Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
 

O stroju średniowiecznym

     Strój miał w owych czasach nie tylko znaczenie ochronne, ale stanowił również wyznacznik pozycji społecznej. Obowiązywała też zasada, że należy ubierać się zgodnie z przynależnością do określonej warstwy. Wszystkie ubiory wykonywano z surowców organicznych roślinnych bądź zwierzęcych. Materie ze Wschodu zawierały złote i srebrne nici. Skóry zwierząt hodowlanych i dzikich stanowiły surowiec do wyrobu ubiorów. Len, konopie, sierść owiec i kóz, czasem również wielbłądów, przerabiane były na wełnę. Po wykonaniu na wrzecionie nici mocowano je na pionowym warsztacie tkackim, z którego uzyskiwano sztukę materii długości najwyżej 250-300 cm. Dopiero po wynalezieniu poziomego warszta tu tkackiego można było wykonywać na nim dłuższe zwoje tkanin i ewentualnie przeznaczać je na sprzedaż. W pracowniach foluszniczych ubijano sukno, z którego wyrobu wkrótce zasłynęły ziemie zajmowane przez Fryzów. Sukna, początkowo jednobarwne, a później wzorzyste, służyły do wytwarzania płaszczy, peleryn, kapturów i kapeluszy. Były one bardzo drogie. Cesarz Karol Wielki skarżył się przeto na zbyt krótkie płaszcze: "W łożu nie mogę się nimi okryć, na koniu nie chronią mnie ani od deszczu, ani od wiatru, a kiedy czynię zadość potrzebom natury, nogi mi kostnieją".

     Materie wybielano na słońcu, inne farbowano. Uzyski wano barwy od brunatnej przez czerwień po brąz i prawie czarny. Niezwykle poszukiwana była purpura, ale była dostępna jedynie w tkaninach importowanych z Bizancjum. Zachowała się anegdota związana właśnie z tą barwą. W 968 roku delegaci cesarza Ottona I z biskupem Kremony na czele udali się w poselstwie do basi- leusa w Konstantynopolu. Tam zakupili 5 purpurowych płaszczy, których wywóz z Bizancjum był zabroniony. Celnicy przy wyjeździe odebrali je, co wywołało narzekania biskupa: "Ci ludzie miękcy, zniewieściali (...) kłamcy, rzezańcy i bezczelnicy - chodzą odziani w purpurę. A bohaterzy [z Zachodu], ludzie pełni energii, znający wojnę... posłuszni Bogu, pełni cnót - nie".

     Podstawową częścią ubioru była koszula. Na nią wkładano kaftan albo kamizelę, kobiety zaś narzucały tunikę. Nie wszyscy mężczyźni nosili spodnie, o których najwcześniej (już w V wieku) wspominają źródła dotyczące Słowian. Częściej wkładano noga- wice, skórzane lub płócienne, osłaniano stopy butami: ciżmami lub obuwiem z cholewką. Nie umiano również wyrabiać butów na lewą i prawą nogę, co potwierdzają znajdowane w trakcie wykopalisk drewniane, jednakowe kopyta. Nie znano bielizny, a pierwsze męskie kalesony, barwione zresztą na czerwono, pojawiły się dopiero w XIII wieku. Na odzież spodnią narzucano płaszcz lub pelerynę, najczęściej z kapturem chroniącym głowę.

     Bogaci mogli sobie pozwolić na zużycie większej ilości materiału, dlatego nosili się fałdzisto i bardziej kolorowo niż ubodzy. Często bogatszy strój był dziedziczony, a za główną oznakę zamożności uważano ozdoby złote i srebrne - łańcuchy, naszyjniki, bransolety, dla kobiet również kolczyki, zausznice, pierścionki, zawieszki i różnego kształtu blaszki (często zdobione), naszywane na koszule i kaftany. Na podstawie wykopalisk zrekonstruowano niezwykle bogaty strój w pochówku królowej Arnegondy (Frankijka zmarła w V wieku). Była ona ubrana w cienką wełnianą koszulę do ^ kolan, na której miała tej samej długości suknię z fioletowego aksamitu. Na suknię nałożona była jedwabna tunika sięgająca do pięt, podbita ciemnoczerwonym płótnem, na przo- dzie otwarta od góry do dołu. Do tuniki przypięte były długie i szerokie rękawy, zdobione szlakiem czerwonego atłasu, przetykane złotą nicią. Tunikę ściągnięto szerokim pasem. Na głowie zmarła miała zasłonę z czerwonego atłasu, umocowaną dwiema złotymi szpilkami, a na stopach trzewiczki z cienkiej skóry.

     Cesarz Karol Wielki, na co dzień ubierający się skromnie, na uroczystości wdziewał szaty tkane złotem, obuwie wysadzane drogimi kamieniami, a głowę ozdabiał złotym diademem. Zimą barki i piersi osłaniał futrem sobolim i bobrowym, narzucał obszerny płaszcz.

     Posiadanie dwu zmian stroju uważano za dostatek, a dopiero w XIII wieku żony rycerzy mogły się pochwalić trzema kompletami: na co dzień, na niedzielę i na wielkie uroczystości.

     Inaczej kwestia stroju przedstawiała się wśród duchowieństwa. Regulamin benedyktyński z IX wieku ustalał, że zakonnik powinien mieć na rok dwie koszule, dwa płaszcze z kapturem, cztery pary pończoch (dzianych na drutach ), dwie pary femurałów (getrów noszonych na udach), pas, dwa płaszcze, sandały i saboty na zimę oraz rękawice. Było to na pewno więcej niż stan posiadania przeciętnego mieszkańca ówczesnej Europy. Być może ten fakt wpłynął na to, że powstały w XII wieku zakon cystersów, z regułą nakazującą ubóstwo, zakazał farbowania habitów, pozostając przy naturalnej bieli materii.

     Na koniec trzeba jeszcze wspomnieć o ubiorach koczowników, o wiele strój niej szych od strojów przedstawicieli społeczeństw rolniczych. Bułgarzy, Węgrzy, Połowcy czy Pieczyngo- wie wykonywane przez siebie ozdoby z brązu naszy- wali na ubiór. Zdobili nimi obficie koszule, spodnie i kaftany, buty i czapki, a strój miał "dzwonić". Zapewne były to stroje paradne, a dziś stanowią kopalnię informacji dla archeologów. Na ich podstawie można niekiedy śledzić nawet szlaki wędrówek poszczególnych grup i odtwarzać drogi przenikania się różnych kultur.

Maria Miśkiewicz

Miejsca Święte, nr 83


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Tresć



Poprzednia[ Powrót ]Następna
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Kontakt

© 2001-2020 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej