Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

"Niech stanie się dla was patronem, nauczycielem szlachetności i orędownikiem pokoju i pojednania"

Rozmowa z ks. prałatem Zdzisławem Peszkowskim, kapelanem Rodzin Katyńskich i Pomordowanych na Wschodzie, naczelnym kapelanem Związku Harcerstwa Polskiego poza granicami Kraju.

Niech stanie się dla was patronem, nauczycielem szlachetności i orędownikiem pokoju i pojednania

Harcerz Boga - patron młodych i odważnych

Podczas beatyfikacji sługi Bożego ks. Stefana Wincentego Frelichowskiego 7 czerwca 1999 roku w Toruniu Jan Paweł II powiedział do polskich harcerzy: "Niech stanie się dla was patronem, nauczycielem szlachetności i orędownikiem pokoju i pojednania". 22 lutego 2003 roku ks Frelichowski został uroczyście ogłoszony patronem Harcerstwa Polskiego.

- Dla mnie jako harcerza i kapłana beatyfikacja dokonana przez Jana Pawła II była jedną z najradośniejszych chwil w życiu. Stojąc przy ołtarzu pod ogromnym obrazem przedstawiającym nowego błogosławionego, z całego serca dziękowałem Bogu, że dał młodzieży za wzór kapłana, który wyrósł z harcerstwa; autentycznego instruktora, który przez całe swoje życie wcielał w czyn ideały harcerskie. Dlatego już podczas VI Światowego Zlotu ZHP poza granicami kraju, który odbył się w Toronto w Roku Jubileuszowym, przedstawiałem młodym ks. Frelichowskiego jako patrona harcerstwa polskiego. Cieszę się, że teraz odbędzie się o oficjalne tego uznanie.

Ksiądz również działał w harcerstwie. Jakie było to przedwojenne harcerstwo, które ukształtowało osobowość ks. Frelichowskiego?

- Z harcerstwem związałem się jeszcze w Sanoku - mym rodzinnym mieście, w którym ukończyłem gimnazjum i liceum. Pociągało mnie w nim ukierunkowanie na służbę innym. Przedwojenne harcerstwo polskie było szczególne, wywodziło się z ruchu skautingowego, rozwijającego się wówczas prężnie na całym świecie. Nie było jedynie próbą zorganizowania młodym ludziom sposobów spędzenia wolnego czasu, by nie zeszli na złą drogę. Polskie harcerstwo było przede wszystkim ukierunkowane. na wychowanie młodego człowieka jako dobrego katolika i gorliwego patriotę. Było prawdziwą szkołą rycerską. Wydało to owoce podczas II wojny światowej, kiedy harcerze nie szczędzili swego zdrowia i życia w obronie polskości.

Praktyczny egzamin z tego, czego młody Wicuś nauczył się w harcerstwie, musiał zdać jako kapłan podczas mrocznych lat obozowej gehenny?

- Ten wspaniały harcerz, kapłan i męczennik był normalnym młodym człowiekiem, pełnym życia, a przy tym głęboko religijnym i bardzo prawdziwym w swojej pobożności. Żył w rodzinie, która domagała się wysiłku w kształtowaniu swego charakteru. Jako harcerz miał świadomość odpowiedzialności za Kościół, Polskę i za drugiego człowieka, który jest częścią mojej Ojczyzny. Potrafił pochylić się nad bliźnim, dzielić się ostatnią kromką chleba. Realizując swoje powołanie do bycia dobrym kapłanem i prawdziwym Polakiem, w kolejnych obozach organizował wspólne modlitwy, krzepił na duchu najbardziej załamanych i udręczonych współwięźniów. W Dachau opiekował się chorymi na tyfus. Przekradał się do baraków, aby umacniać ich Eucharystią. Poza tym potrafił zachować pogodę ducha nawet w najtrudniejszych warunkach. Już wcześniej w harcerskim dzienniczku zapisał: "A ja chcę się upodobnić do Boga. Dlatego muszę być zawsze i dla każdego wesołym".

Nic więc dziwnego, że w wierszu, powstałym w obozie, ks. Frelichowski napisał: "Radosnym, Panie"...

- Utwór ten jest jednym z najpiękniejszych wierszy kapłańskich, jakie czytałem. W miejscu, w którym próbowano zdeptać ludzką godność, młody kapłan, umęczony trudami życia obozowego, woła do Boga: "Raduję się". Raduje się, bo "więzień za Ojczyznę walczyć może", bo "kroplą być mamy, co brzegu dopełni kielicha ofiary". W tym piekle obozowym ks. Frelichowski dostrzega cząstkę nieba, umie odnaleźć Chrystusa w cierpiącym człowieku, któremu pomaga z narażeniem życia. Raduje się, że może cierpieć wraz z Chrystusem i świadczyć o polskości.

Jak młodzi ludzie mogą obecnie wcielać w życie ideały ukazane przez tego wspaniałego kapłana, harcerza i męczennika?

- Przede wszystkim powinni poznać drogę, którą on kroczył. Sposobem na to jest poznanie jego dzienniczka, ukazującego rozwój wewnętrzny chłopca, młodzieńca i dojrzałego mężczyzny. Jest to pamiętnik bardzo ludzki, pełen młodzieńczych postanowień i słów krytyki w stosunku do własnych wad i słabości. Dobry Bóg daje nam świętych jako swoiste słupy ogniste, by nas prowadzili poprzez trudne czasy. Takim słupem - uczącym bezkompromisowości wobec zła, cieszenia się dobrem i służenia innym - jest dla nas dziś bł. Stefan Wincenty Frelichowski. A co urzekło Księdza w tej postaci?

- Jedną z największych i najwspanialszych rzeczy dla księdza jest kapłańska przyjaźń. Kiedy odkrywam bł. ks. Frelichowskiego, staje przede mną także postać drugiego kapłana, który wraz z nim przebywał w obozowym piekle, dostrzegał jego wielkość i świętość, a po jego śmierci złożył świadectwo. Tym kimś jest o. Marian Żelazek, który jako kleryk-werbista był więziony w Dachau. To on przechował z narażeniem życia obozowy wiersz ks. Frelichowskiego i modlitwę, jaka została wypowiedziana nad ciałem męczennika. On też napisał z potrzeby serca list do matki ks. Stefana. Choć nie znał jej osobiście, jednak pokochał ją jak matkę, ponieważ ks. Frelichowski czytał mu każdy list z domu. "Droga, nieszczęśliwa Matko! - pisał ks. Żelazek - Bądź dumna, żeś była matką takiego kapłana, którego my - jak brata - kochamy, a czcimy - jak bohatera posłannictwa Pana!".

Idąc za przykładem życia ks. Frelichowskiego, Marian Żelazek, już jako kapłan-werbista, poświęcił się całkowicie służbie trędowatym w Indiach. Już ponad pół wieku posługuje tym, których odrzucili nawet najbliżsi. Tak więc wciąż mam przed oczami dwóch gigantów: jeden stał się męczennikiem za wiarę, drugi był nominowany do pokojowej Nagrody Nobla. Tak więc można powiedzieć, że męczeństwo ks. Frelichowskiego nie poszło na marne?

- To ziarno, choć obumarło, przynosi dziś plon obfity. Jego postać jest dla wszystkich wzorem, by być człowiekiem w każdej sytuacji. Bo skoro on potrafił zachować godność w obozie koncentracyjnym, to czyż my możemy załamywać się wobec wyzwań, jakie stają przed nami w tych niełatwych czasach, kiedy to człowiek miłujący Boga i Ojczyznę staje przed wielką próbą wierności.

Dziękuję za rozmowę.

Ewelina Igańska

Nasz Dziennik
22-23 lutego 2003



Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Treść

Nowości

Modlitwa do św. Marka MarkoniegoModlitwa do św. Marka Markoniego

Modlitwa do św. EtelbertaModlitwa do św. Etelberta

Józefa Maria GirbésJózefa Maria Girbés

Modlitwa do bł. Józefy Marii GirbésModlitwa do bł. Józefy Marii Girbés

bł. Tomasz Maria Fuscobł. Tomasz Maria Fusco

Modlitwa do bł. Tomasza Marii FuscoModlitwa do bł. Tomasza Marii Fusco

Najbardziej popularne

Modlitwa o CudModlitwa o Cud

Tajemnica SzczęściaTajemnica Szczęścia

Modlitwy do św. RityModlitwy do św. Rity

Litania do św. JózefaLitania do św. Józefa

Jezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się JezusowiJezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się Jezusowi

Godzina Łaski 2025Godzina Łaski 2025

Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej