Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Serce i rozum księdza Peyramale'a

     Papież Pius IX ogłosił 8 grudnia 1854 roku w Rzymie dogmat o niepokalanym poczęciu. Dwa dni wcześniej w Paryżu minister wyznań podpisał nominację nowego proboszcza parafii w Lourdes, a 9 grudnia dekret nominacyjny został wysłany do zainteresowanego. Pod koniec 1854 roku nowy proboszcz przyjechał do Lourdes.

     Ks. Maria Dominik Peyramale miał wówczas 46 lat. Był mężczyzną "wysokiego wzrostu, o wysokim, odkrytym czole, chodzie poważnym i majestatycznym, oczach pełnych ognia"*. Jego charakter przejawiał się w sposobie mówienia i w traktowaniu innych ludzi. Był nieco wyniosły: "Mówił krótko i zimno i początkowo nie czuło się do niego pociągu... Było w nim dwóch ludzi: jeden bardzo szorstki, drugi bardzo dobry, bardzo prosty, bardzo czcigodny. Drugi sprawiał, że zapominało się o pierwszym". Lurdzki proboszcz był bowiem bardzo wrażliwy na ludzką biedę i krzywdę: "Z usposobienia rzutki i entuzjastyczny, o duszy głęboko wrażliwej". "Bardziej go szanowano niż kochano".

     Pochodził z rodziny mieszczańskiej. Był "towarzyski, obdarzony umysłem subtelnym i tryskający żywym dowcipem", do tego oczytany. Lubił dysputy z miejscowymi osobistościami. Jego życie, chociaż nie było pozbawione trosk związanych z posługą duszpasterską w małej pirenejskiej społeczności, płynęło spokojnie. Do czasu.

     Wieczorem 16 lutego 1858 roku ks. Peyramale wracał z Argeles. Na drodze w pobliżu Lourdes zatrzymał go jeden z wikarych, ks. Pomian, i poinformował o dziwnych zdarzeniach w miasteczku:

     - (...) mała Bernadetta Soubirous, córka młynarza (...) twierdzi, że 11 lutego w grocie Massabielle widziała "coś białego", co było podobne do pani.

     - Rzeczywiście, dziwna sprawa. Wygląda to na historyjkę wymyśloną przez dziewczęta. W każdym razie trzeba czekać i czuwać.

     Reakcja proboszcza była zatem bardzo chłodna, wręcz zlekceważył zdarzenia w Massabielle. Wkrótce zabroni księżom, swoim współpracownikom i siostrom zakonnym chodzenia do groty, zabroni "najmniejszego udziału w wypadkach massabielskich, choćby nawet w charakterze zwykłych świadków". Taką decyzję podjął po rozmowie z bp. Laurence'em.

     Sam czekał i czuwał. Był doskonale poinformowany dzięki zaufanej obserwatorce, Wiktorii Bonnecarrere, dawnej parafiance, którą wysłał na miejsce objawień. Nadeszła jednak chwila, kiedy nie mógł już dłużej stać na uboczu. W pewien chłodny poranek w domu proboszcza pojawiła się Bernadetta:

     - No, czego sobie ode mnie życzysz? - słowa proboszcza nie były zachęcające.

     - Księże proboszczu, Pani z groty poleciła mi powiedzieć kapłanom, że pragnęłaby mieć kaplicę w Massabielle - powiedziała Bernadetta spokojnie, nie zwracając uwagi na nieprzyjemny ton księdza proboszcza.

     - Któż to jest ta Pani? (...) Jak się nazywa ta Pani? - Peyramale nie ustępuje w dążeniu do poznania prawdy lub do zdemaskowania "dziewczęcych fantazji".

     - Nie wiem.

     - Nie pytałaś jej?

     - Tak, lecz gdy pytam, Ona się uśmiecha, nic nie odpowiadając.

     - I twierdzisz, że poleciła ci powiedzieć mi, że chce mieć kaplicę w Massabielle?

     - Tak.

     Przebrała się miara cierpliwości, proboszcz z Lourdes wpadł w gniew. Po chwili uspokoił się i nakazał Bernadetcie, by dowiedziała się, kim jest owa Pani, "(...) następnie - czy ona sądzi, że ma prawo do kaplicy:

     - Zażądaj w moim imieniu, żeby dowiodła swoich praw, nakazując róży, która tam rośnie, natychmiast zakwitnąć".

     Prośba wydawała się niemożliwa do zrealizowania - była przecież zima.

     Bernadetta jeszcze nie raz przyjdzie do proboszcza i powtórzy prośbę Pani o budowę kaplicy, nie raz jeszcze usłyszy pytanie o imię Pani. Ale dopiero 25 marca będzie mogła przekazać odpowiedź. Była wtedy tak szczęśliwa, że wpadła do domu proboszcza jak burza i nie witając się, powiedziała:

     - Jestem Niepokalane Poczęcie.

     - Co ty mówisz, mały pyszałku? - zawołał proboszcz.

     - Jestem Niepokalane Poczęcie. To Pani dopiero co powiedziała te słowa.

     - Nareszcie! A wiesz, co to znaczy?

     - Nie, księże proboszczu.

     - Widzę, że znów jesteś w błędzie. Jak mogłaś zapamiętać słowa, których nie rozumiesz?

     - Od groty aż dotąd stale powtarzałam: Jestem Niepokalane Poczęcie.

     - No dobrze! (...) Zastanowię się, co trzeba zrobić.

     Wtedy dokonało się coś niezwykłego, wielka przemiana, może nawet jeden z lurdzkich cudów? Ten człowiek, tak zamknięty na zdarzenia w Massabielles, tak wrogo do nich nastawiony, ubolewający nad niedorzecznościami, które jego zdaniem opowiada Bernadetta, zaczął kapitulować. Słowa "jestem Niepokalane Poczęcie" otworzyły jego serce, powodując tak silne wzruszenie, tak mocne przeżycie, że musiał zostać sam, by pozbierać myśli. Nie mógł przestać analizować słów małej Soubirous, jego serce i rozum walczyły jeszcze ze sobą, spierały się. "Kłamie się słowami znanymi, lecz nigdy takimi, których sensu się nie zna" - to ostatni racjonalny argument, po którym pozostało tylko przyjąć usłyszane słowa jako prawdziwe.

     Tego samego dnia proboszcz Peyramale napisał list do biskupa Laurence'a, któremu zrelacjonował ostatnie spotkanie z wizjonerką i przekazał posłannictwo Matki Bożej z groty Massabielle. Sam starał się zrealizować wszystkie prośby Pani. Pokonując opory biskupa i przeszkody władz świeckich, doprowadził do powstania kaplicy - krypty wykutej w skale nad grotą. Osobiście zachęcał architekta i budowniczych do pracy. 19 maja 1866 roku w krypcie została odprawiona pierwsza Msza św. Budowa kolejnego kościoła - Bazyliki Niepokalanej, przysporzyła wielu problemów, największym był brak zezwolenia. Aby je szybciej uzyskać, proboszcz Peyramale zwrócił się bezpośrednio do cesarzowej Eugenii, żony Napoleona III. Bazylika została oddana do użytku 15 maja 1871 roku. W jednym z objawień Pani prosiła o procesję do groty, więc pewnego majowego wieczoru sprzed kościoła św. Piotra wyruszyła procesja z proboszczem z Lourdes na czele.

     Władze świeckie wciąż nie ustępowały. Bernadetta była przesłuchiwana, męczona pytaniami, insynuacjami i zarzutami. Ks. Peyramale, ten sam, który nie tak dawno naśmiewał się z dziewczyny widzącej "coś" w grocie, teraz stanął w jej obronie. Pomógł rodzinie, która od pewnego czasu żyła w wielkim ubóstwie - dzięki środkom zgromadzonym przez proboszcza można było kupić nowy młyn dla Franciszka Soubirous. Ksiądz wsparł również starania Bernadetty o wstąpienie do klasztoru w Nevers i dodawał jej otuchy w trudnym czasie nowicjatu. "Twoje posłannictwo przy Grocie skończyło się. Obecnie musisz zaangażować się w dzieło swego uświęcenia. Żyjesz życiem ukrytym i cierpisz dla Chrystusa. Okaż Bogu wdzięczność za wszystkie przywileje, którymi cię obdarzył, abyś żyła życiem wzorowym, nawet w przeciwnościach, w klasztorze, który cię przyjął". Listy proboszcza z Lourdes pozwoliły Bernadetcie przetrwać złe chwile, tęsknotę i upokorzenia, jakich doznawała zarówno ze strony sióstr, jak i przełożonych. Wszystkie rady i słowa pociechy przyjmowała z wdzięcznością i miłością.

     Z wielkim smutkiem przyjęła wiadomość o śmierci ks. Peyramale'a 8 września 1877 roku. W uroczystościach pogrzebowych proboszcza wzięło udział całe Lourdes. Wszyscy pamiętali, jak wiele dobrego uczynił dla nich i dla tysięcy pielgrzymów. Pamiętali człowieka nieustępliwego i konsekwentnego, który choć początkowo był nieufny, wobec faktów stal się gorliwym obrońcą Niepokalanej z Massabielle.

Tamara Sobolska
Cytaty i dialogi pochodzą z książki ks. Francisa Trochu, Święta Bernadetta Soubirous, Niepokalanów 1986.
Miejsca Święte, nr 77


   

Wasze komentarze:
 AL: 03.04.2020, 23:41
 Rok 1858 był dla proboszcza Lourdes próbą wiary i odpowiedzialności . Ta historia uczy nas , że to z daru Niebios rodzi się nasza wiara i tylko głębokie zrozumienie słów św Pawła zapisane w Hymnie o miłości jest drogą do zrozumienia tego co wtedy się tam wydarzyło
(1)


Autor

Treść



Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]


Modlitwy | Opowiadania | Humor | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2020 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej