Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

O męczeńskiej drodze ks. Bernarda Łosińskiego

3 sierpnia 1994 r. biskup pelpliński Jan Bernard Szlaga ogłosił dekret w sprawie rozpoczęcia procesu beatyfikacyjnego kapłanów-męczenników z terenu dawnej diecezji chełmińskiej, którzy oddali swe życie za wiarę i ojczyznę. Spośród 17 wymienionych w dokumencie kandydatów znajduje się m. in. ks. kanonik Bernard Łosiński, proboszcz parafii św. Marcina w Sierakowicach (zob. MDP 3 (1994) z. 7-8, s. 27-28). W związku z procesem kilkakrotnie prezentowano sylwetki męczenników pomorskich na łamach prasy (m. in. ks. A. Żur, Żywoty znaczone krwią. Proces beatyfikacyjny męczenników diecezji pelplińskiej, "Pielgrzym" 5 (1994) nr 21), a ostatnio w specjalnym wydawnictwie przed wizytą Ojca Świętego na ziemi pelplińskiej {Zpapieżem Janem Pawiem II w diecezji pelplińskiej. Wybór i opracowanie ks. T. Borcz, Pelplin 1999, s. 42-44). Niestety, tak w jednym, jak i w drugim przypadku do zwięzłego biogramu ks. B. Łosińskiego zakradło się nieco błędów, choć niekoniecznie z winy autorów. Ci bowiem, idąc tropami najnowszych wydawnictw z zakresu biografistyki pomorskiej, siłą rzeczy przejęli zawarte tam ustalenia odbiegające od stanu faktycznego, podając że ks.. B. Łosiński został aresztowany we wrześniu 1939 r. - bo właśnie ów ostatni etap życia sierakowickiego proboszcza i dziekana kryje w sobie wskazane błędy - a następnie więziony w Kartuzach, Gdańsku, Stutthofie i Sach- senhasuen, gdzie został zamordowany pod koniec kwietnia 1940 r.

Postępujący proces i perspektywa wyniesienia zasłużonego kapłana do chwały ołtarza wymagająjed- nak precyzyjnych danych, tym bardziej, że niektórzy badacze jako miejsce śmierci ks. kanonika, nie bacząc na dostępne materiały źródłowe, wskazali obóz koncentracyjny Stutthof (zob. np. A. Bukowski, w: Polski słownik biograficzny, t. 18, Wrocław-Warszawa-Kraków 1973, s. 423-424; R. Wapiński, w: Zasłużeni ludzie Pomorza Nadwiślańskiego z okresu zaboru pruskiego, Gdańsk 1979, s. 107-109; J. Bo- rzyszkowski, Wielewskie góry, Gdańsk 1986, s. 169-170; R. Wapiński, w: Słownik biograficzny Pomorza Nadwiślańskiego, red. Z. Nowak, t. 3, Gdańsk 1997, s. 111-112). Dwie tylko publikacje poprawnie identyfikują miejsce męczeńskiej śmierci ks. Łosińskiego. Chodzi tu o bardzo ogólnikowe dane Z. Stroińskiego (Pamięci godni. Chojnicki słownik biograficzny 1275-1980, Bydgoszcz 1986, s. 61) oraz precyzyjnie i gruntownie udokumentowane - jak zawsze zresztą w przypadku tego badacza i wiarygodnego biografisty - informacje ks. H. Mrossa (Słownik biograficzny kapłanów diecezji chełmińskiej wyświęconych w latach 1821-1920, Pelplin 1995, s. 185-186). Wszelkie wydawnictwa typu słownikowego, bo o nich tu przede wszystkim mowa, ze względu na rygory mteto- dy leksykograficznej, podają zazwyczaj tylko "suchą" faktografię, bez szerszego kontekstu dziejowego i niezbędnych wyjaśnień ułatwiających zrozumienie i przyjęcie biegu wydarzeń z życia prezentowanej osoby. Stąd też - z racji, o których wyżej - warto tutaj naszkicować męczeński finał ziemskiej drogi ks. B. Łosińskiego, tym bardziej, że jak już wskazano - dotychczasowe ustalenia w kwestii jego aresztowania i śmierci są w szczegółach mocno rozbieżne, niekiedy wprost nieprawdopodobne. Nietrudno zresztą wskazać na genezę takiego stanu rzeczy, a ta może być tylko jedna, mianowicie bezkrytyczne powoływanie się (bez podjęcia niezbędnych badań) na niewielką pracę (zestawienie) przygotowanąbezpośrednio po wojnie przez ówczesnego ks. Zygfryda Kowalskiego, późniejszego biskupa, pt. Męczeństwo duchowieństwa pomorskiego 1939-1945. Straty wojenne diecezji chełmińskiej (Pelplin 1947). Ponieważ wykaz ów sporządzono "na gorąco", bez przeprowadzenia szerszej kwerendy, łatwo zrozumieć zawarte w nim niedokładności i ogólnikowy charakter, co zresztą można i trzeba usprawiedliwić. Z taką pobłażliwością nie można już podchodzić do późniejszych prac. Tymczasem nie wykorzystane dotychczas źródła (zob. Archiwum Diecezjalne w Pelplinie (ADP), Alfabetyczny spis księży diecezji chełmińskiej ofiar II wojny światowej 1939-1945, bez sygn.; tamże, Aresztowania księży 1939- 1945, sygn. A 29 K) i relacje świadków tamtych wydarzeń (pod koniec lat siedemdziesiątych i na początku osiemdziesiątych autor spisał m. in. relacje księży: Józefa Bigusa, Franciszka Gruczy i Wojciecha Zielińskiego) podając - jak należy sądzić - obraz najbardziej zbliżony do prawdy. Ponadto kapitalnym źródłem, którego w takiej sytuacji nie należy lekceważyć, są parafialne księgi metrykalne. Właśnie one, z widocznymi tam własnoręcznymi wpisami i podpisami ks. B. Łosińskiego jeszcze z końca listopada 1939 r., świadczą o tym, że nie mógł on być aresztowany we wrześniu 1939 r.

Spróbujmy więc odpowiedzieć na kilka podstawowych pytań w kwestii wojennych losów ks. kanonika z Sierakowic: kiedy nastąpiło jego aresztowanie i jaki był szlak jego męczeńskiej drogi? Choć 6 października 1947 r. ówczesny proboszcz sierakowicki, ks. Edmund Kamiński pisał do Kurii Biskupiej w Pelplinie, że "ks. Łosiński został aresztowany 21 marca 1940 r. (Wielki Czwartek) i przewieziony do Stut- thofu (ADP, Alfabetyczny spis księży...) trudno się z tym zgodzić, ponieważ w tym czasie nie kierowano już księży do Stutthofu, a raczej wywożono stamtąd do obozu koncentracyjnego w Sachsenhausen. Skądinąd wiadomo (relacje), że ks. Łosiński bezpośrednio po aresztowaniu dołączył w Kartuzach do transportu wiodącego do Oranien- burg-Sachsenhausen. W grupie owych więźniów znajdował się m. in. ks. Wojciech Zieliński, aresztowany 6 kwietnia 1940 r. Aresztowanie zatem ks. Łosińskiego nie mogło nastąpić przed 6 kwietnia, i nie mogło prowadzić go do Stutthofu, ponieważ ks. W. Zieliński od 10 kwietnia 1940 r. przebywał już we wspomnianym Sachsenhausen. Potwierdzeniem tego wydają się być także źródła obozu Stutthof, które wśród uwięzionych nie wymieniają ks. Łosińskiego (zob. K. Dunin-Wą- sowicz, Obóz koncentracyjny Stutthof, Gdańsk 1970; M. E. Jezierska, Straceni w obozie Stutthof, "Stutthof. Zeszyty Muzeum" 7(1987) s. 79-199; Stutthof hitlerowski obóz koncentracyjny, Warszawa 1988); nie wspomina go także ks. Wojciech Gajdus w swym pamiętniku z lat okupacji (Nr 20998 opowiada, Kraków 1962). Koronnym zaś dowodem w tej materii jest pismo ks. Bronisława Smoleńskiego z 24 kwietnia 1940 r. (ADP, Aresztowania księży 1939-1945, sygn. A 29 K, s. 203).

Ówczesny wikariusz sierakowicki informował w nim biskupa Carla M. Spletta, że ks. kanonik B. Łosiński został aresztowany 7 kwietnia 1940 r. przez gestapo, a miejsce jego pobytu nie jest znane. Ponieważ jest to list pisany przez współpracownika ks. Łosińskiego i to w stosunkowo niedługim czasie od aresztowania proboszcza, należy przyjąć jego relację jako pewną.

W odpowiedzi na pytanie, jak to możliwe, że hitlerowcy aż tak długo pozostawili w "spokoju" powszechnie uznanego i zasłużonego działacza społeczno-narodowego i politycznego, trzeba wskazać przynajmniej na dwa istotne fakty. Po pierwsze, to podeszły wiek ks. Łosińskiego; w chwili aresztowania liczył on bowiem 75 lat. Po drugie, to jego poważna choroba, którą zapewne przyspieszył i spotęgował wybuch wojny. Na potwierdzenie tego wystarczy odwołać się do cytowanego pisma ks. E. Kamińskiego, który relacjonował m. in.. "Z chwilą wkroczenia wojsk hitlerowskich do Sierakowic, ks. Kanonik się załamał chwilowo; mało spał i oczekiwał aresztowania (ADP, Alfabetyczny spis księży...). Bardziej precyzyjny w określeniu sytuacji okazał się jednak ks. B. Smoleński, informując bpa C. M. Spletta, że "ks. kanonik był chory. Od 26 listopada aż do tej chwili nie wykonywał żadnych czynności w kościele" (ADP, Aresztowania księży 1939-1945, sygn. A 29 K).

Podsumowując powyższe rozważania trzeba stwierdzić, że ks. Bernard Łosiński został aresztowany 7 kwietnia 1940 r., następnie przewieziony do Kartuz, a stamtąd wraz z więźniami kartuskiego więzienia bezpośrednio do obozu koncentracyjnego w Oranienburg-Sachsen- hausen, gdzie przebywał od 10 kwietnia 1940 r. Niestety, choroba połączona z horrorem podróży, sędziwy wiek i nieludzkie traktowanie w obozie zagłady spowodowały, że proboszcz i dziekan sierakowicki szybko opadał z sił. Już 18 kwietnia, jak podają świadkowie, klęcząc przed blokiem obozowym, został zabity kijami (za posiadanie medalika) przez dozorców lagru - Keisera, Schuberta i Seiferta, choć w urzędowym świadectwie jako przyczynę jego śmierci - co było zjawiskiem nader powszechnym - podano udar serca (por. ADP, Alfabetyczny spis księży...).

Ks. JAN WALKUSZ

Pismo Katolickie Pielgrzym
nr 9/99


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Treść



Poprzednia[ Powrót ]Następna
... i
 
[ Strona główna ]


Modlitwy | Opowiadania | Zagadki | Polityka Prywatności | Kontakt

© 2001-2020 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej