Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Jak znaleźć Pana Boga w tajemnicach życia

"Kocham cię życie, poznawać pragnę cię w zachwycie" - tak brzmią słowa popularnej piosenki i nie ma w nich przesady, bo do życia najczęściej podchodzimy z miłością i zachwytem, choć prawie każdy patrzy na nie inaczej. Jednak niewątpliwie wszyscy obdarzają je emocjonalnym zaangażowaniem, bagażem nadziei, wielkimi planami i marzeniami.

Życie... Na pewno ty także kochasz je i chciałbyś cieszyć się nim jak najdłużej w zdrowiu i pomyślności. Takie podejście do życia zawdzięczamy naszej psychice, naszemu ja - naszej duszy. Natomiast biologia traktuje je bez romantyzmu i zaangażowania, po prostu definiuje prozaicznie jako "określoną formę ruchu materii". Trudno, musisz się z tym pogodzić, jeśli chcesz pozostać przy dalszych poszukiwaniach na drodze racjonalnych przesłanek przy pomocy "szkiełka i oka", jak określił te metody nasz wieszcz narodowy. Ale nawet definicje naukowe możesz w swych poszukiwaniach wykorzystać z powodzeniem. Rozważmy wspólnie np. tę definicję: "Jakąkolwiek żywą materię wzięlibyśmy pod uwagę, zawsze mamy całkowitą pewność, że jest ona wytworem innej żywej materii". Wynika stąd materialna ciągłość życia, które wprawdzie wciąż wymaga zasilania substancjami pobieranymi z otoczenia, lecz nigdy nie może z nich powstać samorodnie.

A właśnie o to nam chodzi - życie powstało z życia i nie mogło się "samorodnie" wytworzyć z nieożywionych, choć precyzyjnych atomów. Słusznie, bo ze sterty żelastwa nie powstanie samorzutnie żadna maszyna: potrzebna jest żywa siła stwórcza - ktoś, kto dysponuje rozumem i wiedzą.

- Czyim dziełem jest zatem życie?

Nie masz już chyba wątpliwości, że to JEGO dzieło, dzieło BOGA STWÓRCY.

Toteż nie będę już pytała KTO?

Życie to majstersztyk, który powstał, gdy wszystko inne już było - jasność i ciemność, niebo, ziemia i woda. Na jego szczycie - Bóg postawił człowieka.

Życie w swym całokształcie jest właściwością całej przyrody ożywionej, którą cechuje i jedność, i różnorodność. Jedność - bo podstawą każdego organizmu jest komórka a jej budulcem są przede wszystkim białka i choć w skład ciał najrozmaitszych gatunków roślinnych i zwierzęcych wchodzą miliony białek, to utworzone są one tylko z 25 takich samych aminokwasów, a te z atomów zaledwie kilku pierwiastków.

Cząsteczka białka jest ogromnie i nieprawdopodobnie skomplikowana. Abyś mógł sobie to uświadomić, porównaj te trzy cząsteczki: H2O - 1 cząsteczka wody, C12H22O11 - 1 cząsteczka cukru (tego do herbaty), C3032H4816O872N780S8Fe4 - 1 cząsteczka białka zwanego hemoglobiną (czerwonego barwnika krwi).

Jedność stanowią także wspólne dla wszystkich organizmów zjawiska przemiany materii i energii.

Różnorodność zaś polega na tym, że wszystkie formy żywe są biochemicznie zróżnicowane, bo wiele białek, które spełniają te same funkcje u różnych gatunków, różni się od siebie, czyli że są one gatunkowo specyficzne. Aminokwasy w cząsteczce białkowej są ułożone według określonego porządku i dzięki temu powstają różnorodne sekwencje, czyli odmiany strukturalne, np. ABCDEABCDEABCDE ... inna ACDBEACDBEACDBE ... lubEACDBE- ACDB. Wyobraź sobie, że w łańcuchu złożonym ze 100 cząsteczek liczba możliwości rozmieszczenia np. 20 aminokwasów wynosi 10130.

Większość białek posiada łańcuchy zawierające 100-1000 cząsteczek aminokwasów (białko mięśniowe - miozyna - aż 2000), toteż liczba możliwych sekwencji jest praktycznie nieograniczona. Teraz rozumiesz zapewne, dlaczego komórki białkowe skóry są inne niż białko paznokci czy zębów, a sierść psa jest inna niż sierść królika itp. itp. I wszystko, co żyje, ma inną postać, bo "Pan Bóg lubi rozmaitość".

Pamiętasz zapewne, że glebę, czyli ziemię, nazwaliśmy "potężnym laboratorium chemicznym", toteż dowiedz się, że żywy organizm jest nim także, i to nieporównanie bardziej skomplikowanym.

Podstawową funkcją żywej materii jest kumulowanie energii, która umożliwia jej aktywność. Zatem całokształt czynności życiowych, struktura i aktywność naszego ciała polega na przetwarzaniu energii mechanicznej, cieplnej, elektrycznej, a głównie chemicznej, powstającej w czasie rozpadu tzw. związków wysokoenergetycznych, i to one pełnią rolę jej akumulatorów.

Abyś mógł docenić precyzję dzieła Bożego w żywym organizmie, przejdziemy do szczegółów. Jest ich wiele, jeden bardziej fascynujący od drugiego, Zacznę więc od najbardziej prostego. Oto ktoś znienacka stuknął cię palcem w plecy...

Zastanów się, ile czasu mogło minąć od momentu dotknięcia do uświadomienia sobie tego faktu. Sądzę, że w określeniu tego nie pomógłby ci nawet stoper. Tymczasem w twoim organizmie miał miejsce następujący proces:

  1. Dotknięcie ciała (zadziałanie bodźca zewnętrznego).
  2. Amplituda impulsu przekracza progową wartość potencjału dotkniętej komórki nerwowej.
  3. Otwierają się w niej tzw. kanały sodowe.
  4. Uaktywnia się pompa sodowo-potasowa, wtłaczając do komórki jony sodowe Na+.
  5. Otwierają się kanały wypompowujące z niej jony potasowe K+.
  6. Dyfundujące do wnętrza komórki jony sodowe neutralizują jej potencjał ujemny, który gwałtownie spada do 0 (względem płynu międzykomórkowego).
  7. Zmienia się stan elektryczny komórki, gdyż jej błona w sposób lawinowy depolaryzuje się.
  8. Wytwarza się potencjał dyfuzyjny.
  9. Błona komórkowa przepoi ary zowuje się na potencjał dodatni. Trwa to dopóty, dopóki w komórce nie ustali się na powrót ujemny potencjał 70 mV.
  10. Komórka wraca do stanu równowagi a bodziec dotyku biegnie dalej w postaci fali wzdłuż całego aksonu (wypustki wykonawczej tej komórki, czyli neurytu).

    Wzdłuż włókien grubych neurytów, posiadających tzw. osłonkę mielinową, impuls przebiega skokami, od jednego do drugiego przewężenia, gdyż tylko w tych miejscach nerw styka się z płynem pozakomórkowym, natomiast wzdłuż cienkiego włókienka (które na całej długości otoczone jest płynem) impuls posuwa się "drobnymi kroczkami".

    Prędkość przenoszenia się impulsu wynosi ok 120 m/sek, a ponieważ droga od miejsca dotyku do mózgu nie jest długa, odcinek ten pokonywany jest w znikomym ułamku sekundy.

    Przechodząc z jednej komórki do drugiej, na "skrzyżowaniu" - impuls musi przejść przez połączenie zwane synapsą (stykiem), która przekazuje informacje za pomocą mediatorów-pośredników w postaci substancji chemicznych określonych genetycznie.

  11. Fala depolaryzacji błony dochodzi do zakończenia aksonu.
  12. Mediator chemiczny uwalnia się z pewnej liczby pęcherzyków synaptycznych.
  13. Impuls elektryczny zmienia się na chemiczny.
  14. Pęcherzyki synaptyczne podpływają do porów w błonie presynaptycznej i...
  15. wylewają swoją zawartość do szczeliny synaptycznej (ale tylko część zgromadzonych w kolbce zapasów).
  16. Po zetknięciu się z mediatorem pobudzającym błona postsynaptyczna ulega gwałtownej depolaryzacji.
  17. Potencjał spoczynkowy spada do zera.
  18. Pojawia się wysoki szczyt potencjału czynnościowego.
  19. Mediator, znalazłszy się w szczelinie synaptycznej, łączy się z receptorem znajdującym się w błonie postsynaptycznej.
  20. Impuls elektryczny przechodzi do następnej komórki znacznie wzmocniony.
Na "skrzyżowaniu" synaptycznym komórki nerwowe muszą "rozpoznać" swoją komórkę docelową, aby impuls dotyku skierować do właściwego rejonu kory mózgowej, a nie przesłać go np. do neuronu płatów powonienia. Cała komórka, w tym także i synapsa, musi błyskawicznie wrócić do normy i uzupełnić niedobór mediatora, by przygotować się na ewentualną konieczność odebrania następnego impulsu (np. gdyby ktoś drugi raz stuknął cię w plecy).

Ten opis dotyczy tylko zmian powstałych na przestrzeni jednej komórki nerwowej, a przecież droga od miejsca dotyku do mózgu zawiera ogromne ich ilości. Oczywiście całość tych procesów uwarunkowana jest dostarczeniem odpowiedniej ilości energii pochodzącej z przemian chemicznych wysokoenergetycznych związków znajdujących się w komórce. Tlen, który roznoszony jest przez krew po całym ciele, umożliwia to wysokoenergetyczne spalanie.

Gdy impuls dotrze do mózgu, dopiero w nim ma miejsce znacznie bardziej skomplikowany proces przetworzenia bodźca nerwowego na odpowiednią reakcję zachowania. Czy możesz to sobie wyobrazić? A tymczasem nie napisałam ani słowa o budowie różnych rodzajów komórek nerwowych ani synapsy; nie wymieniłam rodzajów synaps ani związków chemicznych, które je wypełniają.

Mimo znajomości tylu szczegółów uczeni nadal nie wiedzą, w jaki sposób następny neuron "rozpoznaje", gdzie ma skierować impuls, a nawet stwierdzają wręcz: "Na przekazie informacji na błonę postsynaptyczną - kończy się nasza znajomość dróg przekazu bodźca w neuronie" (Smith).

I co ty na to?...

A musisz sobie jeszcze uświadomić, że oprócz wrażenia dotyku organizm twój równolegle odbierał dziesiątki innych bodźców; jednocześnie przecież widziałeś i słyszałeś, a może rozmawiałeś albo czytałeś lub pisałeś, odczuwałeś ucisk krzesła, na którym siedziałeś... itp., a wszystko to bezkolizyjnie, w sposób naturalny - równolegle docierało do mózgu.

Ty zaś nie zdawałeś sobie sprawy, jak gigantyczną pracę wykonuje twój organizm wskutek działania tych wszystkich zewnętrznych bodźców, a przecież w tym samym czasie twój organizm żył, spełniając wszystkie samorzutne funkcje: pracowało serce, płuca, żołądek, wątroba, jelita, wszelkie gruczoły, a w każdej komórce równocześnie zachodziło ponad 2000 reakcji chemicznych, przebiegających z taką samą prędkością.

Co je tak przyśpieszało?

Chyba już cię nie dziwi, że w tym pytaniu z góry można dostrzec założenie, iż coś takiego istnieje, bo wydaje mi się, że oswoiłeś się już z myślą, że wszystko cechuje niewyobrażalna precyzja i wzajemne uwarunkowania, wszystko ma swój sens.

Otóż "przyśpieszaczami" reakcji chemicznych przebiegających wewnątrz organizmu są tzw. enzymy - białkowe biokatalizatory, kontrolujące przebieg wszystkich reakcji biochemicznych. Działają one niezwykle szybko i w skromnych warunkach; są nieodzowne.

Reakcja hydrolizy białek, prowadzona w probówce, wymaga mocnego, 6-molowego kwasu solnego i temperatury 110°C. W tak drastycznych warunkach jej przebieg trwa kilkadziesiąt godzin. Natomiast ta sama reakcja w przewodzie pokarmowym zachodzi bardzo szybko w temperaturze ok. 37°C w słabo kwaśnym, prawie obojętnym środowisku.

Albo rozkład wody utlenionej we krwi (widoczne "pienienie się" po polaniu rany) - jest przyśpieszony przez enzym zwany katalazą, co wyraża się liczbą 3-1011, czyli 300 miliardów razy. Dlaczego tak się dzieje? Bo enzymy znacznie obniżają wartość energii aktywacji i umożliwiają zachodzenie reakcji dla znacznej większości cząsteczek.

Obecnie znamy ponad 1800 enzymów, a każdy z nich katalizuje specyficzne, sobie tylko właściwe reakcje. Każdy enzym po wykonaniu swego zadania szybko wraca do stanu pierwotnego, aby znów być w pogotowiu do następnego zadania, jeśli zajdzie potrzeba. W tej sytuacji jest on katalizatorem potencjalnym, ale gdy zbliży się do niego wzbudzony substrat, który "zamierza" reagować, enzym natychmiast zamienia się w katalizator rzeczywisty; jego tzw. centrum aktywne "modernizuje się"... ale nie zawsze, bo enzym "rozpoznaje", z czym powinien reagować. Mówi się, że enzym do substratu musi pasować jak klucz do zamka i stanowi pomost, po którym jedynie możliwe jest przejście na drugi brzeg. Przy tym przyspiesza określoną reakcję chemiczną, ale sam się w niej nie zużywa.

Mechanizm takich reakcji jest także skomplikowany, a przy tym występują liczne, nowe pojęcia, jak koenzym, apoenzym itp., ale to pomińmy.

Enzym lipaza, współuczestniczący w rozkładaniu tłuszczów, "pasuje" np. do masła, ale gdybyś zjadł surowy łój wołowy, byłoby gorzej. Organizm (wobec braku enzymu, który "pasowałby" do niego) wyrzuciłby ten tłuszcz w postaci prawie nie strawionej (wymioty i biegunka), a może nawet próbowałby go zwalczyć (gorączka)...

Jednym słowem - organizm ludzki to jak olbrzymia fabryka, gdzie dzień i noc wre intensywna praca. W każdej sekundzie życia odbywają się setki tysięcy przeróżnych procesów chemicznych i nie stwierdza się przy tym jakiejś bezładności.

Ale... ale... znów rozpędziliśmy się i nie wiem, czy zdążyłeś się zastanowić nad tym, jak enzym "rozpoznaje", z czym ma reagować? No właśnie, podobnie jak w synapsie komórka nerwowa musi "rozpoznać", którym szlakiem impuls ma biec do mózgu i w jaki jego rejon. A na czym to polega - tego nikt nie wie do dziś.

Ach, tak wiele fascynujących faktów chciałabym ci jeszcze opisać, ale nie sposób, więc jeszcze tylko zatrzymamy się nad "cudem" powstawania życia, bo sprawa ta jest istotnie cudowna.

Pomyśl - z "pyłków" mikroskopijnej wielkości, czyń tylko z 2 komórek rodzicielskich - męskiej i żeńskiej - powstaje człowiek, który ma wszystkie cechy, jak inni ludzie (skąd komórki rozrodcze "wiedziały", że ma wyglądać tak, jak inni osobnicy tego gatunku; że np. ucho ma mieć taki kształt, jak ma, i musi znajdować się z boku głowy, a nie na szyi).


Jego twarz, budowa ciała, talenty, upodobania - są bardzo często takie same, jak innych osobników tej rodziny - rodziców, dziadków czy nawet pradziadków. (Skąd komórki "wiedziały", że np. Darek ma mieć tak absolutny słuch muzyczny jak jego mama, szeroki uśmiech jak u ojca, a niebieskie oczy, jakie ma babcia?).

- W jego organizmie sprawnie działają enzymy, synapsy, neurony i miliardy innych elementów (jak mogły być takie ogromy informacji zakodowane w "pyłkach"?).

Jak to się dziej e, że poj edyncza komórka rozrodcza może zawierać zawiązki wszystkich właściwości dziedzicznych całego organizmu?

Przekazanie potomkowi cech genetycznych od osobników rodzicielskich związane jest z "podaniem" "instrukcji" dotyczącej biosyntezy białka, czyli nośnika informacji odnoszącej się do tej biosyntezy. Jest on jednocześnie nośnikiem cech dziedzicznych do sterowania nowego osobnika, dzięki posiadaniu informującego kodu. Nośnikiem tym jest substancja wielkocząsteczkowa, zawarta w jądrze komórkowym - kwas dezoksyrybonukleinowy, określany w skrócia DNA. Tworzy on makrocząsteczkę w postaci długiej nici (np. w jednokomórkowej bakterii cola - składa się ona z ok. 100 milionów atomów), na której jak koraliki nanizane się geny - jednostki dziedziczności.

Ich kolejność stanowi szyfr - kod genetyczny, potrzebny jako matryca do syntezy wszystkich białek występujących w organizmie, czyli ściśle określających wszystkie jego cechy. Przy podziale komórki dzieli się także jądro i identyczny DNA, w każdej komórce dokładnie taki sam z pełnym szyfrem potrzebnym do odtworzenia każdej cechy danego organizmu.

W wielu narządach żywych organizmów, cząsteczki białka ulegają nieustannym przemianom; stale przyłączają i odłączają różne swe części i ani przez chwilę nie pozostają niezmienne, choć przez cały czas zachowują swą podstawową budowę chemiczną.

Ale w procesie rozmnażania płciowego z komórki jajowej (od matki) pochodzi część szyfru a z plemnika (od ojca) - druga część. Tworzą one parę chromosomów, po czym obie splótłszy się razem okręcają się wokół siebie w formie podwójnej spirali, tworząc w efekcie nową jakość - komórkę (zalążek nowego organizmu), która po upływie pierwszego dnia jest już podzielona na 2 komórki, w drugim dniu są już 4 komórki, trzeciego dnia - 16 lub 32 a czwartego dnia stanowią już kulę złożoną z 60-70 komórek. W jądrze każdej komórki chromosomy "przechowują" zaszyfrowany plan budowy ciała.


To tylko ogólny zarys procesu, który w rzeczywistości jest tak bardzo skomplikowany, że szczegółowe opisanie go zajęłoby mi kilka stron, a ciebie może by znudziło. Zajmijmy się zatem samą komórką.

Jest ona tym dla żywego organizmu, czym atom dla pierwiastka, a nawet więcej, bo atom w stanie podstawowym jest "spokojny" i nie oddziaływuje na inne, natomiast (jak już wspominałam) w komórce wre życie, które ma związek z całym organizmem.

Ale, podobnie jak atom, komórka składa się z dwóch zasadniczych części, tj. jądra i cytoplazmy, niemniej obie te części są także złożone, a wszystkie składniki komórki pełnią liczne i skomplikowane funkcje, polegające na utrzymaniu jej samej przy życiu, a także na wypełnieniu przez nią zadań wobec całego organizmu, w którym się znajduje.

Wszystko to (podobnie jak w atomie i we wszechświecie) odbywa się wobec zadziwiającego ładu, precyzji i sensu, czyli imponującego uorganizowania tej drobiny. Porównywałam już organizm do fabryki, ze względu na ogrom i ciągłość pracy, ale dopiero na przykładzie komórki widać rozplanowanie pracy tejże "fabryki", która obok posiadanego surowca, źródeł energii i zastępów robotników - musi dysponować wyznaczonymi stanowiskami roboczymi, ich połączeniami i liniami produkcyjnymi, organizacją transportu wewnętrznego, transportu surowca, półproduktów, produktów gotowych i odpadów produkcyjnych. Poszczególne jej oddziały muszą być odizolowane, aby wzajemnie nie utrudniały sobie pracy, a jednocześnie na tyle połączone, by zapewnić płynność i bezkolizyjność procesu produkcyjnego. Wszak komórka produkuje i przetwarza; produkuje nowe komórki (organizm rośnie, komórki "odnawiają się") oraz przetwarza materię i energię. Przy tym związki chemiczne, znajdujące się w jej wnętrzu - zarówno stanowiące jej budowę, jak i substancje zapasowe oraz substancje czynne, które decydują o przemianie materii i energii - są rozmieszczone w ściśle określonym porządku, tak, by zapewnić komórce największą sprawność czynności życiowych.

Między poszczególnymi komórkami a ich otoczeniem istnieje stała równowaga, wyrażająca się izotonicznością, czyli wyrównanym stężeniem płynów wewnątrz komórki i poza nią.

Na temat budowy i czynności komórek napisano na pewno nie mniej książek niż na temat atomu, gdyż jest ona jeszcze bardziej tajemniczym sezamem, ukrywającym skarby wiedzy o życiu i rozwoju.

Używając określenia "komórki odnawiają się", chcę ci uświadomić, że ich konstruktor zaplanował stałą wymianę "starych", mniej sprawnych lub zużytych komórek, na nowe, młode, i organizm czyni to nieustannie, aż do śmierci. Najbardziej niewdzięczną rolę odbierania i przenoszenia wszelkich szkodliwych substancji, aż do usunięcia ich przez organizm, spełnia krew. W związku z tym grozi jej szybkie zatrucie, zużycie, toteż żywot czerwonych ciałek krwi jest niezwykle krótki, bowiem trwa zaledwie 5-15 tygodni, po czym giną rozkładając się, głównie w śledzionie i wątrobie, a na ich miejsce powstają nowe. W ten sposób zachodzi stała, naturalna wymiana "części".

Biosynteza białka potrzebnego do budowy nowych komórek przebiega bardzo szybko, np. we włosie z prędkością powstawania 34 cząsteczek aminokwasów w ciągu sekundy. Natomiast synteza białkowa insuliny prowadzona przez ludzi - wymaga miesięcy, a nawet lat żmudnej pracy. Jeden z uczonych amerykańskich przed kilkunastu laty opracował automatyczną syntezę niektórych białek i nawet otrzymał białka wykazujące właściwości ludzkiego hormonu wzrostu, ale ich aktywność biologiczna była wielokrotnie mniejsza od aktywności hormonu naturalnego.

Jak widzisz, działalności człowieka nie można porównywać z aktem stwórczym TEGO, który stworzył cały świat, ale jeśli w swych eksperymentach pozostaje on na drodze poszukiwań nowych leków, czy też pracuje naukowo w sferze badań zmierzających do zrozumienia struktury świata lub udoskonalenia warunków życia - nie czyni nic złego. Jednak gdy mimo swej niedoskonałości upiera się przy eksperymentowaniu na materiale genetycznym igrając z "tworzeniem" "życia" - to jego działalność staje się karygodna. Jest to przestępstwo przeciwko życiu, obrażające Stwórcę, którego dzieła są doskonałe i nie wolno ich bezkarnie bezcześcić.

To ON nastawia "zegary życia" według najwyższych parametrów, ale biada, gdy człowiek lekkomyślnie zakłóci ich rytm działaniem bodźców zewnętrznych, np. przez spowodowanie wysokiej temperatury, niebezpiecznych związków chemicznych, czy szkodliwego promieniowania. Może wtedy nastąpić błąd w zapisie genetycznym (tzw. mutacja), wówczas zostają uszkodzone komórki i ich pochodne, a jeśli to była komórka rozrodcza, to również cały organizm. Zmiana jednego aminokwasu, to mutacja tak szkodliwa, ż 1 może nie tylko uszkodzić organizm, ale nawet zabić. Uszkodzenie materiału genetycznego dotyka nie tylko rodziców, ale także dzieci, a nawet wnuki.

Dlatego też STWÓRCA chroni skarb, jakim jest życie, zarówno to dopiero poczęte, jak i samodzielne - całym szeregiem różnorodnych zabezpieczeń (podobnie jak chroni naszą "Matkę Ziemię" przed szkodliwymi wpływami z Kosmosu). Oto dziecko w łonie matki... Ileż zabezpieczeń chroni je przed samym tylko przypadkowym urazem;

- wody płodowe amortyzują wstrząsy i zabezpieczają przed przenikaniem nadmiernego hałasu, poza tym worek owodniowy, błony płodowe, gruby mięsień macicy i mięśnie jamy brzusznej, podściółka tłuszczowa (którą ma każda, nawet szczupła kobieta) - wszystkie te warstwy chronią nienarodzonego przed uderzeniem.

A twój organizm żyjący już "na własny rachunek"? Wiele pomysłowości i ogromnej troski wykazał jego Budowniczy, aby sprawnie i jak najdłużej ci służył. Wszystkie narządy i części ciała zostały "opakowane" w błony, które je chronią i spełniają szereg innych funkcji. Słyszałeś pewnie o okostnej, opłucnej, otrzewnej, osierdziu i wsierdziu, ozębnej czy oponach, np. mózgowych? To jeszcze nie wszysko...

Okostna stanowi pomost między kością a mięśniami, które są do niej przyczepione i jednocześnie przeprowadza naczynia krwionośne do ukrwienia kości i szpiku. Osierdzie stanowi silną osłonkę serca, która nie pozwala na jego nadmierne rozciąganie się, a w razie skaleczenia - umożliwia zatrzymanie się wypadniętych skrzepów krwi w worku osierdziowym, uniemożliwiając ich rozlanie się po całej klatce piersiowej. Podobną rolę spełnia otrzewna w jamie brzusznej. Opłucna natomiast, w razie wysięku, zatrzymuje płyn w swoim worku i odpycha płuco od chorej ściany na stronę zdrową.

Powierzchnia skóry zdrowego człowieka ma odczyn kwaśny, co uniemożliwia rozmnażanie się wielu szczepów bakteryjnych.

Jednak zupełnie niewiarygodne jest zabezpieczenie pracy serca, tej najgenialniejszej pompy świata. Kontynuuje ono swoje czynności nawet po odcięciu dochodzących do niego nerwów. Jest to możliwe dzięki istnieniu tzw. układu przewodzącego serca, składającego się z trzech ośrodków (potrójne zabezpieczenie), które niezależnie od siebie wysyłają impulsy o różnej częstotliwości uderzeń.

Pierwszy - jako struktura nadrzędna - narzuca swój rytm całemu sercu (70 uderzeń na minutę), i określony jest jako pierwszorzędowy ośrodek automatyczny lub rozrusznik serca. Drugi wykazuje 50 uderzeń na minutę, natomiast tzw. pęczek przedsionkowo-komorowy pracuje w rytmie 30 impulsów na minutę. Przy zniszczeniu ośrodka pierwszorzędnego przedsionki i komory kurczą się w dalszym ciągu, choć nieco wolniej, czyli nie 70, a 50 razy na minutę - jedne i drugie równocześnie, a nie na przemian jak przy normalnej pracy. Jeśli uszkodzeniu ulegnie ośrodek drugiego rzędu, przedsionki kurczą się 50 a komory 30 razy na minutę (tzw. blok sercowy) i wreszcie jeśli uszkodzeniu ulegnie tzw. pęczek Hisa, cały mięsień serca kurczy się jednocześnie.

A czy zastanowiłeś się nad tym, dlaczego np. w czasie szybkiego biegu oddech twój staje się nagle głęboki i gwałtowny. Nawet gdybyś chciał go powstrzymać, nie byłoby to możliwe; i doskonale, bo właśnie to także jest kolejne, automatyczne zabezpieczenie, działające "mimo woli". Ma ono na celu ochronę krwi przed jej nadmiernym zakwaszeniem, w wyniku którego mogłaby powstać tzw. kwasica - niebezpieczny stan, stanowiący śmiertelne zagrożenie (to przez nią padł na ziemię martwy pierwszy maratończyk).

W czasie intensywnego wysiłku mięśni gromadzi się w nich kwas mlekowy, który przechodzi do krwi. Wówczas nawet najmniejsze jej zakwaszenie powoduje podrażnienie ośrodka oddechowego i w następstwie tego - wzmożone oddychanie. Organizm stara się usunąć nadmiar powstającego dwutlenku węgla, który z wodą wytworzyłby w nim kwas węglowy, a wtedy oba te kwasy stanowiłyby wielkie zagrożenie.

Nad ochroną stałego odczynu krwi "czuwają" ponadto roztwory buforowe, działające na tej samej zasadzie, jaką wyjaśniłam przy omawianiu gleby.

A dlaczego po zjedzeniu zbyt słonej potrawy lub po intensywnym wypoceniu się - bardzo chce ci się pić? Bo, widzisz, z powodu nadmiaru soli w organizmie została zakłócona jego izotoniczność, zwiększyło się stężenie soli i trzeba szybko "rozcieńczyć" płyny organiczne odpowiednią ilością wody, aż do uzyskania stałego, optymalnego ich stężenia. To także jedno z zabezpieczeń. Gdyby nie ono (wzmagające pragnienie), skąd wiedziałbyś, że w twoim ciele niebezpiecznie wzrosło stężenie soli, stanowiąc zagrożenie zdrowia a nawet życia? Wiesz o tym, że woda w żywym organizmie pełni rolę transportera i rozpuszczalnika; bez niej nie ma życia. W żywym organizmie ważącym np. 50 kg jest aż 30 kg wody. Z tej ilości ok. 20 kg zawarte jest w komórkach, a ok. 10 kg poza nimi, czyli w przestrzeni pozakomórkowej, tj. w osoczu, płynach ustrojowych i limfie. I właśnie ta "rezerwa" wodna ratuje organizm w przypadku niedoboru "cudownego płynu" przemieszczając się do komórek, w razie np. wysuszenia organizmu.

A ból, którego się boisz? Czyż nie jest doskonale pomyślaną instalacją alarmową, a więc także zabezpieczającą? Przecież to właśnie ból ostrzega, że trzeba ze swoim ciałem postępować ostrożnie, że trzeba oszczędzać je, że należy udać się do lekarza, póki nie jest za późno. To ból nie pozwala na przeoczenie krwawienia z rany, a zatem śmiertelnego niebezpieczeństwa. To płacz dziecka z powodu bólu sygnalizuje matce, że coś złego z nim się dzieje. I wreszcie straż przednia całego organizmu - białe ciałka krwi, czyli leukocyty. Gdy np. do rany przedostaną się bakterie ropotwórcze, białe ciałka krwi, krążące w krwioobiegu, pobudzone chemicznym działaniem substancji bakteryjnych, zaczynają natychmiast zbliżać się ku ścianom naczyń krwionośnych i przyczepiają się do nich. Następnie prześlizgują się między przylegającymi do siebie komórkami śródbłonka naczyniowego i przenikają do przestrzeni międzykomórkowych. Uszczelniają wszelkie możliwe "przejścia" do dalszych części organizmu, zamykając "wroga" w pułapce krwioobiegu. Gromady leukocytów pełzakowatymi ruchami zdążają na odsiecz ku ranie zaatakowanej przez bakterie i otaczają ją niby wałem ochronnym z własnych ciał. W ten sposób organizm jest już całkowicie zabezpieczony przed rozprzestrzenianiem się bakterii ropnych. Miejsce zaatakowane zostało oddzielone od zdrowej tkanki.

Wówczas dochodzi do ostatecznej "rozprawy" z "napastnikiem". Na czoło wysuwają się oddziały fagocytów (nieco innych białych ciałek krwi), które błyskawicznie dopadają wroga otaczając go wypustakami własnej protoplazmy i wchłaniają do swego ciała, aby go strawić przy pomocy enzymów.

Wiele fagocytów ginie w tej walce, a ich szczątki wraz z cząstkami zniszczonych tkanek i z bakteriami tworzą ropę, ale ropa oddzielona od reszty ciała nie zagraża już życiu organizmu. Oczywiście, towarzyszy temu ból - i dobrze, bo genialny STWÓRCA, aplikując cierpienie, chroni sprawę znacznie większej wagi - zdrowie, a nawet życie.

Przekazałam ci tylko znikomy okruch wiedzy o życiu, rozpatrując dowolnie wybrane, przypadkowe zagadnienia, ale dość dogłębnie, starając się dotrzeć do ich elementarnych podstaw i - jak widzisz - ZAWSZE oszałamiały cię odkryciem czegoś niewyobrażalnego.

Już na wstępie rozdziału zastrzegłam, że nie będę stawiała pytania - KTO?

Ale czyż tego nie widać, że naiwnie byłoby sądzić, iż to wszystko "zaprogramowało się" i funkcjonuje samo?

Mgr Julia Szwarc


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Treść

Nowości

Modlitwa do św. KlaryModlitwa do św. Klary

Koronka do św. KlaryKoronka do św. Klary

Litania do św. KlaryLitania do św. Klary

św. KlaryŚwięta Klara

Klara - święta trzech kwiatówKlara - święta trzech kwiatów

Najbardziej popularne

Godzina ŁaskiGodzina Łaski

Modlitwy do św. RityModlitwy do św. Rity

Litania do św. JózefaLitania do św. Józefa

Jezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się JezusowiJezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się Jezusowi

Modlitwa o CudModlitwa o Cud

Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2022 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej