Siostra TomeaW samą Wielkanoc, 30 marca 1997, zmarła Siostra Tomea, z domu Jadwiga Lis, zmartwychwstanka z prowincji warszawskiej, z powołania zakonnica, z charyzmatu - dobry pedagog i nauczycielka łaciny. W naszych stronach słynęła ze swoich umiejętności w latach pięćdziesiątych, kiedy to uczyła łaciny, m.in. w wejherowskim Leonimim.Pochodziła z Sieradzkiego, urodziła się w roku 1915, śluby zakonne złożyła w 1941. Po wojnie studiowała na Uniwersytecie Poznańskim, gdzie otrzymała dyplom magistra filozofii w zakresie filologii klasycznej. Nauka języka łacińskiego nie dla wszystkich jest zajęciem atrakcyjnym. Kiedy bowiem ktoś się uweźmie i tak się zapatrzy w martwość tego języka, to rzeczywiście może się zapłakać na śmierć, że oto niby traci czas na niepotrzebną naukę. Szkoda, że mieliśmy w minionym pięćdziesięcioleciu takich kierowników oświaty, którzy zupełnie nie zdawali sobie sprawy ze znaczenia języka łacińskiego dla ogólnego, humanistycznego wykształcenia. Iluż to ludzi wyznało i wyznaje z całkowitą szczerością i na pewno zgodnie z prawdą, że nawet gramatyki polskiej nauczyli się na podstawie gramatyki łacińskiej. Zwięzła i logiczna konstrukcja tego języka jest na pewno dobrą szkołą dla wszystkich językoznawców. Siostra Tomea miała bardzo oryginalne metody uczenia łaciny. Stawiała na zaufanie wobec ucznia, jemu samemu zostawiała wymierzanie stosownej "pokuty" za brak wiadomości. Umiała zapalić do systematyczności i poszanowania czasu. Ucząc łaciny w szkołach kościelnych, poza wspomnianym już wejherowskim Leoninum także w liceach prowadzonych przez siostry zmartwychwstanki, uczyła również umiłowania języka Kościoła, a może jeszcze bardziej powszechności Kościoła. Łacina była wtedy jednym z zewnętrznych znaków tej powszechności. Jej uczniom i wychowankom można pozazdrościć takiej profesorki. Była przy tym osobą bardzo skromną. Jej swoistą mocą były wyraziste oczy, czarne jak dwa węgielki umieszczone pod zmartwychwstańskim welonem, przenikające w głąb uczniowskiej psychiki. W teologii prawosławnej utrzymuje się pogląd, że kto umiera w Zmartwychwstanie Pańskie, natychmiast osiąga zbawienie. Ten pogląd i nam nie jest obcy, a kto wie, czy nawet nie więcej wyczytaliśmy w Piśmie Świętym, które - zwłaszcza w nauczaniu św. Pawła - mówi o wszczepieniu w Chrystusa Zmartwychwstałego już w chrzcie świętym. Uczestniczyłem w jej pogrzebie, który odbył się w Warszawie na Żoliborzu, 4 kwietnia 1997. Choć liturgii pogrzebowej przewodniczył Biskup, uroczystość była skromna, bez pompatyczności. Była godziną skupienia przy trumnie śp. Siostry Tomei. Na pogrzeb przynosi się różne dary - kwiaty, wieńce, modlitwę, obecność. Podczas tego pogrzebu dało się odczuć wrażenie ogromnej wdzięczności wobec Zmarłej. Wyrazili ją koncelebransi, siostry zmartwychwstanki, uczennice sprzed lat i te z ostatniego czasu, choć od sześciu lat, po przebytej operacji (bardzo poważnej!), znacznie ograniczyła swoją aktywność. Swoistym wyrazem wdzięczności było A ve Maria odśpiewane przepięknie przez jedną z uczennic sprzed wielu lat. I to było zwyczajne. Nasi zmarli często wołają zza grobu: prosi o jedno Ave Maria. ELIASZ
Pismo Katolickie Pielgrzym, nr 192
|
| [ Strona główna ] |
|
Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty | Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt
© 2001-2026 Pomoc Duchowa |