Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Język a rzeczywistość: wokół posiłku

     Ponowna wakacyjna lektura "Hebanu" Ryszarda Kapuścińskiego była zupełnie inna od tej pierwszej, sprzed wielu lat. Skoro już znalem wiele faktów, pamiętałem przynajmniej niektóre opisy osób miejsc i zdarzeń, to bardziej mogłem skupiać się na języku tej wspaniałej książki. A jest to język niezwykły, daleki od stylu typowego reportażu, fragmentami wręcz proza poetycka. Warto do tego tematu jeszcze kiedyś wrócić i bliżej omówić niektóre cechy stylu prozy Kapuścińskiego, choćby tak często przez niego stosowane wyliczenia, szeregi i konstrukcje paralelne, jak ta otwierająca całą książkę: "Przede wszystkim rzuca się w oczy światło. Wszędzie - światło. Wszędzie - jasno. Wszędzie - słońce". Dziś jednak chcę pokazać tylko pewien konkretny drobiazg, któiy stał się inspiracją dla tego tekstu. Oto w rozdziale "Dzień we wsi Abdal- lah Walio" czytamy: Kobiety (...) od rana przygotowują posiłek. Mówię - posiłek, gdyż pożywa się raz dziennie, a nie można też użyć określeń: śniadanie, obiad czy kolacja, ponieważ nie je się o żadnej ustalonej godzinie, tylko wówczas, gdy posiłek jest gotowy. Najczęściej przypada to na późne popołudnie. Je się raz dziennie i zawsze to samo.

     Ten poruszający fragment skłania do różnych refleksji, ale teraz skupmy się wyłącznie na kwestiach lingwistycznych. Przywołany cytat dobitnie pokazuje, jak język jest nierozerwalnie związany z kulturą i realiami życia jego użytkowników. Jest to przy tym związek wieloraki i niejako dwustronny: sposób postrzegania otaczającego świata, ale też sam ten fizycznie i duchowo doświadczany świat wpływają na język, z drugiej zaś strony język w dużym stopniu determinuje sposób postrzegania otaczającej rzeczywistości, a wręcz umożliwia wyodrębnienie z całego bogactwa i chaosu świata jego poszczególnych elementów, zauważenie ich, wydobycie z tła.

     W tym konkretnym przypadku to, że mieszkańcy wioski jedzą (przy okazji warto zauważyć, że Kapuściński używa dziś już archaicznego określenia pożywać) tylko raz dziennie, sprawiło, że w ich języku nie było potrzeby stworzenie odrębnych określeń różnych rodzajów posiłków. Wprawdzie autor nie przywołuje żadnego konkretnego słowa, nie wiadomo więc, jak nazywali oni swój jedyny posiłek, ale można przypuszczać (a właściwie być pewnym), że w ich zasobie leksykalnym istniało jakieś słowo o ogólnym znaczeniu 'jedzenie'. Prawdopodobnie jedno, ponieważ nie musieli - a raczej nie mogli - oni różnicować swoich posiłków: ani ze względu na ich rodzaj, ani ze względu na porę ich spożywania.

     Z drugiej strony, gdyby członka opisywanej przez Kapuścińskiego społeczności - ale takiego, który nie znałby żadnego innego języka poza swoim macierzystym i nie miałby wcześniej kontaktów z żadną inną kulturą - przenieść np. do Stanów Zjednoczonych, to nie byłby on w stanie nazwać poszczególnych posiłków spożywanych w różnych porach dnia i z różnych okazji, a przy tym tak bardzo od siebie odmiennych. Byłby zapewne zagubiony w tej wielości i różnorodności - także językowej.

     Zresztą także i my mamy niekiedy problemy z adekwatnym nazwaniem czy też po prostu przetłumaczeniem nazw posiłków z anglosaskiego kręgu kulturowego. Weźmy choćby dinner. Niby wszyscy wiemy, że słowo to oznacza 'obiad', ale przecież ze względu na porę posiłek ten bliższy jest naszej kolacji. Tyle tylko, że kolacji na ciepło, bo ta na zimno, i do tego jedzona później, to po angielsku supper...

     A jakie są i skąd pochodzą nazwy posiłków istniejące w polszczyźnie? O tym w kolejnym odcinku.


dr Tomasz Korpysz

Autor jest językoznawcą, pracownikiem UKSW i UW


Tekst pochodzi z Tygodnika

19 sierpnia 2018



   

Targ zamknięty. Droga do zbawienia - lekcje Hioba Targ zamknięty. Droga do zbawienia - lekcje Hioba
o. Adam Szustak OP
To konferencja, która całkowicie odrzuca w kąt starotestamentalną zasadę handlowania z Panem Bogiem. O. Adam Szustak na pierwszy plan wysuwa tutaj to, co mamy najcenniejsze, czyli... naszą relację z Bogiem, opartą na wolności. Żeby Ci to pokazać, o. Adam Szustak sięga po historię Hioba i... niemal odwraca ją do góry nogami, ukazując nieznane dotąd spojrzenie. ... » zobacz więcej


Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2018 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej