Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Paronomazje w "Kropce"

     Stali czytelnicy "Idziemy" na pewno zauważyli, że choć ta rubryka znajduje się w dziale "Porady", to teksty w niej publikowane bardzo często poradami tak naprawdę nie są. Niejednokrotnie piszę tu po prostu o różnych zjawiskach językowych: o tym, co wydaje mi się ważne, ciekawe, mało znane, zaskakujące itp. Czasem zaś wykraczam poza językoznawstwo i przyglądam się literaturze, choć zwykle zwracam wtedy uwagę zwłaszcza na zabiegi językowe wybranych autorów. Dziś także chcę Państwu zaproponować rzut oka na pewien specyficzny typ gry z językiem, często stosowany przez Piotra Mitznera, znakomitego teatrologa, badacza literatury współczesnej, edytora, animatora kultury i wreszcie eseisty i poety. Język poezji Piotra Mitznera jest niezwykle oszczędny - tak jakby poeta bał się nadmiaru słów, ale też nie wierzył w to, że mogą one naprawdę być "odpowiednie rzeczy" (jak postulował Norwid). Krótkie frazy, bardzo krótkie, często wręcz jednowyrazowe wersy, liczne nieregularne strofy oddzielone światłem, brak interpunkcji - wszystko to sprawia, że nawet wizualnie wiersze te pokazują, że najwięcej dzieje się niejako między słowami i między wersami: czytelnik jest zaproszony do tego, by w tych wycyzelowanych frazach szukać dodatkowych sensów.

     Jak już wspomniałem, Piotr Mitzner nieustannie prowadzi grę z językiem - właśnie grę, nie jest to bowiem zabawa, żonglerka słowna, ekwilibrystyczny popis umiejętności poetyckich, w którym sens schodzi na plan dalszy. Autor jest wyraźnie nieufny wobec języka, nieustannie obnaża jego ograniczenia, sprawdza i zarazem mistrzowsko wykorzystuje wszystkie możliwości, jakie daje polszczyzna, aby wyrazić to, co w zasadzie w pełni nigdy nie jest wyrażalne.

     Rzecz jasna, nie znaczy to, że w tych wierszach brakuje poczucia humoru. W tomiku "Kropka", do którego po latach właśnie wróciłem (został on wydany w roku 2011), znajdziemy i taką miniaturkę: To ja/a to sekwoja//stoimy obok siebie//udaję ze to moja/sekwoja ("Fotografia z Kalifornii). Jest ona nie tylko żartobliwa, lecz także niezwykle muzyczna m.in. dzięki dominującym w tak krótkich wersach rymowanym wyrazom i wyrażeniom to ja: sekwoja; moja: sekwoja.

     Doskonały słuch Piotra Mitzner na polszczyznę (nie bez znaczenia może tu być też jego fascynacja kulturą rosyjską) przejawia się także w tytułowych paronomazjach. Przypomnę, że paronomazją nazywamy zestawienie wyrazów podobnych brzmieniowo, które mają różne znaczenia. Takie zderzenia odległych semantycznie wyrazów i wyrażeń niejednokrotnie ujawniają jakieś ich dalekie albo też zupełnie fałszywe związki, fonetyczne podobieństwo niesie więc ze sobą walor znaczeniowy.

     W tomiku "Kropka" paronomazje są dość częste i niezwykle różnorodne, często łączą w sobie leksykę z bardzo odległych pól znaczeniowych i stylistycznych. Oto np. w wierszu "Kącik pedagogiczny" czytamy m.in.: Rozesłać wici/do bicia dzieci/dzieci nie kryją/ że coś knują//schować dzieci/żeby nie knułyHalbo przed nimi/schować się/w pleśni baśni//schować się/zanim się zaczną/te ich//potyczki na patyczki. Z kolei utwór "Przejścia" zawiera m.in. dwuwers wieczne/ wietrzenie grobów, wiersz "Wielki śnieg" niemal definicyjną frazę pamięć jest zamieć, a utwór "Jutro lustro" - zapowiedź zanim klikniesz zaklniesz. Niekiedy paronomazje są bardziej rozbudowane, to już nie tylko para wyrazów, lecz ich dłuższy lub krótszy ciąg, jak w pierwszej strofie "Pamiętnika": Sztambuch otwiera/dotyka papieru/muszka meszka/muska/nóżką.

     Zachęcam Państwa do lektury wierszy Piotra Mitznera - nie tylko, rzecz jasna, ze względu na ich językowe walory.

dr hab. Tomasz Korpysz

Tekst pochodzi z Tygodnika

nr 725



   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2019 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej