Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Jan Paweł II we Wrocławiu 21 VI 1983

Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości...

Szósty dzień pielgrzymki papieskiej. Jan Paweł II przybywa do liczącego prawie tysiąc lat Kościoła wrocławskiego, jednej z najstarszych diecezji polskich. Tu bp Jan szczepił, a bp Nankier utwierdzał polskość u zarania państwowości i katolickości Polski. Gdy dobiega pierwsze milenium (biskupstwo we Wrocławiu powstało w r. 1000), znów na Dolnym Śląsku są biskupi polscy; najpierw abp Bolesław Kominek a obecnie abp Henryk Gulbinowicz.

Teren wrocławskiego hipodromu zamieniony na Plac Spotkania z Pątnikiem, spotkania przez modlitwę i w modlitwie, wypełniony falującym tłumem. Piotra naszych czasów wita las podniesionych rąk, setki tysięcy mocno bijących serc, moc transparentów, krzyży... Zwarty blisko milionowy tłum eksplodował, gdy papieski śmigłowiec wylądował na tym przestronnym, lecz na tę chwilę zbyt ciasnym placu. Po oficjalnym kurtuazyjnym przywitaniu z władzami miasta, na czele z wojewodą J. Owczarkiem, Ojciec Święty jest między tymi, do których tak pragnął przybyć, a i oni gorąco go wyczekiwali. W swoim papamobiie Jan Paweł II objeżdża cały hipodrom. Kreśli błogosławieństwa, pozdrawia, odpowiadają mu uśmiechy, krzyki i... łzy. Transparenty głoszą solidarność z Chrystusem, Kościołem, Papieżem, narodem... A on wśród tego wielkiego uniesienia rozdaje moc Ducha Świętego - Koicieia. Odpowiedzią jest Rota. Wśród dostojnej Bogurodzicy papież powraca, a wkrótce przy śpiewie Tu es Petrus rozpoczyna się liturgia Eucharystii ku czci patronki Śląska - św. Jadwigi. Ojciec Święty przewodniczy Ofierze sprawowanej przez biskupów i prezbiterów diecezji gorzowskiej i archidiecezji wrocławskiej.

Po liturgicznym pozdrowieniu do Jana Pawła II zwrócił się metropolita wrocławski abp Henryk Gulbinowicz, który pozdrowił papieża imieniem Ludu Bożego Dolnego Śląska, Ziemi Lubuskiej i sąsiednich ludów: Słowaków, Łużyczan, Szwedów i Niemców. Mówił o wielkim trudzie iudu śląskiego, jego odwadze frontowego żołnierza i pioniera oraz przywiązaniu do wiary ojców, której przez 38 lat zmagań nie dali sobie wyszczerbić. Arcybiskup prosił Ojca Świętego o błogosławieństwo dla całego ludu.

Jan Paweł II rozpoczął spowiedź powszechną, a po czytaniach liturgicznych wygłosił homilię, którą przytaczamy w całości (śródtytuły pochodzą od redakcji): Pozdrawiam lud Boży Dolnego Śląska i Ziemi Lubuskiej.

Tym błogosławieństwem z Kazania na Górze liturgia dzisiejszej uroczystości czci świętą Jadwigę Śląską. Tym błogosławieństwem pozdrawiam Miasto Wrocław na prastarej ziemi piastowskiej. Pozdrawiam Kościół Metropolitalny, który jest we Wrocławiu i skupia przy sobie Kościoły sufraga- nalne w Gorzowie i Opolu. W Kościołach tych pozdrawiam cały Lud Boży Dolnego Śląska, Ziemi Lubuskiej i Opolszczyzny, którą dane mi będzie dziś jeszcze osobno odwiedzić, nawiedzając sanktuarium na Górze Świętej Anny.

Pozdrawiam Metropolitę wrocławskiego, arcybiskupa Henryka, jako też wrocławskich biskupów pomocniczych, biskupa Wincentego, seniora, oraz biskupów Tadeusza i Adama. Z Gorzowa witam biskupa Wilhelma, który w tym roku obchodzi srebrny jubileusz biskupstwa, oraz biskupa pomocniczego Pawła, na którego dane mi było włożyć ręce, udzielając mu święceń biskupich. Witam również biskupa Alfonsa z Opola oraz biskupów pomocniczych, których dane mi będzie jeszcze pozdrowić w ich własnej diecezji.

Cieszę się obecnością wielu kardynałów gości oraz biskupów polskich, a także biskupów i innych gości z zagranicy.

Do Wrocławia przybywałem wiele razy w mojej przeszłości. Przybywałem z Krakowa, zwłaszcza w tym czasie, kiedy arcybiskupem, a z kolei metropolitą wrocławskim, był śp. kardynał Bolesław Kominek, pasterz ogromnych zasług dla Kościoła i dla społeczeństwa na Dolnym Śląsku - z kolei (Mt 5,6).

zaś jego obecny Następca. Dobrze znana mi jest gotycka katedra pamiętająca czasy biskupa Nankera, w której wiele razy dane mi było sprawować Eucharystię i głosić słowo Boże. Pragnę pozdrowić Kapitułę Metropolitalną a także całe Duchowieństwo zarówno wrocławskie, jak też z innych diecezji, oraz Rodziny zakonne męskie i żeńskie. Częste kontakty łączyły mnie z Seminarium Duchownym we Wrocławiu oraz z Papieskim Wydziałem Teologicznym. Dziś również pragnę pozdrowić te instytucje tak ważne dla przyszłości Kościoła i rozwoju kultury katolickiej na Dolnym Śląsku.

Św. Jadwiga pragnęła sprawiedliwości

Kiedy byłem w Polsce w 1979 roku, Wrocław i Dolny Śląsk przybył na Jasną Górę, przynosząc ze sobą relikwie świętej Jadwigi. Relikwie bardzo cenne i drogie, również dlatego, że przypominają mi dzień 16 października 1978 - liturgiczna uroczystość świętej Jadwigi - kiedy z niezbadanych wyroków Bożej Opatrzności zostałem powołany na Stolicę św. Piotra w Rzymie. Dziś w ramach drugiej pielgrzymki do Ojczyzny, związanej z ojczystym jubileuszem jasnogórskim, dane mi jest przybyć do Wrocławia - i tutaj wspólnie z Wami, Drodzy Bracia i Siostry, powtórzyć przy relikwiach Waszej świętej Patronki: "Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem będą nasyceni". Niech te słowa zwrócą nasze serca również w stronę nadzwyczajnego jubileuszu Odkupienia, poprzez który cały Kościół pragnie obficiej zaczerpnąć ze "zdrojów Zbawiciela".

Święci są ludźmi ośmiu błogosławieństw. Pragnęła i łaknęła sprawiedliwości Jadwiga Śląska, owa niewiasta dzielna (por. Prz 31, 10), jak o niej mówi pierwsze'czytanie dzisiejszej liturgii. Pochodziła z Niemiec, z bawarskiego rodu hrabiowskiego Diessen- Andechs - stamtąd przybyła na ziemię piastowską i weszła w rodzinę piastowską jako małżonka Henryka zwanego Brodatym. Znajdujemy się na przejściu od XII do XIII stulecia. Wszystko, co księga Przysłów mówi o "niewieście dzielnej", należy odnieść do księżnej Jadwigi jako żony i matki. Z kolei zaś jako do wdowy - stąd też drugie czytanie liturgiczne mówi dzisiaj o wdowieństwie.

Siostra i matka Chrystusa

We wdowieństwie już odkryła, że poprzez powołanie małżeńskie i macierzyńskie Chrystus przygotował ją do innego jeszcze powołania, przez które miała do końca wypełnić wolę Bożą, stając się - przez całkowite i wyłączne oddanie Boskiemu Oblubieńcowi w przyjęciu stylu życia zakonnego - "siostrą i matką" Chrystusa, stosownie do Jego własnych słów: "kto pełni wolę Bożą, ten Mi jest bratem, siostrą i matką" (Mk 3, 35). Słowa te czytamy w dzisiejszej ewangelii. Jadwiga Śląska wypełniła do końca wolę Bożą, stając się w Duchu Świętym "siostrą i matką" samego Chrystusa.

A to jej - Jadwigi - duchowe macierzyństwo miało się w szczególny sposób wypełnić i potwierdzić w stosunku do własnego syna: Henryka zwanego Pobożnym. Poległ on - jak wszyscy wiemy - w nierównej walce pod Legnicą z Tatarami, którzy wtedy (w pierwszej połowie XIII wieku) zapuścili swe wojownicze zagony daleko na zachód, przez całą ziemię polską. Henryk Pobożny legł na placu boju pod Legnicą, ale Tatarzy dalej na zachód już nie poszli, owszem, cofnęli się ku wschodowi, uwalniając ziemie piastowskie ze swego jarzma. Można powiedzieć, że Polska już wtedy stała się przedmurzem chrześcijaństwa.

Łączniczka dwu narodów

Matka Jadwiga przeżywała w duchu wiary śmierć syna Henryka, podobna w tym do Bogarodzicy, która u stóp krzyża na Kalwarii składała ofiarę ze swego Boskiego Syna dla zbawienia świata. W ten sposób też weszła święta Jadwiga Śląska w dzieje Polski i w dzieje Europy.

W dziejach tych stoi ona jakby postać graniczna, która łączy ze sobą dwa narody: naród niemiecki i naród polski. Łączy na przestrzeni wielu wieków historii, która była trudna i bolesna. Święta Jadwiga, wśród wszystkich dziejowych doświadczeń, pozostaje przez siedem już stuleci orędowniczką wzajemnego zrozumienia i pojednania, stosownie do wymagań prawa narodu, międzynarodowej sprawiedliwości i pokoju. Można powiedzieć, że to również za jej wstawiennictwem Stolica Apostolska mogła dokonać kościelnej normalizacji na tych ziemiach, które po drugiej wojnie światowej, po wielu wiekach, stały się znowu częścią państwa polskiego, jak za czasów piastowskich. Pamiętamy przecież, że Wrocław jako biskupstwo od roku tysiącznego wchodził w skład metropolii gnieźnieńskiej - i taki stan trwał do roku 1821.

Rzeczniczka porozumienia i pojednania

Chciałbym tu oddać głos synowi ziemi śląskiej, a zarazem pierwszemu po drugiej wojnie światowej metropolicie wrocławskiemu. Oto słowa, jakie wypowiedział Kardynał Bolesław Kominek:

"Przy samym moście Tumskim we Wrocławiu, wiodącym na Wyspę Piastowską, stoi kuta w kamieniu Jadwiga. Stoi na moście łączącym wschodni i zachodni brzeg Odry. Wszystkim przychodzącym każe na siebie spoglądać i każe im pomyśleć, że wszyscy są braćmi, na którymkolwiek brzegu mieszkają.

Zjednoczeni w tym Chrystusowym braterstwie pozdrawiamy się wzajemnie. Tajemnica Chrystusa na Ołtarzu i braterstwo ludzi, na którymkolwiek brzegu mieszkają, zgromadziło nas dzisiaj w imię Pańskie.

Prosimy naszą Patronkę Śląska, by u Trójcy Przenajświętszej wyjednała pokój, zgodę i braterstwo w ludzkiej rodzinie społeczności i narodów" (Trzebnica, 15 X 1967).

Ta idea wzajemnego zrozumienia i pojednania (Versóhnung), jak wiadomo, miała wielu wyrazicieli i po stronie niemieckiej.

Wyrazem tego są też wielokrotne wzajemne odwiedziny przedstawicieli Episkopatu Polskiego i Niemieckiego. Sam brałem udział w takich odwiedzinach wspólnie z Kardynałem Stefanem Wyszyńskim na kilka tygodni przed wyborem na Stolicę Piotrową.

Realizatorka powołania życiowego

Patrzymy więc poprzez siedem z górą stuleci w stronę świętej Jadwigi i widzimy w niej wielkie światło, które rozświeca sprawy ludzkie na ziemi naszych sąsiadów - a równocześnie na naszej ojczystej ziemi. Wyraziła się w jej życiu jakby cała pełnia powołania chrześcijańskiego. Odczytała święta Jadwiga Ewangelię do końca, i w całej jej życiodajnej prawdzie. Nie ma w niej rozbieżności pomiędzy powołaniem wdowy-fundatorki klasztoru w Trzebnicy a powołaniem żony-matki w piastowskim domu Henryków. Jedno przyszło po drugim, a równocześnie jedno było głęboko zakorzenione w drugim. Jadwiga od początku żyła dla Boga, żyła miłością Boga nade wszystko tak, jak głosi pierwsze przykazanie Ewangelii. Tak żyła w małżeństwie jako żona i matka. A kiedy owdowiała, z łatwością dostrzegła, że ta miłość Boga nade wszystko może stać się teraz miłością wyłączną Boskiego Oblubieńca. I poszła za tym powołaniem.

Źródła kultury i rozwoju

W ewangelicznym przykazaniu miłości tkwi bowiem najgłębsze źródło duchowego rozwoju każdego człowieka. I dlatego też Wam Wszystkim, Drodzy Bracia i Siostry, moi Rodacy, którzy tutaj we Wrocławiu i na Dolnym Śląsku weszliście w to szczególne dziedzictwo świętej Jadwigi, życzę z całego serca, aby wedle Jej wzoru na przykazaniu miłości opierało się Wasze życie osobiste, rodzinne i społeczne. Jest to zarazem najgłębsze źródło kultury moralnej ludzi i narodów. Od kultury moralnej zależy zaś istotny ich postęp. Człowiek jest istotą stworzoną na obraz i podobieństwo Boga. Stąd też istotny jego rozwój i prawdziwa kultura wynika z rozpoznania tego obrazu i podobieństwa i z wytrwałego kształtowania własnego człowieczeństwa na tę ludzką i Boską zarazem miarę.

Trzeba, abyście Wy, którzy znaleźliście się tu na Dolnym Śląsku, którzyście się tu urodzili i wyrośli, na śladach Waszej wielkiej Patronki, matki Piastów, odczytywali niejako na jej kolanach Ewangelię, tak jak odczytywały Jej rodzone dzieci, tak jak odczytywał książę Henryk Pobożny, bohater spod Legnicy, i abyście w ten sposób umacniali w sobie najgłębsze podstawy ludzkiej i chrześcijańskiej moralności, która jest zarazem fundamentem kultury narodu i warunkiem jego rozwoju.

Fundamenty wychowania

"Serce małżonka jej ufa" (Prz 31, 11)- tak mówi Księga Przysłów o "niewieście dzielnej". Trzeba, abyśmy wywołali przed oczyma duszy obraz tego piastowskiego domu, tej rodziny, w której święta Jadwiga była małżonką i matką. Wspólnota małżeńska i rodzinna buduje się na zaufaniu wzajemnym. Jest to dobro podstawowe wzajemnych odniesień w rodzinie. Odniesienie wzajemne małżonków i odniesienie wzajemne rodziców i dzieci. Najgłębszym fundamentem tych odniesień jest ostatecznie to zaufanie, jakim sam Bóg obdarza małżonków stwarzając ich i powołując ich do życia we wspólnocie małżeńskiej i rodzinnej. Na tym właśnie swym zaufaniu do rodziców Bóg oparł odniesienie: dziecko-rodzice. "Serce Boga im ufa". Na swym zaufaniu, zwłaszcza do matki, Bóg-Ojciec oparł odniesienie: dziecko-matka. "Serce... Bóg jej ufa"! Bóg-Ojciec zechciał tak zabezpieczyć życie dziecka, swój skarb, aby zostało ono już od momentu swego poczęcia powierzone trosce najbliższego z bliźnich dziecka: jego własnej matce. "Serce Boga jej ufa". Rodzina jest sobą, jeżeli buduje się na takich odniesieniach, na wzajemnym zaufaniu, na zawierzeniu wzajemnym. Tylko na takim fundamencie można też budować proces wychowania, który stanowi podstawowy cel rodziny i jej pierwszorzędne zadanie. W wypełnianiu tego zadania rodzice nie mogą być zastąpieni przez nikogo - i nikomu też nie wolno odbierać rodzicom tego pierwszorzędnego ich zadania. Równocześnie nigdy nie dosyć przypominania, że wypełnianie tego zadania stawia przed rodzicami doniosłe wymagania. Rodzice sami muszą być dobrze wychowani, ażeby wychowywać - i sami też wciąż muszą się wychowywać, ażeby wychowywać. Tylko pod takimi warunkami, przy takiej postawie wewnętrznej, proces wychowania może być owocny. Jeżeli wiele dziś - na Dolnym Śląsku i w całej Polsce - zależy od tego, czy proces wychowania w rodzinie będzie owocny i skuteczny, to dlatego, że ma to swoje podstawowe znaczenie dla przyszłości całego narodu. Powiedziałbym: dla polskiej racji stanu!

Miłość - pochodzi z prawdy - rodzi zaufanie

"Serce małżonka jej ufa..." czytamy w liturgii uroczystości świętej Jadwigi. Dlaczego ufa serce małżonka żonie? Dlaczego ufa serce małżonki mężowi? Dlaczego ufają serca dzieci rodzicom? Jest to zapewne wyraz miłości, na której wszystko się buduje w moralności i kulturze od podstawowych międzyludzkich więzi. Jednakże owa miłość jest jeszcze uzależniona od prawdy. Dlatego ufają sobie wzajemnie małżonkowie, że sobie wierzą, że spotykają się w prawdzie. Dzieci ufają rodzicom dlatego, że spodziewają się od nich prawdy - i ufają o tyle, o ile otrzymują od nich prawdę. Prawda jest więc fundamentem ufności. I prawda jest też mocą miłości. Wzajemnie też miłość jest mocą prawdy. W mocy miłości człowiek gotów jest przyjąć nawet najtrudniejszą, najbardziej wymagającą prawdę. Tak jak gotów był przyjąć książę Henryk prawdę, że trzeba życie dać - a jego matka święta Jadwiga, prawdę o śmierci syna.

Istnieje też nierozerwalna więź między prawdą i miłością, a całą ludzką moralnością i kulturą. Można z pewnością stwierdzić, że tylko w tym powiązaniu wzajemnym człowiek może prawdziwie żyć jako człowiek i rozwijać się jako człowiek. Jest to ważne w każdym wymiarze. Jest to ważne w wymiarze rodziny, tej podstawowej ludzkiej wspólnoty. Ale jest to z kolei ważne w wymiarze całego wielkiego społeczeństwa, jakim jest naród. Jest to ważne w wymiarze poszczególnych środowisk, zwłaszcza tych, które z natury swojej posiadają zadanie wychowawcze, jak szkoła czy uniwersytet. Jest to ważne dla wszystkich, którzy tworzą kulturę narodu: dla środowisk artystycznych, dla literatury, muzyki, teatru, plastyki. Tworzyć w prawdzie i miłości! Można mniemać, że im szerszy krąg, tym mniejsza ostrość tej zasady. A jednak... nie należy lekceważyć żadnego kręgu, żadnego środowiska, żadnej instytucji, żadnych środków czy narzędzi przekazu i rozpowszechniania.

Zaufanie - racja stanu

Cały Naród Polski musi żyć we wzajemnym zaufaniu! A to zaufanie opiera się na prawdzie. Owszem, cały Naród Polski musi odzyskać to zaufanie w najszerszym kręgu swej społecznej egzystencji. Jest to sprawa zupełnie podstawowa. Nie zawaham się powiedzieć, że od tego właśnie - od tego przede wszystkim, od zaufania zbudowanego na prawdzie - zależy przyszłość Ojczyzny. Trzeba centymetr po centymetrze i dzień po dniu budować zaufanie - i odbudowywać zaufanie - i pogłębiać zaufanie! Wszystkie wymiary społecznego bytu, i wymiar polityczny i wymiar ekonomiczny, oczywiście - wymiar kulturalny, i każdy inny, opiera się ostatecznie na tym podstawowym wymiarze etycznym: prawda - zaufanie - wspólnota.

Tak jest w rodzinie. Tak jest też na inną skalę w narodzie i państwie. Tak jest wreszcie w całej rodzinie ludzkości.

"Wyjdź z twojej ziemi rodzinnej i z domu twego ojca i pójdź do ziemi, którą ci wskażę, a uczynię sławnym twoje imię" (Rdz 12, 1 - 2) - takie słowa liturgia dzisiejsza stosuje do świętej Jadwigi Śląskiej. Przybyła do nas z obcej ziemi, weszła w piastowską rodzinę i w naszą historię - po to, aby po siedmiu jeszcze wiekach świadczyć o prostych prawdach i podstawowych zasadach, bez których nie ma prawdziwie ludzkiego życia. Bez których nie może żyć i rozwijać się nie tylko człowiek i rodzina - ale także naród!

Przynoszę solidarność moją i Kościoła

Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości. Jest tutaj we Wrocławiu - tutaj: na Dolnym Śląsku - jest w całej Polsce wielu ludzi, ogromnie wielu ludzi, którzy łakną i pragną sprawiedliwości. Myślę w tej chwili o ludziach ciężkiej, codziennej pracy: o polskiej wsi na tych terenach, o ludziach pracujących na roli, o środowiskach twórczych, Uniwersytecie Wrocławskim i pozostałych wyższych uczelniach, o szkołach, ludziach nauki i kultury, o artystach, o górnikach i hutnikach, robotnikach Pafawagu i tylu innych zakładów pracy, o pracownikach administracji, o wszystkich.

Wszystkim Wam, którzy wypełniając przykazanie Stwórcy czynicie sobie ziemię poddaną, przynoszę solidarność moją i Kościoła.

To łaknienie i pragnienie sprawiedliwości ujawniło się w sposób szczególny w ciągu ostatnich lat.

Pragnę bardzo, jako pasterz Kościoła, a zarazem jako syn mojego Narodu, potwierdzić to łaknienie i pragnienie, które płynie ze zdrowych pokładów ducha polskiego: z poczucia godności ludzkiej pracy, z miłości Ojczyzny oraz z solidarności, czyli z poczucia wspólnego dobra.

Chciałbym równocześnie zabezpieczyć to słuszne łaknienie i pragnienie sprawiedliwości szerokich rzesz moich Rodaków od wszystkiego, co je zniekształca i osłabia.

Ale równocześnie też chciałbym uwolnić je i obronić przed wszystkimi krzywdzącymi zarzutami i pomówieniami, skąd- kolwiek by one płynęły.

Złaknieni sprawiedliwości będą nasyceni

Temu, co jest słusznym łaknieniem i pragnieniem sprawiedliwości w życiu naszego Narodu, trzeba odpowiedzieć w taki sposób, ażeby cały Naród odzyskał wzajemne zaufanie. Nie można tego niszczyć ani tłumić. Nie można tego zaniedbać, bo jak mówi nasz Poeta: "Ojczyzna jest to wielki - zbiorowy - "Obowiązek" obowiązujący "Ojczyznę dla człowieka" i "człowieka dla Ojczyzny"" (C. K. Norwid, Memoriał o młodej Emigracji).

Naród polski, a w szczególności Wrocław i Lud Dolnośląski, wpatrzony w przedziwną postać świętej Jadwigi, matki Piastów na tej ziemi, wspomina wszystkich, którzy tu polegli w czasie drugiej wojny światowej, wszystkich zmarłych w ciągu lat - prawie już czterdziestu - od zakończenia wojny. Wszystkich, którzy zginęli w wydarzeniach ostatnich lat...

Naród polski, a w szczególności Wrocław i Lud Dolnośląski, wpatrzony w przedziwną postać świętej Jadwigi, matki Piastów na tej ziemi, wyznaje z wiarą, nadzieją i miłością:

Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem będą nasyceni!

Słowom papieża odpowiedziały burzliwe oklaski. Poszczególne części przemówienia, zwłaszcza dotyczące potrzeby oparcia życia społecznego na prawdzie, zaufaniu i wspólnocie, były równie gorąco oklaskiwane. Wyznanie wiary i modlitwę powszechną zamknęły słowa Jana Pawła II:

Wszechmogący Boże, który zawsze udzielałeś nam pomocy i łaski na trudnych drogach naszej historii... zechciej łaskawie wysłuchać tego głosu, który łączy się z modlitwami całej Polski i spraw, aby ludzie na tej ziemi żyli, pracowali i modlili się w spokoju, wolności i miłości wzajemnej.

Do Ojca Świętego kolejno zbliżyły się delegacje duchowieństwa metropolii wrocławskiej z kielichem mszalnym i kopią figury Matki Bożej z Góry Iglicznej, zakonnic z ornatem i zapewnieniem o modlitwach, zagłę- biowskich górników z białą czapką górniczą i symboliczną bryłą węgla, lubińskich górników z samorodkiem miedzi, rolników i rzemieślników z gobelinem przedstawiającym postać św. Maksymiliana, byłych kaceto- wiczów z granitowym krzyżem z kamieniołomów w Gross - Rosen, mieszkańców Wrocławia z rzeźbą o. Kolbego; członkowie Arcybiskupiego Komitetu Charytatywnego i Rady Społecznej przynieśli album obrazujący historię schroniska dla bezdomnych im. Brata Alberta, medal 600-lecia Jasnej Góry autorstwa A. Poznańskiej wręczyli przedstawiciele Rady Kultury przy Arcybiskupie Wrocławia i Wrocławskiego Towarzystwa Naukowego, pracownicy zakładów w Kowarach ofiarowali makatę wyobrażającą o. Maksymiliana, kryształowy puchar nieśli hutnicy z Ustronia, na końcu zbliżyli się katolicy obrządku greckiego z welonem liturgicznym i ikoną Matki Bożej.

Po liturgii mszalnej Jan Paweł II dokonał uroczystego aktu koronacji figury Matki Bożej z Góry Iglicznej w Sudetach, zwanej też Matką Bożą Śnieżną. Wyrzeźbiona w drewnie lipowym około 1750 r. figurka jest niewielka, ale ciągną do jej sanktuarium na Śnieżniku liczni pielgrzymi i turyści.

Po nałożeniu koron na głowy Syna i Matki wśród śpiewu Bogurodzicy papież powiedział:

Pragnę wyrazić radość, że wśród jasnogórskiej pielgrzymki jest mi dane ukoronować cudowną figurę Matki Bożej Śnieżnej, która w Sudetach króluje i hojnie rozdaje swe laski. Szczególna opiekunka ludzi dotkniętych chorobą oczu, niewiast pragnących potomstwa, turystów i sportowców, przyczyna naszej radości. Wkładając na skronie Syna i Matki korony, mówimy: "Tyś Bogarodzicą, Tyś naszą Matką, naszą Królową, w Twoich rękach, pośredniczko łask wszelkich, nasze życie i nasze zbawienie". Zbieramy dziś w jedno, składamy u stóp Twoich wiarę, nadzieję i miłość wyrażane tu i wyznawane przed Tobą od tylu dziesiątków lat, a także naszą wiarę, nadzieję i miłość - tę, którą wyznawać będą przyszłe pokolenia. Bądź naszą radością, jak w przeszłości, tak również dziś, zsyłaj sercom naszym łaski, tak jak płatki śniegu w górach, gdzie mieszkasz. Polecam siebie i moją posługę Kościołowi Powszechnemu na rzymskiej Stolicy świętego Piotra modlitwom pielgrzymów, którzy Cię, Matko Śnieżna, odwiedzają.

Po chwili odpowiadając na entuzjazm zebranych Jan Paweł II podziękował organizatorom i wszystkim przybyłym na spotkanie z nim. Nie zabrakło w jego słowach żartu.

Bóg zapłać za to wielkie zgromadzenie, Bóg zapłać za wielką jedność modlitwy, Bóg zapłać za przygotowanie tego wspaniałego miejsca. Zawsze mi się zdawało, że znam Wrocław, a o tym miejscu nie wiedziałem. Dopiero dziś się dowiedziałem.

Ostatnim chwilom spotkania z Ojcem Świętym na hipodromie wrocławskim towarzyszyło potężne skandowanie "Niech żyje Papież!", "Zostań z nami!" Pielgrzym w bieli przemówił jeszcze raz, pozdrowił grekokatolików i wszystkich chrześcijan, dziękował za atmosferę modlitwy i piękne śpiewy. I na koniec potężna pieśń uniosła się nad torem wyścigów konnych - Boże. coś Polskę... z lasem wyciągniętych rąk ku górze na znak solidarności wspólnoty ludzi skupionych wokół swego nauczyciela, który z woli Chrystusa jest Piotrem naszych czasów.

Do helikoptera Papież szedł pieszo, zatrzymując się, błogosławiąc, pozdrawiając i uśmiechając się. Tylko ochrona była rozgorączkowana.Po chwili helikopter uniósł Jana Pawła II na Wyspę Tumską do siedziby arcybiskupów wrocławskich.

Po południu Ojciec Święty na krótko przybył do katedry Św. Jana Chrzciciela, gdzie oczekiwało duchowieństwo archidiecezji wrocławskiej, prezbiterzy, klerycy, zakonnicy i zakonnice. Papież pozdrowił i pobłogosławił wszystkich wygłaszając krótkie przemówienie. Zatrzymał się chwilę w kaplicy Matki Bożej, gdzie znajduje się obraz Madonny, ofiarowany przez papieża Klemensa XI Aleksandrowi Sobieskiemu, synowi pogromcy Turków pod Wiedniem. Modlił się przy sarkofagu kardynała Kominka.

Po wyjściu z kościoła katedralnego Jan Paweł II objechał plac Katedralny, na krótko zatrzymał się przed budynkiem seminarium i Papieskiego Fakultetu Teologicznego. Pożegnanie było wzruszające: kwiaty, gesty, uśmiechy, łzy... Papież odleciał na Górę Świętej Anny.

W pamięci uczestników wrocławskiego spotkania pozostał wizerunek Chrystusa zmartwychwstałego wkomponowany w krzyż nad ołtarzem hipodromu. Oto znak i obietnica dla - tych, "którzy łakną i pragną sprawiedliwości". Za Norwidem możemy powtórzyć:

O, dzięki Tobie za państwo boleści I za męczeńskich koron rozmnożenie, I za wylaną czarę szlachetności na lud, któremu imię jest - cierpienie, I za otwarcie bram nieskończoności!

RN


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Treść



Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2022 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej