Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

św. Damian de Vesteur

1840 - 1889

3 czerwca 1995 roku, Papież Jan Paweł II ogłosił błogosławionym Ojca Damiana. Aktu tego, na własne życzenie, dokonał w Belgii, kraju rodzinnym "przyjaciela trędowatych". Złożył mu hołd, odwiedzając jego dom rodzinny w Tremelo i modląc się przy jego grobie w Louvain. Kim był Ojciec Damian, jaka była jego misja, co ma on do powiedzenia naszym czasom? Na te pytania stara się odpowiedzieć niniejszy artykuł.

Dzieciństwo - powołanie

Józef de Veuster, przyszły Ojciec Damian, urodził się 3 stycznia 1840 r. w Tremelo, wiosce brabanckiej leżącej blisko Malines. Był siódmym dzieckiem pobożnych rodziców, którzy zatroszczyli się o jego chrzest już w dniu urodzenia i dali mu bardzo staranne wychowanie religijne. Gdy podrósł, matka czytała mu ze starej flamandzkiej księgi opowiadania o życiu świętych męczenników i pustelników. Nieświadomie, przygotowała przyszłego bohatera do życia pełnego wyrzeczeń.

W 1853 r. August, jeden z braci Józefa, wstępuje do seminarium w Malines, a w cztery lata później do nowicjatu Ojców Najświętszych Serc Jezusa i Maryi w Louvain. Również jego umiłowana siostra, Paulina, decyduje się wstąpić do klasztoru. Ten podwójny przykład wzbudził w Józefie pragnienie całkowitego poświęcenia się Bogu. W lipcu 1858 r. pisze do rodziców: "Mam nadzieję, że i na mnie rychło przyjdzie kolej". Umacnia go w postanowieniu misja, którą przeprowadził w parafii Tremelo pewien redemptorysta.

2 lutego 1859 r. wstępuje do nowicjatu Najświętszych Serc, gdzie otrzymuje imię Damian. Jego brat, noszący w tym zgromadzeniu imię Pamfil, został w 1863 r. wyznaczony do pracy misyjnej na Hawajach, lecz zachorował na tyfus i nie mógł wyjechać. Wtedy Damian poprosił przełożonych, by mógł zastąpić brata.

Misja

19 marca 1864 r. przybywa do Honolulu i - po przyjęciu święceń kapłańskich w dniu 21 maja tegoż roku - oddaje się całkowicie pracy misyjnej. "Oto jestem kapłanem, misjonarzem - pisze do swych rodziców. - Błagam was, módlcie się za mnie dniem i nocą, ale nie obawiajcie się ani trochę o mnie, bo gdy się Bogu służy, jest się wszędzie szczęśliwym".

Pierwszymi etapami jego działalności są Puna, a następnie Kohola-Humakua. Wreszcie 10 maja 1873 r. na życzenie miejscowego biskupa przybywa na Molokai, wyspę trędowatych. Jak pisze o. Jourdan, "Ojciec Damian daje dowody szczególnej odwagi osiedlając się na Molokai bez żadnych zasobów. Wziął z sobą tylko brewiarz i krucyfiks. Jedynie bezgraniczna litość, która przepełniała jego duszę, i ufność w Bogu podtrzymują go w kontaktach z trędowatymi, zniechęcających z każdego punktu widzenia. Każdy bowiem krok odsłaniał mu coraz to nowe nędze. Zaiste, zarówno ciała jak i dusze miały głębokie rany".

Działalność charytatywna

Na Molokai warunki życia były wówczas bardzo prymitywne. Wszystkiego brakowało. Damian zatroszczył się o wszystko. Z pomocą chorych pobudował domy, zaprowadził kanalizację wodną, powiększył szpital, wzniósł kościół i sierociniec. Nie był on lekarzem, ale robił wszystko, co było w jego mocy, aby polepszyć opiekę lekarską nad trędowatymi.

Jednakże jego pomoc wykraczała daleko poza budowę, wyposażenie i zabiegi lekarskie: miała na uwadze osoby. Tych, którzy, wyłączeni z rodziny, odczuwali potrzebę dowodów miłości, darzył uczuciem, jakie może wy kwitnąć tylko w sercu przyjaciela. Tak udało mu się wytworzyć w tej masie nieszczęśliwców klimat zaufania i poczucie rodzinnej wspólnoty.

Ojciec Damian pisze: "Widok trędowatych budzi odrazę, ale są oni odkupieni za cenę najdroższej Krwi naszego Boskiego Zbawiciela. On także w swym bezgranicznym miłosierdziu pocieszał trędowatych... Czasami jednak odczuwam jeszcze wstręt, zwłaszcza gdy trzeba spowiadać trędowatych, których rany pełne są robaków podobnych do tych, które toczą trupa w grobie. Czasami też jestem w wielkim kłopocie, gdy mam udzielić sakramentu namaszczenia, bo stopy i dłonie chorego są jedną raną, co oznacza bliską śmierć. Obym przez te akty umartwienia mógł wyjednać duchowe zmartwychwstanie dla tych, którzy jeszcze nie wyszli z grobu grzechu, aby żyć łaską, jaką zaofiaro- wuje im codziennie dobry Bóg".

W szesnaście lat po przybyciu na wyspę Ojciec Damian staje się ofiarą tej straszliwej choroby, którą tak się starał wykorzenić. Z miesiąca na miesiąc przeżywa w swym ciele proces rozkładu, zwykły przy tej chorobie. Zmarł na nią 15 kwietnia 1889 r.

Jego cierpliwość i poddanie się nigdy się nie zachwiały. "Wlokę się powoli do grobu - powie. - Jestem bardzo szczęśliwy i bardzo zadowolony" . Otrzymał wiele j ałmużn, ale pozostawał wyzbyty ze wszystkiego. Leżał na sienniku rzuconym na ziemię, jak żebrak.

Jego śmiertelne szczątki zostały przewiezione do ojczyzny 4 maja 1936 r. Umieszczono je w kościele Ojców Najświętszych Serc w Louvain.

Siła i aktualność Ojca Damiana

Ojciec Damian miał szczególny charyzmat dzielenia się swym szczęściem z trędowatymi. Żyli w serdecznej atmosferze pokoju religijnego. Jakie było źródło tego charyzmatu? Przede wszystkim pobożność wpojona przez rodziców. Następnie był on zakonnikiem, oddanym Boskiemu Oblubieńcowi, jako członek zgromadzenia Najświętszych Serc.

Jednym z głównych zadań, a nawet racją bytu tego zgromadzenia jest wieczysta, czyli całodzienna i całonocna, adoracja Najświętszego Sakramentu. 8 grudnia 1881 r. Ojciec Damian pisze: "Bez Najświętszego Sakramentu taka sytuacja jak moja byłaby nie do zniesienia. Bez ciągłej obecności naszego Boskiego Mistrza w mojej ubogiej kaplicy nigdy nie mógłbym dzielić stale swego losu z losem trędowatych na Molokai".

Innym aspektem jego życia wewnętrznego, który dawał mu siłę do niesienia ulgi trędowatym, było bezsprzecznie nabożeństwo do Matki Bożej. "Rzadko wypuszczał z rąk różaniec - notuje o. Montiton. - Spał z nim, odmawiał go w dzień i w nocy, gdy tylko miał chwilę wytchnienia".

Ojciec wiódł intensywne życie modlitwy. Z tego nieustannego kontaktu z Bogiem i Maryją czerpał codziennie siłę do niesienia pomocy nieszczęśliwym braciom dotkniętym trądem. Jako lekarz ciała i duszy nigdy nie zapominał, że chrześcijańska miłość bliźniego żywi się kontemplacją.

Święty

11 października 2009 odbyła się Rzymie kanonizacja o. Damiana

Tłumaczył z miesięcznika "Mediatrice et Reine" (nr 3/94)
br. Konstanty Brodzik.


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Treść



Poprzednia[ Powrót ] 
 
[ Strona główna ]


Modlitwy | Opowiadania | Zagadki | Polityka Prywatności | Kontakt

© 2001-2020 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej