Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Kościół wobec potrzebujących i uciśnionych

Podczas koronacji pierwszego króla Polski, Bolesława Chrobrego, biskup wręczył mu berło, mówiąc: "Tym znakiem będziesz karał po ojcowsku poddanych; wyciągniesz zaś rękę miłosierdzia (...) wdowom i sierotom. Niech oleju miłosierdzia nigdy nie braknie na twojej głowie" (J. Dowiat).

W kilkadziesiąt lat później papież Grzegorz VII, znając "rys gwałtowności i okrucieństwa oraz samowoli a nawet niemal dzikości" (wg Galla) w usposobieniu Bolesława Śmiałego - mimo jego wielkich zasług wobec papiestwa - w liście z dnia 20 kwietnia 1075 r. upomniał go, "by kierował się w swych rządach miłością i sprawiedliwością, i czuł się odpowiedzialny przed Bogiem za sprawowanie rządu i sądów" (J. Giertych). Jak widać, Kościół od samego początku państwowości polskiej z całą powagą przyjmował i wcielał w życie ewangeliczne nauki Chrystusa, mając na względzie przede wszystkim dobro maluczkich.

Na zjeździe w Łęczycy w roku 1180 biskupi z rozczłonkowanych dzielnic Polski oraz możnowładcy małopolscy, sprzeciwiając się systemowi ucisku chłopów ustanowionemu przez Mieszka Starego, podjęli następującą uchwałę: "Ktokolwiek by biednym chłopom zboże czy gwałtem, czy innym sposobem zabierał lub zabierać kazał, niech będzie wyklęty. Ktokolwiek do dania podwód na posyłki kogobądź przymusi lub przymusić każe, niech będzie wyklęty, wyjąwszy tylko jeden przypadek, tj. gdy której prowincji najazd nieprzyjacielski zagraża". W ciągu wieków, Kościół wielokrotnie brał w opiekę sprawy chłopów jako warstwy najbardziej poszkodowanej. Duchowni publicyści apelowali do króla i sejmu o poprawę ich losu. Ks. Antoni Popławski, profesor Akademii Krakowskiej, w 1774 r. w swej książce pt. "Zbiór niektórych materii politycznych" domagał się zniesienia poddaństwa chłopów i radził zamiast sprowadzać kolonistów niemieckich - podnieść pognębionych własnych włościan i dać im oświatę" (J. G.). W kolegiach pijarskich nauczyciele wpajali swym szlacheckim wychowankom jako ważną sprawę ochronę chłopów przed niesprawiedliwymi sądami. Natomiast w poszczególnych parafiach, wielu niższych duchownych, którym nieobce były niedostatki prostych ludzi, podejmowało zdecydowaną działalność na rzecz poprawy bytu włościan. Do takich należeli np. ks. Stanisław Stojałowski, pionier kółek rolniczych w Galicji, czy ks. Tyczyński z Albigowej pod Łańcutem, który oprócz kółka rolniczego założył szkołę koszykarską, szkołę gospodyń wiejskich, mleczarnię, spółkę Reiffeisena, spółkę drenarską, fabrykę drenów i dachówek oraz przytułek dla bezdomnych. Jeszcze inni wyróżnili się bezprzykładnym miłosierdziem, jak abp J. P. Woronicz, o którego początkowych latach kapłaństwa napisano: "kmiotkami opiekował się czule, wychwalano jego łagodne, ludzkie obchodzenie się z nimi" (M. Budziarek). "W okresie międzywojennym, wyrazicielem najbardziej nie cierpiących zwłoki żądań dotyczących reformy agrarnej był w sejmie II Rzeczypospolitej ks. Eugeniusz Okoń" (N Davies). Ponadto upamiętnili się w historii, jako aktywni rzecznicy spraw chłopskich, księża: Stolarczyk w Zakopanem, Blaszyński w Sidzinie i Bliziński w Liskowie. "Nigdzie kler nie był tak bardzo zżyty z ludem, jak u nas" (M. Maliński). W 1856 r. powstało zgromadzeme zakonne sióstr służebniczek NMP, którego celem była pomoc dla polskiej wsi, pod zaboram: zaniedbanej gospodarczo i moralnie. Ich założyciel, sł. B. Edmund Bojanowski, w roztoczeniu opieki nad dzieckiem widział pierwszy krok ku odrodzeniu wsi, toteż pracę swą rozpoczęły one od organizowania ochronek wiejskich dla dzieci.

Ale księża zawsze byli z wiernymi także i w miastach. Rozwijając różnorodne formy pomocy i opieki, prześcigali się nieraz w pomysłowości. Oto ks. Piotr Skarga po przybyciu do Krakowa utworzył już w 1584 r. trzy bractwa niosące pomoc ubogim i potrzebującym: Bractwo Miłosierdzia Bogarodzicy, mające za zadanie "wspieranie potajemne ze wspólnej jałmużny ubogich i chorych wstydzących się żebrać"; Komorę Potrzebujących, nazwaną później Bankiem Pobożnych (Mons Pietatis) dla "pożyczania osobom potrzebnym pieniędzy na zastawy ruchomości bez żadnej prowizji do pewnego czasu, aby biednych od łakomych lichwiarzy uwolnić, a zniszczeniu ich zapobiec"; i Skrzynkę Świętego Mikołaja, która miała dawać córkom podupadłych katolickich rodzin posag skromny i przez to dopomóc im do zamążpójścia. W kazaniu sejmowym O miłosierdziu starał się poruszyć wszystkie serca, aby nie pogrążały się w obojętności wobec grzeszników, wdów i sierot, chorych, więźniów, czy uciśnionych przez lichwiarzy. Gdy robotnicy wtłoczeni w tryby drapieżnego kapitalizmu potrzebowali podpory duchowej, a nierzadko i pomocy materialnej - duszpasterze stanowili dla nich niezawodne oparcie. Takim był np. ks. Włodzimierz Jakowski w Zduńskiej Woli i Częstochowie na początku XX wieku. W odrodzonej, ale wycieńczonej Polsce, nękanej kryzysem gospodarczym, charakterystycznym rysem duszpasterskiej działalności ówczesnego metropolity warszawskiego, abpa A. Kakowskiego, "była jego misja wśród najbiedniejszych. Osobistymi ofiarami wspierał akcje charytatywne, upominał egoistycznych duchownych, powołał do życia Katolicki Związek Instytucji i Zakładów Wychowawczych "Caritas", założył Dom Pomocy dla Najbiedniejszych (...), zawsze niósł pomoc moralną i materialną" (M. Budziarek).

Ale niedoścignionym wzorem księdza organizatora był, działający pod zaborem pruskim, zarówno w miastach jak i na wsi, ks. Piotr Wawrzyniak. Zasłynął jako twórca polskich spółdzielni kredytowych, które w 1913 r. liczyły aż 150000 członków. Działał też jako patron spółek zarobkowych i gospodarczych, w których widziano "triumf samopomocy pieniężnej nad lichwą". Uważano, że "był to strumień złota ożywczy, skierowany na pola ziemian, do warsztatów rzemieślniczych, do składów kupców" (W. Sobieski). Niemcy nazwali go "polskim ministrem finansów", a po jego śmierci pisali: "Był on (...) pewnego rodzaju królem polskim (...), prezydentem rzeczypospolitej, tylko, że w danych warunkach więcej miał władzy niż inny prezydent, bo rządził rzeczywiście" ("Posener Tageblatt" 1910 r.). On zaś, gdy jeszcze żył, starał się doskonale pogodzić służbę Bogu ze służbą ludziom i Ojczyźnie, która, choć zniewolona, żyła w sercach narodu. Pouczał swych młodszych kolegów kapłanów: "Mieczem naszym jest praca około społeczeństwa w jednej ręce, podczas gdy drugą trzymamy się ołtarza i krzyża" (M. Maliński). Biorąc z niego wzór, inni księża zakładali podobne organizacje. Np. ks. Godlewski po odzyskaniu niepodległości Polski utworzył w Warszawie Kasy Bezprocentowe.

Na przełomie XVI i XVII wieku zaczęły się spontanicznie rozwijać zgromadzenia zakonne idące do ludzi z posłannictwem miłości bliźniego. Do takich należały siostry wizytki opiekujące się biednymi w ich domach, siostry szarytki pielęgnujące chorych w szpitalach i domach opieki czy ojcowie bonifratrzy działający na polu medycyny i opieki duchowej. Ale najbardziej wymowna pomoc Kościoła miała miejsce zwykle podczas wielkich działań wojennych, szczególnie w tych okresach, gdy Polska nie będąc krajem suwerennym nie mogła podejmować żadnej oficjalnej działalności tego typu. Już w 1904 r. w czasie wojny rosyjsko-japońskiej, w której uczestniczyło wielu Polaków, abp Chościak-Popiel poparł organizację oddziału sanitarnego, wysłał na miejsce walk kapelana, siostry miłosierdzia, lekarzy i pielęgniarki. Podobne było podejście Kościoła do tych spraw podczas I wojny światowej. Przy tym nie był mu obojętny los ludności cywilnej, poszkodowanej wskutek działań wojennych. Oto bp Adam Sapieha w 1915 r. założył w Krakowie Komitet Biskupi Krakowski, którego celem było zapobieganie głodowi i nędzy. W latach rewolucji bolszewickiej, w najbardziej newralgicznych okolicach - na kresach wschodnich, niejeden skromny proboszcz upamiętnił się swą działalnością, jak opisany przez Zofię Kossak ks. Anzelm Zagórski ze Starokonstantynowa. W czasie II wojny światowej księża w swych kazaniach do zgnębionych, przerażonych, opuszczonych czy osieroconych - przede wszystkim kierowali słowa pociechy, ważniejsze czasem niż chleb. "Ludzie wiedzieli, że ten, który do nich mówi, jest narażony tak samo jak oni" (M. Maliński). Duchowni służyli głównie ochroną zbiegów i Żydów, pomagali głodującym i bezdomnym. W Warszawie ks. Godlewski na wielką skalę opiekował się ludnością żydowską z warszawskiego getta.

Zaraz po zakończeniu wojny, Kościół natychmiast podjął działalność charytatywną przede wszystkim poprzez "Caritas", który dysponował funduszami i dobrami pochodzącymi głównie z darów Polonii amerykańskiej i Komitetu Ratunkowego Episkopatu USA. "Caritas" prowadził "900 przedszkoli, setki świetlic, internatów, żłobków, przychodni lekarskich i podobnych placówek" (W. Roszkowski), ale już w 1950 r. sejm zatwierdził ustawę o konfiskacie dóbr kościelnych i prawie wszystkie ośrodki upaństwowiono. W związku z tym, rozmaite formy pomocy zaczęły powstawać przy parafiach. Ich szczególne znaczenie dało się odczuć w rodzinach osób internowanych podczas stanu wojennego. Szczególną troską Kościoła zawsze była i jest rodzina, i właśnie ją najusilniej stara się uchronić i zabezpieczyć. Jak podała "Niedziela" (7 XI1993 r.), w jednej tylko archidiecezji łódzkiej funkcjonują następujące formy pomocy dla rodzin: Ośrodek Duszpasterstwa Rodzin, Archidiecezjalna Poradnia Rodzinna, Stowarzyszenie Rodzin Katolickich, Telefon Zaufania dla małżeństw, Telefon Zaufania dla kobiet ciężarnych i spraw rodzinnych, Fundusz Ochrony Macierzyństwa, Archidiecezjalna Poradnia Adopcyjna, Dom Samotnej Matki, Duszpasterstwo Małżeństw Niesakramentalnych i Stowarzyszenie Penitencjarne "Patronat". Kościół uświadamia, że obowiązkiem każdego katolika jest przyjście z bezinteresowną pomocą drugiej osobie, jeśli ona jej potrzebuje. Pomoc tę należy okazać wszystkim, nie tylko katolikom.

Mgr Julia Szwarc


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Treść



Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]


Modlitwy | Opowiadania | Zagadki | Polityka Prywatności | Kontakt

© 2001-2020 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej