Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Kościół łaciński w Bieszczadach i na Pogórzu Karpackim

     Wąski pas terytorium dzisiejszego województwa podkarpackiego, ciągnący się wzdłuż jego zachodniej granicy, pod względem kościelnym należał od 1000 roku aż do końca Rzeczypospolitej do diecezji krakowskiej. Tereny Bieszczad i Pogórza Karpackiego obejmowała diecezja przemyska.

    Od mnicha Arnolda do biskupa Tokarczuka

     Przenikanie chrześcijaństwa łacińskiego na te tereny, przez dłuższy czas podległe politycznie Rusi, dokonywało się nie tylko w okresie epizodycznych powrotów do państwa polskiego. Trwałe związki z obrządkiem łacińskim sięgają II połowy XII wieku - panowania księcia Romana Halickiego, siostrzeńca Kazimierza Sprawiedliwego. Książę Roman, życzliwie nastawiony do katolicyzmu łacińskiego, zaprosił mnicha benedyktyńskiego z Mogilna, Arnolda, który wkrótce został biskupem lubuskim (z siedzibą w Lubuszu na Rusi), do prowadzenia misji łacińskich na Rusi. Bp Arnold rozpoczął misję ruską od Przemyśla. Oparciem dla misji był znajdujący się w pobliżu granicy z Rusią klasztor benedyktyński w Opatowie. Załamanie się misji nastąpiło po śmierci księcia Romana, kiedy rządy przejęli Węgrzy. Zadanie restaurowania chrześcijaństwa łacińskiego na Rusi Czerwonej w 1232 roku papież zlecił dominikanom. Nie ustanowił jednak samodzielnego biskupstwa, jakkolwiek na Rusi pojawiali się biskupi: cysters Chrystian i ordynowany przez niego bp Gerard. Za rządów księcia Daniela Romanowicza, który też sprzyjał Kościołowi łacińskiemu - podpisał w 1247 roku unię z Rzymem - w Przemyślu powstały konwenty mendykanckie (żebrzące) dominikanów i franciszkanów.

     Śmierć zarówno bp. Gerarda, jak i księcia Daniela w 1256 roku zahamowała niezależny od Lubusza nurt misyjny na Rusi i natychmiast powróciła jurysdykcja biskupów lubuskich. Bp Wilhelm w 1257 roku uzyskał od papieża przywilej potwierdzający jurysdykcję biskupów lubuskich na obszarze Rusi Czerwonej, rzekomo istniejącą od niepamiętnych czasów. Przez pewien czas ośrodkiem misyjnym biskupów lubuskich na Rusi było Krosno pozostające w tym czasie pod panowaniem polskim.

     Ważną rolę pretendenta do stolicy biskupstwa łacińskiego na Rusi odegrał Przemyśl za rządów księcia halicko-włodzimierskiego Bolesława Jerzego Trojdenowicza, po mieczu Piasta, katolika, ożenionego z katoliczką. Podjęta na początku 1340 roku akcja zakończyła się fiaskiem z powodu otrucia księcia i wymordowania katolików z jego otoczenia. Kontynuacja tego dzieła przypadła w udziale Kazimierzowi Wielkiemu. Powstała wówczas diecezja była raczej biskupstwem tytularnym.

     Kazimierz Wielki nie doczekał się realizacji swych planów stworzenia stałej organizacji Kościoła łacińskiego na Rusi Czerwonej. Dokonało się to za rządów Ludwika Węgierskiego i jego namiestnika w Polsce, księcia Władysława Opolczyka. Grzegorz XI bullą Debitum pastoralis officii z 13 II 1375 roku formalnie powołał do życia metropolię halicką, a jedną z jej sufraganii była diecezja przemyska.

     Pierwszym biskupem przemyskim w 1377 roku został franciszkanin Eryk z Winsen. Diecezja przemyska objęła ziemie przemyską i sanocką. Południową jej granicę stanowiło pasmo Karpat.

     Ważną rolę w dziejowym rozwoju Podkarpacia odegrały zakony. Pierwsi byli benedyktyni i cystersi, w XIII wieku dotarli franciszkanie i dominikanie. Dominikanie mieli nawet reprezentanta na tronie biskupim w Przemyślu w osobie dawnego przeora sandomierskiego, Mikołaja. Już w 1345 roku istniała we Lwowie kustodia franciszkańska obejmująca klasztory minoryckie we Lwowie, Gródku, Haliczu, Kołomyi. Ich obecność w Sanoku potwierdza dokument z 27 II 1377 roku. Bp Eryk osadził franciszkanów również w Krośnie. Należy tu wspomnieć okolice Dukli związane z osobą św. Jana. W następnym stuleciu franciszkanie bernardyni i dominikanie pojawili się w Samborze. Na Pogórzu Przemyskim Andrzej Maksymilian Fredro ufundował w 1665 roku sanktuarium Męki Pańskiej i Matki Bożej - Kalwarię Pacławską i powierzył je pieczy franciszkanów. Około 1700 roku do bieszczadzkiej wsi nad Osławą, Zagórza, dzięki fundacji Jana Franciszka Stadnickiego, przybyli karmelici bosi. W czasie konfederacji barskiej klasztor zagórski stanowił bastion obrony konfederatów, za co zapłacił wysoką cenę zniszczenia. Nieco później, w 1728 roku, w Starej Wsi, na Pogórzu Synowskim, niemal u bram Bieszczad, osiedli paulini jako kustosze miejscowego sanktuarium maryjnego. W pobliskim zaś Brzozowie księża misjonarze od 1760 roku prowadzili seminarium duchowne kształcące kandydatów do kapłaństwa dla diecezji przemyskiej. Działalność zakonów została brutalnie zahamowana, a ich dorobek w dużej mierze zniszczony przez reformę józefińską. Odrodzenie się życia zakonnego w XIX wieku przyniosło wspaniałe owoce w postaci działalności misyjnej i rekolekcyjnej zakonników wśród ludu polskiego. Zasłużyli się tu głównie jezuici obecni od 1820 roku w Starej Wsi.

     Mimo najazdów tatarskich i licznych innych działań wojennych i przemarszów wojsk - wspomnieć należy chociażby niszczycielską wyprawę księcia siedmiogrodzkiego Jerzego II Rakoczego, działania zbrojne w okresie konfederacji barskiej, przemarsz wojsk rosyjskich w 1849 roku i działania wojenne w Karpatach podczas obu wojen światowych - zachowało się wiele wspaniałych pomników kultury materialnej, głównie w dziedzinie architektury, malarstwa i rzeźby. Godne uwagi są najstarsze drewniane kościoły gotyckie w Bliznem i Haczowie.

     Reformacja protestancka na tym terenie nie dotknęła prawie w ogóle niższych warstw społecznych. Popularnością wśród tutejszej szlachty polskiej cieszył się kalwinizm. Kilkadziesiąt kościołów w diecezji przemyskiej zmieniono w zbory. Rekatolicyzacji dokonał głównie aktywny na polu katolickiej reformy Kościoła bp Jan Dziaduski. Kościoły protestanckie i ich wyznawcy zaniknęli na Podkarpaciu w ciągu XVII wieku. W Bieszczadach pojawiły się wraz z kolonizacją józefińską, m.in. w Bandrowie i Stebniku koło Ustrzyk Dolnych. Ważną rolę w życiu religijnym Bieszczad i Pogórza odgrywały i odgrywają lokalne sanktuaria. Należy tu wspomnieć przede wszystkim sanktuarium Matki Bożej w Starej Wsi koło Brzozowa. Cudowny obraz przedstawiający Zaśnięcie Najświętszej Maryi Panny, zwany też obrazem Matki Bożej Uherskiej, według legendy miał "przywędrować" z Humennego na Górnych Węgrzech - jak wówczas nazywano Słowację - w pobliżu granicy z Polską. Nie można jednak wykluczyć wersji głoszących, że znalazł się w Starej Wsi na skutek rabunku w czasie wojen husyckich lub podczas zdobycia Humennego przez wojska polskie w 1473 roku. Legenda miała konsekwencje praktyczne. Już na przełomie XV i XVI wieku organizowane były pielgrzymki mieszkańców Humennego do cudownego obrazu w Starej Wsi. Kronikarz jasnogórski w 1732 roku pisał o trzystuletniej tradycji tych pielgrzymek. Biskup przemyski Aleksander Antoni Fredro (1724-1734) wspominał o pielgrzymkach z Węgier przybywających do tutejszego sanktuarium. Z1768 roku pochodzi informacja, iż anonimowy pielgrzym z Węgier przyniósł do Starej Wsi wotum dziękczynne. Anonimowy hrabia z Węgier przez sanktuarium Starowiejskie pielgrzymował w XVIII wieku do Częstochowy. Kontakty Słowaków i Węgrów z sanktuarium istniały również w okresie rozbiorowym. W niewyjaśnionych okolicznościach obraz spłonął w 1968 roku. Sanktuarium w Kalwarii Pacławskiej jednoczyło lud polski i ruski w modlitwie. Również dzisiaj przybywają tutaj pątnicy obrządku łacińskiego i greckokatolickiego z Polski i Ukrainy. Podobną rolę na pograniczu polsko-słowackim odgrywa leżące przy starym szlaku węgierskim sanktuarium Matki Bożej Beskidu Niskiego w Jaśliskach z cudownym obrazem o XV-wiecznym rodowodzie, koronowanym przez Papieża Jana Pawła II w Krośnie. Również ten obraz przywędrował do Jaślisk ze Słowacji. Miało to miejsce w okresie wojen husyckich. Do sanktuarium w Jaśliskach do pierwszej wojny światowej przybywali nie tylko Polacy, ale również Łemkowie, Słowacy i Cyganie. Po 1989 roku znów przybywają tu Polacy, Łemkowie, Słowacy i Cyganie. Nie sposób pominąć sanktuarium Matki Bożej w Zagórzu, zwanej niegdyś Królową Bieszczad - dzisiaj jest to sanktuarium Matki Nowego Życia. W Jasieniu koło Ustrzyk Dolnych od 1968 roku króluje Matka Boża Rudecka przewieziona z Ukrainy po drugiej wojnie światowej. Oryginalny obraz został zrabowany w 1992 roku, dzisiaj jest tu tylko kopia. Nad brzegiem Zalewu Solińskiego, w Polańczyku, znajduje się kolejne sanktuarium bieszczadzkie z cudowną ikoną Matki Bożej z Dzieciątkiem zwaną Matką Bożą Łopieńską, pochodzącą z I połowy XVII wieku. Ikona została tu przeniesiona z cerkwi w Ropience (znane greckokatolickie miejsce pielgrzymkowe) w 1949 roku. W 1999 odbyła się koronacja obrazu koronami poświęconymi przez Jana Pawła II.

     W okresie międzywojennym i tuż przed drugą wojną światową na terenie Bieszczad lub przyległych znajdowało się kilka dekanatów: dobromilski, drohobycki, leski, rudecki, samborski i sanocki. Ze względu na to, iż był to obszar zamieszkiwany w dużej mierze przez ludność obrządku greckokatolickiego, sieć parafii rzymskokatolickich przez długi czas nie była tu zbyt gęsta. Ponadto wiele zniszczeń w stanie kościołów poczyniła pierwsza wojna światowa. Bp Józef Sebastian Pelczar, zasłużony dla rozbudowy sieci parafialnej w diecezji przemyskiej, objął planem rozbudowy Bieszczady, powstawały tu więc kolejne placówki duszpasterskie.

     Pakt Ribbentrop-Mołotow, agresja niemiecka i sowiecka z września 1939 roku stały się przyczyną podzielenia Bieszczad i diecezji przemyskiej przez kordon okupacyjny. Ustalona na skutek porozumienia niemiecko-sowieckiego z 28 IX 1939 roku granica wzdłuż rzeki San stała się swoistą linią demarkacyjną, która przebiegała przez środek Bieszczad. Wojna w zasadniczy sposób determinowała obsadę stanowisk parafialnych. Życie religijne zostało stłumione na skutek likwidacji organizacji i stowarzyszeń kościelnych, a także zniesienia wielu świąt i zamknięcia uroczystości kościelnych w obrębie świątyń. Specyfiką były również nabożeństwa dla żołnierzy niemieckich odprawiane w niektórych kościołach. Na szczęście wojna niemiecko-polska i sowiecko-polska w 1939 roku oszczędziły bieszczadzkie świątynie. Niestety walki niemiecko-sowieckie w 1944 roku poczyniły znaczne spustoszenia. Zburzono wówczas m.in. kościół w Polanie. Front został przełamany 18 IX 1944 i Armia Czerwona wkroczyła na teren Bieszczad. Władze sowieckie wysiedliły Polaków. Na miejscu pozostali grekokatolicy i katolicy obrządku łacińskiego z rodzin mieszanych. Przed zmianą granic w 1951 roku i oni zostali wysiedleni w głąb Ukrainy. Możliwość powrotu do Polski uzyskali w 1956 roku.

     Pod panowaniem sowieckim Kościół katolicki przestał tu istnieć, a obiekty sakralne zostały sprofanowane i zdewastowane, niejednokrotnie bez możliwości odrestaurowania.

     Akcja H-T w 1951 roku spowodowała zmianę granic państwowych w Bieszczadach. Nowi mieszkańcy zostali tu przesiedleni po wygnaniu z okolic Bełza, Waręża, Uhnowa i Krystynopola - terenów włączonych do ZSRR. Osiedlono tu też wielu czynowników partyjnych z całej Polski. We wsiach Krościenko i Liskowate osiedlono komunistów greckich i macedońskich.

     Struktury Kościoła łacińskiego i życie religijne wiernych trzeba było odbudować niemal od podstaw. Dzieło to rozpoczął ówczesny ordynariusz przemyski Franciszek Barda, a kontynuował i zakończył jego następca bp Ignacy Tokarczuk. Dokonywało się to w ogromnie trudnych warunkach ze względu na opór władz komunistycznych, które nie chciały zezwolić na odrodzenie się tu Kościoła i życia religijnego. Wierni i duszpasterze ogromnym nakładem sił, mimo licznych szykan, odbudowali świątynie i utrzymali wiarę. Do bezprecedensowego wydarzenia doszło w 1967 roku, podczas budowy Zalewu Solińskiego, we wsi Wołkowyja, gdzie z polecenia władz państwowych wysadzono w powietrze zabytkowy kościół. Siły milicyjne spacyfikowały opór miejscowej ludności. Na potrzeby duszpasterstwa Kościoła rzymskokatolickiego bp Tokarczuk adaptował, nie bez sprzeciwu władz komunistycznych i części emigracyjnych środowisk ukraińskich, liczne cerkwie greckokatolickie, ratując je od dewastacji i ruiny oraz przywracając do celów kultowych.

Ks. Stanisław Nabywaniec
Miejsca Święte, nr 165


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Treść



Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]


Modlitwy | Opowiadania | Zagadki | Polityka Prywatności | Kontakt

© 2001-2020 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej