Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Zwierciadełko powiedz przecie...

     Bardzo, bardzo dawno temu, kiedy na ziemi rozciągały się pełne tajemnic lasy i bory, w dalekiej Szkocji urodziły się bliźniaki.

     Chłopcy byli do siebie podobni jak dwie krople wody, tak bardzo, że nikt nie mógł ich rozróżnić, nawet mama z całą pewnością nie wiedziała, który z nich to Kar, a który Bar.

     Dzieciństwo chłopców upływało na beztroskich zabawach, na odkrywaniu tajemnic lasu, na zaznajamianiu się ze zwyczajami zwierząt i na poznawaniu niezwykłych roślin.

     Kiedy ukończyli dwanaście lat, razem z dorosłymi mężczyznami po raz pierwszy wyruszyli na łowy.

     Pewnego dnia postanowili sami zorganizować prawdziwą wyprawę łowiecką. Wzięli łuki i strzały i wyruszyli o świcie. Pogoda tego dnia nie sprzyjała dalekim wyprawom. Mżył deszcz i las spowiła mgła. Na dodatek od początku prześladował chłopców pech. Najpierw Kar złamał łuk i stracił sporo czasu na sporządzenie drugiego. Potem Bar zgubił swe skórzane łapcie. Doszli do miejsca, w którym musieli się rozdzielić.

     Kar, doskonale posługujący się bronią, zajął upatrzone "stanowisko obserwacyjne". Zadaniem Bara, dobrego tropiciela, było wyszukanie kryjówki i wypłoszenie z niej zwierzyny. Czasu było już niewiele, dochodziło południe. Tropiciel, mimo iż gałęzie mocno kłuły go w stopy, zagłębiał się w leśnej gęstwinie coraz szybciej. Biegł sobie tylko znanymi szlakami, które przemierzał już wielokrotnie. Nagle ujrzał olbrzymiego, czarnego dzika. Był to wspaniały okaz. Czyżby więc, mimo początkowych niepowodzeń, szczęście mu dopisało...? Chłopiec postanowił sam zapolować. Chwycił łuk, wyjął strzałę ze skórzanego kołczanu, naciągnął cięciwę i wycelował. Dzik spojrzał na myśliwego obojętnie i nie ruszając się z miejsca spokojnie dalej skubał trawę. Wtedy stała się rzecz, której Bar nie przewidział. Namo- knięta cięciwa pękła, a strzała ledwie tylko otarła się o zwierzę. Ale rozjuszony dzik zaatakował. Przestraszony chłopiec błyskawicznie wdrapał się na pobliskie drzewo. Gołe stopy zsunęły się po mokrym pniu i nasz bohater runął na ziemię, uderzając głową o kamień. Kiedy się ocknął, nie było już dzika. Spróbował się podnieść. Zrobił to z łatwością, nie odczuwał żadnego bólu. Jedynie na głowie wyrósł mu spory guz. Pozbierał porozrzucane strzały, podniósł uszkodzony łuk i postanowił ruszyć w drogę i nagle sobie uświadomił, że zupełnie nie pamięta, w którą stronę powinien się udać Nie pamiętał też, jak się nazywa, gdzie mieszka i co się stało. Usiadł więc na kamieniu i nadaremnie usiłował przypomnieć sobie całe zajście. Zapadał zmrok. Tak dobrze znany i przyjemny las stawał się teraz wrogą, ciemną gęstwiną. Zapłakał... Ogromne słone łzy coraz obficiej spływały mu po twarzy.

     Tak minęła noc. Nad ranem pierwsze, nieśmiałe jeszcze promienie słońca zaczęły przebijać się przez korony drzew. Zapowiadał się piękny dzień. Chłopiec, przestał płakać. Zaświtała w nim nadzieja. I wtedy spojrzał na kamień, leżący u jego stóp. Łzy starannie wypolerowały powierzchnię kamienia, a słońce odbijało niczym w lustrze twarz pochylonego nad nim chłopca. Bar zobaczył - jak mu się zdawało - odbicie swego brata bliźniaka. Przypomniał sobie wtedy, co się stało poprzedniego dnia. Bez trudu odnalazł drogę do domu... Od tej pory nie tylko on, ale także jego brat i inni mieszkańcy osady nosili przy sobie starannie wypolerowane płaskie kamienie - pierwowzory naszych kieszonkowych lusterek...

     To oczywiście tylko bajka. Prawdą natomiast jest, że w Szkocji odnaleziono cienkie polerowane płytki kamienne liczące wiele tysięcy lat. Prawdopodobnie były to pierwsze zwierciadła, jakie zrobili ludzie.

     Prawdziwe, niemal doskonałe zwierciadła powstały jednak znacznie później, w starożytności. Dla pięknych Egipcjanek robiono je z metalu, najczęściej z brązu i miedzi. Miały one kształt niewielkiego talerzyka z rękojeścią bogato zdobioną srebrem, złotem lub drogimi kamieniami.

     Z Egiptu metalowe lustra wędrują dalej. Nabierają nowych kształtów.

     Pojawiają się już zwierciadła zamykane ozdobną pokrywą, lustra stojące, a nawet całe lustrzane ściany. Potem zaczęto robić zwierciadła tylko ze srebra i złota. Miedź bowiem po pewnym czasie pokrywa się nalotem i traci połysk. Zmatowiały metal nie odbija już ludzkich twarzy. Złote i srebrne lusterka nie miały wad zwierciadeł metalowych, miały natomiast inną: były bardzo kosztowne.

     Zwierciadło szklane wynalazł pewien kupiec i szklarz z dalekiego, dziś już nie istniejącego kraju, Fenicji. A zdarzyło się to podobno zupełnie przypadkowo. Pewnego dnia szklarz potknął się, trzymając w ręce naczynie z gorącym ołowiem, służącym mu do zdobienia swych wyrobów, i wylał go na szklaną płytę. Ołów szybko rozlał się po całej powierzchni i utworzył cieniutką, metaliczną warstwę. Szklarz uniósł szybę i stwierdził ze zdumieniem, że druga jej strona stanowi wspaniałe lustro , znacznie doskonalsze od metalowych. Nowe zwierciadło szybko podbiło świat. Wkrótce trafiło do wszystkich domów, stało się przedmiotem codziennego użytku. Oczywiście nie nastąpiło to od razu. Jeszcze przez wiele lat głowiono się nad ulepszeniem sposobu jego wyrabiania. Ołów zastąpiono cyną zmieszaną z rtęcią. Dopiero około stu lat temu wynaleziono srebrzenie, czyli powlekanie szkła cienką warstwą srebra. W kilkadziesiąt lat później srebro zastąpiono aluminium. Te lustra okazały najdoskonalsze. Posługujemy się nimi do dziś.

     Ale trzeba wam wiedzieć, że lustra służą nie tylko do tego, aby się w nich przeglądać. Okazało się bowiem, że znalazły one zastosowanie w nauce i technice. Jeśli uważnie przyjrzycie się przedmiotom, którymi dość często się posługujemy, w wielu z nich znajdziecie zwierciadło. Zacznijmy od latarki. Miejsce, w które wkręcamy żarówkę, otoczone jest cieniutką blaszką, umożliwiającą skupienie promieni świetlnych. Jest to właśnie lusterko. A latarka to przecież mały reflektor kieszonkowy. Zastosowanie reflektorów jest olbrzymie. Właściwie trudno wyobrazić sobie życie bez nich. Wymieńmy tylko kilka: reflektory służące jako "światła główne" (tzn.te, które oświetlają drogę) lokomotyw, samochodów, samolotów, reflektory latarń morskich i lotniczych, reflektory używane do pracy nocą przy budowie lub naprawie dróg, w porcie, na okręcie itd., itd.

     Z lusterkiem spotykaliście się też w czasie wizyt u dentysty. Dzięki małemu okrągłemu zwierciadłu, umieszczonemu na metalowym pręcie, lekarz może określić, który ząb was boli i czy trzeba go zaplombować. Podobnym przyrządem lekarz sprawdza gardło. Lusterka używa się także do badania oczu i uszu.

     Dzięki zwierciadłom poznajemy świat najmniejszych żyjących istot. Domyślacie się już pewnie, że chodzi o mikroskop. Lustro wchodzi także w skład teleskopu, urządzenia do obserwowania bardzo odległych przedmiotów. Współczesne teleskopy to olbrzymie lunety o bardzo skomplikowanej konstrukcji, umożliwiające poznanie odległych planet i gwiazd. Również w znanych wam aparatach fotograficznych odpowiednio wprawione lusterko umożliwia oglądanie tego , co się fotografuje. Zwierciadło jest ponadto ważnym elementem różnych przyrządów pomiarowych.

     Trudno byłoby wyobrazić sobie życie bez lustra. Pomyślcie o tym czasem, zerkając rano do waszego zwierciadła, gdy chcecie sprawdzić, czy pasta do zębów nie zostawiła śladów na twarzy.

B.W.


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Tresć




Poprzedni[ Powrót ]Następny
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2019 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej