Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Świątynie drugiego Rzymu

     Bardzo ważny etap w dziejach Europy i świata dobiegł kresu 29 maja 1453 roku. W ów wtorkowy pogodny dzień, po prawie dwóch miesiącach oblężenia, wdarły się do Konstantynopola hordy Turków. Zgodnie z obietnicą sułtana zdobyte siłą miasto zostało wydane zwycięzcom na grabież mającą trwać nieustannie przez trzy dni. W karnej dotąd armii tureckiej pękła dyscyplina. Kto żyw rzucił się z niesłychanym okrucieństwem i żądzą rabowania na bezbronnych mieszkańców. Miasto zostało ogołocone ze wszystkiego, co przedstawiało jakąkolwiek wartość.

     Ograbiono domy prywatne, urzędy, pałace cesarskie, kościoły i klasztory. Ci, którzy ze względu na wiek, chorobę lub kalectwo nie nadawali się do wzięcia w niewolę, na miejscu padali od miecza. Tylko nielicznym Grekom udało się zbiec z miasta i tak już opustoszałego na kilka miesięcy przed podjęciem rozpaczliwej obrony przed niewiernymi. Po zakończeniu nałożonej wolą sułtana grabieży do miasta wjechał zwycięski Mehmed II, któremu historia nadała przydomek Zdobywca.

     Tak padło drugie po Rzymie miasto chrześcijaństwa, stolica pierwszego w dziejach państwa chrześcijańskiego, które weszło na arenę dziejów pod mianem Cesarstwa Wschodnio-rzymskiego lub Bizancjum. Trwając przez ponad tysiąc lat, Bizancjum umierało stopniowo, od dwóch stuleci odcinane przez Turków prowincja po prowincji. Chociaż Grecy, podobnie jak Zachód europejski, w świadomości byli już pogodzeni z nieodwracalnym biegiem dziejów w odniesieniu do losu Bizancjum, to upadek i przejęcie Konstantynopola przez ludzi obcego pochodzenia, wrogiej religii i niskiej kultury napawało wszystkich przerażeniem. Przecież uświadamiano sobie, że nie jest to przejściowe zajęcie miasta, lecz proces nieodwracalny, coś, co dokonało się na stałe, bez możliwości odwrotu. Chrześcijanie zadawali sobie pytanie, jak to możliwe, by wszechmogący i miłosierny Bóg dopuścił podobne nieszczęście i przyzwolił, aby największe i najwspanialsze miasto chrześcijaństwa na Wschodzie, symbol trwania wiary w Chrystusa, duma prawosławia, strażnica ortodoksji, oaza nauki, sztuki, tradycji i kultury helleńskiej, mogło wpaść w ręce niewiernych! Jak to możliwe?

     Nie było już żadnych złudzeń. Konstantynopol stawał się Istambułem, stolicą imperium otomańskiego, siedzibą zwycięskiego sułtana, który pokonawszy ostatniego cesarza, Konstantyna XI, męczennika zabitego z mieczem w ręku na murach Teodozjusza, przejął jego tytuł i prerogatywy, uzurpując sobie prawo do tytułu bazyleusów. Okoliczność w dziejach Europy niepojęta! Sułtan turecki podjął próbę odrodzenia idei Cesarstwa Rzymskiego pod własną egidą. Jak pokazały kolejne dwa stulecia, w zgodzie z tymi ambicjami imperium tureckie, uzależniwszy od siebie Azję i Afrykę, konsekwentnie i coraz głębiej wkraczało na rdzenne ziemie Europy, próbując podbitym ludom narzucić islam.

     Pierwszym aktem przejmowania na własność Konstantynopola było wywłaszczenie największego i najwspanialszego kościoła w mieście, dedykowanego Mądrości Bożej. Hagia Sophia stawała się centralnym meczetem Istambułu i całego państwa. Następował systematyczny proces turczenia i islamizacji miasta. Uzewnętrznił się on również w zajmowaniu innych kościołów na potrzeby wyznawców Proroka. Sułtan prowadził daleko idącą politykę zasiedlania miasta, prawie w całości wyludnionego w następstwie ucieczki Greków, a po jego zdobyciu wymordowania i sprzedania w niewolę resztek mieszkańców. W tym celu nakazał podzielić ogromny obszar prawie pustego miasta na małe dzielnice zaludniane przesiedleńcami z odległych rejonów imperium, głównie tureckimi chłopami, którzy nie znali życia w warunkach miejskich. Każda taka dzielnica miała otrzymać własne centrum, którego sercem i najważniejszą budowlą miał być meczet i przyległe do niego zabudowania, takie jak szkoła koraniczna, czyli madrasa, kuchnia dla ubogich, budynek lokalnego urzędnika, hospicjum i szpital. W sprawie meczetów sułtan zarządził przejmowanie dla kultu muzułmańskiego kościołów chrześcijańskich. Za takim rozwiązaniem przemawiały względy prawne i praktyczne. Jako miasto zdobyte siłą, a nie poddane pokojowo, Konstantynopol tracił prawo własności do wszelkich nieruchomości, także kościołów, na rzecz zdobywcy. Tym sposobem również los chrześcijańskich świątyń zależał od woli sułtana. A te w większości były opuszczone lub nawet porzucone z braku ludności prawosławnej. W końcu tańszym i praktyczniej szym zabiegiem była adaptacja istniejącego kościoła na rzecz kultu muzułmańskiego aniżeli budowanie nowego meczetu. Tym bardziej że architektura kościołów nadawała się znakomicie na meczety, które przecież od stuleci wznoszono, opierając się na planie sakralnych budynków bizantyńskich. Wystarczyło wyznaczyć w zajętym kościele kierunek Mekki i w tym miejscu wykuć w ścianie niszę modlitewną, mihrab, zbudować pulpit dla duchownego, czyli mimbar, na zewnątrz wznieść wieżyczkę modlitewną - minaret - i tak przygotowany meczet mógł już służyć wyznawcom Allaha. Aby nie obrażać uczuć religijnych muzułmanów, freski i mozaiki, którymi były ozdobione kościoły prawosławne, zostały bądź zdarte do gołej ściany, bądź okaleczone przez wydłubanie oczu postaciom świętych, bądź w całości przykryte warstwą nowego tynku.

     * * *

     Bizancjum wypracowało jedną z najwspanialszych odmian sztuki chrześcijańskiej, a Konstantynopol przez tysiąc lat uchodził za jej centrum. Dzisiejszy turysta lub pielgrzym, zainteresowany tą niedościgłą sztuką bizantyńskiego budownictwa sakralnego, winien w Istambule odwiedzić wiele meczetów, by w ich rzucie, bryle i zdobnictwie ujrzeć najczystsze dzieła chrześcijańskiego geniuszu. Takich budowli znajdzie w mieście kilkadziesiąt, zaledwie cząstkę spośród setek kościołów, które znajdowały się w Konstantynopolu, a które po upadku miasta z różnych powodów nie przetrwały próby czasu ani wrogości obcej im cywilizacji islamu. Nie miejsce tu na prezentację wszystkich tych niezwykłości architektury. Niech wystarczy ta krótka lista uwzględniająca obiekty najciekawsze pod względem architektury i wielkiej roli duchowej, jaką pełniły w cywilizacji bizantyńskiej.

     Najwięcej kościołów obrócono na meczety bezpośrednio po zdobyciu Konstantynopola, czyli pod rządami dwóch pierwszych sułtanów, Mehmeda II (1451-1481) i jego syna Bajezida II (1481-1512). Po Hagia Sophia podobny los spotkał KOŚCIÓŁ PANTOKRATORA, należący do sławnego i jednego z największych monasterów w mieście. Stanowił on zespół sakralny, w którego skład, oprócz klasztoru, szpitala, hospicjum i wielu instytucji charytatywnych, wchodziły dwa kościoły z XII wieku, stojące jeden obok drugiego i przedzielone kaplicą grzebalną, będącą mauzoleum zmarłych członków cesarskiej rodziny Komnenów. Spoczęli w niej również ostatni Paleologowie, Manuel II, Jan VIII i jego żona Maria z Trepizondy, ostatnia cesarzowa Bizancjum. W klasztornym zespole do 1261 roku rezydowali królowie łacińscy. Udzielił on również schronienia Jerzemu Scholariosowi, wysłańcowi na sobór w Ferrarze. Stąd też wydobył go Mehmed II, by mianować filozofa pierwszym po podboju patriarchą wszystkich Greków. Pomimo licznych przeróbek zespół zmieniony w meczet Zeyrek Kilise w dobrym stanie zachował bizantyński wygląd i można go podziwiać w pobliżu Złotego Rogu, przy ruchliwym Bulwarze Ataturka.

     Także zaraz po podboju został przejęty przez Turków kościół ZBAWICIELA PANTEOPTES, Chrystusa Wszechwidzącego, kościół leżący po sąsiedzku z poprzednim. Ufundowała go pod koniec XI wieku Anna Delessena, matka Aleksego I Komnena, po śmierci męża żyjąca w przyległym klasztorze jako mniszka i pochowana w kościele swej fundacji. I ten kościół, bardzo ważny w dziejach miasta, zachowany w dobrym stanie jako meczet Eski Imaret, prezentuje całe dostojeństwo bizantyńskiego budownictwa sakralnego z epoki Komnenów.

     Jeszcze w tym samym roku 1453 odebrano Grekom bardzo piękną, elegancką i regularną świątynię ZBAWICIELA AKATALEPTOS, ostatnio identyfikowaną jako Theotokos Kyriotissa, położoną w samym centrum miasta, na osi akweduktu cesarza Walensa. Jako meczet Kalenderhane zwycięski sułtan podarował go tureckim derwiszom. Ci na szczęście nie wnieśli do budowli zbyt wielu zmian, toteż możemy w niej podziwiać pierwotny układ kościoła krzyżowo-kopulowego z narteksem i egzonarteksem, z oryginalnymi marmurami i wieloma fragmentami rzeźbionej kamieniarki. Ale największą niespodzianką są odkryte pod warstwą tynku freski przedstawiające epizody z życia św. Franciszka z Asyżu, jedyne tego typu sceny w Konstantynopolu. Wykonane około 1250 roku, a więc wcześniej aniżeli stawny cykl Giotta z górnej bazyliki w rodzinnym mieście Biedaczyny, reprezentują najwyższy poziom artystyczny. Dlatego ich autorstwo przypisuje się nadwornemu malarzowi łacińskiego króla Ludwika z Jerozolimy. Ten XII-wieczny kościół, wzniesiony na ruinach wcześniejszego, zachował mozaikę z VII wieku - Ofiarowanie w Świątyni - jedyną w mieście sprzed konfliktu wokół czci obrazów.

     Z powodu bliskości morza wspaniały kościół ŚW. TEODOZJI, świętość dla mieszkańców Konstantynopola i przez całe wieki jedno z najważniejszych centrów pielgrzymkowych, zaraz po podboju został zmieniony w magazyn floty tureckiej stacjonującej na wodach Złotego Rogu. Meczetem pod nazwą Gul, "Róża", stał się pod koniec XV wieku. Ten starodawny kościół fundowany jeszcze przez Bazylego I (zm. 886) uchodził za skarbiec relikwii, które dwa razy w tygodniu obnoszono po mieście w uroczystej procesji. Wiele z nich padło łupem krzyżowców podczas nieszczęsnej IV wyprawy w 1204 roku i znalazło się katolickich świątyniach na Zachodzie. Kościół był tak ważny dla mieszkańców Konstantynopola, iż traktowano go jak sanktuarium i sprawowano nieustanne modły. W noc poprzedzającą ostateczny szturm Turków na miasto modlił się w nim Konstantyn XI, zanim udał się do Hagia Sophia, a później jako wojownik na mury. Kiedy rankiem następnego dnia Turcy przełamali obronę i wpadli do miasta, w tonącym od róż kościele, przed ołtarzem św. Teodozji, znaleźli tłum modlących się kobiet. Wszystkie zostały uprowadzone do niewoli.

     Do piękniejszych budowli bizantyńskich o niewielkim stopniu ingerencji architektonicznych w okresie tureckim należy zaliczyć kościół ŚW. TEODORA, tuż po podboju zmieniony w meczet pod nazwą Kilise camii lub Molla Gurami. Wzniesiony na przełomie XI i XII wieku na planie prostokąta, trzynawowy, z kopułą centralną, apsydą, narteksem i egzonarteksem, jawi się jako bardzo elegancka świątynia. W środku spod warstwy tynku wydobyto fragmenty pięknych mozaik, w tym postać Matki Bożej w otoczeniu proroków Starego Testamentu. Nie zdarto do końca marmurowych okładzin, tak jak nie usunięto kolumn i kapiteli z VI wieku. Kościół można odnaleźć w plątaninie uliczek niedaleko Suleymaniye, najbardziej monumentalnego zespołu muzułmańskiego w mieście.

     Bizantyńscy cesarze nie mieli jednego mauzoleum, toteż kazali się grzebać w różnych kościołach Konstantynopola, najchętniej fundowanych przez siebie. Za kolejne miejsce cmentarne Paleologów uchodził przez dwieście lat kościół ŚW. JANA CHRZCICIELA, fundowany przez cesarzową Teodorę, żonę Michała VIII Paleologa, tego samego, który wyparł ze stolicy łacinników w 1261 roku i powtórnie objął tron swych bizantyńskich poprzedników. Kościół ten stanowił poniekąd wotum wdzięczności za odzyskanie miasta. Pobożna władczymi spoczęła w cesarskiej kaplicy, znalazł tam miejsce wiecznego spoczynku również cesarz Andronik II, towarzyszyły mu liczne cesarzowe z tej wybitnej dynastii Paleologów. Mauzoleum to i kościół, razem z przyległym do niego kościołem THEOTOKOS PANACHRANTOS, fundowanym za Leona VI na początku X wieku, został zmieniony w meczet i szkołę koraniczną pod nazwą Fenari Isa camii w 1496 roku. Ten dostojny zespół sakralny do dziś odsłania wielką sztukę budownictwa bizantyńskiego i wprowadza duchowość, która ją powołała do istnienia.

     Podobne cechy architektury są widoczne w bryle kościoła ŚW. ANDRZEJA Z KRETY, zmienionego w meczet Koca Pa§a camii w 1486 roku. Ten katolikon, należący do monasteru poświęconego pamięci lokalnego świętego z okresu ikonoklazmu, jest odległym echem wielowarstwowego budownictwa zapoczątkowanego w V wieku, a skończonego w XIII stuleciu po upadku cesarstwa łacińskiego. Meczet Bodrum z kolei jest również prawie niezmienionym w rzucie katolikonem należącym do MONASTERU MYRELAION, często wymienianego w źródłach Konstantynopola. W jego unikatowej krypcie z X wieku, zachowanej w doskonałym stanie, składano prochy licznych członków rodzin cesarskich, w tym cesarza Romana i jego żony Teodory. Jednym z najwspanialszych w mieście zabytków bizantyńskich jest kościół SERGIUSZA I BAKCHUSA u stóp centralnego wzgórza, ongiś zabudowanego cesarskimi pałacami, położony dziś przy samym bulwarze biegnącym brzegiem morza Marmara. Jest to kościół wotywny Justyniana Wielkiego za ocalenie mu życia. Cesarz rozpoczął jego budowę w 527 roku, czyli nazajutrz po wstąpieniu na tron. To właśnie obaj męczennicy, rzymscy żołnierze, mieli ukazać się we śnie cesarzowi Justynowi z przesłaniem, że wyrok śmierci orzeczony na Justyniana jest niesprawiedliwy, bo rzekomy winowajca nie dopuścił się zdrady stanu. Ta wspaniała budowla, wzniesiona w tym samym duchu co kościół San Vitale w Rawennie, zwana małą Hagia Sophia, została odebrana Grekom na początku XVI wieku przez zarządcę czarnych eunuchów z haremu Bajezida II. Dziś nosi nazwę Kiięuk Aya Sofya camii. Dłużej, bo do 1573 roku, utrzymała się w rękach greckich jedna z najpiękniejszych świątyń bizantyńskich w mieście, kościół PAMMAKARISTOS, czyli Matki Bożej Przebłogosławionej. W tymże roku Murad III zmienił go w meczet Fethiye, czyli Zwycięski, celem upamiętnienia podboju Gruzji i Azerbejdżanu, kto wie czy również nie celem odreagowania wielkiej klęski, jaką poniosła jego flota w bitwie morskiej pod Lepanto w 1571 roku. A przecież Mehmed II po zdobyciu Konstantynopola pozostawił ten kościół Grekom, być może ze względu na sympatię, jaką darzył Jerzego Gennadiosa, który osiadł w przyległym klasztorze jako patriarcha. Ten starodawny kościół, wielokrotnie przebudowywany, prawdziwy klejnot architektury od strony apsyd, uchodzi za wiodący przykład renesansu Paleologów z XIV wieku. Obecnie boczna kaplica została wyłączona z meczetu i stanowi muzeum wspaniałych mozaik, wydobytych spod warstwy tynku przez Instytut Bizantyński.

     W pobliżu murów Teodozjusza i wkomponowanej w ich bieg twierdzy Yadikule, blisko morza Marmara, można znaleźć posępne rumowisko ogromnej bazyliki o czysto bizantyńskim wątku murów. To mizerne resztki katolikonu najstarszego i najważniejszego w Konstantynopolu MONASTERU ŚW. JANA w dzielnicy Studion. Został ufundowany przez patrycjusza Studiusa i ukończony w stylu bazylikowym w 463 roku. Ongiś zamieszkiwało monaster ponad tysiąc mnichów, którzy - jako akoimati - oddawali się nieustannie modłom, noc i dzień, bez przerwy przez cały rok, w cyklicznych zmianach. To w tym klasztorze broniono ikon aż do męczeńskiej śmierci wielu mnichów podczas kontrowersji ikonoklastycznej w VIII wieku. To w jego murach kilkadziesiąt lat później przebywa! wielki reformator życia zakonnego na Wschodzie, Teodor Studyta, święty ortodoksji. To w tym kościele cesarz Michał VIII Paleolog odprawił pierwsze modły dziękczynne po wkroczeniu do miasta w dzień Wniebowzięcia Matki Bożej, 15 sierpnia 1261 roku, dzień kończący półwieczne panowanie łacinników. To ten klasztor uchodził przez całe wieki za centrum życia duchowego, intelektualnego i kulturalnego Konstantynopola i stąd po jego upadku uszli do Italii liczni myśliciele i duchowni, by upowszechnić myśl i literaturę grecką na Zachodzie, przyczyniając się do powstania renesansu. Niestety, Bajezid II odebrał tę świętość Grekom i oddał kościół z klasztorem wyznawcom Proroka. Wielkie trzęsienie ziemi w 1894 roku zniszczyło cały kompleks, od tej pory pozostający w stanie ruiny.

     Po przeciwległej stronie miasta, wkomponowane w północno-wschodni odcinek murów Teodozjusza biegnących do Złotego Rogu, znajdują się mizerne pozostałości ostatniej siedziby Paleologów, wspaniałego pałacu BLACHERNOS, na widok którego krzyżowcy w 1204 roku oniemieli z zachwytu. W pobliżu znajduje się do dnia dzisiejszego ayazma, sławna studnia z leczniczą - jak wierzono - wodą. Na tym starożytnym miejscu, czczonym i nawiedzanym już w czasach pogańskich, żona cesarza Marcjana, Pulcheria, wzniosła w 451 roku ogromny kościół poświęcony Matce Bożej. Przechowywano w nim największe świętości miasta i państwa: przywiezioną z Jerozolimy tunikę i płaszcz Matki Bożej, którym nadano rangę palladium, świętości broniącej Konstantynopola. Tamtejsza przesławna ikona Blacherniotissa, wyniesiona w procesji na mury miasta, ocaliła mieszkańców przed Awarami w 627 roku. Chociaż kościół spłonął prawie doszczętnie w 1434 roku, odbudowano go natychmiast. Po podboju został odebrany Grekom, co nie przeszkadzało, by ci udawali się do niego w pielgrzymkach, a zwyczaj ten przetrwał do dziś.

     Za jedyny kościół całkowicie bizantyński, bez istotnych ingerencji architektonicznych w czasach tureckich, uchodzi HAGIA EIRENE, kościół Bożego Pokoju. Z położoną tuż obok Hagia Sophia, czyli kościołem Mądrości Bożej, współtworzy jednię duchową. Nigdy nie był meczetem, a to dlatego, że znalazł się w obrębie wznoszonych w tym miejscu dziedzińców i pawilonów sultańskiej siedziby Topkapi. Tuż po zajęciu miasta w 1453 roku Mehmed II przemianował kościół na zbrojownię dla skoszarowanych obok pułków janczarskich. Usunięto wtedy ze środka cudowny ikonostas, rozkradziono wszelkie kosztowności, zaś ściany z mozaikami pokryto nowym tynkiem. W takim stanie ten pradawny kościół bazylikowy przetrwał, a dziś jest użytkowany jako sala koncertowa. A przecież był on świętością nie tylko dla chrześcijan wschodnich, lecz dla całego Kościoła niepodzielonego schizmą. W jego murach biskupi omawiali problem Ariusza przed soborem w Nicei w 325 roku, w jego murach odbył się sobór w 381 roku, na którym potępiono herezje tego kapłana z Aleksandrii. Zniszczony w czasie rewolty Nika w 532 roku, został całkowicie przebudowany za Justyniana Wielkiego w 537 roku, razem z Hagia Sophia.

     Jedynym kościołem, jaki Grecy zachowali po zdobyciu Konstantynopola i zdołali utrzymać nieprzerwanie do dziś, jest PANAGHIA MOUCHLIOTISSA, czyli kościół Matki Bożej od Mongołów. A stało się tak dlatego, że grecki architekt na usługach Mehmeda II, człowiek, który przeszedł na islam, uprosił u sułtana firman gwarantujący nietykalność kościoła i pozostawienie go w rękach rodaków. Przychylny wybitnemu artyście władca wyraził zgodę. Kościół nie jest architektonicznie imponujący, może dlatego nie upominali się o niego późniejsi sułtani. Ponieważ nie był do końca ograbiony, przechowały się w nim trzy ikony sprzed upadku Konstantynopola wykonane techniką mozaikową. Przedstawiają Matkę Bożą Pammakaristos, św. Mikołaja i św. Jerzego. Intrygująca nazwa kościoła nawiązuje do jego fundatorki, Marii Paleolog, nieślubnej córki Michała VIII Paleologa. W 1265 roku młoda księżniczka została usunięta z dworu i wysłana przez ojca jako narzeczona do chana mongolskiego Hulagu. Zanim dotarła do odległej ojczyzny władcy Azji, niedoszły małżonek zdążył zejść z tego świata. Dziewczynę wydano zatem za jego syna, Abagu, z którym pozostawała w związku małżeńskim przez piętnaście lat. Ta pobożna niewiasta zdołała przekonać swego małżonka do chrześcijaństwa. Wyraził on zgodę na chrzest, a z nim cały dwór tudzież wielu mongolskich dostojników. Kiedy mąż zginął skrytobójczo zamordowany z ręki brata, Ahmeta, Maria w 1281 roku powróciła do Konstantynopola. Odrzucając ojcowską zachętę do wyjścia za mąż za kolejnego chana mongolskiego, Charabanda, pozostała w ojczyźnie, oddając się dziełom miłosierdzia. Ufundowała m.in. kościół, dedykując go Matce Bożej Opiekunce Mongołów. Przywdziała habit mniszki i do końca życia pozostała w klasztorze założonym przy kościele.

     Przypadek Marii Paleolog może być przyczynkiem do refleksji nad zaniedbaniem, jakiego dopuściło się Bizancjum na równi z krajami katolickiego Zachodu w dziele chrystianizacji ludów Azji Środkowej. Wprawdzie franciszkanie już w XIII wieku podjęli próbę dotarcia do Mongołów, a nawet próbowali nawracać cesarza chińskiego, podobnego wysiłku nie podjęto jednak w przypadku ludów tureckich. Gdy ludy te wychodziły z politycznego niebytu i wkraczały na arenę historii jako aktywny czynnik w polityce środkowej Azji, w Konstantynopolu nie zadbano, aby wysłać do nich misjonarzy. A przecież był to okres wprowadzania do wspólnoty Kościoła i cywilizowania Rusinów, Bułgarów i południowych Słowian. Ludami tureckimi nikt się nie zajął. Pozostawione same sobie przyjęły wiarę Proroka, by wejść w sferę cywilizacji islamu.

Jan Gać

Miejsca Święte, nr 110



   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2019 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej