Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Kram obok Złotej Bramy

     Joel był synem biednego izraelskiego nosiwody. Ojciec marzył żeby jego syn został bogatym kupcem i mógł mieć kram obok Złotej Bramy. Joel miał szczęście dwukrotnie spotkać Jezusa. Raz przed wędrówką Świętej Rodziny do Egiptu, gdy uciekali przed Herodem, a drugi raz kiedy wracali do Nazaretu o zatrzymali się w Jerozolimie.

    Pewnego dnia do straganu Joela, ulicznego sprzedawcy ptaków zbliżył się mężczyzna z kobietą. Poprosili o parę gołąbków, ale koniecznie z Jerozolimy.      Potrzebne im były na złożenie ofiary w świątyni. Joel, młody, wesoły sprzedawca chciał jak najuprzejmiej obsłużyć klientów. Podobało mu się, że mężczyzna, który zwrócił się z prośbą do niego, mówił jak prawdziwy Galilejczyk i pomyślał, że musi to być dobry człowiek. Wyjął więc z klatki najładniejszą parę gołąbków i wymienił bardzo niską cenę. Mężczyzna był wyraźnie uradowany i zwrócił się do swojej towarzyszki słowami: - Miriam, Mario, cały świat chce nas obdarzyć, czym tylko może. - Czuję to Józefie - odpowiedziała kobieta i sięgając po sakiewkę z pieniędzmi odchyliła rąbek płaszcza, a oczom Joela ukazało się malutkie dziecię. Miało piękne, błyszczące oczy, jak jego matka i uśmiechało się nimi.

     Na pożegnanie, Maria, błogosławiąc młodego handlarza życzyła mu, żeby stał się tak zamożny jak bogacze, którzy mają swoje kramy przy Złotej Bramie.

     Minął jakiś czas i na drodze wiodącej do Jerozolimy Joel zobaczył trzy postacie. Był już wtedy bogatym kupcem, doszedł do swojej wymarzonej Złotej Bramy. W wędrowcach natychmiast rozpoznał dawnych klientów. Zauważył, że mężczyźnie posiwiały włosy, ale kobieta nadal wyglądała młodo. Prowadziła za rękę synka. Już na pierwszy rzut oka widać było, że jest to bardzo spokojne i poważne dziecko, a oczy jego są nadal piękne, jak oczy matki. Gdy się zbliżyli, Józef powiedział wesoło: - Popatrz, Mario, twoje życzenia spełniły się. Nasz młody przyjaciel jest teraz bogatym kupcem.

     Joel na ich widok nie mógł się powstrzymać. Pokłonił się Marii i podbiegł do jej synka. Poczuł nagle, że serce jego rozpiera gwałtowne uczucie miłości do małego, znużonego drogą wędrowca. Padł na kolana i spragniony dowiedzieć się czegoś o dziecku, zaczął zadawać mu pytania:

     - Jak się nazywasz?

     - Jeschua, Jezus - odpowiedział poważnie chłopiec.

     - Skąd przybywasz?

     - Z daleka, bo aż z Egiptu - tłumaczył Jezus.

     - Dokąd idziesz?

     Jezus westchnął i rzekł: - Do domu, do Nazaretu...

Opracowała Danuta Czerwińska

Mały Apostoł 7/97


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Tresć




Poprzedni[ Powrót ]Następny
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2019 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej