Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Ziemianie - tułacze

Wrocławski antykwariusz Ryszard Duchnicki tylko nieraz wspomni w towarzyskiej rozmowie o losach swojej rodziny. Mówi, że trzeba żyć życiem dzisiejszym, więc nigdy nawet nie zapytał o herb rodzinny.

Uczynił to dopiero, gdy zgłosiłem się do niego. Szukanie w archiwum rodzinnym nic nie dało. Pomogła dopiero ciotka z Kanady. Pan Ryszard niewiedzę tłumaczył tym, że półwieczny okres PRL-u skutecznie wyleczył wielu członków jego rodziny z wszelkiej nostalgii za dawnymi czasami, kiedy w miejscowości Młyniska na dawnych polskich Kresach mieli dwór, 80 hektarów ziemi, folwark, służbę i urzędy w swoich rękach.

Młyniska leżały w powiecie Trembowla w woj. tarnopolskim (obecnie zachodnia Ukraina). W dawnym dworku Duchnickich mieszka teraz kilka rodzin ukraińskich. Jeden z Duchnickich był tam nawet po wojnie, ale o tym, co zastał, nie chciał opowiadać, by nie urażać innych członków rodziny, pamiętających czasy świetności.

Dziadek Ryszarda Duchnickiego, Tomasz, jako ziemianin, piastował urząd wójta. Wprawdzie w Młyniskach mieszkał też hrabia Dunin-Borkowski, ale on tytuł otrzymał od zaborców-Austriaków, więc w towarzystwie prawdziwych ziemian - jak zastrzega pan Ryszard - nie był "tak uważany". Biuro wójta znajdowało się we dworze. Były w nim także alkierz i pokój paradny (coś na kształt salonu). Nie brakowało w nim przeróżnych pamiątek rodzinnych i patriotycznych. Kiedy po zakończeniu I wojny światowej "wybuchła" Polska, Duchniccy zaangażowali się w działalność różnych polskich organizacji patriotycznych, w tym "Sokoła". Wraz z miejscową nauczycielką, Marią Orkuszo- wą zbudowali Dom Ludowy, w którym krzewiono polską kulturę i tradycję. Nie podobało się to okolicznej ludności ukraińskiej, nie znaczy to jednak, że robili Duchnickim przykrości - zbyt szanowali dziadka. Nawet podczas II wojny światowej, kiedy zaogniły się stosunki ukraińsko-polskie, miejscowi Ukraińcy zachowywali się wobec Duchnickich powściągliwie.

- Jeśli moja rodzina miała jakieś przykrości, to ze strony Ukraińców z dalszych wsi - opowiada pan Ryszard, ale gorsi byli żołnierze radzieccy. Po 17 września 1939 roku, kiedy ZSRR napadł na Polskę, większość Duchnickich musiała się ukrywać. Znajdowali się na liście wywózkowej. Nawet dziadkowi kazano w 1940 roku opuścić dwór. Wybronił się łapówką i... ciężarną synową.

Okupację niemiecką jakoś przeżyli - spora część dzieci dziadka ukrywała się we Lwowie i pod Stanisławowem. Pod koniec wojny ojciec Ryszarda Duchnickiego, Józef, wrócił do majątku rodzinnego. Ukrywał nawet dwóch lekarzy austriackich - zbiegów z armii niemieckiej. Znaleźli się jednak "życzliwi", którzy donieśli. Obu Rosjanie rozstrzelali. Józef Duchnicki ocalał jedynie dzięki temu, że nie wahał się wręczyć Rosjanom łapówki, podobnie jak kiedyś uczynił to dziadek.

Niestety, w 1945 roku Duchniccy, razem z wieloma innymi rodzinami polskimi, musieli pod przymusem opuścić Kresy. Po przekroczeniu granicy polsko-sowieckiej poczuli się wolni. Wyskakiwali z pociągu, patrzyli, czy się im okolica podoba czy nie i... jechali dalej. Tak dotarli do Wieściszowic koło Mar- ciszewa w dawnym woj. jeleniogórskim. Objęli gospodarstwo rolne. Ale długo nie nacieszyli się nim. Po trzech latach wypędzono ich, a w gospodarstwie - jak mówi pan Ryszard - powstał "kołchoz". Śmieje się, że na stodole, w której trzymali siano, zawieszono skrzyżowane siekiery z piłą z drewna, a wokół wisiały portrety Bieruta i Stalina oraz girlandy. Niby, że tak sielsko. Jaka była prawda - Duchniccy poznali na swojej skórze jak mało kto. Zajęli inne, znacznie skromniej sze obejście, dostali trochę polan w górach, żeby mogli przeżyć, a mały Rysio stał się specjalistą od okrzyku "Ubek idzie!". Matka słysząc to chowała zaraz do pieca chlebowego mięso, bo nie wolno im było dokonywać uboju gospodarskiego.

Śmierć Stalina była dla nich prawdziwym wybawieniem. Ojciec Ryszarda Duchnickiego, Józef, dostał pracę. Ale studiów, rozpocźętych na Uniwersytecie Lwowskim, nigdy nie dane mu było ukończyć. Jego syna (a mojego rozmówcę), także traktowano jako "element wrogi klasowo", jednak na studia przyjęto. Ukończył ogrodnictwo na wrocławskiej Akademii Rolniczej. Otrzymał nawet pracę jako kierownik sadu doświadczalnego Akademii Rolniczej w Samotworze koło Kątów Wrocławskich. Był także zastępcą dyrektora wrocławskiego Ogrodu Botanicznego. Były to już czasy, kiedy rodzina za granicą nie mogła zaszkodzić (w czasach stalinowskich był to element obciążający).

W Kanadzie Duchniccy mają rodzinę. Trafiło tam dwóch synów dziadka Tomasza: Stanisław i Michał. Po wkroczeniu Sowietów do Polski ukrywali się. Stanisława Rosjanie złapali w pociągu i wywieźli na Sybir. Ratował się, wychodząc z armią Andersa. Walczył pod Monte Cassino. Michał wydostał się z Polski pod koniec wojny.

MAREK PERZYŃSKI
Przewonik Katolicki 7/99



Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Treść

Nowości

bł. Bolesława Lamentbł. Bolesława Lament

Modlitwa do bł. Bolesławy LamentModlitwa do bł. Bolesławy Lament

Litania do bł. Bolesławy LamentLitania do bł. Bolesławy Lament

Modlitwa do św. Józefa FreinademetzaModlitwa do św. Józefa Freinademetza

Modlitwa do bł. Archanieli GirlaniModlitwa do bł. Archanieli Girlani

Modlitwa do św. Sulpicjusza SeweraModlitwa do św. Sulpicjusza Sewera

Najbardziej popularne

Modlitwa o CudModlitwa o Cud

Tajemnica SzczęściaTajemnica Szczęścia

Modlitwy do św. RityModlitwy do św. Rity

Litania do św. JózefaLitania do św. Józefa

Jezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się JezusowiJezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się Jezusowi

Godzina Łaski 2025Godzina Łaski 2025

Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej