Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Muzyka pomaga się modlić

     Filigranowa figura i głos jak katedra - Barbara Kaczor, organistka z Lichenia, od trzynastu lat gra i śpiewa na mszach, nabożeństwach i uroczystościach w sanktuarium, zachwyceni ludzie przychodzą do niej po nuty piosenek.

     "Na wieki będzie trwać chwała Boża, bo raduje się Pan, że uczynił świat. Śpiewać chcę memu Bogu po wszystkie dni. Sławić, bo stworzył go i wychwalać Go " - melodyjna pieśń na dziękczynienie, przeplatana organowym akompaniamentem; wypełnia każdy zakamarek licheńskiej bazyliki. Ludzie zasłuchani wpatrują się w organowy prospekt, ale nikogo tam nie ma. Dopiero po Mszy Św., zza filara przy ołtarzu wychodzi drobniutka kobieta o kuli.

     - Z jakiego śpiewnika ta pieśń? Czy mogę prosić o nuty? - ks. Jan Adach z Lipy w diecezji radomskiej, który przyjechał do Lichenia z grupą parafian, jest zachwycony.

     - Bardzo mi się podobała ta pieśń na uwielbienie. Wykonanie artystyczne, ale miało wymiar modlitewny. Pierwszy raz ją słyszę. Zawiozę mojemu organiście, żebyśmy też mogli ją śpiewać w naszej parafii - tłumaczy duchowny, czekając aż licheńska organistka przepisze nuty na kartkę wyrwaną z kajetu. Barbara Kaczor, bo to ona siedzi niemal na każdej Mszy św. za pulpitem organów, nie jest zaskoczona.

     - Ludzie często przychodzą po Mszy św. spytać o jakąś pieśń, powiedzieć, że im się podobało, albo że chcieli mnie zobaczyć - mówi.

     Marzyła o skrzypcach

     Muzyka i śpiew zawsze były marzeniem małej Basi. Jej tata był organistą. Pod koniec lat 60. pracował w Licheniu. Z tej parafii pochodzi jej mama. Tu też W ochrzczono maleńką Basię. - Podobno już wtedy pokazałam swoje możliwości, bo bardzo się wydzierałam, ale nikt się wtedy na mnnie nie poznał - śmieje się organistka. Po wielu latach historia zatoczyła koło i od 13 lat Barbara Kaczor, tak jak niegdyś jej ojciec, gra na licheńskich organach. Ale to już inny instrument.

     - Zawsze chciałam śpiewać i to sama. Z początku na pewno nie myślałam o kościele, bo widziałam, że taty nie ma w domu w święta i w niedziele. Ale przychodziłam popatrzeć jak gra na organach, śpiewałam psalmy i pieśni religijne - przyznaje pani Basia. Zaczynała jako sześcioletnia dziewczynka w zespole folklorystycznym w Bądkowie na Kujawach. Potem zamarzyła jej się gra na skrzypcach.

     - Dzieciństwo spędziłam w szpitalach i sanatoriach, a szkoła muzyczna była oddalona o 20 km i był problem z dojazdem. Zresztą zdrowie nie pozwoliło mi jeździć - wspomina pani Basia. Ale marzenia były silniejsze i pod koniec podstawówki trafiła do szkoły muzycznej w Kutnie do klasy fletu poprzecznego. Potem zrobiła jeszcze dyplom ze śpiewu u prof. Józefa Śledzickiego i Studium Organistowskie w Płocku. Już w pierwszej klasie szkoły średniej ksiądz z parafii w Korczewie koło Zduńskiej Woli zaproponował jej, by grała tam na ślubach i niedzielnych Mszach św.

     Znowu w Licheniu

     Ta przygoda muzyczna trwała aż do końca szkoły i była dobrą praktyką w muzyce liturgicznej. Nic dziwnego, że kilka lat później, kiedy zastępowała w kościele Matki Bożej Częstochowskiej w Licheniu kolegę, księża marianie dobrze zapamiętali młodą organistkę o mocnym głosie.

     - Przyjechał po mnie jeden z księży. Powiedział, że już tu zostanę na stałe, bo organista zachorował i ktoś by im się przydał. Dziwnie się wtedy popatrzyłam, bo miałam zupełnie inne piany. Ale spodobało mi się tutaj. I zostałam, ale myślałam - a, jeszcze tak z miesiąc, z miesiąc i tak się to przerodziło już w trzynaście łat! - wspomina pani Basia i dodaje: - Myślę, że śpiew w tak wyjątkowym miejscu jak Sanktuarium Maryjne w Licheniu wszystko mi wynagradza.

     Głos jak katedra

     A jak śpiewa, można posłuchać nie tylko podczas Mszy św. w licheńskich kościołach, ale także na kasetach i płytach z utworami religijnymi, których wydała już sześć. Jest wielbicielką Sary Brightman, primadonny i sopranistki, która nie stroni od repertuaru rozrywkowego.

     - Jest dla mnie wzorem. Powiem szczerze - sporo jej słucham i ściągam z niej jakieś wokalne pomysły - przyznaje się Barbara Kaczor. Jednak kiedy siada przy organach nie myśli o wokalnej maestrii, lecz o Bogu.

     Staram się tak zaśpiewać, jakby to była moja prośba do Boga, żeby coś się dobrze potoczyło czy rozwiązało. To są moje modlitwy - mówi licheńska organistka. - Ogromnie się cieszę, że ludzie tak dobrze to odbierają. Ja tylko pomagam im się modlić.

Barbara Kaczor urodziła się 19 września 1970 roku w Koninie. Absolwentka wydziału wokalnego i instrumentalnego (flet poprzeczny) Państwowej Szkoły Muzycznej I i II stopnia im. Karola Kurpińskiego w Kutnie oraz Studium Organistowskiego w Płocku. Od 13 lat pracuje jako organistka w Sanktuarium Maryjnym w Licheniu. Nagrała sześć kaset i trzy płyty z pieśniami religijnymi. Jej pasje to muzyka i śpiew. W wolnych chwilach zajmuje się robótkami ręcznymi - dzierga na drutach.


Anna Tomczak

Tekst pochodzi z Informatora Sanktuarium Maryjnego w Licheniu
Pielgrzym Licheński - Informator nr 2, grudzień 2005



   

Sztuka uwodzenia własnej żony Sztuka uwodzenia własnej żony
Margaret Hardisty
„Sztuka uwodzenia własnej żony” to książka dla mężów, choć i kobiety przeczytają ją z wielkim zainteresowaniem.

Autorka pisze o tym, czego pragną kobiety i potrafi jasno ukazać, czego tak naprawdę żony oczekują od mężów. Kto jest bowiem bardziej kompetentny, by powiedzieć mężczyznom, co myślą i czują kobiety, niż właśnie jedna z nich?... » zobacz więcej


Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2018 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej