym "ze złośliwego i ciętego języka". Piotr musiał mieć wtedy bez wątpienia jakiś gorszy dzień, dysputa spadła na niego dość nieoczekiwanie, a doskonale przygotowany do niej heretyk zaczął używać tak wyszukanych argumentów, że uczony inkwizytor nie mógł sobie z nim poradzić. Poprosił wtedy o chwilę czasu na odpowiedź, a po otrzymaniu zgody wszedł do kościoła. Klęknął przed ołtarzem Matki Bożej i modląc się żarliwie, ze łzami w oczach prosił Ją, by "sama zatroszczyła się o obronę prawdziwej wiary". "Prosiłam za tobą, Piotrze, aby nie ustała wiara twoja" - usłyszał. Pokrzepiony tymi słowami dominikanin wyszedł do swego adwersarza i poprosił go o doprecyzowanie argumentów. Heretyk otwarł usta, ale nagle stał się... niemy i nie był w stanie już niczego więcej powiedzieć. Zawstydził się i odszedł.

* * *

Prześladowania, kalumnie i przykrości, jakich wielokrotnie doznawał, wpędziły Piotra w depresję. Pewnego dnia modlił się przed wizerunkiem Ukrzyżowanego, z płaczem skarżąc się Mu, że nie zasłużył na tak wiele przykrości. "Bracie Piotrze - przemówił Ukrzyżowany - a cóż Ja uczyniłem, że musiałem znieść Mękę krzyża? Ale ufaj, że Ja jestem z tobą, a dojdziesz do Mnie we wieńcu czci i chwały". "Niech się dzieje wola Twoja" - odparł z wiarą Piotr. "Odtąd żadne niebezpieczeństwo go nie przerażało, prześladowania zaś i groźby, a nawet niebezpieczeństwa śmierci przyjmował ze stałością" - czytamy w "Acta Sanctorum".

* * *

Po męczeńskiej śmierci ciało Piotra z Werony pogrzebano w kościele Dominikanów w Mediolanie. Wkrótce przy jego grobie zaczęły wydarzać się liczne cuda. W marcu 1253 r. dominikanin uznany został za świętego.

Jednym z największych pośmiertnych cudów Piotra z Werony było nawrócenie heretyckiego biskupa Daniela z Guisanno, który został... dominikaninem. Także dręczony wyrzutami sumienia Ka- ryn pojednał się z Bogiem i... jako brat wstąpił do klasztoru Dominikanów w Forli. Żarliwie wierząc i pokutując za swój czyn. wzniósł się na wyżyny świętości (cieszy się dziś lokalnym kultem).

Hagiographus



Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Treść

Nowości

bł. Bolesława Lamentbł. Bolesława Lament

Modlitwa do bł. Bolesławy LamentModlitwa do bł. Bolesławy Lament

Litania do bł. Bolesławy LamentLitania do bł. Bolesławy Lament

Modlitwa do św. Józefa FreinademetzaModlitwa do św. Józefa Freinademetza

Modlitwa do bł. Archanieli GirlaniModlitwa do bł. Archanieli Girlani

Modlitwa do św. Sulpicjusza SeweraModlitwa do św. Sulpicjusza Sewera

Najbardziej popularne

Modlitwa o CudModlitwa o Cud

Tajemnica SzczęściaTajemnica Szczęścia

Modlitwy do św. RityModlitwy do św. Rity

Litania do św. JózefaLitania do św. Józefa

Jezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się JezusowiJezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się Jezusowi

Godzina Łaski 2025Godzina Łaski 2025

Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej