Boimy się decyzji o małżeństwie. Przeraża nas widmo rozwoduSkończyłem niedawno trzydziestkę, lecz nadal żyję samotnie. Jestem przerażony tym, co się dzieje z małżeństwami moich znajomych. Rozpadają się, wygasa w nich uczucie i zostają ze sobą z przyzwyczajenia lub może ze strachu przed samotnością i rozpoczynaniem wszystkiego od początku. Nie mogę zrozumieć postępowania małżeństw, które zostały zawarte po bardzo długiej znajomości. Ci ludzie już mieszkali ze sobą, żyli razem kilka lat, załatwili wszystkie formalności, wreszcie wzięli ślub w kościele, a po roku, półtora już chcą się rozwodzić.Mam przyjaciółkę, kochamy się, spotykamy się często, ale boimy się decyzji o małżeństwie. Odstraszają nas te przykłady, nie chcemy przeżywać tego samego. Maciej Widmo rozwoduDrogi Macieju!Bardzo się cieszę, że zwracasz się do mnie z takim problemem. Wydaje mi się, że sprawy rodzinne są dla nas wszystkich niezwykle ważne. Szczególnie, że w obecnej sytuacji społeczno-ekonomicznej stają się one coraz trudniejsze i bardziej bolesne. Choć nie do końca jest to prawdą, byt określa świadomość. Dla zdecydowanej większości Polaków najważniejsze są obecnie sprawy materialne - majątek, praca, czasem wręcz tylko przetrwanie. Walka o byt czyni nas bezwzględnymi, nieczułymi, zestresowanymi. Każe nam zapomnieć o ważniejszych wartościach. Najbardziej cierpią na tym związki międzyludzkie. Zapominamy, że o szczęściu czy wartości człowieka decyduje nie zawartość portfela, lecz to czy jest kochany i czy potrafi kochać. Miłość zaś to nie tylko uczucie, to przede wszystkim trudna sztuka, którą trzeba wytrwale i cierpliwie praktykować. Mam wrażenie, iż wiele małżeństw o tym nie wie lub zapomniało. Przed ślubem stać ich było na romantyzm, odrobinę szaleństwa, spacery przy księżycu, długie rozmowy. Byli w sobie zakochani. Było cudownie. Potem przyszedł ślub i... przestali się starać. Ona ma męża, on żonę, cel osiągnięty, nic już więcej nie trzeba robić. A przecież jest wręcz odwrotnie! To po ślubie trzeba się więcej starać, mocniej pracować nad budową trwałego i pełnego zrozumienia związku. Póki dwoje ludzi nie przypieczętuje swej miłości małżeństwem, element takiej specyficznej nietrwałości zmusza obie strony do sporego wysiłku nad wzajemnymi relacjami. Po ślubie wydaje się im, że mogą już sobie ten wysiłek darować. Nic bardziej błędnego! Tutaj chyba tkwi przyczyna rozpadu wielu małżeństw - ślub potraktowali jako cel w swoim życiu, a nie jak pewien etap. Sakramentowi małżeństwa towarzyszy niezwykła łaska Boża, ale ona przecież nie będzie w stanie pomóc, jeśli ludzie na nią się zamkną. Jeśli nie będą chcieli z nią współpracować. Pan Bóg nie daje małżeństwa jako nagrody, lecz raczej jako zadanie, jako powołanie. Szczęście rodzinne budować trzeba z mozołem przez całe życie, nie ma tu miejsca na rezygnację, na urlop. Właśnie pary, które przed ślubem znały się bardzo długo, które już żyły razem, są szczególnie narażone na rozejście się. Ślub powoduje radykalną zmianę sytuacji, a oni nie potrafią się w tym znaleźć. Dotychczas każde musiało się starać, by ta druga osoba nie odeszła. Teraz wydaje się im, że sam fakt małżeństwa załatwia za nich tę sprawę. Nie troszczą się o jakość własnych kontaktów; robi się coraz gorzej i rozwód wydaje się jedynym rozwiązaniem. Myślę też, iż nie bez znaczenia jest tu fakt, że żyjąc ze sobą bez ślubu nie przestrzegali Bożych przykazań. A każde odejście od praw Bożych ma swoje negatywne konsekwencje. Macieju! Poruszony przez ciebie temat jest tak obszerny, że na pewno go nie wyczerpałem. Wybacz! Pragnę jednak bardzo mocno Cię zachęcić do ponownego rozważenia decyzji o małżeństwie. Rozumiem Wasz strach, lecz jeśli nie przestaniecie po ślubie pracować nad jakością Waszego związku, nie grozi Wam rozwód. Współpracując z łaską Bożą na pewno stworzycie szczęśliwą rodzinę. Ks. JAN
|
| [ Strona główna ] |
|
Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty | Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt
© 2001-2026 Pomoc Duchowa |