Jak dawniej żyli Pomorzanie?Niemal każdy dzień dostarcza nam dowodów na to, że pogłębia się demoralizacja społeczeństwa, a dobro niknie w gąszczu zła. Coraz bardziej dewaluują się tradycyjne wartości, tak pieczołowicie dotąd pielęgnowane z pokolenia na pokolenie. Trudno się w tym wszystkim rozpoznać, a szczególnie zagubieni czująsię młodzi, pozbawieni autorytetów i wzorców do naśladowania. Za przodków naszych - jak mówi wielu luminarzy dawnej moralności - pewne zachowania nie mieściły się w głowie. Po prostu nie znajdowały społecznej akceptacji. Dlatego warto chyba zajrzeć do skarbnicy wartości pradziadów, szczególnie tych żyjących na Pomorzu.Powiedzmy sobie od razu, że w nowym cyklu wiedzy o etosie mieszkańców tego regionu znajdzie się prawie wszystko z ich codziennej egzystencji. Będziemy im towarzyszyć podczas obrzędów, zaglądać do kuchni, a nawet w intymne zależności oraz podsłuchiwać opinii w sprawach ducha i ciała. Żeby nie sięgać zbyt daleko - nawet przed stu laty inaczej mieszkano; inaczej układała się rodzinna hierarchia, nie tak jak dzisiaj uprawiano rolę, co innego składało się na codzienny jadłospis i innym szacunkiem obdarzano lokalną władzę. Wraz z latami cywilizacja niosła ze sobą udogodnienia, uproszczenia, a także po czasie dopiero dostrzegane uciążliwości, głównie moralne. Zmieniało się życie, to codzienne i świąteczne. Zmieniały się ludzkie mentalności i zwyczaje, wygląd domów i ubiorów. Czas robił swoje, niekiedy na lepsze, nieraz na gorsze.
OSOBOWOŚĆ GODNA NAŚLADOWANIASpołeczność pomorska - Borowiacy, Kaszubi, Kociewiacy - to ludzie, którzy zawsze szczycili się prawdomównością uczciwością i pracowitością. Były to wzorce niemal idealne, po dzień współczesny godne naśladowania. Kto był inny, nie był Pomorzakiem. Tak mieszkańcy tego regionu mówili sami o sobie. Inne zapewne opinie można było podsłuchać u sąsiednich Wielkopolan, Kujawiaków czy Powiślan, chociaż zamiłowanie do porządku, tak często podkreślane w literaturze, było powodem sąsiedzkich zazdrości.Pomorzanie nie lubili ludzi przemądrzałych, cwaniaków i zarozumialców, zarówno wśród swoich czy też obcych. Swoich wstydzono, a obcych "szpanerów" szykanowano słownie i to nawet dosadnie. A ponieważ mieszkańcy Pomorza należeli raczej do zgodnych a łagodnych do czasu, nie tolerowali w swoim otoczeniu kłótliwych, niesumiennych czy leniuchów. Sądzono słusznie, iż ludzie z tymi wadami szkodzą własnemu środowisku. Znany był specyficzny nieco sposób żartów i dowcipkowania, jakby ironiczny i obraźliwy, który wystawiał na próbę obcego przybysza. Kto tę próbę przetrwał, ten mógł już spokojnie egzystować. Był to rodzaj towarzyskiego wicu, którego ofiarąpadali przede wszystkim łatwo obrażalscy. Naturalne warunki pomorskiej ziemi powodowały, że ludzie na niej żyjący byli raczej biedni. Ceniono sobie zatem systematyczność i ambitne zmierzanie do celu. Ten, kto się wspiął na społeczne wyżyny, cieszył się powszechnym uznaniem, pod jednym warunkiem - musiał to wszystko osiągnąć w sposób uczciwy. Bacznie go obserwowano podczas tych dążeń i wszelkie matactwa lub niegodziwości obracane były natychmiast przeciwko takiemu nieuczciwemu osobnikowi. Przeważnie trafiał poza społeczny nawias, wystawiony na margines. Izolacja społeczna była tak skuteczna, że nie akceptowany cwaniak wcześniej czy później musiał sobie poszukać inne miejsce pobytu. Można dziś tylko żałować, że ta solidarna postawa przeciw nieuczciwości i niedbalstwu nie dotrwała do naszych czasów. ROMAN LANDOWSKI
|
| [ Strona główna ] |
|
Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty | Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt
© 2001-2026 Pomoc Duchowa |