Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Katecheza św. Józefa

Mam przed sobą książeczkę Ernesta Brylla pt. "Betlejem". Są to literackie, także poetyckie impresje na temat dzieciństwa Pana Jezusa. Zamyka ją - zapewne nieprzypadkowo - znakomity moim zdaniem wiersz "Robota w drewnie".

Organizując wyobraźnię czytelnika, autor przenosi nas myślami do Nazaretu, do warsztatu św. Józefa, który ucząc małego Jezusa "jak pracować", wykłada Mu niejako całą teologię krzyża. Warto zauważyć, że pomysł usytuowania motywów pasyjnych w bezpośrednim sąsiedztwie betlejemskiego żłobka, aczkolwiek zaskakujący, nie jest czymś zupełnie nowym ani dla teologii, ani dla literatury. Liturgiczna tradycja kościołów wschodnich od dawna umieszcza krzyż przy Nowonarodzonym, aby podkreślić kenotyczny aspekt Wcielenia: Syn Boży stał się człowiekiem, z naszego powodu i z miłości do nas uniżył się, cierpiał i umarł na krzyżu dla naszego zbawienia. Adam Mickiewicz z kolei przypominał matce Polce, że "nasz Odkupiciel dzieckiem w Nazarecie piastował krzyżyk, na którym świat zbawił", dlatego ona też powinna swoje dziecko "przyszłymi jego zabawkami bawić", aby właściwie przygotować je do trudów życia. Do tego wątku myślowego nawiązuje wiersz Brylla.

Utwór ten przybiera formę wierszowanej katechezy, wyjaśniającej najgłębszy sens cierpienia (czyli męki), śmierci i zmartwychwstania. Obrazem ułatwiającym zrozumienie tej rzeczywistości staje się praca cieśli, czyli tytułowa "robota w drewnie".

Ustami św. Józefa poeta zwraca najpierw uwagę, że w warunkach naszej doczesności cierpienie jest do pewnego stopnia czymś nieuniknionym: towarzyszy naszemu życiu i działaniu, w tym także naszej pracy. Człowiek może co najwyżej starać się, aby tego cierpienia było jak najmniej. Im staranniej i sumienniej będziemy wykonywać nasze obowiązki, tym mniej będzie powodów do bólu: trzeba "wbijać gwoździe" prosto, czyli ingerować w sprawy świata i losy ludzi tak, by nasze działania "nie raniły" ich więcej niż potrzeba, aby budować nową, lepszą rzeczywistość i obronić wartości, których człowiekowi wyzbywać się nie wolno.

Musimy pamiętać, że każdy ma wystarczająco wiele własnych powodów do zmartwień, tak jak drewno, które wystarczająco wiele "wycierpiało", zanim jeszcze znalazło się w warsztacie cieśli: "stopy mu ścinano", "ze skóry obdzierano", "piłą rozrywano". To wszystko jest smutne, bolesne, ale zarazem konieczne. Niektóre, zwłaszcza trwałe wartości, zawsze rodzą się w bólu: "drzewo musi cierpieć, aby się przemienić", "musi umrzeć by ożyć", "każdy dach z bólu drzewnego się rodzi". I tego bólu nie osłodzi żaden cud. Taka jest rzeczywistość. Takie jest prawo wzrostu i dojrzewania.

Krzyż boli, ale także umacnia. "My krzyżujemy drewno by mocniejsze było". Bóg krzyżuje nas, nasze losy, czasami nasze plany, dotyka nas krzyżem, doświadcza w cierpieniu. A wszystko to po to, byśmy sprawdzili się w cnocie, byśmy byli "mocniejsi". Zauważmy jednak, że to Bóg pierwszy stara się, aby to nas "najmniej raniło". Stara się nie nakładać na nas ciężarów, których z pomocą Jego łaski nie potrafilibyśmy udźwignąć. I stara się nas do tych trudnych zadań w swoim kościelnym (parafialnym i domowym) warsztacie przygotować.

Całe nasze chrześcijańskie dzieciństwo i nasza chrześcijańska młodość, a także szczególne okresy roku liturgicznego, w tym zwłaszcza Wielki Post, to czas, w którym uczymy się w milczeniu, jak trzymać "ciesielski" młot stanowych i zawodowych obowiązków, jak "z drzewnej i człowieczej męki" budować rodzinny i ojczysty dom, jak mieszkać w świecie, który nawet "pod dachem cierpienia" nie przestaje być Bożym światem.

Zaskakujące, że tego wszystkiego możemy się nauczyć w ciesielskim warsztacie patrona naszych rodzin, św. Józefa.

Robota w drewnie Kiedy Józef nauczał Boga jak pracować
Uczył go wbijać gwoździe - by równo wchodziły
Jednym stuknięciem młotka, drewna nie raniły
Więcej niźli potrzeba aby dom zbudować

Bo widzisz - mówił - synu, drewno wycierpiało
Kiedy toporem stopy mu ścinano
Ze skóry obdzierano, piłą rozrywano
Popatrz jak płacze swą żywicą białą...

Wiem, drzewo musi cierpieć, aby się przemienić
Musi umrzeć by ożyć. Ale bądź cierpliwy
Dla bólu drewna. Nie bierz gwoździ krzywych
Wbijaj je tak jak każe ciesielskie sumienie

My krzyżujemy drewno by mocniejsze było
Każdy dach z bólu drzewnego się rodzi
Żaden cud tego bólu w świecie nie osłodzi
Ale wbijamy gwoździe by najmniej raniło

A więc Jezus się uczył, stukając w milczeniu
Jak trzymać młot ciesielski, gwoździe brać do ręki
Jak dom budować z drzewnej i człowieczej męki
Jak mieszkać w Bożym świecie pod dachem cierpienia

ERNEST BRYLL

 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt

© 2001-2021 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej