Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Kościół unicki (greckokatolicki) w Bieszczadach i na Pogórzu Karpackim

     Zajęcie przez księcia kijowskiego Włodzimierza Wielkiego w 981 roku ziem w dorzeczu Sanu i górnego Bugu zamieszkiwanych przez plemię Lachów, czyli Lędzian, zadecydowało na całe wieki o ruskim obliczu tego terenu i jego mieszkańców. Nie zmienił tego krótki epizod odzyskania ziemi Lędzian przez państwo wczesnopiastowskie na początku i pod koniec XI wieku. Reszty dopełniła migracja z Wołoszczyzny, która idąc łukiem Karpat, przyjmowała język, a przede wszystkim obrządek ruski, czyli bizantyjski w języku starosłowiańskim. Z tej też racji na terenie Bieszczad i Beskidów pojawiły się najpierw struktury Kościoła wschodniego z centrami eparchialnymi w Samborze, Haliczu i Przemyślu.

     Wasza sytuacja była odmienna

     Pierwszym historycznie pewnym i znanym z nazwiska władyką przemyskim był Antoni Dobrynia Jadrenkowicz (1218). W 1303 roku powstała metropolia halicka. W XIII wieku (1244) pojawiła się prawdopodobnie eparchia samborska. Tereny Bojkowszczyzny należały do eparchii przemyskiej od XV wieku. Władyka przemyski Ilija (1422-1442) przyjął tytuł biskupa przemyskiego i samborskiego. Tytulatura ta wiązała się najprawdopodobniej z włączeniem do eparchii przemyskiej istniejącej od 1244 roku eparchii samborskiej. Ta przynależność zachowała się do 1946 roku, a formalnie do chwili powstania na Ukrainie eparchii samborsko-drohobyckiej. Z czasem, od XVI wieku, władycy przemyscy zaczęli używać oficjalnie tytułu przemyskich, samborskich i sanockich, co miało związek z losami unii z Rzymem po 1596 roku.

     Władyka przemyski Michał Kopystyński nie przyjął unii i mimo że po jego śmierci biskupem przemyskim został unita Atanazy Krupecki, nie oznaczało to kresu prawosławia w diecezji. Wyjątek stanowiła ziemia sanocka, gdzie część wiernych i duchowieństwa prawosławnego przystąpiła do unii. Aby przeciąć związki unitów z okolic Sanoka z władyką Kopystyńskim, łaciński biskup przemyski Wawrzyniec Gorlicki mianował dla tego terenu wikariusza generalnego w osobie ks. Erazma (Herasima) Dubickiego. Źródła historyczne nie dostarczają żadnych informacji świadczących o oporze ludności łemkowskiej wobec unii. Odrębność od prawosławnej eparchii przemyskiej i przynależność do unii kościelnej z Rzymem w ziemi sanockiej utrzymała się aż do czasów prawosławnego władyki Antoniego Winnickiego (1650-1679). Ten, chcąc związać z prawosławiem i eparchią przemyską ziemię sanocką i jej unickich mieszkańców, dodał do nazwy diecezji trzeci człon - sanocka, jakkolwiek w Sanoku nigdy wcześniej nie było stolicy biskupiej. Przez wiele dziesięcioleci teren eparchii przemyskiej pozostawał areną walk biskupów unickich i prawosławnych o tron i cerkiew władyczą, o dobra stołowe oraz parafie i monastery. Kres wojowniczości obu stron położył akt unijny podpisany przez władykę Innocentego Winnickiego w 1691 roku i przyjęcie unii z Rzymem. Rozpoczął się wówczas okres unickiej diecezji przemyskiej.

      Nowy etap w życiu Cerkwi greckokatolickiej w diecezji przemyskiej rozpoczął się z chwilą pierwszego rozbioru Polski - w 1772 roku Cerkiew znalazła się w przymusowej sytuacji realizowania kościelnych reform cesarzowej Marii Teresy, a następnie Józefa II. Reformy józefińskie z jednej strony wyprowadziły z marazmu Cerkiew zaniedbaną pod względem duszpasterskim i intelektualnym. Z drugiej strony jednak przeprowadzana bez zrozumienia specyfiki obrządku wschodniego przyczyniła się do latynizacji i wprowadzenia przepisów liturgiczno-prawnych obcych tradycji chrześcijańskiego wschodu. Nastąpiły również narzucone przez władzę polityczną zmiany w zakresie granic diecezji, ustroju i organizacji. Zredukowano wiele parafii, co nie ominęło również Bieszczad i Pogórza Karpackiego. Regulacja objęła na tym terenie jako jedne z pierwszych parafie w dekanacie wysoczańskim: Tureczki Niżne, Tureczki Wyżne i Butelkę Wyżną. W Drohobyczu zlikwidowano parafie, których cerkwie były w ruinie, i pozostawiono tylko jedną parafię przy cerkwi bazyliańskiej. Nad granicą węgierską regulacja objęła m.in. parafie: Ustrzyki Górne, Wołowate, Szandrowa, Łokieć i Dydiowa.

     Na Łemkowszczyźnie panowała jednolitość wyznaniowa. Około roku 1770 w 262 miejscowościach unici, w większości Łemkowie, stanowili 76,9% tutejszej ludności, łacinnicy - 20,5%, a Żydzi - 2,6%. Do rozbiorów nie było tu ani protestantów, ani przedstawicieli innych wyznań.

     Cechą Łemkowszczyzny było to, że wznoszono cerkwie parafialne w każdej większej miejscowości, niekiedy nawet dwie. Tylko nieliczne osady łemkowskie były pozbawione własnej świątyni.

     Łemkowszczyzna była bogata w powołania do kapłaństwa. Wielu księży Łemków osiągnęło wysokie stanowiska w hierarchii Cerkwi greckokatolickiej: abp Józef Sembratowicz, greckokatolicki metropolita lwowski (1870-1882); kard. Sylwester Sembratowicz; bp Tomasz Polański, władyka przemyski (1860-1869); bp Julian Pełesz, władyka stanisławowski i przemyski (1891-1896), historyk cerkwi greckokatolickiej; bp Jozafat Kocyłowski, władyka przemyski (1917-1946). Istniały tu dynastie kapłańskie. Księża łemkowscy kształtowali świadomość ludu, broniąc go przed utożsamianiem się z Ukraińcami. Księża greckokatoliccy na Łemkowszczyźnie zyskali sobie wielki prestiż u parafian. Cieszyli się ogromnym szacunkiem nie tylko w sprawach religijnych, lecz również społeczno-ekonomicznych i politycznych. Na początku XX wieku na Łemkowszczyźnie zaczęli się pojawiać księża o orientacji filoukraińskiej, natomiast księży pochodzenia łemkowskiego kuria greckokatolicka w Przemyślu wysyłała do parafii poza Łemkowszczyznę.

     Sympatie do prawosławia pojawiły się wraz z wojskami carskimi, które przechodziły przez tereny łemkowskie w 1849 roku. Równocześnie z tymi tendencjami pojawił się i systematycznie nasilał nurt rusofilski, czy nawet moskalofilski, dążący do jedności państwowej i wyznaniowej z imperium rosyjskim. Ruch ten, początkowo mający cele czysto polityczne, od końca XIX wieku podjął działania na płaszczyźnie religijnej, w wyniku czego jeszcze przed pierwszą wojną światową we wsiach Grab, Wyszowatka, Długie, Nieznojowa i Radocyna doszło do przyjęcia prawosławia. Od 1926 roku przechodzenie na prawosławie stało się masowe. Proces ten podsyciła tzw. schizma tylawska. W latach 1926-1934 obrządek greckokatolicki porzuciło na rzecz prawosławia 17 000 - 25 000 Łemków.

     Przechodzenie Łemków na prawosławie przebiegało w napiętej atmosferze. Nie przeciwstawili mu się w porę biskupi Lwowa i Przemyśla, którzy nie podjęli dialogu z Łemkami składającymi protesty na greckokatolickich księży, agitatorów ukrainizmu. Sprowadzony na Łemkowszczyznę zakon misjonarski studytów nie spełnił pokładanych w nim oczekiwań.

     W tej sytuacji zrodził się projekt powołania do życia biskupstwa greckokatolickiego dla Łemkowszczyzny, co poparły lokalne władze polskie na szczeblu województwa i starostwa. Utworzona w 1934 roku Administratura Apostolska Łemkowszczyzny była częściowym zaspokojeniem żądań. Powstała na obszarze dziewięciu dekanatów wyjętych spod jurysdykcji władyki przemyskiego i zgodnie z umową watykańsko-polską miała trwać do 1944 roku. Dalsze istnienie administratury było uzależnione od tego, czy obie strony układu będą za jego prolongowaniem. Powołanie do życia AAŁ wywołało oburzenie strony ukraińskiej. Pod okupacją niemiecką nasiliła się akcja ukrainizacji Łemkowszczyzny. Ukraińcy denuncjowali rusofilów jako szpiegów sowieckich. Wielu Łemków trafiło do obozu w Auschwitz, a liczna grupa księży - Łemków została internowana w dystrykcie radomskim. Objęcie urzędu administratora apostolskiego przez ks. Aleksandra Malinowskiego otworzyło na nowo drogę agitatorom ukraińskim na Łemkowszczyznę.

     Podczas drugiej wojny światowej od pierwszych jej dni odnotowano wiele przykładów poparcia ze strony nacjonalistów ukraińskich dla okupanta hitlerowskiego. Również księża greckokatoliccy bywali inspiratorami i organizatorami uroczystości politycznych, którym nadawano oprawę religijną: procesje, stawianie krzyży, usypywanie mogił, które symbolizowały pogrzeby Polski. Współdziałali też z SS Galizien, dlatego wielu z nich pod koniec wojny wycofało się na Zachód z wojskami niemieckimi.

     Na skutek wydarzeń politycznych, narodowościowych i ustrojowych w latach 1939-1946 na terenie Polski nastąpiła daleko idąca destrukcja w zakresie organizacji greckokatolickiej diecezji przemyskiej. Diecezja ta poniosła również ogromne straty personalne, zarówno w szeregach wiernych, jak i duchowieństwa parafialnego i zakonnego, tak przed operacją "Wisła", jak i w jej wyniku.

     Do 1946 roku z inicjatywy władz sowieckich dokonywano masowych przesiedleń zwanych repatriacjami. Wysiedlanie ludności ukraińskiej - zaliczano do niej również Łemków i Bojków, zarówno wiernych wyznania prawosławnego, jak i obrządku greckokatolickiego - z dotychczasowych miejsc zamieszkania rozpoczęło się jesienią 1944 roku. Realizowano w ten sposób układ o ewakuacji ludności ukraińskiej z terytorium Polski i obywateli polskich z terenu Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Sowieckiej zawarty z rządem USRS 9 IX 1944 roku w Lublinie. To wówczas wysiedlono na sowiecką Ukrainę większość ludności ukraińskiej, a pod względem wyznaniowym greckokatolickiej, ze znajdujących się w granicach Polski terenów diecezji tegoż obrządku. Diecezja ta została znacznie okrojona terytorialnie. Ogromna jej część znalazła się w imperium sowieckim. Operacja "Wisła" dotyczyła głównie terenów Łemkowszczyzny i miała położyć kres działaniom oddziałów nacjonalistów ukraińskich w rejonie polskich Karpat.

     W wyniku przesiedleń uległa destrukcji eparchia przemyska obrządku greckokatolickiego. Formalnie Cerkiew greckokatolicka w Polsce nie została zdelegalizowana, ale zniszczono jej struktury. Reszty dopełniły deportacje biskupów z Przemyśla - Jozafata Kocyłowskiego i biskupa pomocniczego Grzegorza Łakoty. Akcje wysiedleńcze pozbawiły też grekokatolików duszpasterzy. Na terenie powiatu sanockiego po 1947 roku działało tylko dwóch księży greckokatolickich: Zenon Jan Złoczowski w parafii Jawornik, skąd prze niósł się do Komańczy, oraz Omelian Kaleniuk w Radoszycach.

     W województwie rzeszowskim, bez powiatów lubaczowskiego i gorlickiego, znajdowały się 154 zabytkowe cerkwie, z czego duża część w Bieszczadach. Dekret rządowy z 28 IX 1949 roku odbierał Kościołowi rzymskokatolickiemu prawo własności obiektów cerkiewnych unickich, plebanii i innych nieruchomości Kościoła greckokatolickiego. Dekret ten pozostawał w sprzeczności z gwarancjami zawartymi w okólniku Ministerstwa Administracji Publicznej z 19 X 1945 roku, że "majątek prawnie uznanych kościołów" nie podlega ustawie rządowej z 6 V 1945 roku o majątkach opuszczonych i porzuconych.

     Do osłabienia oddziaływania Cerkwi greckokatolickiej przyczyniało się prawosławie wspierane ideowo, i nie tylko, przez reżim komunistyczny. Prawosławie rościło sobie pretensje do cerkwi greckokatolickich, cerkwi należących do wspólnoty Kościoła katolickiego. W miejscowościach, gdzie prawosławiu przekazywano cerkwie greckokatolickie, wyznania tego wcześniej nie było, a sposób przechodzenia na prawosławie odbywał się przy wsparciu i aprobacie władz państwowych, szczególnie po dojściu do władzy Władysława Gomułki i jego ekipy. Między innymi 28 XII 1962 roku nastąpiło przekazanie Cerkwi prawosławnej greckokatolickiej świątyni w Komańczy. Prymas Stefan Wyszyński w piśmie do Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej w Rzeszowie wyraził protest przeciwko temu aktowi. Przez kilka lat trwały zmagania Cerkwi prawosławnej o przejęcie cerkwi w Polanach.

     U schyłku PRL Cerkiew greckokatolicka na Podkarpaciu miała prowizoryczne struktury administracyjne w ramach dekanatu przemyskiego, którego dziekanem był ksiądz mitrat Teodor Majkowicz. Jego pieczy podlegało 17 ośrodków duszpasterstwa greckokatolickiego, z czego siedem przypadało na teren województwa krośnieńskiego. Jeden z nich powstał, przy ogromnym zaangażowaniu Kościoła rzymskokatolickiego przy cerkwi w Ustrzykach Dolnych. Kościół rzymskokatolicki od początku, a szczególnie od chwili utworzenia na tym terenie struktur diecezjalnych Cerkwi prawosławnej, wspierał grekokatolików i inspirował księży greckokatolickich, aby podejmowali zabiegi zmierzające do uzyskania własnych obiektów sakralnych, czego klasycznym przykładem była sytuacja w Komańczy.

     Po ustawie majowej z 1989 roku o stosunku państwa do Kościoła katolickiego w PRL część grekokatolików, którzy wcześniej korzystali z posługi Cerkwi prawosławnej, przeniosła się do Kościoła greckokatolickiego. Spektakularnym przykładem powrotu do Cerkwi greckokatolickiej była parafia prawosławna w Hłomczy.

     Warto w tym miejscu przytoczyć słowa Ojca Świętego Jana Pawła II skierowane do grekokatolików w katedrze greckokatolickiej w Przemyślu (2 VI 1991): "Wasza sytuacja w Polsce była nieco odmienna. Wprawdzie wasz obrządek nie był oficjalnie uznawany przez władze państwowe, wskutek czego nie mógł mieć nawet własnego biskupa, mógł jednak istnieć jawnie, korzystając z gościnności, a nieraz i opieki Kościoła obrządku łacińskiego. Była to sytuacja daleka od pożądanej i sprawiedliwie mu należnej, jednak była ona lepsza niż na samej Ukrainie. To właśnie dlatego Kościół greckokatolicki, który w roku 1988 nie mógł świętować uroczystości tysiąclecia chrztu Rusi we własnej ojczyźnie, odprawiał je na Jasnej Górze, w Polsce".

Ks. Stanisław Nabywaniec
Autor jest profesorem Uniwersytetu Rzeszowskiego, historykiem Kościoła, specjalistą od spraw Kościoła greckokatolickiego i Kościoła XVI-XVIII wieku.
Miejsca Święte, nr 165


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Treść



Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2020 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej