Tajemnice a ewolucjaPomogę ci znaleźć Pana BogaUjawniając kolejne tajemnice świata dokładałam wielu starań, aby cię przekonać, że Bóg jest, że jest wszędzie, że wszystko jest Jego dziełem i chwali swego Stwórcę, Jego potęgę i mądrość.Jednak wcale nie mam pewności, czy nie spróbujesz odrzucić moich argumentów, tak jak dziecięcej piosenki, w której Bóg "deszczem ziemię rosi i słonkiem świeci" - gdy powołasz się na teorię ewolucji, na pozór logiczną i konsekwentną. Wszak uczysz się o niej w szkole. Toteż cały artykuł poświęcam ewolucji, abyś i ty poznał "drugą stronę medalu", a przede wszystkim, abyś na ten temat miał własne zdanie. Od przeszło stu lat żadna teoria nie wzbudziła tylu emocji, nie zaabsorbowała tylu umysłów i nie podzieliła świata tak, jak teoria ewolucji. Jej pełne wkroczenie do nauki europejskiej datuje się od roku 1859, w którym biolog angielski Karol Darwin opublikował książkę pt. O pochodzeniu gatunków drogą doboru naturalnego. W najogólniejszym zarysie teoria ta mówi, że przez miliony lat organizmy z postaci prymitywnych, drogą rozwoju, przechodzenia jednej postaci w drugą - przeobrażały się w coraz bardziej skomplikowane i doskonałe, aż wyłonił się człowiek rozumny. Z tego by wynikało, że wszystkie znane nam obecnie gatunki roślin i zwierząt biorą swój rodowód od kilku pierwotnych typów, a może nawet tylko z komórki pierwotnej. Według Darwina ich systematyczne doskonalenie się ma następujące przyczyny:
1) walka o życie, z której wychodzą cało tylko osobniki najsilniejsze - słabsze giną bez śladu; W krótkim czasie teoria Darwina zyskała uznanie w świecie naukowym, stając się niemal dogmatem, któremu żaden uczony nie odważyłby się sprzeciwić bez narażenia na zarzut nieuctwa, ciasnoty umysłowej i ignorancji "najnowszych zdobyczy nauki". Zwolennicy ewolucji z wielkim zaangażowaniem propagowali ją jako "religię" dla oświeconych, zagłuszając wszelkie próby polemiki. Gdyby teoria ewolucji została ogłoszona w innych czasach, może nie zrobiłaby tak zawrotnej kariery, ale w połowie XIX wieku trafiła na wyjątkowo podatny grunt, gdyż:
1) Intensywny rozwój wszelkich nauk sprawił, że wykryto kilka praw naukowych dających złudzenie, iż są to prawa kluczowe, obejmujące całą przyrodę zarówno martwą, jak i żywą. Brakowało tylko "łącznika" wypełniającego lukę między nimi. Wszystkie braki, domniemania, wątpliwości i niepokoje - za jednym zachodem "zaspokoiła" teoria ewolucji. Wprawdzie Darwin początkowo nie odrzucał Boga. "Nie mogę pojąć - pisał - aby ten wielki i wspaniały świat z naszą świadomością powstał wyłącznie na drodze przypadku". Niestety, "dowody", jakie przytaczał za istnieniem ewolucji, przeczyły temu wyznaniu, gdyż wynikało z nich, że wszelka celowość została zastąpiona przypadkiem. Bóg-Stwórca stał się niepotrzebny, gdyż wszystko rozwijało się samo dzięki pomyślnym zbiegom okoliczności. Początkowo Darwin nie używał terminu "ewolucja", a prawo selekcji naturalnej odnosił tylko do świata zwierzęcego z pominięciem człowieka. Dopiero w 1871 r., mocno popierany przez niektórych swoich zwolenników, włączył do ewolucji również ludzi, zakładając, że pochodzą od małp. Sugestię tę sprytnie wykorzystali F. Engels i E. Haeckel, przeciwstawiając teorię ewolucji - chrześcijańskiej koncepcji powstania człowieka. Mimo wielkiego oburzenia, szczególnie ludzi wierzących, "machina ewolucyjna", puszczona w ruch, toczyła się przez świat. Przemianom ewolucyjnym przypisano także powstanie Wszechświata - i utworzenie całego porządku kosmicznego. Owszem znaleźli się "myśliciele", którzy kochając wizje uogólniające rozciągnęli "prawa ewolucji" na rozwój społeczny, na rozwój ekonomii, etyki i nauki. Wszystko traktowano jako walkę o byt, rozgrywającą się między ideami. I nie tylko. Teoria ewolucji stała się przyrodniczą podstawą marksizmu. Mijały lata. Namiętne spory osłabły, choć pozostał głęboki podział na zwolenników i przeciwników ewolucji. Na szczęście wielu uczonych, wykluczywszy osobiste emocje ze sfery działania poznawczego, spotęgowało swe wysiłki myślowe wobec badanego przedmiotu, doskonaląc i rozszerzając zakres badań. Wyniki, jakie otrzymali, w znacznej mierze wykazały słabość teorii ewolucji, stały się dla niej niekorzystne, a w wielu przypadkach nawet kompromitujące. Owszem, badania pozwoliły potwierdzić fakty występowania niektórych procesów ewolucyjnych, ale otrzymane wyniki znacznie różnią się od założeń teorii Darwina. "Brak w niej - wykazywał to biolog Piotr Lecomte du Noiiy - trwałego kierunku, porządku czy powszechności. Jedynym terminem, który można do niej odnosić, jest "zmiana". Koncepcja ewolucji ma wartość hipotezy, która nie jest podtrzymywana przez fakty. W podobny sposób przez długi czas wierzono, że Ziemia jest płaska". Prof. Albert Fleishman nie wahał się oświadczyć: "Teoria Darwina o pochodzeniu gatunków nie zawiera w sobie ani jednego pojedynczego faktu, który mógłby potwierdzić jej prawdziwość w świecie przyrody. Nie jest ona rezultatem badań naukowych, lecz po prostu czystym wytworem imaginacji". Podobnych wypowiedzi było znacznie więcej, ale cóż z tego... Wielu ludziom wychowanym na wzorcach negujących istnienie Boga, odpowiada teoria głosząca, że wszystko powstało samo, samo się zmieniło, dostosowało i udoskonaliło bez niczyjej "łaski". Świat bez Boga jest dla nich o wiele wygodniejszy, bo nie ma w nim tak licznych zakazów, nie ma obaw ani wstydu wobec Wszystkowidzącego i nie trzeba się zanadto podporządkowywać. Jakie są skutki takich postaw życiowych - dziś najlepiej widać. A przecież to było do przewidzenia. Już w 1859 roku prof. Adam Sedgwick ostrzegał Darwina w związku z jego teorią: "Ludzkość poniesie szkody mogące spowodować zezwierzęcenie rasy ludzkiej i pogrążenie człowieka w tak głębokim stanie zwyrodnienia, w jakim nie znajdował się, odkąd jego historię opowiadają pisemne przekazy". W 1969 r. eksewolucjonista biolog Bolton Davidheiser oskarżał: "W rzeczywistości dzieło ewolucjonistów będzie w znacznym stopniu odpowiedzialne za niebezpieczne czasy, które dopiero są przed nami. Ewolucjonizm bowiem stał się i jest nadal poważnym czynnikiem rozpowszechniania się filozofii bez Boga, która jest charakterystyczna dla naszych czasów i która okaże się jeszcze szkodliwsza". Ale wróćmy do konkretów. Dziś teoria ewolucji jest nadal żywa, choć nieco zmodyfikowana. Nadal posiada zwolenników i przeciwników bogatszych o lata badań. Jedni i drudzy uważają, że ich argumenty są wystarczające do odrzucenia poglądów strony przeciwnej, ale osądź sam. Zwolennicy ewolucji dziś tak ją określają: "Ewolucja jest historią zmian żywej materii od zaistnienia pierwszej istoty obdarzonej życiem aż do najważniejszych gałęzi w rozwoju filogenetycznym (grupowym) odpowiadających współcześnie gatunkom. Stanowi proces złożony i wielowarstwowy, nieodwracalny, dzięki któremu powstają nowe właściwości organizmów i dalsze różnicowanie się form życia". Twierdzą także, iż "cechuje ją wysoki stopień pewności, wystarczające udokumentowanie i zweryfikowanie". Uważają, że wskutek postępującej strukturalizacji związków węgla, gdy nagromadziły się informacje biochemiczne, utworzyło się prażycie. Dalej już kierował nim proces ewolucji biologicznej, dzięki któremu, po dalszym nagromadzeniu się informacji, zaistniała świadomość i rozpoczęła się ewolucja człowieka. W biologii, która uważa ewolucję za fakt, powstało kilka modeli tłumaczących mechanizm jej przebiegu:
a) Ewolucja syntetyczna - opiera się na klasycznym darwinizmie. Uznaje genetyczną teorię doboru naturalnego we współzależności między organizmami a środowiskiem. Źródło rozwoju ewolucji widzi w drobnych, przypadkowych i różnokierunkowych mutacjach, które są utrwalane przez dobór naturalny, mający wpływ na strukturę genetyczną populacji. Zwolennicy ewolucji uznają, że zwolniła ona tempo i przemiany makro w ogóle ustały, obserwuje się je tylko w skali mikro i regresywnej. Co do ewolucji człowieka - zostawiają otwarty problem, czy nie ulegnie już on zmianom, czy ulegnie degeneracji, czy też zostanie zastąpiony przez nowe formy. Uznając, że teoria ewolucji rządzi wszystkim, przypisują ją także strukturom kosmicznym, głosząc, iż przebiega ona przez proces powstawania galaktyk i ich gromad. Twierdzą, że Wszechświat rozpoczął swe istnienie od Wielkiego Wybuchu supergęstej materii (określanej mianem atomu pierwotnego), który miał miejsce w próżni fizycznej przed miliardami lat. Po wybuchu cząstki i promieniowanie "rozbiegły się" w próżni; gęstość materii, ciśnienie i temperatura - gwałtownie malały, pojawiły się oddziaływania grawitacyjne i cały Wszechświat począł się kształtować według makroskopowych praw fizyki klasycznej. Mają świadczyć o tym "echa" reliktowego promieniowania kosmicznego. Jako dowód przemian ewolucyjnych w kosmosie - przedstawiają ewolucję gwiazd i stałe rozszerzanie się Wszechświata. Reasumując tendencje zwolenników teorii ewolucji zapewne sam już dostrzegłeś, że odnoszą ją oni do zagadnienia zmienności i uczasowienia, uznają jej uniwersalną wszechstronność a "myślenie ewolucyjne" jako nieuniknione. Podkreślają, że w trakcie procesu ewolucyjnego obserwuje się twórcze doskonalenie, zmierzające prosto do urzeczywistnienia określonego celu. * Natomiast przeciwnicy tej teorii uważają, że:
1. Przez 150 lat nie wyjaśniono problemu powstania życia. Uff... Pewnie już masz dosyć... A przecież to tylko niektóre, wybrane i najogólniejsze argumenty i w dodatku dotyczące jedynie życia na Ziemi. * Również teoria powstania ("Wielki Wybuch") i ewolucji Wszechświata ma swych zwolenników i przeciwników. Znasz już zdanie zwolenników dotyczące tego zagadnienia, natomiast przeciwnicy rozpoczynają swe zastrzeżenia od pytania: skąd się wzięła owa supergęsta materia? Przy tym jako fundament całokształtu wątpliwości kładą II prawo termodynamiki, w myśl którego "pierzchająca" na wszystkie strony materia nie mogła się uporządkować w skomplikowane systemy rozmaitych ciał niebieskich współzależnych od siebie. Przeciwnicy ewolucji kosmicznej uważają, że ich kontrargumenty są nie do podważenia. Jedynie twórcy literatury science fictions mogą je dowolnie akceptować lub odrzucać - według uznania. Oto zdanie przeciwników (w zakresie niektórych wątpliwości):
1. Supergęsta, skoncentrowana materia nie mogła eksplodować, gdyż pod wpływem własnej grawitacji powinna zapaść się (ulec tzw. kolapsowi grawitacyjnemu), tworząc "czarną dziurę".
* Jak widzisz - racje obu stron są rozległe, ale które z nich słuszne? Które wprowadzają fałsz do światowej wiedzy? Historia już zna przypadek, gdy teoria flogistonowa, błędnie tłumacząca proces spalania, prawie na sto lat zahamowała wszelki postęp w dziedzinie chemii. Aby podobna historia nie miała miejsca po raz drugi, w październiku 1980 r. w Chicago odbyła się konferencja, w której uczestniczyło 160 wybitnych światowych znawców ewolucji. W wyniku obrad ujawniono, że darwinizm jest teorią fałszywą, co w konsekwencji zachwiało podstawy ewolucjonizmu. Wyobrażam sobie, jaki chaos powstał w twojej biednej głowie i zapewne nie tylko chaos, ale przede wszystkim wątpliwości, a wśród nich być może i taka: Skoro przez kilka rozdziałów usilnie przekonywałam cię, że Bóg istnieje, że to Bóg stworzył świat, o czym świadczą wszystkie jego dzieła, dlaczego teraz, rozważając za i przeciw ewolucji, nie pomijam wygodnym milczeniem faktu, że ewolucjoniści nadal są wśród nas, że wielu z nich to erudyci o wielkiej wiedzy. Widzisz, tak uczynić nie mogę choćby z tego powodu, aby skłonić cię do skorzystania z geniuszu twego rozumu i woli, które pozwolą ci zadecydować, którą koncepcję należy wybrać. Sądzę, że mając tak bogaty wachlarz argumentów za i przeciw ewolucji - łatwiej podejmiesz świadomą decyzję. A gdybyś musiał podjąć dyskusję na ten temat - nie będziesz czuł się bezradny i zagubiony wobec różnych postaw twoich rozmówców. Uczciwość nakazuje, by cię poinformować o tym, że ewolucja została zaakceptowana nie tylko przez uczonych świeckich, ale i przez duchownych, którzy (wraz z wielu świeckimi) wyznają zasadę kreacjonizmu ewolucyjnego, czyli że w pełnej zgodności łączą Boga z ewolucją zarówno w rozwoju Wszechświata, jak i życia na Ziemi. Twierdzą, że Bóg nadał istnienie światu, który jest dziełem Jego zamysłu; że cały proces ewolucyjny został zapoczątkowany przez Boga i dalej przebiega według planu Stwórcy, który "nie musi posługiwać się brutalnymi ingerencjami w bieg przyrody, gdy ma do dyspozycji bardziej subtelną a zarazem bardziej radykalną metodę" (ks. M. Heller). Uczeni ci odnoszą ewolucyjne rozumienie stworzenia do obecności Boga w prawach przyrody, w strukturze matematycznego modelu świata, w jego ładzie. Uważają, że "ewolucja jest ciągle trwającym stworzeniem" (jw.). Wobec takich postaw przeciwnicy ewolucji nie pozostają dłużni, zarzucając kreacjonistom ewolucyjnym, że "idą za modą" obawiając się posądzeń o konserwatyzm religijny, boją się "bliskości Boga", a nawet że wierzą "nie w Boga Biblii, ale w boga na miarę własnego pomysłu i wyobraźni" (H. Duncan). Uważają, że "ewolucjonizm nie złoży nigdy broni" (ks. P. Siwek), bo gdy się mu wykaże słabość któregoś z argumentów, będzie bronił się tym, że to nie fakt budzi wątpliwości, ale droga, jaką dokonała się przemiana. Jak widzisz, spór trwa i ani ty, ani ja nie jesteśmy w stanie go rozstrzygnąć, tym bardziej, że żaden poważny autorytet współczesnej nauki nie zajmuje w tej kwestii zdecydowanego stanowiska, uważając, że ewolucja była i jest na razie tylko hipotezą. * Czy jest jakieś sensowne wyjście z tej sytuacji? Oczywiście jest. Autorytet Kościoła. Jego najwyższych zwierzchników, którzy tenże autorytet kształtują, a wierni zobowiązani są do jego akceptacji. Z encykliki Humani generis, którą ogłosił Papież Pius XII w 1950 r., dowiadujemy się, że Kościół nie kwestionuje badań naukowych mających na celu dociekania nad początkiem nie tylko Kosmosu, ale i ciała człowieka. Uważa, że ewolucja może być zawodowo studiowana zarówno przez dyscypliny nauki świeckiej jak i kościelnej (przez antropologię i teologię), gdyż "dopuszczalna jest dyskusja na temat pochodzenia ciała człowieka drogą ewolucji od zwierząt". "Urząd Nauczycielski Kościoła nie zakazuje, żeby nauka ewolucjonizmu, o ile bada powstanie ciała ludzkiego z jakiejś już istniejącej żywej materii - co do dusz bowiem, wiara katolicka każe nam przyjąć, że one bezpośrednio stwarzane są przez Boga - była dyskutowana według obecnego stanu nauk i świętej teologii przez fachowców obu stron. Te dyskusje jednak winny być tak prowadzone, by racje sprzyjające lub przeciwne ewolucjonizmowi były roztrząsane i osądzane z należytą powagą, umiarkowaniem i powściągliwością". I dalej: "Tej swobody dyskusji niektórzy niestety nadużywają, tak się zachowując, jak gdyby powstanie ciała ludzkiego z istniejącej żywej materii było zupełnie pewne i jakby w źródłach Objawienia niczego nie było, co nie wymagałoby w tej sprawie jak największego umiarkowania i ostrożności. Co się tyczy innej hipotezy, tzw. poligenizmu, synom Kościoła wspomniana swoboda dyskusji bynajmniej nie przysługuje. Nie wolno bowiem wiernym przyjąć teorii, że po Adamie istnieli na tej ziemi ludzie nie pochodzący od niego jako od wspólnego wszystkim przodka, albo że słowo "Adam" oznacza jakąś nieokreśloną ilość praojców". Trzydzieści lat później, 3 października 1981 r., Papież Jan Paweł II w przemówieniu do słuchaczy Papieskiej Akademii Nauk poruszył interesujący nas temat. Oto fragment jego wypowiedzi: "Wszelka hipoteza naukowa o początku świata, jak (hipoteza) o atomie pierwotnym, z którego pochodziłaby całość Wszechświata fizycznego, pozostawia otwarty problem dotyczący początku Wszechświata. Nauka nie może sama rozwiązać takiej kwestii: trzeba tu tej wiedzy, która wznosi się ponad fizykę i astrofizykę i która nazywa się metafizyką; trzeba nade wszystko wiedzy, która pochodzi z Objawienia Bożego". Jak widzisz Kościół prezentuje otwartą i postępową postawę, ale nie może swym autorytetem potwierdzić jakiejś nie udowodnionej jeszcze teorii, która w dodatku budzi tyle wątpliwości. W każdym razie jeśli była ewolucja, to Bóg ją zaplanował i nią kierował. Mgr Julia Szwarc
|
| [ Strona główna ] |
|
Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty | Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt
© 2001-2026 Pomoc Duchowa |