Kawały o urzędnikach
Najnowsze kawały dodane 01.07.2022
- Nie obsługuję nikogo bez kolejki - mówi urzędniczka w okienku na poczcie do petenta.
- Ale tu nie ma żadnej kolejki...
- To proszę poczekać, aż się zbierze!
* * *
Poranek w pokoju hotelowym. Dzwoni telefon:
- Dzień dobry. Czy szanowny pan zamawiał budzenie na godzinę 7.00? - słychać miły głos recepcjonistki. - Tak, dziękuję... - odpowiada zaspany lokator.
- To szybciutko, szybciutko bo już 9.00!
* * *
Na peronie zdenerwowana starsza pani po raz dwudziesty pyta bagażowego:
- Czy to na pewno jest pociąg do Łodzi?
- Proszę pani - odpowiada zirytowany bagażowy - rozkład jazdy, zawiadowca stacji, dyżurny ruchu, konduktor, maszynista, jego pomocnik i ja jesteśmy przekonam, że tak...
Ale niestety innych dowodów nie posiadam.
* * *
- Kustosz oprowadza zwiedzających po muzeum:
- Tutaj, proszę państwa, mamy szafy gdańskie dębowe, tutaj bukowe. a tu hebanowe...
- Panie, te szafy są chyba stare? - wyraża wątpliwość turysta.
* * *
Szef wściekły:
- To pan o dziewiątej przychodzi do pracy, panie Nowak?! Co to znaczy?!
- Przepraszam, panie dyrektorze, miałem wypadek, wypadłem z okna...
- Na którym piętrze pan mieszka?
- Na szóstym...
- I to panu zajęło aż godzinę czasu?!
* * *
Ludożercy przychodzą do czarownika prosić, aby sprowadził deszcz.
- Nie pomogę wam - mówi czarownik.
- Dlaczego???
- Bo nie macie zaufania do moich zdolności.
- Ależ mamy...
- Gdybyście mieli, przyszlibyście z parasolami!
* * *
W czasie pierwszej przerwy w przedstawieniu teatralnym do szatni podchodzi mężczyzna i prosi o płaszcz. Zdziwiona szatniarka pyta:
- Czemu pan już wychodzi? Przecież będą jeszcze dwa akty!
- Właśnie dlatego wychodzę!
* * *
Kowalski przychodzi do biura ogłoszeń:
- Czy wasze ogłoszenia są skuteczne?
- Nawet bardzo. W ubiegłym tygodniu pewien jubiler zamieścił anons, że poszukuje nocnego stróża do swego sklepu i jeszcze tej samej nocy sklep obrabowano!
* * *
Dialog przy kasie:
- Poproszę bilet za 20 złotych!
- A gdzie chce pan jechać?
- Jak pani taka ciekawa, to powiem: do kuzyna na chrzciny!
* * *
Przewodnik oprowadza turystów po muzeum. W gablocie wystawione są dwie czaszki.
- Czyja jest ta duża czaszka? - pyta jeden z turystów.
- To czaszka Mozarta.
- A czyja jest ta mała czaszka obok?
- To, proszę państwa, czaszka Mozarta, gdy był mały...
* * *
- Kustosz oprowadza zwiedzających po muzeum:
- Tutaj, proszę państwa, mamy szafy gdańskie dębowe, tutaj bukowe, a tu hebanowe...
- Panie, te szafy są cheba stare? - wyraża wątpliwość turysta.
* * *
Fryzjer do klienta:
- Pańskie włosy zaczynają siwieć.
- Nic dziwnego. Przy pańskim tempie strzyżenia...
* * *
Na sali rozpraw:
- Więc sąsiad nazwał powoda kretynem - stwierdza sędzia. - Czy to prawda?
- Tak, wysoki sądzie - potwierdza powód.
- To dlaczego żąda pan odszkodowania? - dziwi się sędzia.
* * *
- Zwracamy uwagę na czystość i prawdomówność - instruuje dyrektor nowo przyjmowanego pracownika. - Czy wytarł pan buty przed wejściem do gabinetu?
- Oczywiście!
- To ciekawe, bo przed drzwiami nie ma wycieraczki...
* * *
W sądzie:
- Oskarżony twierdzi, że uderzył poszkodowanego jeden raz gazetą?
- Tak jest, Wysoki Sądzie.
- I od tego ciosu poszkodowany dostał wstrząsu mózgu?
- Skoro lekarz tak stwierdził...
- W takim razie, co było w gazecie?!
- Nie wiem, nie czytałem.
* * *
W bibliotece:
- Poproszę o coś intelektualnego, pobudzającego do myślenia...
- Może Kafkę?
- Dziękuję, już piłem.
* * *
Sędzia do zeznającej kobiety:
- Ile świadek ma lat?
- Ujrzałam trzydziestą wiosnę...
- W którym roku?
* * *
Na salę sądową wpadają zdyszani, spóźnieni biegli rzeczoznawcy. Sędzia prowadzący rozprawę pyta: - Czy panowie biegli? - Nie, jechaliśmy taksówką!
* * *
Klient u zegarmistrza: - Czy ten zegarek dobrze chodzi?
- Nie, trzeba go nosić.
* * *
Wędkarz siedzi nad przeręblem i łowi ryby. Nagle ktoś podchodzi do niego:
- Nic pan tu nie złowi.
- A pan skąd wie?
- Bo jestem kierownikiem tego lodowiska!
* * *
- Czy u was dobrze golą - pyta klient fryzjera.
- Oczywiście! Ten pan, który przed chwilą wyszedł, był tak zadowolony, że z miejsca kazał się ogolić drugi raz!
* * *
Profesor jest bardzo zajęty w swoim laboratorium. Nagle otwierają się drzwi i na progu staje pani profesorowa.
- Ile razy cię prosiłem, żebyś nie przeszkadzała mi w pracy? - mówi naukowiec z wyrzutem.
- Ależ kochanie, chciałam ci tylko powiedzieć dobranoc...
- A nie mogłaś z tym zaczekać do rana?
* * *
Konduktor przyłapał Szkota jadącego pociągiem na gapę. Wybucha sprzeczka, ponieważ Szkot nie chce ani zapłacić za bilet, ani wysiąść z pociągu. Zdenerwowany konduktor łapie jego walizkę i wyrzuca ją przez okno.
- Morderco! - krzyczy Szkot. - Tam był mój syn!!!
* * *
W szatni po skończonym seansie:
- Chyba się pomyliłeś! Dałeś szatniarzowi sto złotych napiwku?!
- A widziałeś, jakie futro mi podał?
* * *
- Wysoki sądzie! Żądam, aby rozprawa odbyła się przy drzwiach zamkniętych! - Dlaczego? - Bo na sali jest przeciąg.
* * *
- Szefie! Jakiś e-mail przyszedł do pana...
- No to na co czeka, niech wejdzie!
* * *
Łowiącemu ryby strażnik sprawdza kartę wędkarską:
- Pańska karta jest już nieważna. Jak pan może łowić ryby na zeszłoroczną kartę wędkarską?!
- Bo ja łowię tylko te ryby, których nie złowiłem w zeszłym roku.
* * *
Przed okienkiem informacyjnym na lotnisku w Marsylii:
- Podobno jest strajk pilotów. Czy będę miat jakieś trudności, by polecieć do Paryża?
- Pan nie. Tylko piloci strajkują.
* * *
Zirytowany szef:
- Doniesiono mi, pani Malinowska, że modli się pani do św. Judy Tadeusza o podwyżkę. Sądzę, Że podwyżka istotnie się pani należy, ale nie lubię, gdy pracownicy usiłują załatwić to poza moimi plecami!
* * *
Dwóch biznesmenów odpoczywa na Seszelach.
- Prawdę mówiąc, jestem tu dzięki odszkodowaniu. Dostałem 100 tysięcy dolarów za szkody wyrządzone przez pożar - mówi pierwszy.
- Ja dostałem 200 tysięcy za straty wyrządzone przez powódź - mówi drugi.
Po chwili ciszy odzywa się pierwszy:
- A niech mi pan powie, jak pan zaczyna robić powódź?
* * *
Kowalski: - Proszę wybaczyć, panie kierowniku, ale w tym miesiącu nie dostałem premii...
Kierownik: - Wybaczam panu.
* * *
W sądzie:
- Kiedy powód zorientował się, że żona już go nie kocha?
- To było tak, wysoki sądzie: Poślizgnąłem się i spadłem ze schodów do piwnicy. A wtedy ona zawołała: "Jak już tam jesteś, to przynieś wiadro ziemniaków!".
* * *
Wczasowicz pyta w biurze informacji turystycznej, co warto zobaczyć w mieście.
- Dziś po południu będzie świetny mecz w telewizji - odpowiada informator.
* * *
Przychodzi robotnik do majstra: - Panie majstrze, łopata mi się złamała! - To się oprzyj o betoniarkę!
* * *
- Czy twoi rodzice nie irytują się, ze ze mną chodzisz? - pyta chłopiec swojej sympatii. - Nie! Oni myślą, ze jesteś dziewczyną!
* * *
Kowalski zwiedza muzeum. Przewodnik pokazuje między innymi mumię egipską:
- Człowiek ten żył w roku 2100 lub 2200...
- Przed, czy po narodzeniu Chrystusa? - pyta skrupulatny Kowalski.
* * *
- Od kiedy pracujesz w tej fabryce?
- Od czasu, gdy zagrożono mi wypowiedzeniem!
* * *
Dziennikarz przeprowadza wywiad z mało popularnym politykiem:
- Czy to prawda, że podczas ostatniego spotkania z wyborcami obrzucono pana jajami?
- Tak, to prawda.
- Ale podobno były również oklaski?
- Owszem, po każdym trafieniu.
* * *
Dialog na budowie:
- Ilu was pracuje? - Z majstrem siedmiu.
- A bez majstra? - Bez majstra to nikt nie pracuje.
* * *
W opustoszałym przedziale pociągu międzynarodowego podróżuje Anglik. Na granicy do przedziału wchodzi celnik i pyta:
- Wódka, tytoń, narkotyki?.
Jeśli chodzi o mnie - odpowiada Anglik - to poproszę filiżankę herbaty.
* * *
Dialog w pociągu, gdzieś w środku Polski:
- Pani ma bilet do Gdańska, a ten pociąg jedzie do Zakopanego - mówi konduktor.
- Wielkie nieba! A czy maszynista wie, ze pomylił kierunki?!
* * *
Bankier pyta swojego pracownika, jaki dzisiaj dzień.
- Dziś mamy piątek.
- Co to znaczy "mamy"?! Od kiedy stał się pan moim wspólnikiem?!
* * *
Rozmowa przed kasą PKP:
- Poproszę bilet.
- A dokąd?
- A co pani taka ciekawa?
* * *
Dialog w sądzie:
- Dlaczego pozwana podrapała męża? Czyżby nie wiedziała, że mąż to głowa rodziny?
- To już nie wolno podrapać się po głowie?
* * *
Do jednego z pasażerów w autobusie podchodzi kontroler:
- Proszę bilet.
- Trzeba było sobie kupić w kiosku, ja nie sprzedaję.
|