Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Co tydzień 700 hostii

W 1945 roku po zakończeniu wojny kardynał Michał Fauihaber w swoim przemówieniu wychwalał bohaterstwo młodej dziewczyny, niezwykłe ofiarnie pomagającej więźniom obozu koncentracyjnego w Dachau oraz odważnie pośredniczącej w uzyskaniu tamże święceń kapłańskich przez diakona Karla Lei- snera. Kard. Faułhaber nazwał 20-letnią dziewczynę "młodą wysłanniczką, która w ciemności nocy i bezbrzeżnego cierpienia w obozie koncentracyjnym w Dachau odważnie niosła pociechę i pomoc nie zważając na niebezpieczeństwo osobiste . Ta "bohaterka z Dachau" (tak określiło ją polskie czasopismo przed 20 łaty ukazujące się w USA) w obozie znana była pod pseudonimem "Madi". Jej właściwe nazwisko brzmiało Józefa Mack. Była zaś wówczas kandydatką do zgromadzenia Ubogich Sióstr Szkolnych, do którego należy obecnie jako siostra Imma.

W rozmównicy klasztoru w Monachium przy placu Mariahiłf dziś 61-letnia nauczycielka robót ręcznych ze wzruszeniem mówi o tym, co przez długie łata musiało być tajemicą:

"Był piękny majowy wieczór 3 lub 4 maja 1944 roku. Byłam wówczas kandydatką do Zgromadzenia w Domu Dziecka Św. Kłary w Freising, po zamknięciu seminarium dla nauczycielek robótek ręcznych w Monachium. Razem z innymi przebywałam w ogrodzie, gdy nagle zostałam zawołana do Siostry przełozonej, Saby. Był u niej starszy pan z Freising, nazwiskiem Dur, budowniczy studzien, pracujący w obozie koncentracyjnym w Dachau. Wtedy właśnie po raz pierwszy usłyszałam słowo "obóz koncentracyjny". Od 14 roku życia byłam bowiem w internacie, dokąd nie docierały sprawy polityczne. Pan Dur informował, że w obozie są piękne sadzonki warzyw i kwiatów, których nabycie może siostrom ułatwić. Mnie miał przypaść obowiązek dostarczania tych sadzonek do Domu św Klary. Obowiązek, którego wykonywanie - jak zapewniał p. Dur - nie jest niebezpieczne, gdyż nie wymaga kontaktowania się z więźniami..."

16 maja 1944 roku Józefa Mack po raz pierwszy pojechała do Dachau. Jeszcze dziś pamięta jak opuściwszy dworzec 45 minut szła wspaniałą aleją (przy której "stały domy oficerów SS) i przez plac Eickea. budowniczego obozu, do wejśca na teren kaźni. Tam najpierw zauwazyła po lewej stronie olbrzymią składnicę obuwia - źródło mdlącego odoru. Po prawej były pola i tzw. plantacje. Tam zobaczyła po raz pierwszy więźniów w pasiakach.

Przy barakach SS Józefa spotkała pana Dura z wózkiem do przewozu sadzonek. Oboje podeszli do bramy i bez trudności zostali wpuszczeni przez wartowników do obozu. "Madi" ujrzała wkrótce starannie uprawione pola, na których rosły kwiaty i zioła lecznicze. Nieco dalej - na olbrzymim placu więźniowie ustawiali się do apelu. Wstrząsające i niezapomniane wrażenie wywarli na Józefie ci wynędzniali ludzie w łachmanach.


W pobliżu szklarni, tam gdzie sprzedawano sadzonki, na Józefę i pana Dura oczekiwał więzień. Ostrym tonem powiedział, że trzeba czekać cierpliwie zanim towar zostanie przygotowany. Później przepraszał za tę szorstkość. Chciał zyskać na czasie, aby przyjrzeć się Józefie Mack. Okazało się, że był to Ferdinand Schazanwalder, ksiądz pochodzący z Sudetów, (później proboszcz w Góundihausen, zmarły w 1980 r.).

Józefa Mack zapytała go czy zna proboszcza Ludwika Spiesła. któremu pragnie przekazać pozdrowienia od swojej rodzonej siostry Aduli. Znał go, ałe upomniał. ze trzeba mówić szeptem, by nie słyszał strażnik. Pozbył się początkowej podejrzliwości i zaczął opowiadać o okropnościach życia obozowego, o głodzie i barakach, o niebezpieczeństwach i nienawiści wobec księży i religii. Powiedział, ze jest Polakiem i że przebywa tu wielu polskich księży, którzy w przeciwieństwie do niemieckich nie mogą odprawiać Mszy św. Prosił Józefę, aby znowu przyszła i przyniosła ze sobą potajemnie hostie, buteleczkę wina i może lekarstwa przeciw tyfusowi. Nie ukrywał, ze jest to niebezpieczne. Józefa obiecała przyjść, jeśłi zgodzą się jej przełozone. W domu zwierzyła się tyiko siostrom Sabie i Vigoris, có jej się przydarzyło. Były one bezradne i pozostawiły jej samej decyzję w sprawie ponownego wyjazdu do Dachau. Józefa Mack pragnęła zaś pomagać. W informacji pisanej na zlecenie Przełozonej Generalnej w 1949 roku ujęła to krótko: "zaczęło się piękne dzieło miłości na drodze Opatrzności Bożej".

W święto Wniebowstąpienia Pańskiego po raz drugi pojechała do Dachau. Zabrała rzeczy, o które ją proszono i przekazała je potajemnie. Prawie całą godzinę mogła rozmawiać w cieplarni z więźniami, głównie polskimi, ale również z niemieckimi księżmi, którzy opowiadali o swoich strasznych przeżyciach obozowych. Prosili, abym z nikim nie mówiła o tym. Zapewniła ich, ze będzie rozmawiać tylko ze swoimi przełożonymi. Ojciec Stanisław rozdzielił przyniesione - przez Józefę - rzeczy i ukrył je w doniczkach. Polscy księża odprawiali Mszę św. po kryjomu na plantacjach. Józefa dostała list od ks. Spiessla dla swojej siostry oraz inne listy, by wrzucić je do różnych skrzynek w Freising. To miało się powtarzać przy każdej wizycie.

Od tej pory 20-letnia Madi jeździła co tydzień do Dachau. Przewoziła kazdorazowo 700 hostii dla 700 polskich księży i zawsze coraz więcej żywności - tyle, ile tylko siostry mogły zorganizować.

Od Ferdinanda Schonwaldera dowiedziała się o pewnej rodzinie, która mieszkała na plantacji i pomagała więźniom. Tam przynosiła paczki z żywnością. Więźniowie wnosili ją do obozu w koszyku zakrytą bielizną. Później, gdy rodzina Beer była nękana rewizjami Józefa przynosiła paczki na pocztę obozową, gdyż niemieccy więźniowie mogłi je otrzymywać. Ci zaś przekazywali paczki Połakom.

Droga była uciążliwa, gdy pociągi z powodu bombardowań nte kursowały przez Monachium. Wówczas "Madi" wysiadała na stacji "Sehieissheim" i jechała dalej rowerem, a w zimie nartami. 3 grudnia ks. Schonwalder dał jej dwa listy od jezuity Otto P. dła kardynała Faulhabere i brata Zawackiego w Pulłach. Zawierały one prośbę skierowaną do kardynała Paulhabera i biskupa Miinsteru Grafa von Gallen o pozwolenie na wyświęcenie w obozie ciężko chorego diakona Karla Leisnera. Święceń miał udzielić więzień obozowy, biskup Piguet z Clermont -- Ferrand. "Madi" pojechała razem z bratem Zawackim do kardynała Faulhabera.

"Był bardzo ostrożny - wspomina siostra Imma - i kazał mi wszystko opowiedzieć". Potem dał jej pisemne pozwolenie na święcenia, oleje święte, stułę i wszystko co potrzebne. Pozwolenie od biskupa z Munster, z którego diecezji pochodził Leisner przyszło pocztą do sióstr w Freising, a "Madi" dostarczyła wszystko do Dachau. 17 grudnia diakon Leisner otrzymał święcenia kapłańskie. W uroczystość św. Szczepana odprawił w kaplicy obozowej Mszę św. prymicyjną. W ten sposób Józefa Mack mogła stać się narzędziem Bożym w urzeczywistnieniu pragnień życia młodego człowieka.

"Nie mogę ciągle pojąć pisał śmiertelnie chory Leisner w kilka dni później w liście - ze Bóg wysłuchał tak jednoznacznie naszych długoletnich modlitw. To były najwspanialsze godziny mojego życia w więzieniu".

Trzy miesiące po uwolnieniu z obozu - 12 sierpnia 1945 roku Leisner zmarł w sanatorium w Maness. 23 czerwca 1996 został ogłoszony błogosławionym.

Siostra Im ma dziwi się dzisiaj jak się udawało przechodzić bez kontroli przez posterunki SS. To co czyniła było ciągłym narażaniem się na śmierć. Jeden jedyny list, który by znaleziono oznaczałby karę śmierci. Na pytanie czy miała strach odpowiada:

"Oczywiście, ale czułam, ze muszę to koniecznie czynić. Dla mnie było to prześladowanie chrześcijan, a ja chciałam im pomagać. Na pomoc przyszedł mi mój młodzieńczy idealizm.

Przede wszystkim jednak doznałam wielkiej łaski, że mogłam to czynić i czułam tyle nadprzyrodzonej pomocy i opieki przy tym. Nie dokonałabym tego tylko o ludzkich siłach...

Gdy siostra Imma opowiadała jak Amerykanie wieźli byłych więźniów na południe - nie może powstrzymać łez. Zbyt wyraźnie jeszcze dziś - po 40 latach tkwi w jej pamięci straszliwy nieludzki wygląd więzionych w Dachau.

Jeśli mówi o tym, to tylko dlatego, że ma nadzieję przysłużyć się pojednaniu polsko-niemieckiemu. Boć przeciez głównie dla Polaków narażała swoje życie wyświadczając im tyle dobra.

K. GRONEK (tłum. ks, Jan Stanisławski)


   

Wasze komentarze:
 Krycha: 28.05.2022, 11:38
 Piękne dzieło siostry Immy.
(1)


Autor

Treść

Nowości

Modlitwa do św. Władysława, królaModlitwa do św. Władysława, króla

Dialog wychowawczyDialog wychowawczy

Jak się porozumieć?Jak się porozumieć?

Rozmawiajmy z dzieckiem. Nie warto zwlekać aż doroście – wówczas będzie już za późnoRozmawiajmy z dzieckiem. Nie warto zwlekać aż doroście – wówczas będzie już za późno

O czym nie rozmawiać z dziećmi?O czym nie rozmawiać z dziećmi?

Najbardziej popularne

Godzina ŁaskiGodzina Łaski

Modlitwy do św. RityModlitwy do św. Rity

Litania do św. JózefaLitania do św. Józefa

Jezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się JezusowiJezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się Jezusowi

Modlitwa o CudModlitwa o Cud

Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2022 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej