O pamięć dla "Szpota"13 października 2001 roku zmarł w Warszawie Janusz Szpotański. Zdaję sobie sprawę, że dzięki komunistycznym zapisom cenzorskim, a potem ciszy salonów, posłusznych wyrokom "ministerstwa prawdy", wielu Polaków nie ma zielonego pojęcia kim był zmarły. Cóż, "Szpot" - jak go swojsko nazywano - nagród państwowych nie otrzymywał, z mecenatu instytucji kulturalnych nie korzystał, a w mediach był prawie nieobecny. Wstyd.Sam znam tylko jeden, jedyny zbiór jego utworów, wydany w 1990 r. przez londyński "Puls". Choć już znacznie wcześniej trafił do moich rąk wybór jego satyr, opublikowany jeszcze w tzw. drugim obiegu, przez oficynę, o jakże wymownej nazwie: Instytut Satyry Politycznej im. Feliksa Dzierżyńskiego. Pamiętam, że wówczas zaśmiewaliśmy się z przyjaciółmi do łez, głośno odczytując strofy: "Cichych i gęgaczy", "Ballady o cudzie na Woli" - gdzie miał się ukazać duch Bieruta, sprzedając kiełbasę po 26 złotych za kilo! - "Ballady o Łupaszce", czy słynnego "Towarzysza Szmaciaka". Owszem, język bywał momentami niewybredny, ale chyba taka estetyka najlepiej oddawała niezbyt skomplikowaną mentalność rozmaitych, peerelowskich Szmaciaków. Na socjologię "Szpota" nie przyjęto z powodu "burżuazyjnego pochodzenia", z rusycystyki go wylano i choć ostatecznie został filologiem, sam o sobie powiadał, że jest ...szachistą. A grał w szachy, ponoć, jak mało kto! Ten krytyk literacki, poeta i autor przekładów wierszy, napisał w 1964 r. zjadliwą operę polityczną pt. "Cisi i gęgacze, czyli bal u prezydenta". Kiedy ujrzała światło dzienne Władysław Gomułka wpadł we wściekłość. W znanym przemówieniu marcowym napadł na Szpotańskiego, nazywając go publicznie "człowiekiem o moralności alfonsa". Cóż, poeta kreśląc postać wszechwładnego Gnoma, zdołał ośmieszyć, aż do bólu, sekretarza partii, jego partyjnych towarzyszy i cały system. W konsekwencji trafił na trzy lata do komunistycznego więzienia, gdzie zrodził się pomysł na nową operę pt. "Targowica, czyli opera Gnoma", nigdy, niestety, nie dokończoną. A zainspirowało ją wystawienie na placu Defilad "Barw walki" Moczara, w formie .. .baletu! Prawdziwym maj stersztykiem była "Ballada o Łupaszce", parodiująca publicystykę marca 1968 r., a dedykowana Pawłowi Jasienicy. Spośród innych znanych utworów Szpotańskiego nie można pominąć poematów "Caryca i zwierciadło", oraz "Bania w Paryżu" i, oczywiście, najsłynniejszego "Towarzysza Szmaciaka", napisanego po wydarzeniach radomskich 1976 r. Losy Szmaciaka w okresie stanu wojennego przedstawił "Szpot" w utworze z 1984 r. pt. "Szmaciak w mundurze, czyli wojna pcimska". Wielka szkoda, że Janusza Szpotańskiego usiłowano skazać już za życia na zapomnienie, bo był on - obok Leopolda Tyrmanda, Stefana Kisielewskiego i Zbigniewa Herberta - jedną z tych niezwykłych osobistości, które nigdy nie dały się porazić "czerwonym" wirusem, ani nie uległy umysłowemu zniewoleniu. Mieli odwagę żyć pod prąd, a łączył ich m.in. dar wnikliwej obserwacji i analizy rzeczywistości, a także głęboka awersja do wszystkiego, co kojarzyło się z "komuną". Nigdy nie romansowali z władzą ludową, toteż nie uczestniczyli w "hańbie domowej" - którą tak znakomicie udokumentował Jacek Trznadel - i ostatecznie zdołali się uchronić przed heglowskim ukąszeniem. Właśnie dlatego, pomimo rozmaitych ludzkich słabości, które miał każdy z nich - bo i któż ich nie ma? - zasłużyli na szacunek i pamięć. MICHAŁ GRYCZYŃSKI
|
| [ Strona główna ] |
|
Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty | Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt
© 2001-2026 Pomoc Duchowa |