Mój Boże...
Mój Boże...
Nie kocham Cię,
nawet nie pragnę kochać Cię,
nudzę się Tobą.
Być może nawet nie wierzę w Ciebie.
Ale przechodząc spójrz na mnie.
Schroń się na chwilę w mej duszy,
jednym Twym tchnieniem zaprowadź
w niej porządek,
ot tak, mimochodem,
nic mi o tym nie mówiąc.
Jeśli masz ochotę, bym uwierzył w Ciebie
- przynieś mi wiarę.
Jeśli masz ochotę, bym Cię pokochał -
przynieś mi miłość.
Ja jej nie mam i nic na to nie poradzę.
Daję Ci to, co mam:
moją słabość, moje cierpienie.
I tą uprzykrzoną potrzebę czułości,
którą we mnie widzisz...
I tę rozpacz...
I ten obłędny wstyd...
Mój ból, nic tylko mój ból.
To wszystko.
I jeszcze moją nadzieję...
Wasze komentarze:
|
mirka: 08.04.2007, 22:58
|
|
Cóż więcej mogę dodać? Czekam na miłosierdzie boskie całe życie. Mam świadomośc swoich grzechów. Chcę być lepsza, chcę być aniołem, chcę być boska. Ale nie potrafię. Pomóz mi Boże.
|
|
WYZNAWCA: 18.03.2007, 17:10
|
piekna,szczera,modlitwa,tak mi dopomorz o PANIE!amen
,
|
|