Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Św. Maksymilian, wielki miłośnik modlitwy

W pierwszym tomie włoskiej Encyklopedii XX wieku znajduje się artykuł pt. Katolicyzm. Autor, kard. Jan Danielou, zaczyna od stwierdzenia, że wielkie zmiany w Kościele naszych czasów zawdzięczamy nie tyle reformom organizacyjnym i kierunkom teologicznym; zrodziły się one bowiem w sercu świętych, zwłaszcza św. Teresy od Dzieciątka Jezus, której orędzie znalazło echo w całym świecie, dosięgło maluczkich, ale też nawracało uczonych. Jej wpływ jest decydujący dla naszego wieku.

Miłować Boga bez granic

"Teresa - pisze Danielou - wiedziona nieodpartym instynktem lub raczej natchnieniem Bożym, wraca do istoty Ewangelii. Ewangelia jest Miłością, Miłością, którą nas ukochał Ojciec i którą nas obejmuje w Synu. Właśnie ta Miłość woła o Miłość. Chodzi o to, by kochać: "moim powołaniem jest Miłość"... Kto znalazł Miłość, posiada w Miłości wszystko. A ta Miłość potrzebuje jednego, by nas opanować: byśmy zawierzyli jej bez zastrzeżeń, ufając i oddając się jej całkowicie".

Wyczuł wielkość orędzia św. Teresy, zanim jeszcze została wyniesiona na ołtarze, św. Maksymilian Maria i stał się jej wielkim czcicielem i wiernym naśladowcą. Imponowała mu jej "czysta miłość: codzienne krzyżyki znosić z miłością, pracować z miłością, żyć miłością, być małym dziecięciem, które pieszczotami miłości ujmuje serce ojca i matki". Członkom Rycerstwa Niepokalanej (MI) mówił: "Naszym hasłem niech będą dwie zasady św. Teresy, by niczego Panu Jezusowi nie odmawiać i by zawsze Mu przyjemność sprawiać". W ten sposób najłatwiej można się uświęcić. Oryginalnością o. Kolbego jest to, że jeszcze bardziej niż "Mała Święta" akcentował, iż trzeba kochać Boga sercem Niepokalanej, tj. według Jej wzoru i z Jej pomocą, jeżeli chcemy, by nasza reakcja na Miłość Bożą była możliwie idealna.

Już w roku 1919 Twórca MI rzucił apel: "Miłości, miłości bez granic, ku naszemu Najlepszemu Ojcu!" Bóg umiłował nas od wieków, okazał miłosierdzie grzesznej ludzkości, posunął swą miłość aż do cudu wcielenia swego Syna Jednorodzonego, aż do Jego ofiary krzyżowej i wciąż ponawianej ofiary eucharystycznej. Teraz czeka na odwzajemnienie. "Króla miłości - woła o. Kolbe - można uczcić tylko miłością". Napisał poeta Karol Wojtyła: "Pan, gdy się w sercu przyjmie, jest jak kwiat, spragniony ciepła słonecznego". Jako Papież w pierwszej encyklice wezwał, aby "okazywać Chrystusowi "miłość za miłość"" i aby - w tym właśnie celu - Sakrament Ciała i Krwi Pańskiej, "ten Sakrament Miłości znajdował się w samym centrum życia Ludu Bożego".

Jeden z profesorów KUL-u napisał w 1972 r.: "Znając bliżej życie o. Maksymiliana, można by w nim widzieć herosa konkretnej miłości Boga, bo realizującej się przez miłość człowieka" (ks. Alfons Nossol). Ale miłość Boga u Twórcy MI ma przede wszystkim kierunek ku górze. Dla niego, jak dla Niepokalanej, jak dla św. Franciszka, "Bóg-jak zauważył prof. Mieczysław Gogacz - jest pierwszy i jest wszystkim", stąd za najpilniejszą i najważniejszą sprawę uważa on "powiązanie człowieka z Bogiem", świętość. O. Kolbe wyraża swą miłość Bogu nie tylko kochaniem tych, których On kocha, ale też modlitwą, pełnieniem każdej Jego woli, troską o jak największą Jego chwałę, tęsknotą za zjednoczeniem się z Nim na wieki.

W roku beatyfikacji Twórcy MI ukazał się w "Homo Dei" artykuł s. Assunty Markowskiej pt. O. Maksymilian Kolbe - mąż modlitwy i wielki jej nauczyciel. "Poznać modlitwę o. Maksymiliana - czytamy - to odkryć tajemnicę człowieka, który potrafił kochać. Nauczyła go tego Matka Boża". Jego modlitwa "rodziła się z miłości, a miłość potęgowała modlitwę". Była "żywiołowa, spontaniczna, wytryskiwała z najgłębszych pokładów ducha i ogarniała całą jego istotę... aż do przeistoczenia, tak że mógł o sobie powiedzieć jak św. Paweł: "Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus" (Ga 2, 20), z charakterystycznym uzupełnieniem - "przez Maryję".

O. Kolbe w czasie modlitwy był tak skupiony, że "świat jakby nie istniał wówczas dla niego". Naprawdę rozmawiał miłośnie z Bogiem, choć nieraz i on przechodził przez chwile oschłości i tylko wolą trwał na kolanach. Nawet w krótką modlitwę przy posiłku wkładał całą duszę. "Oddychał aktami strzelistymi", jak zeznają świadkowie. Budował zwłaszcza miłością Jezusa Eucharystycznego. W ciągu dnia często bodaj na chwilę zachodził do kaplicy na "audiencję u Wielkiego Króla", jak zwykł mawiać, a nieraz i godzinę trwał przed tabernakulum z twarzą rozpaloną miłością. W roku 1928 odwiedził Niepokalanów jego kolega o. Anzelm Kubit. Wszedł najpierw do kaplicy. "Za chwilę - zeznaje - wpada o. Maksymilian, nie widzi, że ktoś jest w kącie, i z takim żarem, skupieniem odbywa tę adorację, że mnie ten widok niespotykany wprawia w drżenie na całym ciele".

O stanie duszy o. Kolbego przy ołtarzu świadczą rady, jakie dawał - czerpiąc je z własnego doświadczenia - swoim współbraciom. "Jeżeli tylko czas pozwoli - przechodząc koło kaplicy, odwiedzić Boskiego Więźnia Miłości, choć na minutę, a będzie Mu bardzo miło. Możemy się Go zapytać, czy Mu dobrze, czy nie smutno, czego żąda od nas. Powiedzmy Mu, że Go kochamy. Czasami można Go poprosić o coś dla siebie lub innych Można sobie z Jezusem porozmawiać jak brat z bratem, jak przyjaciel z przyjacieiem, nawet jeszcze lepiej, bo często się zdarza, że ludzie nas nie mogą zrozumieć, a On zawsze i każdego zrozumie".

Św. Maksymilian, wielki miłośnik modlitwy, uczył jednak: "Wszystkie praktyki pobożne są dobre, ale nie są istotą doskonałości; istotą jest miłość". A znów "istotą miłości Bożej będzie zawsze nie uczucie, nie pamiętanie, nie myślenie..., ale wyłącznie pełnienie w każdej chwili życia Woli Bożej i zdanie się zupełnie na tęż Wolę". "Wola Boża jest ponad wszystko, nawet ponad modlitwę". Jest to "nieomylne kryterium miłości Bożej" (por. artykuł Wzór na świętość: [RN, nr 3/91]).

We włoskim Nowym Słowniku Duchowości znajdujemy artykuł pt. Wola Ojca z nowoczesnym, a właściwie ewangelicznym, spojrzeniem na wolę Bożą i posłuszeństwo. "Wola Boża - czytamy - to przede wszystkim zaofiarowanie łaski", która rodzi dialog dwóch wolności. "Dopiero wtedy Bóg mówi: "powinie- neś", gdy powiedział: "jam cię wyzwolił"" (por. Dekalog). Liczy na odpowiedź miłości. Mając wyryte prawo Ojca w swym sercu przez Ducha Świętego, "wierzący dojrzały nie pyta już: "co powinienem zrobić", by zachować prawo, ale idąc poza prawo i zarazem zachowując je w pełni, bez przymusu, pyta się: "co mogę uczynić", by przypodobać się" Bogu. Tak "zmierza się ku bezkresnym horyzontom miłości, a "Bóg jest sprawcą naszych pragnień i czynów wedle swego upodobania" (por. Flp 2, 13)". Życie Twórcy MI jest doskonałą ilustracją takiej właśnie postawy. Wsłuchany w rytm serca Służebnicy Pańskiej, był gotów na wszystko. Z miłością przyjmował cierpienia fizyczne i duchowe, jako że dopuszcza je dobry Bóg, a "ogień miłości podsyca się ofiarą" (choć nie był fatalistą: nie zaniedbywał leczenia czy obrony sprawy Niepokalanej). "Wie - pisze jego biograf - że idzie drogą krzyża, że zaś nie wlecze go opornie, lecz objął miłośnie, Krzyż go niesie". "Coraz wyraźniej - stwierdza o. Szczepan Krajewski - zwycięża w nim "Baranek, który ofiarowany jest, iż sam chciał"". Na drogę ofiary wprowadzał o. Kolbe Rycerstwo Niepokalanej. "Prośmy Niepokalaną - zachęcał - o wielką, płomienną miłość, byśmy w miłości Bożej nie uznawali żadnych granic. Gdy Ona sama zawładnie naszym sercem, będziemy obojętni na rzeczy przykre czy przyjemne, łatwe czy trudne", ufając, że "Ona udzieli nam łaskawie również łaski wykonania". Ale u o. Kolbego, jak u św. Teresy od Dzieciątka Jezus - i w życiu, i w nauczaniu - "dominuje - wedle słów bpa Jana Ruppa - heroizm bez akrobacji, duch dziecięctwa". "Dzieci drogie - uczy - nie pragnijmy rzeczy nadzwyczajnych, ale aby się stała woła Niepokalanej".

Nawet w apostolstwie góruje u św. Maksymiliana troska o chwałę Bożą, o jak największą chwałę Bożą. Dyplomik MI kończył słowami: "Miłość bez granic ku Przenajświętszemu Sercu Pana Jezusa, aby jak najwięcej dusz jak najściślej z Nim przez Niepokalaną połączyć, jest naszym jedynym bodźcem". W komentarzu pisze: "Miłość więc Boża to ostateczny cel całej pracy MI".

Św. Maksymilian stał się znakiem naszych czasów, gdy chodzi o miłość bliźniego. Wszyscy widzą w nim tutaj wzór niedościgniony i nadzieję na lepsze jutro. Ale nie zapominajmy: nadzieja ta ziści się dopiero wtedy, gdy będziemy jak on kochać najpierw Boga, kochać Boga nade wszystko i bezgranicznie: Sercem Niepokalanej.

 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2022 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej