Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Wacław Bernard Szczeblewski

Wacław Bernard Szczeblewski to malarz, którego trzeba wydobyć z zapomnienia i przywrócić mu należne miejsce w kulturze.

Urodził się w Pelplinie 11 czerwca 1888 roku w bardzo licznej rodzinie, gdzie już było dziewięcioro dzieci. Jego rodzice - Józef i Maria z Krajewskich posiadali niewielkie gospodarstwo rolne wraz z karczmą i mieszkali przy ul. Kościuszki 9.

Od najmłodszych lat Wacław wykazywał zdolności rysunkowe, ciągle coś "mazał" i szkicował. Na niepospolity talent chłopaka zwrócili uwagę wykładowcy z pelplińskiego Collegium Marianum. To dzięki nim, Stefanowi Lewickiemu (malarz z Bobowa, studiował w Rzymie) i pomocy materialnej biskupa Augustyna Rosentretera, Szczeblewski po ukończeniu gimnazjum w 1908 roku mógł rozpocząć studia w Królewskiej Akademii Sztuk Pięknych w Dreźnie. Trwały one długo, bo aż do 1918 roku z uwagi na przerwę podczas I wojny światowej, a później podróże celem uzupełnienia wiedzy z zakresu sztuki w Paryżu, Londynie, Wiedniu, Lipsku, Kopenhadze i Monachium, gdzie także w akademickich pawilonach eksponował swoje prace.

Dyplom z rąk księcia

W tym czasie system studiów w drezdeńskiej uczelni polegał na zaliczaniu tzw. "klas" malarstwa. I tak: niższą klasę malarstwa Wacław zdawał u profesorów Wehlego i Sterta, średnią u prof. Schindlera i prof. Mullera w 1908 r., wyższą u prof. Bantzera, a akademicką klasę mistrzowską u prof. Kuhla (1913-1915) i prof. Hofmanna (1915-1917).

Wykładowcy - opowiada syn malarza, pan Bernard Szczeblewski z Gdyni - mieli ogromne kłopoty z wymawianiem nazwiska polskiego studenta. Mój ojciec z politowaniem patrzył i słuchał jak daremnie łamią języki. Dlatego starał się im pomóc. "To proste, panowie - mówił - trzeba tylko wyobrazić sobie, że pędzi pociąg: szcz... szcz... szcz... i dodać - blewski". Żak o skomplikowanym nazwisku, rodem z Pelplina, był jednak przez nich bardzo lubiany za romantyczną i słowiańską naturę oraz wyjątkowy talent. W 1909-1911 r. senat uczelni przyznał mu nawet nagrodę za studia rysunkowe, eksponowane na dorocznej wystawie. Nieco później, bo w latach 1917-1919 obrazy Szczeblewskiego wraz z dziełami innych artystów zaprezentowała drezdeńska Galeria Sztuki im. Arnolda, co w akademii przyjęto jako zaszczyt.

O sukcesach Wacława mówiło się i w Pelplinie, bo gdy przyjeżdżał do domu, zawsze szedł witać się z biskupem - sponsorem i przyjaciółmi, którym zdawał relację z przebiegu studiów. Warto dodać, że Szczeblewski choć lubił podróżować po świecie, chętnie wracał na Pomorze. Świadomość związku z ojczystą ziemią, regionem kaszubskim, kociewskim i Powiślem wszczepili mu w dzieciństwie rodzice, a później zaprzyjaźniony z nim poeta kaszubski Jan Karnowski (1886-1939). Rozbudzenie uczuć patriotycznych przybrało konkretne rozmiary. W 1917 r. zorganizował on w Pelplinie uroczyste obchody setnej rocznicy śmierci Tadeusza Kościuszki, które przeobraziły się w społeczną manifestację. Ponieważ zezwolenie władz pruskich dotyczyło tylko wieczoru towarzyskiego, artysta został zatrzymany przez żandarmerię i osadzony w areszcie. Po zwolnieniu znajdował się pod tajną obserwacją.

Wkrótce potem wyjechał do Drezna, by kontynuować studia. W 1918 roku otrzymał dyplom ukończenia uczelni (mistrzowski) i premię pieniężną z rąk samego brata króla saskiego, księcia Jerzego.

Niezwykła rodzina

Powrócił na Pomorze. W 1920 roku osiedlił się w Grudziądzu wraz z żoną, utalentowaną pianistką, Marią Rappoldi, która pochodziła z włosko-austriackiej rodziny artystycznej. Jej ojciec Edward Rappoldi (1839-1909) był znanym w Europie skrzypkiem-wirtuozem. Matka zaś Laura Rappoldi (1853-1925), jej portret wisi w gdyńskim saloniku państwa Szczeblewskich, była słynną pianistką, uczennicą Ferenca Liszta - twórcy poematów symfonicznych, preludiów, oratoriów, mszy, etiud itd. Koncertowała z mężem w całej Europie. Za artystyczne dokonania państwo Rappoldi - profesorowie muzyki w konserwatorium w Wiedniu, Dreźnie i Kopenhadze - otrzymali wysokie odznaczenia: złoty medal Virtuti et in Genio i węgierski Złoty Medal Liszta.

Maria Rappoldi-Szczeblewska była najpierw nauczycielką gry na fortepianie w konserwatorium w Kopenhadze, gdzie pracowała wraz z matką, a potem uczyła muzyki w Grudziądzu.

Grudziądz - "stolica" polskiej kultury

W tym czasie miasto, do niedawna bezwzględnie germanizowane, zaczynało odżywać, pretendując nawet do rangi stolicy administracyjnej Pomorza, lecz zaszczyt ten ostatecznie przypadł Toruniowi. A Grudziądz, do którego ściągała inteligencja z emigracji i różnych stron Polski, zadowolił się mianem przodującego miasta pod względem kulturalnym.

W 1920 roku powstała tam prężnie działająca Rada Pomorska, prezesował jej dr Aleksander Majkowski (1876-1938). Z jego inicjatywy i Wacława Szczeblewskiego - nauczyciela rysunku i malarstwa w Seminarium Nauczycielskim, zorganizowano w grudziądzkim muzeum, Pierwszą Wystawę Sztuk Pięknych Artystów Pomorskich. Akces zgłosiło 22 artystów, nadsyłając dwieście prac. Najwięcej obrazów przekazał Szczeblewski (29), Marian Mokwa (16), tyle samo Stefan Chlebowski, Leon Drapiewski (11) itd. Katalog zaprojektowany przez Szczeblewskiego, ze wstępem Majkowskiego, wydrukowały Zakłady Graficzne i Wydawnicze Wiktora Kulerskiego.

Przygotowana tak starannie wystawa miała przede wszystkim udowodnić, że kultura Pomorza, mimo wiekowej germanizacji zachowała narodowy charakter.

7 czerwca 1921 r. uroczyście otwierał ją naczelnik państwa Józef Piłsudski (notabene sam prywatnie lubił malować). Podobno w wygłoszonej z tej okazji mowie zachęcił on środowisko do utworzenia Pomorskiej Szkoły Sztuk Pięknych, której ideą zaczął żyć Szczeblewski. Zanim jednak zrealizował marzenia zdążył jeszcze wystawić w warszawskiej "Zachęcie" dwa obrazy: " Praczka" i olejny portret Aleksandra Majkowskiego. Jego malarstwo w tym czasie kontynuowało europejski realizm drugiej połowy XIX wieku, ale zmodyfikowany pod względm kolorystycznym - stosował bogatą fakturę, jak postim-presjoniści. Wacława Szczeblewskiego ceniono wówczas głównie za dobry rysunek i świetne portrety.

Pomorska Szkoła Sztuk Pięknych

Myśl o utworzeniu artystycznej szkoły dojrzewała. Za namową prezydenta Grudziądza inż. Józefa Włodka (1891-1944), dr. Majkowskiego, nauczyciela Izydora Gulgowskiego (1874-1925) i innych Szczeblewski otwiera 1 listopada 1922 roku Pomorską Szkołę Sztuk Pięknych. Na uroczystości byli: bp Stanisław Wojciech Okoniewski i bp Konstantyn Dominik. Szczeblewski sam opracował jej koncepcję, kierunki rozwoju i metody nauczania. Mimo nowych obowiązków nie zaniedbywał malowania. Na zamówienie magistratu wykonał obraz "Panorama Grudziądza", eksponowany i nagrodzony na Wystawie Rolnictwa i Przemysłu, którego replikę sprzedano do Londynu, na wystawę "Sztuka miast".

Pod koniec lat 20. odnowił i udekorował w stylu kaszubskim kościół garnizonowy w Grudziądzu.

Interesował się też grafiką książkową, projektowaniem plakatów i scenografią teatralną. Gdy w 1928 r. w Grudziądzu została zbudowana Opera Leśna (na wzór sopockiej) przygotował scenografię do widowiska "Quo vadis" Henryka Sienkiewicza.

Z Grudziądza do Gdyni

W latach trzydziestych Gdynia - miasto z morza i polskie okno na świat przyciągała ludzi, jak magnes. Zwabiła też i Wacława Szczeblewskiego, który zdecydował się przeprowadzić (sprzedał nawet dom w Tczewie) i przenieść założoną w Grudziądzu szkołę. Jej siedzibę w Gdyni, przy ul. Pomorskiej 18, zaprojektował inż. Zbigniew Kupiec.

Uroczyste otwarcie "Prywatnej Pomorskiej Szkoły Sztuk Pięknych z prawami państwowych szkół publicznych Wacława Szczeblewskiego w Gdyni" nastąpiło 28 października 1933 r. Placówka miała charakter trzyletniej średniej szkoły zawodowej i kontynuowała profil grudziądzki. Doszły natomiast studia plenerowe, których celem było przybliżenie uczniom spraw regionu, a zwłaszcza problematyki morskiej.

Szczeblewskiemu chodziło głównie o związanie sztuki z tradycją kaszubsko-pomorską w jej zasadniczych motywach ludowych, historycznych i marynistycznych, co nie znalazło aprobaty w kołach gdyńskich artystów...

"Szkoła - jak pisze Krystyna Fabijańska-Przybytko - nie była przedsięwzięciem rentownym. Własnym samochodem przyjeżdżała hrabianka Mielżyńska, przychodzili porysować sobie z modela ludzie bogaci, ustosunkowani, ale stanowili garstkę". Sporo uczniów nie opłacało czesnego (nie mieli z czego), stąd subwencja miasta - 1-2 tys. zł rocznie i patronat nad placówką ludzi wpływowych i zamożnych, jak: Jan Radtke, Henryk Chludziński, Aleksander Majkowski, Agnieszka Grubbówna, Franciszek Grzegowski, Jan Kamrowski, Józef Konkel, Augustyn Krause.

Mimo trudności finansowych do szkoły przyjmowano uczniów biednych, ale utalentowanych.

Placówka istniała 15 lat (z tej okazji wielka wystawa) i wykształciła około 350 uczniów. Z niej wyszli m.in. Rajmund Pietkiewicz, Anna Pietrowiec, Beata Słuszkiewicz, Alojzy Trendel, Bolesław Just, Józef Łakomiak, Witold Durczykiewicz.

Wybuch drugiej wojny światowej zniweczył dzieło Szczeblewskiego. Hitlerowcy zniszczyli ponad 80 obrazów oraz znajdujące się w salach szkoły urządzenia.

Prostowanie życiorysów

Artysta pozbawiony majątku pracował w porcie. W tym czasie w jego mieszkaniu odbywały się konspiracyjne zebrania Szarych Szeregów, w których działał syn Bernard, za co został osadzony w Stutthofie. Natomiast Wacław Szczeblewski poszukiwany przez gestapo ukrywał się w powiecie kartuskim. Po wyzwoleniu wrócił do Gdyni, ale nigdy nie otworzył już szkoły. W Gdyni-Orłowie powstało, co prawda, Liceum Sztuk Plastycznych, a potem w Gdańsku Wyższa Szkoła Sztuk Plastycznych, ale żadna placówka nie zaprosiła Szczeblewskiego do współpracy, żadna też nie nosi jego imienia... mimo, że jego uczniowie zasilali ich kadrę.

Rozgoryczony artysta odsunął się od środowiska i poświęcił sztuce użytkowej. Zdobił kościoły, m.in. w Gdyni, Wejherowie, Bolszewie, Lęborku, Luzinie, Kartuzach, Goręczynie, Chmielnie, Brodnicy Górnej, Wygodzie, Szymbarku, Grabowie, Gniewie. To sprawiło, że nadano mu pejoratywny wówczas przydomek "malarz kościelny". W związku z tym kilku jego uczniów, w obawie o własną karierę, wolało przemilczać naukę w szkole profesora... Może więc przyszedł czas na prostowanie życiorysów.

Wacław Szczeblewski zmarł 23 lipca 1965 roku, został pochowany na cmentarzu witomińskim. Gdynia uczciła pamięć malarza nadając jednej z ulic jego imię.

 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt

© 2001-2021 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej