Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Chcę być wielką świętą

     Jezu mój, Ty wiesz że od najwcześniejszych lat pragnęłam zostać wielką świętą - modliła się Siostra Faustyna - to jest, że pragnęłam Cię kochać tak wielką miłością, jaką Cię jeszcze dotychczas żadna dusza nie kochała. Z początku były to moje tajne pragnienia, o których wiedział tylko Jezus. Dziś nie mogę ich pomieścić w sercu (Dz. 1372).

     Prawdziwa świętość to nie świętoszkowatość, jak się ją potocznie nazywa, a łączy ze spuszczoną głową, czyli źle rozumianą pokorą. Nie jest ona ani średniowiecznym przeżytkiem, ani nadzwyczajną właściwością przypisaną specjalnie "upatrzonym" przez Boga ludziom. Świętość przedmiotowa to oddzielenie od zwyczajności, od profanum. To wspaniałość i czystość, blask doskonałości i chwały, majestat i wzniosłość, sacrum. Świętym w sensie pełnym i właściwym pozostaje zawsze tylko Bóg. On po trzykroć święty. Świętość Boga nie jest tylko jednym z Jego atrybutów, który Go określa, ale jest Jego naturą. Bóg jest Święty z samej swej istoty. Święty jest również Chrystus, ponieważ jest Synem Bożym. Natomiast świętość stworzeń zależy od ich zjednoczenia z Bogiem i polega na uczestniczeniu w Jego świętości, w Jego Boskim życiu.

     Świętość moralna natomiast wyraża się w postępowaniu i działaniu zgodnym z wolą Bożą. W pewien sposób można ją nawet dostrzec, ponieważ poznaje się ją po "owocach", czyli po czynach człowieka. Świętość moralna polega zatem na pełnieniu woli Bożej. Siostra Faustyna, zapewniona przez Jezusa wiedziała, że ani łaski, ani objawienia, ani żadne inne dary nie uczynią jej doskonałą, ale wewnętrzne zjednoczenie jej duszy z Bogiem. Dary i łaski są tylko ozdobą duszy, ale nie stanowią o doskonałości. Prawdziwa świętość polega na odczytywaniu i pełnieniu woli Bożej (por. Dz. 666).

     Powołanie do świętości jest powszechne, bo święty jest nasz Ojciec w niebie, ale żaden człowiek nie jest w stanie osiągnąć jej własnymi siłami. Do owocnego współpracowania w dziele uświęcenia potrzebna jest łaska Boża. Do świętości prowadzą różne drogi. Konstytucja dogmatyczna o Kościele stwierdza, że w rozmaitych rodzajach życia i powinnościach jedną świętość uprawiają wszyscy (...). Każdy stosownie do własnych darów i zadań winien bez ociągania kroczyć drogą wiary żywej, która wzbudza nadzieję i działa przez miłość (KK 41).

     Świętość człowieka polega bowiem na podobieństwie do Boga przez miłość. Łatwo zauważyć, że Kościół, który ze swej natury jest święty, gromadzi w sobie grzeszników, z których każdy w różnym stopniu uczestniczy w świętości Boga. Dostrzegła tę różnicę także św. Siostra Faustyna. Świętość Boga - pisała w Dzienniczku - rozlana jest na Kościół Boży i na każdą w nim żyjącą duszę, jednak nie w równym sobie stopniu. Są dusze na wskroś przebóstwione, a są też dusze zaledwie żyjące (Dz. 180). Poznała zatem, że nie każdy człowiek korzysta z darów, które wysłużył Chrystus swoją męką i śmiercią krzyżową, i nie każdy potrafi czy chce owocnie współpracować z Bogiem w dziele własnego uświęcenia.

     Siostra Faustyna pragnęła zostać wielką świętą. To stanowcze postanowienie kazało jej korzystać ze wszystkich dostępnych środków, by przy współpracy z łaską zrealizować zamierzony cel. Jako siostra w Zgromadzeniu Matki Bożej Miłosierdzia, zafascynowana tajemnicą Boga bogatego w miłosierdzie, który w osobie Jezusa pochylił się nad ludzkością, często rozważała tajemnicę miłosierdzia objawioną w dziele stworzenia, zbawienia i chwały. Wpatrzona w Jezusa - Wcielone Miłosierdzie - zapragnęła również w swoim życiu naśladować ten Jego rys. Każdy ze świętych Twoich - pisała - odbija jedną z cnót Twoich na sobie, ja pragnę odbić Twoje litościwe i pełne miłosierdzia Serce, chcę je wysławić. Miłosierdzie Twoje, o Jezu, niech będzie wyciśnięte na sercu i duszy mojej jako pieczęć, a to będzie odznaką moją w tym i przyszłym życiu (Dz. 1242). Nie poprzestała jedynie na marzeniach, ale prosiła w modlitwie, aby jej oczy, uszy, język, ręce, nogi i serce były miłosierne, a tę ufną modlitwę wprowadzała we wszystkie, nawet najdrobniejsze wydarzenia codzienności. W swoim dążeniu do świętości nie korzystała z żadnych nadzwyczajnych środków, ale sumiennie wykorzystywała te, które Jezus złożył w Kościele dla naszego zbawienia. Uczestniczyła więc codziennie we Mszy świętej, korzystała z sakramentu pokuty i kierownictwa duchowego. Trwała przed Jezusem utajonym w Najświętszym Sakramencie, rozważała Jego życie w tajemnicach Różańca świętego, bądź zagłębiała się w Jego mękę w czasie śpiewania Gorzkich żali i odprawiania Drogi krzyżowej. Miała nabożeństwo do Matki Miłosierdzia, którą prosiła, by kształtowała jej życie wewnętrzne tak, by było miłe Synowi Bożemu. Robiła każdego dnia rachunek sumienia szczegółowy i ogólny, by uświadamiać sobie wielkość otrzymywanego miłosierdzia i pracować nad czynną miłością bliźniego. Piękno drogi, którą podążała polega na bezgranicznej ufności względem Boga (pełnieniu Jego świętej woli) oraz na okazywaniu bliźnim takiego miłosierdzia, jakim była sama przez Boga obdarowywana.

     W takim rozumieniu, dążenie do świętości nie jest czczą abstrakcją, lecz rzeczywistością, która stale powinna przejawiać się w codziennych aktach spełnianych z miłości do Boga i do ludzi. Świętość niejako "wykuwa się" w ustawicznym współdziałaniu łaski Bożej i ludzkiej odpowiedzi na nią. Wielka świętość nie polega na wielkich czynach, ale na codziennym wykonywaniu swoich drobnych obowiązków z największą miłością. Siostra Faustyna widziała po sobie, jak zmienia się człowiek, kiedy żyje w komunii miłości z Bogiem. W czystych promieniach Twojej miłości - wyznaje na kartach Dzienniczka - zmieniła dusza moja swą cierpkość i stała się owocem słodkim i dojrzałym; teraz mogę być całkowicie pożyteczna Kościołowi przez osobistą świętość (...). Wysilam się, aby ziemia serca mojego rodziła owoce dobre, choć może nigdy oko ludzkie ich nie dostrzeże, jednak przyjdzie dzień, że się pokaże, że tym owocem karmiło się i karmić się będzie wiele dusz (Dz. 1364).

     Osobista świętość i podjęcie współpracy w celu jej osiągnięcia nie jest sprawą prywatną, ale odbija się szerokim echem w całym Kościele, podobnie jak pojedynczy upadek ma wpływ na pomniejszenie miłości w całym Mistycznym Ciele Chrystusa, które stanowią wszyscy ochrzczeni. Jeżelibyś nie dążyła do świętości - mówił Jezus do św. Siostry Faustyny - tym samym wiele by dusz pozostało niedoskonałymi (Dz. 1165). Warto wiedzieć, że od naszej współpracy z łaską, czyli od naszej świętości, zależy także świętość innych.

     Dla Siostry Faustyny jedno było pewne, że musi być świętą, i to wielką świętą, bo w przeciwnym wypadku jej życie nie będzie pożyteczne Kościołowi. Co wcale nie znaczy, że było to proste. Ciągłe podejmowanie na nowo walki ze słabościami natury wymagało hartu ducha i odwagi. Oto walką się zaczyna dzień i walką się kończy - przyznała - Kiedy idę na spoczynek, czuję się jak żołnierz powracający z pola walki (Dz. 1310). Codzienna współpraca z miłosiernym Panem doprowadziła ją na szczyty mistyki, do heroicznej świętości, którą uznał Kościół w akcie jej beatyfikacji (18 kwietnia 1993) i kanonizacji (30 kwietnia 2000). Jej pragnienie osiągnięcia wielkiej świętości spełniło się.

s. M. Klara Domańska ZMBM
Kwartalnik Orędzie Miłosierdzia nr 58



   

Wasze komentarze:
 Tomek: 07.10.2019, 12:05
 Siostro Faustyno módl się na moją rodzinę
(1)


Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2019 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej