Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Czy wiązać się z kimś kto ma dziecko?

Otrzymujemy czasem pytania czy wiązać się z kimś kto ma dziecko. Z reguły autorzy pytania uważają to za jedyny "mankament" przyszłego wybranka lub wybranki, określany jako "błąd młodości". Oczywiście, że nie można skreślać kogoś tylko z tego powodu. Należy jednak dobrze się zastanowić nad konsekwencjami tego faktu, gdyż wiążąc się z ojcem lub matką jakiegoś dziecka my sami również w jakiś sposób będziemy z nim związani, a w każdym razie będzie to miało wpływ na nasze życie. Nie jest bowiem tak, że to tylko jej czy jego sprawa a nas nie obchodzi. Zakładamy też, że jest to kawaler lub panna (lub wdowa lub wdowiec) a nie osoba po rozwodzie lub co gorsza pozostająca w związku małżeńskim, prawda? A zatem: wiązać się czy nie? Na to, jak i na wiele innych pytań odpowiedź brzmi: to zależy.

Gdy ona lub on ma dziecko

Może nieco "prostsza" jest sprawa gdy ktoś ma dziecko ale przebywa ono stale z drugim z rodziców, gdyż wówczas Wasz związek zasadniczo tworzony jest jednak we dwoje. Najczęściej dziecko zostaje przy matce więc opisywana tu sytuacja z reguły będzie dotyczyć ojca dziecka i z tej pozycji będziemy pisać. Jeśli zatem zastanawiasz się czy związać się z chłopakiem, który jest już ojcem, musisz przede wszystkim pamiętać o tym, że to dziecko zawsze będzie również dzieckiem Twojego męża i zawsze będziecie się musieli (Ty i Wasze wspólne, przyszłe dzieci) tym ojcem i mężem dzielić z tamtym dzieckiem. Bo ono też będzie miało prawo do spędzenia z ojcem wakacji czy świąt, a jak pojawią się problemy wychowawcze to on będzie musiał interesować się problemami i po prostu uczestniczyć w jego wychowaniu. To kwestia odpowiedzialności.

Od strony formalnej: on będzie musiał płacić na tamto dziecko alimenty, nawet jak się ożeni i będzie miał inne dzieci, mało tego - z pewnością będzie miał przez sąd wyznaczone dni na widzenie się z dzieckiem (chyba, że z matką dziecka dogadali się polubownie) i zawsze tym dzieckiem będzie musiał się np. co drugi weekend zajmować. Jak on zatem wyobraża sobie przyszłość? Jak wyobraża sobie codzienne życie, święta i urlopy wiążąc to z faktem tamtego dziecka? Bo jakoś musi. Musi to życie jakoś podzielić a Ty musisz mieć tego świadomość i na to się godzić jeśli będziesz chciała z nim być. Bo przecież nie może być tak, że on się od niego odetnie. Nie można zaufać człowiekowi, który nie utrzymywałby kontaktów ze swoim dzieckiem, który by je po prostu porzucił i nie interesowałby go los jego własnego potomka.

Teraz musisz wyobrazić sobie jeszcze sytuację kiedy Wy mielibyście wspólne dzieci. Czy nie byłabyś zazdrosna lub zła gdyby on spędzał czas z tamtym dzieckiem? Oczywiście nie wchodzi w grę jakiekolwiek zabranianie z Twojej strony kontaktów lub wręcz żądanie ich zerwania. Czy zatem i w jaki sposób wytłumaczylibyście dzieciom, że jest jeszcze jeden braciszek czy siostrzyczka, czy dzieci by się znały? Czy jesteś w stanie znieść myśl, że tamto dziecko jedzie z Wami na wakacje lub – jeśli nie zgadza się na to jego matka – Twój mąż na część wakacji jedzie sam tylko z tamtym dzieckiem? Dla Ciebie i dla Waszych dzieci nie będzie to sytuacja łatwa, bo trzeba będzie i dzieciom to sensownie wytłumaczyć i Ty będziesz miała poczucie, że ojciec nie jest wyłącznie Wasz.

Kolejna kwestia to taka, że nie byłaś dla niego pierwsza. Że on już z kimś był i to tak głęboko związany, że mają wspólne dziecko - i ono zawsze ICH dzieckiem pozostanie. Pomijamy tu (choć może nie trzeba właśnie pomijać) fakt, że nie będziesz też dla niego pierwsza pod względem fizycznym. Nie wiem czy on tego błędu młodości (w sensie współżycia przedmałżeńskiego, nie dziecka) żałuje czy nie. Jeśli tak, to owszem, można mieć nadzieję, że przemyślał sprawę, że potrafi jakoś to wszystko pogodzić. Jeśli nie widzi w tym nic złego to oznacza, że jednak Bóg nie jest u niego na pierwszym miejscu.

A jak wyraża się o tym dziecku i jego matce? Czy nie zwala na nią winy, nie uważa, że "wrobiła go w dziecko"? Nie chodzi oczywiście o to, by utrzymywał z nią dobre, przyjacielskie relacje tylko o to, by jako dojrzały mężczyzna uznał też w tym swój udział a nie chcąc wybielić się przed Tobą zwalał na nią winę.

Wszystko zatem zależy od tego jaki on jest teraz, ile czasu minęło od narodzenia dziecka (ten czas pokazuje jak on jako ojciec się sprawuje) i jak się zmienia.

Bez tych odpowiedzi, bez obserwacji jego osoby, bez poznania jego zasad i wizji i jego samego w codziennym działaniu nie można powiedzieć czy będzie dobrze czy nie i czy warto ryzykować. Nie ośmielamy się ani doradzać ani odradzać, bo nie mamy prawa. Być może jest najlepszym kandydatem ale może tak nie jest. To Ty musisz analizując to wszystko podjąć decyzję. Tylko przemyśl to wszystko, miej świadomość i rozmawiaj z nim i obserwuj. Świadomie można na wiele rzeczy się zgodzić, ale trzeba właśnie pewną wiedzę mieć i mieć w sobie zgodę i tak naprawdę też wybaczyć mu tamten fizyczny związek z inną kobietą.

A teraz o sytuacji kiedy Ty jako mężczyzna chcesz związać się z kobietą z dzieckiem. To sytuacja trochę trudniejsza, gdyż wchodzisz w nową rodzinę, komórkę, która już istnieje i to – powiedzmy sobie szczerze – nie zawsze przez to dziecko witany z otwartymi ramionami. Im starsze dziecko, tym trudniej, bo jest bardziej świadome. Wie, że nie jesteś jego ojcem, zaś jego ojciec z niezrozumiałych dla niego względów mieszka osobno i widzi się z nim rzadziej niż z Tobą. Stąd mogą wynikać rozmaite problemy. Dziecko może nie zrozumieć i całkowicie się nie zgadzać z tym, że Ty mówisz mu co ma robić. Zawsze przecież może wysunąć argument, że nie jesteś jego ojcem. Może też być zazdrosne – o matkę. O to, że jesteś z nią, że ją dotykasz, że po prostu musi się nią z Tobą dzielić. Od Twojej dojrzałości będzie zależało na ile nie weźmiesz sobie tego do serca jako czegoś kierowanego przeciwko Tobie a zrozumiesz, że to jego reakcja obronna. Na ile będziesz potrafił przetrwać trudny czas oswajania się dziecka z tą sytuacją, biorąc niejednokrotnie "na klatę" ciosy, zadane z bezsilności. Na ile będziesz w stanie stworzyć dobrą (ale niekoniecznie ojcowską) relację i zaimponować dziecku, zwłaszcza gdy jest chłopakiem. Musisz też pamiętać, że dla niego (i właściwie tak powinno być) zawsze autorytetem będzie też (albo tylko) jego ojciec. Stąd może kwestionować Twoje decyzje i wybory a nawet próbować Cię prowokować. Na ile będziesz w stanie to znieść, zwłaszcza w okresie buntu i dojrzewania? A gdy pojawią się Wasze wspólne dzieci? Czy nie dasz mu odczuć, że jest gorsze, mniej ważne? Czy będziesz go traktował sprawiedliwie? Czy w razie jakichś problemów nie umyjesz od nich całkowicie rąk, zwalając cały ciężar wychowania na matkę dziecka, "bo to nie twoje"? Wychowanie dziecka samo w sobie jest bardzo trudne. Zaś uczestniczenie w wychowywaniu cudzego dziecka, bycie w jego życiu jest jeszcze większą sztuką. Trzeba być naprawdę mądrym, dojrzałym i odpornym psychicznie człowiekiem, by się tego podjąć. By się nie zrażać, by rozumieć, że pewne zachowania nie są wymierzone przeciw nam a są wyrazem złości lub bezsilności dziecka, które przecież wbrew swej woli zostało postawione w bądź co bądź nietypowej sytuacji.

A gdy wiążemy się z wdową lub wdowcem? Tutaj wydawałoby się, że sytuacja jest jaśniejsza – jedno z rodziców nie żyje. Nie odeszło, nie założyło innej rodziny, dziecko zatem nie czuje się - przynajmniej przez niego – zdradzone. Sytuacja dla Was jest też o tyle lepsza niż w poprzednio opisanych, że nie ma tej "trzeciej" osoby. Ale i tu kryją się pewne niebezpieczeństwa. Największym z nich jest idealizowanie zmarłego rodzica, które wprawdzie może mieć i często ma miejsce gdy rodzic żyje, ale mieszka osobno, ale tutaj może dojść do pewnego "kultu" tej osoby, nieraz – bardziej lub mniej świadomie – tworzonego i podsycanego przez rodzica żyjącego lub dalszych członków tej rodziny. "Wtargnięcie" zatem kogoś obcego w oczach dziecka może jawić się jako fakt, że po prostu ktoś zabiera miejsce jego matki czy ojca. I też mogą mieć miejsce zachowania buntownicze, prowokacyjne, złośliwe. Dziecko może chcieć "obrzydzić" ojcu czy matce nowego małżonka, oczernić go w jego oczach, nieraz przy użyciu konfabulacji o jego zachowaniach rodem z bajki o Kopciuszku. Może być histeria, złość, agresja. Może być niszczenie Twoich (i innych) przedmiotów, niesłuchanie Was, zaniedbywanie się w nauce. Ono może czuć się odrzucone, zepchnięte na dalszy plan. W życiu jego ojca czy matki bowiem pojawia się ktoś - w jego mniemaniu - ważniejszy.

Może to brzmieć śmiesznie lub być uważane za przesadzę, uwierzcie jednak, że to poważne problemy i niestety trzeba będzie się z nimi zmierzyć, może nawet czasem z pomocą psychologa.

Pozostaje też kwestia stosunku narzeczonej czy narzeczonego do Ciebie. Nieraz bowiem tak bardzo chce się "wynagrodzić" dziecku obecność ojczyma czy macochy, że pozwala się mu na wszystko i tłumaczy jego złe zachowanie – niejednokrotnie wymierzone w nich. Nieraz wprost daje się odczuć (lub mówi) dziecku, że to ono jest najważniejsze dla mamy czy taty, ważniejsze niż małżonek, którego stawia się na drugim planie i który czasem uważa, że to faktycznie jest jego miejsce.

Zanim zatem zdecydujecie się na tego typu związek musicie choć trochę wiedzieć jak to będzie w realu. A nie będzie łatwo - tego musicie zbyć świadomi. Bo nieraz nie będzie to zwykły miesiąc miodowy, zwykły ślub i zwykłe życie młodych nowożeńców. Tutaj od razu wkroczycie w etap macierzyństwa czy ojcostwa i może zabraknie tego czasu tylko we dwoje, czasu docierania się, tworzenia od podstaw wspólnego życia i zwyczajów. Oczywiście może też być bardzo dobrze – dziecko może Cię polubić, zaakceptować i może wcale nie być tych wszystkich problemów, o których napisaliśmy. Z pewnością już teraz spotykając się z chłopakiem czy dziewczyną trochę wiesz, trochę widzisz.

Przypuszczalnie poznałeś też już to dziecko. Jednak jeśli jeszcze nie – koniecznie zrób to przed ślubem, nawet jeśli dziecko mieszka daleko. Pierwsze spotkanie nie musi wcale być oficjalne, możesz po prostu będąc w parku obserwować ich zabawę na placu zabaw. Możecie też pójść na lody czy do kina. Na początku wcale też nie powinieneś być przedstawiony jako przyszły małżonek. Dziecko musi się oswoić, poznać. A Ty musisz zaobserwować ich relację, która pokaże Ci jak może być w przyszłości – również w odniesieniu do Waszych przyszłych dzieci.

Nie straszymy Cię, ale życzymy dużo odwagi, mądrości i szczerości w odpowiedzi na pytanie: czy podołam? Czy mam świadomość i na to się godzę? Bo przykro by było, żeby pierwsze Wasze małżeńskie chwile upływały na kłótniach z powodu dziecka. Koniecznie też porozmawiaj z mądrym kapłanem, z matką, ojcem, przyjacielem lub kimś starszym, najlepiej kimś kto ma podobne doświadczenia a przynajmniej ma dzieci. Pomyśl, skonsultuj się, ustalcie zasady, nawet je spiszcie! Te zasady muszą obowiązywać też dziecko, ono musi wiedzieć ile mu wolno i gdzie są granice. A Ty nie pozwalaj sobie na to, by było zawsze tak jak ono chce, bo to Ty będziesz żoną czy mężem - najważniejszą osobą w życiu małżonka.

Fragment książki:
Co każdy mąż chciałby aby jego żona wiedziała o mężczyźnie Narzeczeństwo czyli sztuka przygotowania się do małżeństwa
Katarzyna Jarosz, Tomasz Jarosz
To znakomite, napisane prostym, komunikatywnym językiem kompendium dla każdego chrześcijanina, który stoi przez wyzwaniami okresu narzeczeństwa...» zobacz więcej

Kasia i Tomek

Redakcja portalu


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Treść

Nowości

Modlitwa do św. Tymoteusza i TytusaModlitwa do św. Tymoteusza i Tytusa

Litania do misjonarzyLitania do misjonarzy

Kropla drąży kamieńKropla drąży kamień

Jak klerycy przeżywają czystośćJak klerycy przeżywają czystość

Modlitwa do św. Pauli MontalModlitwa do św. Pauli Montal

Najbardziej popularne

Życzenia dla BabciŻyczenia dla Babci

Modlitwy do św. RityModlitwy do św. Rity

Wyznanie wiary - CredoWyznanie wiary - Credo

Psalm 51Psalm 51

Modlitwa o CudModlitwa o Cud

Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt

© 2001-2020 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej