Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Inscenizacja na Dzień Nauczyciela: Być aniołem w szkole

Osoby:
Maja i Kaja - uczennice
Nauczycielka o przezwisku Busola
Anonimowy Anioł Stróż

SCENA I

(Równolegle do widowni ustawiona ścianka z oknem, za którym widać księżyc i gwiazdy. Słychać kościelny zegar wybijający godzinę dziewiątą.
Na scenę wychodzą dwie dziewczyny: Maja w ciemnym dresie i w kominiarce, z latarką w ręce, i Kaja ubrana zwyczajnie, jesiennie.)

Maja:
To nam się musi udać. Zrozum, jeśli z tego testu z gramatyki dostanę dwóję, a z tego eseju "Co się w życiu opłaca", pałę, to moi starsi nie kupią mi notebooka. Ja tam same bzdury popisałam. Tu mam ekstra napisany test i wypracowanie takie, jak Busola lubi. Wystarczy podmienić...

Kaja:
Ale Busola może już je sprawdziła, a poza tym...

Maja:
Coś ty! Ona mówiła, że zawsze sprawdza nasze wypociny po dziewiątej wieczorem. Wtedy ma na to czas. Ty zaczniesz pod jej oknem krzyczeć, że masz atak ślepej kiszki. Ona, jak ją znam, wybiegnie ci pomagać, a ja wśliznę się przez balkon do jej pokoju i podmienię kartki. Czy twój twardy dysk zaskoczył? Będę mieć notebooka i słodkie lenistwo... Jak ja to lubię!
(Znikają ze sceny.)

SCENA II

(Ściana z oknem stoi teraz prostopadle do widowni, tworząc z jednej strony przestrzeń pod oknem, a z drugiej pokój nauczycielki polskiego przezywanej Busolą.
Nauczycielka siedzi przy biurku ze stertami zeszytów i testów. Za nią imitacja półek z książkami, na której wiszą zasuszony bukiet róż i nieudolny rysunek wykonany ręką dziecka.
Pani Busola sięga po jiliżankę kawy, poprawia okulary i wyjmuje zeszyt z półmetrowej sterty.)

Pani Busola:
(Czyta półgłosem, gdy pod okno podkradają się Maja i Kaja:)
"... W życiu opłaca się tylko robić kasę...
(Maja wykonuje rozpaczliwy gest i daje na migi znać Kai, że to jest jej esej.)
... bo tylko kasa rządzi światem, no i ci, co ją mają. Tylko frajerzy nie robią kasy. Znam taką frajerkę, panią B. Ona nie ma ani jednego eks- traciucha, a jej twarz nie widziała makijażu od stuleci. Mówi czasem, że jest Don Kichotką, ale mój starszy mówi, że idiotką. Uczy nas za jakieś marne grosze i przejmuje się rolą, jakby to miało uratować świat od zagłady. Tacy jak ona to wymierający gatunek nieprzystosowanych mięczaków, co przegrali swoją szansę na sukces...".
(Maja z gestem beznadziei siada na ziemi, a Kaja słucha bardzo uważnie.
Pani Busola odkłada zeszyt bez złości, zdejmuje okulary, przeciera zmęczone oczy, podpiera obiema rękami głowę i mówi jakby do siebie.
No właśnie, co ja mam z tego, że jestem od lat nauczycielem? Bardzo, bardzo niewiele. Maja ma rację, bo człek się jak wół narobi i prawie nic nie zarobi. Bo te grosze to istne kpiny, a ja dla tej szkoły nie mam nawet rodziny! Inni teraz śpią, piją drinki na bankietach, a ja, niestety, sprawdzam i poprawiam, co się roi uczniom w tych ogłupionych reklamą głowach. Po co? Żeby nie mieli głów takich Kiepskich czy Badziewiaków... I jeszcze się cieszę, że mam piękną pracę taką... Ale czasem już mam dość, po same uszy... Żeby choć ktoś współczuł, zrozumiał, chwilę się wzruszył...
(Kaja wyjęła notes i coś notuje przy świetle padającym z okna.)
Dzisiaj zrobiłam z siebie teatr. Byłam i Don Kichotem, i Sancho Pansą, i Dulcyneą. Ze śmiechu aż z ławek pospadali, a któreś powiedziało, że szkoda, że nie zostałam aktorką, bo miałabym nie tylko kasę, ale jeszcze i sławę. A jak miałam im powiedzieć, że wtedy nie miałabym ich, a oni mnie?
Potem zebrałam w bluzkę wszystkie łzy Kai, którą porzuciła matka. Gdy zobaczyła to Maja, to powiedziała, że jestem dobrą "ciotką przytulanką" i jako psycholog zrobiłabym niezłą kasę. Jak im powiedzieć, że gdzie rządzi kasa, tam serce diabli biorą?
A Kaja ma tak przeraźliwie smutne oczy... A mnie czasem coś tak rozczuli, ale zarabiam mniej niż hydraulik... (Kaja pod oknem zakrywa dłońmi twarz, Maja stuka się w czoło i podaje jej ostentacyjnie chusteczkę.
Pani Busola opiera głowę ciężko o stertę zeszytów i drzemie.
Światło rozświetla ciemny dotąd kąt pokoju, gdzie, podobnie podpierając głowę, siedzi zwyczajnie ubrany Anioł Stróż z maleńkimi skrzydełkami u ramion.)

Anioł:
(Podobnym tonem:)
I co ja mam z tego, że jestem Aniołem? I co ja tu robię? Skąd się tutaj wziąłem? Zresztą kto teraz wierzy w Anioły? Dzieciaki nieba nie lubią tak jak szkoły. I jeszcze do tego jestem Stróżem, a zarobki stróżów są ponoć nieduże. Lepiej być teraz strażnikiem z Teksasu, bodyguardem czy ochroniarzem lub jakimś kamikadze z brygad antyterrorystycznych. Mam te dzieciaki prowadzić do nieba, gdy one wolą na PlayStation po piekłach diabła szukać. Mam ich serca dobrocią wzruszać, gdy one pięści i ciosy trenują tak, że zdycha w nich dusza. Mam im mówić o Bogu Stworzycielu, gdy one pradziadków w szympansach szukają lub w dinozaurach...
(Maja robi pogardliwy gest i zniechęcona odchodzi)
Dolę-niedolę mam jak nauczyciele, ale Anioł i wychowawca nie robią niczego dla kasy. I to jest sekret obolałych serc naszych! Jeśli zostawimy te dzieciaki i będzie nam wszystko jedno, to na pewno już jutro diabli ich nam wezmą. A na to sam Bóg zgodzić się nie może! Trzeba te potłuczone serducha dzieciaków do nieba przytulać i. szeptać im o dobroci do drugiego ucha... W końcu ich dusza dojrzeje... posłucha.
A tymczasem, Pani Busolo, dobrze, że nas czasem serca pobolą i sobie pobiadolą. Przynajmniej nie zamieniły się w stówę czy złotówę...

Pani Busola:
(Budzi się, jakby to wszystko słyszała, ale Anioł znika w ciemności.)
No tak, ja nie jestem Aniołem, bo nie wiem, czy Anioły są zatrudniane przez szkoły... Ale gdyby nie ich niewidzialna, cicha, trudna wokół nas krzątanina, to na autostradzie do piekła nikt z nas by się nie zatrzymał. Może więc tylko głupie, złote cielę pyta, czy warto być nauczycielem. Bogu też się nie opłaca nas kochać, Aniołom zaś - stróżować... Ja przecież wydobywam tym dzieciakom z serc najdroższe perły ukryte głęboko, ale je dostrzega tylko Boże Oko, jak czyjeś łzy, których wypłakać nie ma komu...
(Kaja bezgłośnie płacze. Maja w kominiarce podbiega i ciska przez okno do pokoju bukiet kwiatów. Zrywają się obie i uciekają)
Coś tu nie tak dzisiaj. Najpierw mi nagle obrzydła szkoła... A potem jakbym słyszała Anioła. A teraz ktoś mi pęk kwiatów wrzucił przez okno... Czuję, że oczy mi dziwnie jakoś mokną... I co ja mam z tego uczenia? Głupie pytanie! Niech to już między mną i Aniołem zostanie...
(Wstawia bukiet do wazonu, siada przy biurku, otwiera zeszyt, z którego wysypuje garść perełek.)
lub
(Anioł podchodzi z tyłu i na bukiet kładzie sznur pereł)
(Słychać refleksyjną muzykę)

 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej