Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Pod skrzydła Jej miłosierdzia

     Sławimy w miesiącu Maryi Jej piękno, Jej świętość, ale też tulimy się jak dziatki do Jej Serca, błagając o miłosierdzie. Już pierwsi chrześcijanie uciekali się pod obronę Bożej Rodzicielki, "pod skrzydła Jej miłosierdzia", jak brzmi dosłownie najdawniejszy (z III w.) tekst znanej entyfony maryjnej. Widzieli oni w Matce Najśw. orantkę, wstawiającą się skutecznie za nimi u Syna, jak Ją przedstawia fresk z IV w. w katakumbach rzymskich przy ulicy Nomentana: z Bożym Dziecięciem na kolanach, z rękami wzniesionymi ku górze.

     MATKO, MIŁOSIERDZIA!

Żyjąc na tej łez dolinie, wiele mamy potrzeb, tak materialnych, jak duchowych. Najwięcej uciska grzech, który, niestety, pleni się bujnie na świecie, czepia się nawet tych, którzy obrali drogę świętości. Człowiek, brnąc w grzechach, zatraca swą godność, odczłowiecza się. Z niepokojem spoglądamy w przyszłość, nie zabezpieczoną tamami moralnymi, tak doczesną (przy znieczulicy moralnej widmo zagłady atomowej bynajmniej nie jest nierealne), jak pozagrobową: zło może człowieka "zatracić w piekle", jak to przypomniał ostatnio Ojciec święty.

     Bł. Maksymilian Maria jako kapłan miał możność, zwłaszcza w konfesjonale, zetknąć się z "tajemnicą nieprawości", jak nazwał grzech św. Paweł. Przemawiając w roku 1938 przez Radio warszawskie, przytoczył list pewnej czytelniczki "Rycerza Niepokalanej", która prosiła, by już jej tego pisma nie wysyłać, jako że od wielu lat nie chodzi do spowiedzi, a ostatnio przystała do partii komunistycznej. "Proszę nie myśleć - pisała - że pogardzam tym pismem, o nie! Wszak to Niepokalana była kiedyś moją ukochaną Matką, ale od dawna wypadłam z Jej opieki... Zamknęło się dla mnie Jej miłosierdzie. Czy jestem dziś szczęśliwa? Nie! Tysiąc razy nie! Grzesznik, to najnieszczęśliwsza istota na świecie - ma duszę zbolałą, okrytą ranami; wzgardzony i odrzucony przez Boga i ludzi, nie widząc dla siebie ratunku, cierpi strasznie".

     Ten przykład i wiele mu podobnych wskazywały Twórcy Milicji Niepokalanej (M.l.) na tragedię serc, zwiedzionych przez szatana, który kusząc do grzechu bagatelizuje go, a po upadku "podsuwa najczarniejsze myśli - po prostu depcze po duszy" i wmawia, że już nie ma dla niej ratunku. O. Kolbe wszystko robił, by przekonać dusze, że dla każdego na ziemi, nawet dla największych grzeszników, jest ratunek, bo Bóg jest Ojcem wszystkich i pragnie wszystkich zbawić. Oto jak przedstawiał on funkcjonowanie Jego miłosierdzia. Chociaż człowiek "to Jego dziecię drogie, potknie się w drodze, upadnie, skala, pokaleczy, Ojciec miłościwy nie może patrzeć na jego nieszczęście". Zsyła na ziemię swego Jednorodzo- nego Syna, by podniósł upadłego, by swą Krwią obmył jego brud i uleczył rany, by wskazał mu drogę pewną do nieba. "By zaś dusza z obawy przed naruszoną sprawiedliwością Bożą nie traciła nadziei, posyła Bóg uosobienie swojej miłości, Oblubienicę Ducha Miłości matczynej - Niepokalaną", siostrę istot ludzkich, "i Jej zleca szafowanie całym swoim miłosierdziem".

     W górę serca! woła bł. Maksymilian do grzeszników. "Upadnie kto w grzech, zabrnie głęboko w nałogi, wzgardzi Bożymi łaskami... i stanie się niegodnym dalszych łask - czy ma już rozpaczać? Nie, przenigdy! Ma bowiem od Boga daną sobie Matkę, która czułym sercem śledzi każdy jego czyn, każde słowo, każdą myśl. Ona nie patrzy na to, czy on godny łaski zmiłowania. Ona tylko Matką miłosierdzia, więc spieszy, nawet nie wzywana, tam, gdzie najwięcej nędzy w duszach... Jeżeli tylko wejdzie Ona do duszy, chociaż nędznej jeszcze, spodlonej grzechami i nałogami, nie dozwoli duszy zaginąć, ale wnet wyprasza jej łaskę światła dla rozumu i siły dla woli, by się opamiętała i powstała".

     Również Papież Jan Paweł II, chcąc wyrwać świat z potopu grzechu, nie rzuca gromów, ale uczy o Bogu, "bogatym w miłosierdzie", kieruje do Matki miłosierdzia. Zgłębiajmy jego ostatnią encyklikę, a odsłoni się nam "tajemnica Ojca i Jego miłości", którą Jezus zobrazował w przypowiści o synu marnotrawnym, a wcielił swą śmiercią odkupieńczą. "Ojciec marnotrawnego syna jest wierny swojemu ojcostwu, wierny swojej miłości": jest gotów natychmiast przyjąć go do domu, gdy wróci, przyjąć z radością i szczodrze obdarzyć. Ukrzyżowany "stoi i kołacze do drzwi serca każdego człowieka, nie naruszając jego wolności, ale starając się z tej ludzkiej wolności wyzwolić miłość". Ta miłosierna miłość Boża objawia się w szczególny sposób w Matce Jezusowej i przez Nią, tak że "nazywamy Ją również Matką miłosierdzia - Matką Bożą miłosierdzia lub Matką Bożego miłosierdzia". Jej serce macierzyńskie jest szczególnie wrażliwe, ma "szczególną zdolność docierania do wszystkich, którzy tę właśnie miłosierną miłość najłatwiej przyjmują ze strony Matki. Jest to jedna z wielkich i życiodajnych tajemnic chrześcijaństwa".

     Korzystajmy szczodrze z Miłosierdzia Bożego przez Niepokalaną. Niech ono nas nawraca, podnosi w górę, dowartościowuje, jak zachęca Ojciec św. Bł. Maksymilian podał w tym względzie szereg praktycznych rad, które warto stosować w życiu i innym podawać.

     

  1. "Po upadku nie upadaj na duchu - mówi sobie i nam o. Koibe - bo to większą przykrość czyni Panu Bogu niż sam grzech; a spodziewaj się łask większych (i postępu) niż przed upadkiem". "Na to bowiem tylko Niepokalana dopuszcza upadek, by wyleczyć nas z miłości własnej, pychy, by przywieść do pokory i tak uczynić uleglejszymi łaskom Bożym". Nieraz chciałoby się zadowolić przeciętnością, a oto jakiś poważniejszy upadek powoduje wstrząs duchowy i zmusza do gorliwości.
  2. "W razie upadku oddaj się natychmiast Niepokalanej, oddaj Jej też całą sprawę upadku, i proś o przebaczenie: 'Mamusiu Droga, przebacz i wyproś przebaczenie u Jezusa'. Najbliższą czynność staraj się spełnić tak, by Jej i Jezusowi jak największą sprawić przyjemność, i bądź pewny, że ten akt miłości zgładzi to przewinienie całkowicie. Przy najbliższej spowiedzi świętej wyznasz ten upadek, ale przedtem już ci Ona i Jezus, i Ojciec tego nie pamiętają". Kiedyś o. Maksymilian znajdował się w pociągu na linii Warszawa - Wilno i widział, jak psotne dziecko, upominane przez matkę, rzucało się jej na szyję i prosiło: "Mamo, nie plącz, przeplasiam". Przytoczył ten przykład w jednej konferencji, dodając: "Życie nasze dobre będzie, jeżeli będzie utkane z takich właśnie aktów".
  3. Przy powtarzających się upadkach trzeba się strzec zniechęcenia. Nawet przy wielkich grzechach nie wolno tracić nadziei. "Chociażby ktoś tysiąc razy upadł - powstawać, zaczynać na nowo, poznawać swoją słabość... Nigdy nie mówmy: 'nie mogę'. Po to jest Niepokalana, żeby każdy mógł". "Choćby nie wiem jakie nałogi zagnieździły się w duszy, jeżeli ona zwracać się będzie do Niepokalanej, zostanie z nich uwolniona. Mówią, że zastarzałe i brudne przedmioty wstawia się do gorącej wody, żeby odmiękły i łatwiej się wymyły". Tę rolę przy brudzie duchowym spełnia modlitwa do Niepokalanej. Przede wszystkim wypraszamy sobie nią pokorę, nieodzowną by otrzymać łaskę wytrwania.
  4. Na rekolekcjach w roku 1920 bł. Maksymilian postanowił sobie: "Nie opuszczę żadnego zła bez naprawienia go (zniszczenia go)". Rozumiał, że trzeba naprawić naruszony przez grzech porządek Boży, że przede wszystkim trzeba odpowiedzieć na obrazę najlepszego Ojca i Jego przebaczenie miłością ofiarną, troską o wytrwanie i ciągłym postępem na drodze dobra. Jest to pokuta, do której wzywa nas Niepokalana w Lourdes. "Rozpoczynaj ciągle 'odnawiać wszystko w Chrystusie przez Niepokalaną'!"
  5. Patrzmy na świętych, których pierwszy etap życia nie zawsze był święty. "Po swym nawróceniu już miary i granicy w służeniu Panu Bogu nie znają: nie dość im przestrzegać przeciętnej uczciwości; oni wspinaniem się ku wyżynom doskonałości chrześcijańskiej usiłują nagrodzić czas i łaski poprzednio marnotrawione". Towarzyszy im zawsze Matka Najświętsza.
     W 1981 roku na ustach wszystkich był Lech Wałęsa, przywódca niezależnych związków zawodowych w Polsce. Zapytał go pewien dziennikarz włoski, jaki był najprzykrzejszy okres w jego życiu. "Nie były to - odpowiedział - dni spędzone w więzieniu ani dni bez pieniędzy, kiedy nie było za co kupić kawałka chleba. Najbardziej przykry okres był wtedy, kiedy oddaliłem się od Kościoła, kiedy w głowie mi były tańce, wódka i kobiety... Nie znaczy to, że stałem się ateistą, nie, ale moje stosunki z Matką Bożą nie były zbyt dobre. Zaniedbałem Ją. Potem ożeniłem się i zacząłem uczęszczać do kościoła. To mi zrobiło bardzo dobrze". Teraz, by wytrwać, chodzi codziennie do Komunii św. i odmawia różaniec. Wiara, mówi, "jest źródłem mojej siły. Modlę się zawsze do Matki Bożej Jasnogórskiej; nigdy się nie traci, kiedy się jest pod opieką Królowej Polski".

     Matko, miłosierdzia! Swą stopą niepokalaną zetrzej w naszych sercach wszelkie zło, swym Sercem matczynym rozpal w nich miłość! "Prośba Jana", wyrażona słowami poety K. Wojtyły, jest prośbą każdego z nas (choć "tak mało jest we mnie do kochania")

     "Fali serca, gdy cicho wzbiera za spojrzeniem, nie obniżaj - o Matko - ani odmieniaj miłości, ale w dłoniach przejrzystych tę samą falę przenieś do mnie.

     On Ciebie o to prosił".

o. Jerzy M. Domański
Rycerz Niepokalanej, nr 318


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Treść



Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]


Modlitwy | Opowiadania | Humor | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2020 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej