Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Misjonarka miłości

     O sobie nie mam nic do powiedzenia. Jestem zwykłą zakonnicą, jakich wiele. Pan powierzył mi pewną misję, i staram się ją realizować, jak tylko mogę... Jezus kocha ubogich... Należy mówić o nich, nie o mnie.

     Autorka tych słów urodziła się 27 sierpnia 1910 roku w albańskim mieście Skopje w zamożnej katolickiej rodzinie. Jej ojciec, Nicola Bojaxhiu, był kupcem posiadającym wykształcenie z dziedziny farmacji. Jej matka, Drane, już jako osiemnastoletnia mężatka urodziła pierwszego syna Lazera; następnym dzieckiem była Ganxhe (Agnieszka) - przyszła Matka Teresa, najmłodsza córka miała na imię Agata. W latach 1923- 1928 Agnieszka uczy się w parafialnej szkole katolickiej, następnie w szkole państwowej. Angażuje się w życie wspólnoty parafialnej: śpiewa w chórze, pisze i recytuje wiersze w miejskim teatrze, tańczy, gra na gitarze. W kościele parafialnym przyjmuje sakrament Komunii św. i bierzmowania. Pomaga w prowadzeniu lekcji religii, tłumaczy słowa księdza z serbsko-chorwackiego na albański. Podczas lektury listów misjonarzy jezuickich z Indii w Agnieszce budzi się powołanie do pracy misyjnej. Jej zamiarem było wtedy udanie się do Bengalu i prowadzenie tam pracy ewangelizacyjnej. Jedynym sposobem realizacji tego celu było wstąpienie do zgromadzenia zakonnego pracującego w Bengalu - Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Loretańskiej. Opuszcza więc dom rodzinny, z którego wynosi pogłębioną wiarę i wrażliwość na ubogich, aby udać się do Irlandii (siedziby zgromadzenia). Rozpoczynając nowicjat przyjmuje imię Teresa na cześć świętej Teresy od Dzieciątka Jezus. W okresie nowicjatu wraz z innymi siostrami opiekuje się ludźmi biednymi i chorymi. Na polecenie przełożonych udaje się do Indii, do Kalkuty, gdzie wbrew oczekiwaniom - zostaje nauczycielką w kolegium dla bogatych Hindusek. Jest jednak posłuszna woli przełożonych. Uczy, wychowuje, kieruje siostrami hinduskimi. Nie wiedziała wówczas, że taki właśnie sposób obrał Bóg, by przygotować ją do przyszłej pracy. Składa wieczyste śluby zakonne, zostaje dyrektorką szkoły dla dziewcząt. Pracuje przez 18 lat jako nauczycielka praktycznie nie mając kontaktu z biednymi. Po ich upływie miał nadejść decydujący moment w jej życiu. Podczas podróży pociągiem, w drodze na rekolekcje, miała okazję zobaczyć niezmierzone obszary cierpienia żebrzących i umierających na ulicach. To było jej "dokąd". Oznaczało jednakże głęboką zmianę w życiu i podjęcie wielu starań, by uzyskać zgodę na opuszczenie klasztoru i życie ze ślubami zakonnymi poza jego murami. Pokonawszy trudności, przyjęła najpopularniejszy hinduski strój - tzw. sari, w dodatku - w kolorze oznaczającym tych, którzy nic nie znaczą - białym. Kończy kurs pielęgniarski i farmakologiczny, i dopiero wówczas przekracza progi slumsów - na zawsze. Podejmuje krok bez odwrotu. Odtąd były już noclegi w ruderach, wśród insektów i gryzoni, w brudzie i upale, głodzie, pośród niewyobrażalnych cierpień ludzkich. Od rana do wieczora przy człowieku, z modlitwą w sercu i uśmiechem miłości na ustach. Radykalny styl życia przyciągnął pierwszą współpracownicę, za nią następne. Powstało więc nowe zgromadzenie, z określonym celem i regułą. Przestrzenie nędzy stają się przestrzeniami Misjonarek Miłości. Matka Teresa stwierdza: Biedni ludzie to wspaniali ludzie. Dzięki nim możemy poznać tak wiele pięknych rzeczy. Schorowani nieszczęśliwcy, leżący na ulicach Kalkuty, oczekiwali już tylko na śmierć. Tak być nie mogło. Powstał więc dom dla umierających, po nim następne, gdzie pochyla się nad nimi Miłość i pomaga godnie odejść. Matka Teresa uważała go za miejsce święte, bowiem każdego dnia dochodzi tam do rzeczywistego kontaktu między niebem a ziemią. Swą troską natychmiast ogarnęła dzieci Kalkuty, a przez swe współ- siostry na całym świecie - wiele porzuconych, niekochanych, głodnych maluchów, noworodków. Jestem mamą tysięcy porzuconych dzieci - powiedziała Matka Teresa i otwarła swój pierwszy dom dla dzieci. Wraz z siostrami karmiła je, uczyła, wychowywała, szukała zastępczych rodzin. Trędowaci natomiast sami zapukali do jej drzwi. Przepędzani, izolowani ludzie o nieludzkim wyglądzie znaleźli swoje miejsce na ziemi, pomoc. Między ciszą i pokojem jest przestrzeń, w której dojrzewa modlitwa, z niej rodzi się wiara, z wiary wyrasta miłość, owocem miłości jest służba. Cisza - modlitwa - wiara - miłość - służba - pokój to niezwykły łańcuch owoców od kryty przez Matkę Teresę. Zabiegała o ci szę, ponieważ cisza umożliwia kontemplację, nie chciała, by gwar świata oddalał od tego, co najważniejsze. Pogrążona w modlitwie i zaufaniu do Boga nieustannie wzmacniała wiarę czynem. W oczach świata - obrała radykalną, świętą drogę. Poznawszy potrzeby ubogich zrozumiała też istotę własnego ubóstwa. Misjonarka Miłości, chcąc poznać biednych, musi żyć jak oni. Jeśli narzekają na jedzenie, my możemy powiedzieć, że jemy to samo. Taka solidarność sióstr z człowiekiem, solidarność aż do bólu, jest kluczem do czegoś więcej - ich duchowej siły. Uczestnictwo w życiu ubogich, współudział w ich nędzy to to, co różni ich pracę od działalności społecznej. Sama Matka Teresa uzasadniała tę różnicę tak: Opieka społeczna służy jakiemuś celowi - zasługującemu na uznanie i koniecznemu, miłość chrześcijańska natomiast służy osobie ludzkiej; pierwsza obraca się wokół liczb, druga zaś wokół człowieka, którym był również Bóg.

     Świat dostrzegł i docenił miłość, ofiarność i dobro, którym Matka Teresa obdarzała najbiedniejszych. Otrzymała Ona liczne nagrody i wyróżnienia; sama jednak zawsze powtarzała wobec wszystkich: Moim największym wyróżnieniem jest kochać JEZUSA. On jest dla mnie wszystkim. On jest moim życiem, moją miłością, moją nagrodą. Matka Teresa zasnęła w Panu 5 września 1997 roku. Ojciec Święty Jan Paweł II tak wspomina Matkę Ubogich: Pozostawia nam świadectwo miłości Boga, która przyjęta przez nią, przemieniła jej życie w całkowity dar dla braci. Pozostawia nam świadectwo kontemplacji, która staje się miłością; i miłości, która staje się kontemplacją. Jej dokonania mówią same za siebie i ukazują ludziom naszych czasów najwyższe znaczenie życia, którego sens, niestety, często wydaje się zagubiony. Lubiła powtarzać: Służyć ubogim, aby służyć życiu. Matka Teresa nie pomijała żadnej okazji dla podkreślenia wszelkimi sposobami umiłowania życia. Wiedziała z doświadczenia, że życie osiąga pełną swoją wartość wśród trudności i przeciwności, gdy spotyka miłość. I naśladując Ewangelię stała się dobrym Samarytaninem dla każdej osoby, którą spotkała w jakimkolwiek kryzysie, cierpieniu i poniżeniu. Uczmy się od niej, drobnej kobiety w białym sari, okazywać miłość swoim braciom. Siostra, która miłością jednoczyła swych podopiecznych, niezależnie od ich wyznania, koloru skóry czy języka, jest dla nas wzorem miłości. Czyńmy dobro w otaczającym nas świecie.

Krzysztof Zubel

Kwartalnik Katolicki

nr 47


   

Wasze komentarze:
 Małgorzata Anna : 22.05.2019, 02:16
 Święta Matko Tereso kocham cię bardzo szkoda że nie ma cię już z nami ludzie potrzebuja Ciebie nadal
 Małgorzata Anna : 22.05.2019, 02:10
 Święta Matko Tereso kocham cię bardzo szkoda że nie ma cię już z nami ludzie potrzebuja Ciebie nadal
 Biedronka: 20.09.2010, 20:36
 Kochany ten franciszkanin o specyficznym imieniu :)
(1)


Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2019 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej