Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Modlitwa "świąteczna"

     Zastanawiam się, czy nie przesadzam z używaniem tych oklepanych i budzących nieporozumienia słów, chociaż jest i coś, co mnie do tego przekonuje i tego się trzymam.

     Chciałbym w święta napisać o czymś ważnym i zasadniczym, tak jak ważna i zasadnicza dla życia jest treść świąt.

     W święta - niezależnie od tego, czy jest to Boże Narodzenie, Wielkanoc, czy uroczystość taka jak osiemnastka - przeważnie brakuje czasu na modlitwę, a nawet jeżeli uda się go "wykroić", jest on naznaczony szeregiem rozproszeń (przeszkód) i pośpiechem. Co wtedy robić? "Przecież w Święta powinno być więcej czasu na modlitwę, a tu co?!" Co, właśnie, co? Czy szukać tego czasu na siłę, a może w świętach jest coś ważniejszego niż modlitwa (!), coś, co oczekuje naszego zainteresowania i chce dojść do głosu?

     Święta są czasem kontemplacji - przy tym się zatrzymuję.

     Kontemplacja kojarzy się potocznie z czynnościami związanymi ze sprawami religijnymi (modlitwa, medytacja itp.), natomiast akcja łączy się z czynnościami związanymi ze zdobywaniem pieniędzy, nauką, rozrywką. Nieporozumienie wynika z przyznawania zarówno kontemplacji, jak i akcji cech akcji. Sama modlitwa to przecież akt (czyli akcja), podobnie jak aktem jest praca. Jedno i drugie trzeba "zrobić" - czyli akcja. Źródłem tego nieporozumienia jest głęboko w nas zakorzenione pragnienie kontemplacji (i przesyt akcją). Tak bardzo pragniemy kontemplacji, że nie stać nas już na oczekiwanie. Śpieszymy się i usiłujemy "wyprodukować" kontemplację. I tak wpadamy w kolejną, gorączkową akcję. Koło się zamyka.

     Kontemplacja nie jest akcją i działaniem. Ona towarzyszy akcji i jest klimatem, w którym nasze działanie się rozgrywa, nie jest działaniem. Można tę sytuację porównać do oddechu i powietrza. Oddech jest działaniem, które potrzebuje powietrza. Powietrze nie jest działaniem. Oddech bez powietrza jest pusty, powietrze bez oddechu - nieruchome i bezpłodne. W naszym życiu kontemplacją jest miłość, która napędza nasze działanie. Człowiek z natury jest kontemplacyjny: żeby działać, potrzebuję coś ukochać. Oczywiście, różnie wygląda ta miłość i w różnym nasileniu występuje. Matka, dlatego że kocha swojego syna, jest gotowa do poświęceń, których sobie nieraz nawet nie uświadamia. Matka jest kontemplatorką swojego dziecka.

     Czas świąteczny jest dobrym momentem, żeby przyjrzeć się swojej miłości, stanąć przy biegunie kontemplacji. Zapytać, co kocham i jak to robię. Przystęp do miłości, którą nosimy we własnym sercu, nie jest łatwy. Miłość jest delikatnym i subtelnym stworzeniem. Ona nie lubi wrzasku, nie wypowiada się wprost. Nasza miłość dochodzi do głosu przez tęsknotę, przez pragnienie. Proponuję Ci więc zatrzymanie się "świąteczna" i w modlitwie świątecznej przy tym, czego pragniesz, za czym tęsknisz. Pokochaj swoją miłość. Przyznaj się do niej. Dopuść ją do głosu. Miłość (a nie rozum) jest "organem" który potrafi dostrzec Boga, który potrafi do Boga przemówić i Boga zrozumieć. Narodzony z Panny Syn Boży przyszedł do naszego umiłowania, przyszedł, żeby Go pokochać. Ostatecznie przecież naszym powołaniem jest wieczne miłowanie, na tym będzie polegała szczęśliwość wieczna. Modlitwa świąteczna niech Ci będzie modlitwą miłości - to są moje życzenia na święta. Pozdrawiam.

Ojciec Piotr z Tyńca

Dwutygodnik Młodzieży Katolickiej
Nasza Droga, nr 233/2000

   

Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]

Pełna wersja | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2019 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej