Kościół a ewolucjaJ.W.G. Johnson pisał swą książkę The Crumbling Theory of Evolution jako katolik. Przedstawia dowody i argumenty naukowe, ale co jakiś czas odwołuje się do zapisu biblijnego dla wykazania, jak bardzo fakty są zgodne z tym, co jest w Księdze Rodzaju, a jak odległe od tego, co proponują ewolucjoniści.Nauka a BibliaTego rodzaju rozważań jest w książce Johnsona dużo i są bardzo ciekawe. Dla nauki może mają znaczenie marginalne, ale mimo to nie są obojętne. Nasuwa mi się analogia z nauką o Świętym Całunie z Turynu. Cały aparat naukowy zaangażowany w te badania to jedna strona zagadnienia - a zakres zgodności ustaleń z ewangelicznym zapisem Męki Pańskiej to druga, ale przecież niebagatelna. Księga Rodzaju to zapis dokonany w oparciu o relacje świadków omawianych wydarzeń, zapis z pamięci pokoleń. Posiada on wartość historyczną, gdy się zważy, że nawet od potopu nie minęło, jak wykazywałem poprzednio, zbyt wiele lat. Biblia to też źródło naukowe.Ale Biblia to również Słowo Boże, to słowo objawione. Zawiera relacje, ale zwłaszcza prawdy religijne, które samym rozumem było trudno lub niemożliwe poznać. Roma locutaJak powiedziałem na wstępie cyklu: Ewolucja na cenzurowanym, w sprawie ewolucji Pius XII zwolnił katolików z obowiązku zwalczania jej, postawił jednak warunek w encyklice Humani Generis, by równie serio analizować argumenty za ewolucją jak i przeciw niej, by traktować duszę ludzką jako stworzoną przez Boga, a nie jako owoc ewolucji oraz by odrzucać poligenizm. Z tych trzech warunków najbardziej wkraczający w nauki przyrodnicze jest ten ostatni. Jak wykazałem w serii artykułów omawiających książkę Johnsona, nie ma żadnych przyrodniczych przesłanek, by przyjąć wielokrotne (poligeniczne) powstanie człowieka czy też jakiegokolwiek innego gatunku.Osobiście nigdy z poligenizmem problemów nie miałem, sam pomysł bowiem jest z genetycznego punktu widzenia absurdalny - zakłada wielokrotność zdarzenia o szczególnej wyjątkowości. Ale ci, dla których ewolucja jest nie tyle teorią naukową co narzędziem do walki z Kościołem, przy poligeniźmie się upierają. Niestety, wiele podręczników po świecie właśnie poligenicznie tłumaczy pochodzenie człowieka. Ponieważ brak ku temu jakichkolwiek przesłanek naukowych, jest to dowodem albo złej woli, świadomej walki z nauką Kościoła, albo bezmyślnym powtarzaniem bzdur za rzekomymi autorytetami. Takim rzekomym autorytetem jest o. Pierre Teilhard de Chardin, którego rolę w lansowaniu człowieka z Piltdown, Pithecanthropusa i Sinanthropusa referowałem uprzednio. Otóż Teilhard nie tylko głosił poligenizm w oparciu o fałszywe "dowody", ale głosił również ewolucję duszy. Uważał on, że duch i materia to jedno, że każda rzecz ma swoje oblicze zewnętrzne i od wewnątrz. Patrząc od wewnątrz materia ma świadomość i myśl. Teilhard uczył, że cząstki materii łączyły się w coraz bardziej złożone kompleksy, aż niektóre z nich trysnęły życiem. Życie dalej ulegało zawiłości, aż osiągnęło "punkt wrzenia", materia żywa stała się świadomą - osiągnięty został stan zwierzęcy. Przy dalszym rozwoju mózgi niektórych wyższych zwierząt uległy takiej złożoności, że pojawiła się myśl - i tak ze zwierząt poczęli się ludzie. Teilhard przewiduje dalszy rozwój aż do "super-świadomości" o wspólnej myśli i wspólnej woli. Będzie to punkt Omega, kiedy cały świat stworzony zjednoczy się z kosmicznym Chrystusem i będzie włączony w Boga. Cały ten wywód jest w kolizji z nauką Kościoła. W sposób oczywisty encyklika Humani Generis była wymierzona przeciw teilhardyzmowi, ponieważ właśnie ta doktryna zaczęła zataczać coraz szersze kręgi. Najgroźniejsze było akceptowanie przez Teilharda poligenizmu - bo konsekwencją takiej interpretacji pochodzenia ludzkości jest negacja stworzenia pierwszych rodziców, Adama i Ewy. Jeżeli ludzie mogli powstać wielokrotnie, to nie jesteśmy wszyscy fizycznie potomkami Adama. Konsekwentnie z teorią poligenicznego pochodzenia człowieka Teilhard negował grzech pierworodny. Z punktu widzenia nauki katolickiej podważanie znaczenia grzechu pierworodnego, negowanie skażenia natury ludzkiej przez ten grzech, to naruszenie podstaw całej teologii. Zauważmy, że bez grzechu pierworodnego traci sens Chrzest Św., zmienia sens Odkupienie, dogmat o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny staje się absurdalny, a w konsekwencji i dogmat o nieomylności Papieża, skoro absurd podaje on jako rzecz nieomylną. A skoro grzech pierworodny to tylko wymysł Kościoła, to może i nasze grzechy są mniej ważne niż Kościół naucza? (Czyż nie taka filozofia dziś panuje?). Jak widzimy, stopniowo cała konstrukcja teologii katolickiej sypie się, gdy uznamy poligeniczne pochodzenie człowieka. Wrogowie Kościoła dobrze wiedzą, dlaczego właśnie poli- genizm nam wmawiają. Kościół a TeilhardSą ludzie, nawet duchowni katoliccy, którzy uważają, że zastrzeżenia Kościoła wobec nauki Teilharda de Chardin już nie obowiązują, że Kościół je uchylił, bo przecież nawet w seminariach naucza się teilhardyzmu.Otóż jest to wielkie nieszczęście, że tak powszechnie ignoruje się orzeczenia Kościoła. Johnson w swej książce podaje kolejne oficjalne postanowienia Stolicy Apostolskiej w tej sprawie. Oto one:
1926 Przełożeni Zakonu Jezuitów zakazują Teilhardowi nauczania. Niektórzy twierdzą, że Paweł VI pozytywnie się o Teilhardzie wypowiedział. Jest to nieprawda. Nie ma żadnej takiej wypowiedzi Pawła VI. Natomiast jest wymieniona powyżej decyzja zakazująca obrotu książkami Teilharda i - co ważniejsze - są wypowiedzi Pawła VI potwierdzające dotychczasową naukę w sprawie grzechu pierworodnego. Paweł VI dokonał tego w przemówieniu w 1966 do grupy teologów, a ponadto w swoim słynnym Credo z 30 czerwca 1968 oświadczył: "Wierzymy, że w Adamie wszyscy zgrzeszyli; dlatego to natura ludzka, wspólna wszystkim ludziom, z powodu grzechu pierworodnego przezeń popełnionego, została doprowadzona do stanu, w którym ponosi szkody stąd wynikłe; nie jest ona tą naturą, którą posiadali pierwsi nasi rodzice, stworzeni w świętości i sprawiedliwości, i w której człowiek był wolny od zła i śmierci. Tak więc upadła natura ludzka została pozbawiona daru łaski, którym przedtem była ozdobiona, została zraniona w swoich siłach naturalnych, poddana władztwu śmierci, która przeszła na wszystkich ludzi; z tego powodu każdy człowiek rodzi się w grzechu. Utrzymujemy więc za Soborem Trydenckim, że grzech pierworodny wraz z naturą ludzką przekazywany jest "przez zrodzenie, a nie przez naśladownictwo" i że jest on "własnym grzechem każdego". - Wierzymy, że Pan nasz Jezus Chrystus odkupił nas przez Ofiarę krzyża od grzechu pierworodnego i od wszystkich grzechów osobistych, przez każdego z nas popełnionych, tak że sprawdza się zdanie Apostoła: "Gdzie wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska"". Dodam informację, której Johnson w swej książce nie podaje, bo należy do najświeższych. Z datą 12.5.1981, czyli w przeddzień zamachu na Papieża Jana Pawła II, ukazał się komunikat watykański z podpisem kardynała Casarolego, który został zrozumiany powszechnie jako wycofanie się Stolicy Apostolskiej z zastrzeżeń wobec teilhardyzmu. Już 11 lipca 1981, gdy Papież był jeszcze w szpitalu, podano watykański komunikat prasowy, negujący dotychczasową interpretację listu kardynała Casarolego i potwierdzający "Monitum" Jana XXIII z 1962 roku. Tak więc Kościół jest konsekwentny i broni swej Nauki. Dziś okazuje się, że nauki przyrodnicze nie tylko nie przeczą wersji biblijnej, ale wręcz ją popierają, i to wbrew różnym teologom, którzy pośpieszyli się z naginaniem teologii do różnych rzekomych "faktów" przyrodniczych. Czas zacząć powracać do Prawdy, którą tak łatwo w XX wieku zagubiliśmy. Prof. dr hab. Maciej Giertych
|
| [ Strona główna ] |
|
Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty | Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt
© 2001-2026 Pomoc Duchowa |