Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Śladami bohaterów i męczenników

     Po wyprowadzeniu umęczonych i całkowicie wycieńczonych Polaków z "nieludzkiej ziemi"i po uformowaniu się II Korpusu nasz narodowy bohater ś.p. gen. Władysław Anders wypowiedział do swych żołnierzy znamienne słowa: "Jeśli my zapomnimy o nich, to niech Bóg zapomni o nas".

     Naszym świętym obowiązkiem jest zapisanie i przekazanie potomnym wszystkich możliwych, autentycznych przekazów współbraci, którzy sami przeszli bądź byli świadkami gehenny naszego narodu. Wszystko to tworzy naszą wspaniałą i tragiczną zarazem historię. Dlatego też próbuję chodzić ścieżkami nie nagłaśnianych, a czasami nawet świadomie zapomnianych, wydarzeń.

     W poszukiwaniu śladów przeszłości udałem się w podróż na Łotwę. Byłem tam na zaproszenie Związku Polaków na Łotwie. Trasa biegła od Dyneburga aż pod Kircholm, tzn. do Rygi.

     W Dyneburgu spotkałem się ze wspaniałymi Polakami, dla których przynależność do polskiej rodziny jest wielką dumą mimo tego że pozostali i dalej mieszkają na obecnej ziemi łotewskiej. Odwiedziłem polską szkołę, będący w budowie Dom Polski oraz monument w miejscu dawnego polskiego cmentarza żołnierzy poległych w 1920 roku. Dziś, niestety, cmentarza nie ma. Staraniem miejscowych Polaków postawiono monument, oddając w ten sposób hołd poległym bohaterom. Podczas II wojny światowej mieszkający na tych terenach Polacy przeżyli gehennę podobną do tej, której doświadczyli Rodacy na innych wschodnich rubieżach Rzeczypospolitej.

     Oto dwa zarejestrowane w oryginale przekazy. ,P>      1. Pierwszy wiceprzewodniczącej Związku Polaków na Łotwie pani Albiny Cibele z Dyneburga (Łotwa). "Bardzo bliski był mi obóz w Kazachstanie politycznie represjonowanych w kopalni węgla " Wielki Pastusiak". Byłam skierowana jako politycznie represjonowana do tej kopalni. Ale jak przywieźli mnie do Pawłodaru zostałam umieszczona w więzieniu. No właśnie, nie wiedziałam, dlaczego znowu jestem trzymana w więzieniu i w celi? pojedynczej. Z Kazachstanu wieziono mnie do Omska. Po drodze, tzn. w pociągu, spotkałam polityczne osoby i w tym dużo było psychicznie chorych. Chodzi o to, że w tym obozie, do którego zostałam skierowana, był strajk. Strajk zorganizowany przez politycznie represjonowanych przeciwko reżimowi, ogólnie sowieckiemu i tym porządkom, które były nie do zniesienia. Sowieci wprowadzili czołgi i zgładzili wszystko, a psychicznie chorzy wydawali komendy, ci sami krzyczeli, żeby robić barykady z trupów przy drzwiach i oknach. Razem z ludźmi chorymi, rannymi, psychicznie chorymi wieźli w jednym wagonie. Trudno mi powiedzieć, ile tam mogło być ludzi, ale to była duża kopalnia. Tam mogli zgładzić tysiące ludzi ze Związku Radzieckiego i innych republik, Polaków też".

     Chciałabym żeby w ogóle tym obozem ktoś się zajął. Prosiłam Pana Masłowskiego, który obecnie był konsulem w Kazachstanie. Chciałam, aby o tym obozie, o tej kopalni węgla, o tych represjonowanych wiedział świat. Jekibastus Kopalnia Węgla w Kazachstanie. Drugi przekaz pana Stanisława Januszkiewicza również z Dyneburga (Łotwa). "Jesteśmy na polu, które nazywa się Na Swo- bódce. Znajdował się tu cmentarz cywilny, ale też było tu część wojskowych pochowanych. Żołnierze z Wojny Światowej i inne osoby cywilne. Kiedy podczas kampanii polegli. Żołnierze Rydza Śmigłego w obronie Dyneburga i oswobodzenia Afgali w kampanii afgalskiej 3 stycznia 1920 roku. Właśnie nasz kraj oswobodzony od bolszewików i wygnani bolszewicy za granice Łotwy. Tu też część żołnierzy było pochowanych na tym cmentarzu. W 1927 roku został zbudowany pomnik ku czci żołnierzy, uroczyście poświęcony i stał do lat 60-tych, kiedy Sowieci zniszczyli ten cmentarz. Te pochówki razem z tym żwirem, ponieważ to złoża żwiru zostały wywiezione na budowę dróg. Jak ludzie opowiadają zbudowali tym gruzem drogę z Dyneburga do Kasłały. No, po odzyskaniu niepodległości przez Łotwę w 1991 roku powstała myśl żeby zbudować - zrekonstruować na tym miejscu w jakiś sposób ten Pomnik Legionistów.

     Na początku V-ce Prezes Związku Polaków na Łotwie Pani Albina Cibele, która przed wojną uczyła w polskiej szkole, wskazała mniej więcej miejsce, gdzie stał ten pomnik, bo inni już zapomnieli. Ona wskazała to miejsce, a inni podpowiedzieli jaki był ten pomnik. Był to żelbetonowy krzyż 13-metrowy. Ku czci legionistów. W 1999 roku była wykonana tablica, tzn. tablica była wykonana wcześniej niż krzyż ustawiono, na niej były napisane nazwiska 137polskich legionistów. Ale w 1999 roku był moment kiedy przywieziono z W-wy Orła Polski Zbrojnej, który miał być umieszczony na tym krzyżu. Wg projektu miał być wykonany z żeliwa, ale wykonano go z brązu i ważył mniej więcej 40 kg. Przywieziono dźwig i miał być on na tym krzyżu umieszczony, chociaż tymczasowo. Władze miejskie sprzeciwiły się, pretekstem było to że nie jest wykonany z żeliwa, tak jak na projekcie. Pertraktowaliśmy z władzami miejskimi, z merem miasta Panem Wiedzaszkiem i z innymi osobami, jakimś Nasejmnatowskim, z architektem. Bardzo się oni sprzeciwiali, żeby umieścić tego orła. Nazajutrz miała być msza święta. W końcu dostaliśmy zezwolenie tymczasowe, przypasaliśmy tego orła drutem z drugiej strony i już pod pomnikiem z orłem była odprawiona msza święta i wyświęcony ten pomnik - 2 maja 1999 roku ".

     Jadąc z Dyneburga do Rygi, zatrzymałem się w Jekabpils. Najpierw - była niedziela - udałem się na mszę świętą do polskiego kościoła. Kościół niewielki, ale wypełniony po brzegi. Po mszy świętej rozmowa z rodakami, którzy przekazali mi swoje przeżycia z ostatniej wojny i późniejszej sowieckiej okupacji. Następnie odwiedziłem polską szkołę, w której dyrektorem jest osoba jednoznacznie podkreślająca, że tu jest państwo łotewskie. W klasach i pomieszczeniach prawie nie widać polskich symboli. Jest to smutne, bo szkołę utrzymuje nasze państwo.

     Przed wjazdem do Rygi, po prawej stronie drogi, widzę polski obelisk symbolizujący wspaniałe zwycięstwo polskiego oręża. Tu właśnie nasz hetman Jan Karol Chodkiewicz 27 września 1605 roku w głośnej bitwie pod Kircholmem pokazał na co stać Polaków. W sposób wręcz nieprawdopodobny rozbił znacznie większą armię Szwedów dowodzonych przez króla Karola IX. Przypomnijmy: Hetman J.K. Chodkiewicz posiadał pod swoim dowództwem tylko 3110 jazdy i 1040 piechoty oraz 7 dział. Natomiast król Karol IX posiadał: 2425 rajtarów, 8300 piechoty i 11 dział. Jak widać z tego rachunku prawie trzykrotnie większe siły. W wyniku bitwy Szwedzi w rozproszeniu razem ze swym królem gubili "kapcie". Zginęło około 6000 Szwedów, wielu utonęło, wielu dostało się do niewoli. Ranny Karol IX uszedł z kilkuset jeźdźcami. Bitwa ta była przykładem mistrzowskiego dowodzenia i pokazała "co Polak potrafi". Tak było również pod Wiedniem. Podobne bitwy, naturalnie w innym już wymiarze, toczyli Polacy podczas II-ej wojny, walcząc na wszystkich jej frontach. Również w podziemiu: Armia Krajowa, Narodowe Siły Zbrojne czy Bataliony Chłopskie. Tak, poszczególne bitwy potrafimy wygrywać, ale nie potrafimy ich wykorzystać.

     Wspólnie z prezesem Związku Polaków na Łotwie panią Wandą Krukowską i wiceprezesem Związku Polaków na Litwie panem Stanisławem Pieszko złożyliśmy wiązankę kwiatów pod obeliskiem upamiętniającym zwycięstwo pod Kircholmem. Podróż na Łotwę zakończyłem zwiedzaniem pięknie wyposażonej polskiej szkoły w Rydze.

     "...Nie ma nas...
     Pustka tam i dach strzaskany;
     Wszystko, cośmy kochali, pogrzebało zgliszcze,
     Lecz to, co wzrasta z grobów, znowu pokochamy,
     Zawsze zmartwychwstaniemy.
     Nas nie można zniszczyć"

     (Kazimiera Iłłakowiczówna)

kpt. ż. w. inż. Zbigniew Sulatycki
W Rodzinie, nr 238


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Treść



Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]


Modlitwy | Opowiadania | Zagadki | Polityka Prywatności | Kontakt

© 2001-2020 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej