Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Co się zdarzyło na Chłodnej?

Jedna z wersji podaje, że Raszeja na widok Niemców sięga do kieszeni po przepustkę. Oni nie rozumiejąc intencji profesora, zabijają wszystkich obecnych w pokoju.

Warszawa, 21 lipca 1942 roku. Wtorek. W przeddzień pierwszej akcji likwidacyjnej getta. Do profesora Franciszka Raszei przychodzi dr Polak, prosząc o pomoc w postawieniu diagnozy choremu w getcie. Przynosi ze sobą przepustki wydane przez policję niemiecką. Nikt nie zważa na ostrzeżenia żandarma: - Nie idźcie do getta. Zaczyna się piekło.

*

Tymczasem dzielnicę żydowską otacza kordon policji. Z dwudziestu dwóch wejść pozostawiono zaledwie sześć. Raszeja nie wie, że już jutro o godz. 10 w gminie u Czerniakowa zjawią się funkcjonariusze sztabu "Einsatz Reinhard" z Lublina, na czele z Hermanem Hoefle. Zapowiedzą akcję przesiedleńczą, żądając dostarczenia na Umschlagplatz tysięcy Żydów. Następnego dnia Adam Czerniaków odbierze sobie życie. Rozpoczęta wtedy akcja likwidacyjna potrwa do września. Liczbę jej ofiar oszacowano na 275 000. Z tego 254 000 Żydów zgładzono w Treblince. Wiadomo o 200 osobach, które popełniły samobójstwo.

*

Chorym jest Abe Gutnajer, znany warszawski antykwariusz. Mieszka przy ulicy Chłodnej. Raszeja z dr. Polakiem udają się do getta w godzinach popołudniowych. Prawdopodobnie weszli od strony Żelaznej lub Grzybowskiej. Bez przeszkód dostają się na Chłodną. Jej jezdnia jest nadal komunikacyjnym ciągiem aryjskiej części miasta. Natomiast chodniki Chłodnej odgrodzone są od jezdni wysokim murem. Obie strony ulicy i obie części getta łączy drewniany most. - Wysoki na dwa piętra - wspomina Mary Berg w swym nowojorskim dzienniku.

Jeżeli Abe Gutnajer mieszkał przy ulicy Chłodnej 6, Raszeja z dr. Polakiem musieli przejść przez most, który zachował się jedynie na fotografiach i we wspomnieniach. W Archiwum Ringelbluma znaleziono list Josefa Kirmana do syna: "Ile razy wspinam się na most i schodzę w dół, tyle razy proszę Boga, aby ten drewniany most rozleciał się na kawałki (...) Może dlatego, że jest straszliwie brudny, że błoto zalegające go przylepia się do kostek. Może dlatego, że na moście uwijają się tylko Żydzi, że most roi się od opasek hańby, jak od całunów".

Chłodna 6. Przy łóżku Abe Gutnajera stoją: profesor Raszeja, doktor Polak, pielęgniarka, rodzina chorego. Trwa konsylium. Około godziny 19 do mieszkania wpadają lubelscy gestapowcy.

Jedna z wersji podaje, że Raszeja na widok Niemców sięga do kieszeni po przepustkę. Oni, nie rozumiejąc intencji profesora, zabijają wszystkich obecnych w pokoju.

A oto wersja z konspiracyjnego pisma "Sprawa": dom otoczyli szauliści i esesmani. Lokatorów wywleczono z mieszkań na podwórze, ponieważ wszystkich skazano na karę śmierci. Jako powód podano, iż mieszkańcy domu trudnią się szmuglem żywności. Mimo protestów i okazania legitymacji, obu lekarzy, wraz z ciężko chorym i jego rodziną, rozstrzelano.

Po wojnie na procesie Fischera świadek Maślanko wyjaśniał: - Niemcy tego dnia szukali na Chłodnej prominefitnych Żydów. Część z nich aresztowano odstawiając na Pawiak. Część rozstrzeliwano na podwórkach.

Maślanko nie był pewien, czy zabójstwa Raszei dokonano w mieszkaniu. Podaje także inny adres: Chłodna 26. Znany jest też list T. Bednarczyka. Autor pisze w nim, że gestapowcy szukali ludzi bogatych, aby ich ograbić. Dlatego przyszli do Gutnajera. Wściekli, bo zastali niewygodnych świadków, rozstrzelali wszystkich.

Inne źródło podaje jeszcze inną ocenę wydarzeń: Profesor Raszeja był znany w Niemczech; trudno uwierzyć, żeby jego śmierć była tylko kwestią przypadku, tym bardziej, że władze niemieckie wiedziały o jego pobycie w getcie.

W "Kronice getta warszawskiego" pod datą "marzec 1941" Ringelblum notuje: zmarł znany właściciel jednego z największych księgozbiorów hebrajskich. W przypisach podają, że był to Abe Gutnajer. Ale to raczej niemożliwe. Nie zgadzają się daty. Ringelblum pisze o nim, że zmarł z tęsknoty za książkami, które pozostawił po aryjskiej stronie. Piękny motyw.

Tak naprawdę nie wiemy na co cierpiał Gutnajer. Może to była gruźlica. Może tęsknota. Byłoby pięknie umierać w getcie z tęsknoty za książkami.

Ciekawe czy Raszeja znał to stare żydowskie powiedzenie: Z pożaru ratuj księgi przed innymi rzeczami. Sam także musiał szanować książki. Studiował przecież na czterech uniwersytetach. Jeżeli ratował Gutnajera, narażając własne życie, być może myślał także o jego książkach i jego tęsknocie.

Bożena Raszeja-Wanic jest starszą córką profesora. W 1942 roku miała 12 lat. Pamięta ten lipcowy wieczór i niepokój matki. W domu wiedziano, że ojciec poszedł do getta. Godziny mijały, zrobiło się późno. Matka była coraz bardziej niecierpliwa. Zadzwoniła do szpitala PCK przy Smolnej, gdzie pracował Raszeja. Nikt nic nie wiedział. W końcu przyjechała do nich na Rozbrat doktor Dembowska. Mówiła o jakiś przeciekach z getta. Aż w końcu wiadomo było, co stało się w getcie.

Profesora pochowano na Powązkach. - Żegnało go pół Warszawy - mówi doktor Bożena Raszeja - bo był lekarzem biednych. To dla nich utworzył darmową Poradnię Gruźlicy Kostno-Stawowej.

*

Do Warszawy Raszejowie przyjechali z Kowla. Wcześniej, w pierwszych dniach wojny, profesor został zmobilizowany jako lekarz wojskowy i skierowany do Łodzi. Stamtąd, razem ze szpitalem wojskowym został ewakuowany do tego miasteczka na Wołyniu. Bożena Raszeja pamięta, że do Kowla jechali dwa tygodnie bydlęcymi wagonami. Ojciec został komendantem szpitala. Zamieszkali u jednej z żydowskich rodzin. W listopadzie rodziców ostrzegł znajomy Żyd: - Uciekajcie z Kowla, wkrótce tu będą Rosjanie. Szpital zostanie zlikwidowany, a oficerowie uwięzieni.

Bożena Raszeja pamięta, jak przeprawiali się w nocy łódką przez Bug. A potem jechali furmanką do Warszawy. Początkowo zamieszkali u rodziny matki. Ojciec zgłosił się do Wojskowego Szpitala Ujazdowskiego. W grudniu został ordynatorem oddziału chirurgicznego szpitala PCK przy Smolnej 6. Utworzył tam 30-łóżkowy oddział ortopedyczny, w którym praktykowali studenci w ramach tajnego nauczania. Kierował też tajną stacją krwiodawstwa dla Żydów zamieszkałych na terenie getta, współpracując z Ludwikiem Hirszfeldem. Wkrótce Raszejowie przenieśli się na Rozbrat 9.

*

Profesor studiował na uniwersytetach w Berlinie, Monachium, Krakowie i Poznaniu. Na tej ostatniej uczelni dyplom doktora wszechnauk lekarskich otrzymał we wrześniu 1923 roku. Po trzech latach ożenił się ze Stanisławą z Deniszczuków, a po trzynastu latach został profesorem nadzwyczajnym ortopedii. W 1937 roku z dziesięcioma innymi poznańskimi uczonymi podpisał protest przeciwko "zasadzie getta ławkowego". O takich jak on mówiono wtedy: nie brakuje im cywilnej odwagi. A nie było o nią łatwo w endeckim Poznaniu, którego mieszkańców straszono walącą od wschodu "czernią żydowską".

*

Dziesiątego czerwca 1990 roku rodzinę Raszejów zaproszono do Chełmna. Tam, na kamieniczce nr 14, przy Rynku, odsłonięto tablicę poświęconą braciom Raszejom. Maksymilianowi, profesorowi teologii moralnej, którego Niemcy zamordowali w październiku 1939 roku, bo nie chciał im powiedzieć, gdzie wywieziono i ukryto Biblię Gutenberga. Franciszkowi - zabitemu w getcie warszawskim, który w 1914 roku walczył w armii niemieckiej, dostał się do niewoli rosyjskiej, przebywał w Taszkiencie i na Uralu, a stamtąd uciekł przez Piotrogród, Finlandię i Szwecję. Leonowi, prezydentowi Torunia, który zginął w czasie nalotu w pierwszych dniach września 1939 roku. I Alojzemu, jedynemu, który przeżył wojnę. Kiedy córkom Franciszka Raszei wydawało się, że już wszystko wiedzą na temat śmierci ojca, dotarła do nich relacja dr. Żbigniewa Lewickiego, który w czasie okupacji pracował w warszawskim szpitalu PCK. Lewickiego, mieszkającego na przedmieściach Montrealu, odwiedził w latach siedemdziesiątych dr Stefan Wesołowski. Gdy do odjazdu "Stefana Batorego" brakowało trzech godzin, Lewicki zgodził się opisać, jak odnalazł zwłoki profesora Raszei.

- Około godz. 23 - opowiadał Lewicki - zadzwonił do mnie komendant szpitala PCK płk Zygmunt Gilewicz informując, że Raszeja nie wrócił z getta. Natychmiast zatelefonowałem do komisariatu Żydowskiej Policji w getcie. Dyżurny, znajomy policjant, nie udzielił mi żadnych konkretnych informacji. Ale ostrzegł mnie, że byłoby niebezpiecznie poszukiwać profesora tej nocy.

Następnego dnia Lewicki uzyskał przepustkę do getta. W biurze, od strony Nalewek podano mu adres, gdzie odbywało się konsylium. Dotarł na Chłodną. Dom był pusty. Znalazł jednak dozorczynię, a ta zaprowadziła go na drugie piętro i pokazała mieszkanie Abe Gutnajera. Z jej opowiadania wynikało, że to tu zostali wszyscy zabici.

Znalezienie i wywiezienie zwłok nie było sprawą łatwą. Do getta mogli jedynie wjeżdżać pracownicy Zakładu Oczyszczania Miasta. To oni pomogli Lewickiemu wywieźć ciało miejską śmieciarką. Około piątej po południu zwłoki profesora Lewicki złożył w małej kapliczce szpitala PCK. Przy profesorze zgromadził się cały personel szpitala. Lewicki opowiedział Wesołowskiemu, jak szukał zwłok profesora: - Udałem się na cmentarz żydowski, tam dozorca pokazał mi dół, do którego w dniu wczorajszym przywieziono zastrzelonych ludzi. Wszystkie zwłoki były przysypane wapnem, ale udało nam się odszukać ciało profesora. Był w ubraniu, bez butów i bez dokumentów. W kieszeni znaleźliśmy kilka małych klisz. (...) Nie ulegało wątpliwości, że śmierć nastąpiła wskutek dwóch ran postrzałowych: jedna w środku czoła, a druga nad prawym oczodołem. Profesor był wysokim mężczyzną i wydaje się, że został zabity w pozycji siedzącej. Wylotów kul na głowie nie zauważyłem.

Instytut Yad Vaschem przyznat prof. Franciszkowi Raszei medal "Sprawiedliwy wśród narodów świata"

ZBIGNIEW PAKUŁA



Wasze komentarze:
 marzena aneta: 20.11.2022, 14:58
 co się zdarzyło na chłodnej proszę o miłość uczciwość sprawiedliwość na świecie dziękuję proszę o domu kupno dobrą mieszkania sprzedaż urode zdrowie pieniądze dobrego kawalera męża młodego niepalącego pobożnego religijnego uczciwego dziękuję modlitwa ma moc modlitwa cuda czyni miłość cuda czyni nadzieja cuda czyni pokora cuda czyni sprawiedliwość cuda czyni uczciwość cuda czyni ufność cuda czyni wiara cuda czyni wiara to jest pewność bez dowodu wiara to droga którą docieramy do marzeń dziękuję dziękuję dziękuję dziękuję dziękuję dziękuję dziękuję dziękuję dziękuję dziękuję dziękuję
(1)


Autor

Treść

Nowości

Nabożeństwo Pierwszych Sobót MiesiącaNabożeństwo Pierwszych Sobót Miesiąca

św. Franciszek Ksaweryśw. Franciszek Ksawery

Modlitwa do św. Franciszka KsaweregoModlitwa do św. Franciszka Ksawerego

Litania do św. Franciszka KsaweregoLitania do św. Franciszka Ksawerego

Tulipan dla Pana JezusaTulipan dla Pana Jezusa

Najbardziej popularne

Godzina ŁaskiGodzina Łaski

Modlitwy do św. RityModlitwy do św. Rity

Litania do św. JózefaLitania do św. Józefa

Jezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się JezusowiJezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się Jezusowi

Modlitwa o CudModlitwa o Cud

Poprzednia[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2022 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej