Hanysek![]() Przyszedł wieczór wigilijny czyli szczodry dzień, w którym dobrzy ludzie obdzielają się podarunkami. Majster Drzystoń ze swymi wałkoniami poszedł już do izby, by sposobić się do wieczerzy wigilijnej, Hanysek zaś musiał kuć podkowy w kuźni. I gdy je tak kuje i kuje naraz otwierają się drzwi i w progu staje jakiś dziwny człowiek - wąsaty, z cudzoziemska ubrany, dostojny i podobny do wojaka. Grzecznie pozdrowił Hanyska i zapytał, czy poszedłby z nim podkuć kilka koni. Czemu nie? - rzekł Hanysek. - Już się robi! Tylko jeszcze tę ostatnią podkowę ukuję! Ukuł ostatnią podkowę, a gdy już była gotowa, rzekł do tamtego pana: - Jestem gotów! - Zabierz z sobą podkowy i chodź ze mną, lecz nie pytaj się o nic! Hanysek pozbierał więc podkowy, pilnik, gwoździe i młotek i poszedł za tamtym przybusiem. A już pierwsze gwiazdy wysypały się na niebo. Śnieg był duży, mróz tęgi, ludzie zasiadali do wieczerzy wigilijnej, choinki jarzyły się w izbach światłami i stukolorowymi świecidełkami a matka Hanyska leżała i dygotała z zimna, i myślała, kiedy też wróci jej Hanysek. A tymczasem Hanysek szedł i szedł za tym dziwnym człowiekiem i o nic się nie pytał, tylko chuchał w dłonie, bo mróz szczypał. Przyszli pod Czantorię, tamten przybuś coś mruknął i góra się otworzyła. Wstąpili na podziemny ganek. I rzecz dziwna, chociaż ani ów obcy człowiek, ani Hanysek nie mieli z sobą światła, w ganku było jasno jak o świcie. Szli i szli, a Hanysek myślał: "Mój Bożyczku, żeby mi też tam ktoś głowy nie urwał!" - Nie stanie ci się nic złego - rzekł tamten przybuś, który widać umiał czytać ludzkie myśli. Wstąpili wreszcie do ogromnej pieczary. Dziwnie tu było. Konie drzemiące przy żłobach, skrzydlaci rycerze śpiący z głowami opartymi o siodła swych koni, a po drugiej stronie aż złocisty blask bije i trzeba przymrużyć oczy, by móc patrzeć. Na każdej zaś beczce siedzi ropucha, a trzy z nich z obwiązanymi łbami. "Ojej, biedulki. Głowy je bolą" - pomyślał Hanysek i poczuł litość w sercu. Przybuś przeczytał jego myśli, lecz nic nie rzekł, tylko się uśmiechnął. A potem rzekł: - Oto podkujesz pięć koni! - i wskazał, które konie ma podkuć. Hanysek zabrał się do roboty. Gdy podkuwał pierwszego konia, potrącił śpiącego rycerza. Rycerz przebudził się i zapytał: - Czy już czas, hetmanie? - Jeszcze nie! - rzekł ten dziwny człowiek przezwany hetmanem. Hanysek uwinął się z robotą raz dwa. A gdy przybił ostatnią podkowę, rzekł: - Podkułem, panie hetmanie! Przybuś, przezwany hetmanem po raz drugi, znowu się uśmiechnął i zapytał: - Jaką chcesz zapłatę? Hanysek spojrzał na beczki z dukatami i rzekł: - Jednego dukata, panie hetmanie, tego najmniejszego, jeżeli mogę prosić. - Weź sobie, ile uniesiesz. - Wystarczy mi, panie hetmanie, ten jeden najmniejszy. - Weź sobie sam! - Czy mam pocałować ropuchę w pyszczek? - Wystarczy, gdy ją pogłaskasz. Hanysek podszedł do tamtych trzech ropuch z obwiązanymi łebkami i pogłaskał je po głowie. - Bardzo was boli? - zapytał szeptem. - To twój majster Drzystoń porozbijał im głowy lagą - rzekł hetman. Jedna z pogłaskanych ropuch coś zakwakała i łapką przysunęła mu dukata. Tego najmniejszego. Hanysek włożył go do kieszeni. Hetman wyprowadził Hanyska z pieczary i gdy już byli w polu, zniknął, a pieczara zamknęła się. Hanysek pognał na przełaj do domu ogromnie uradowany, że ma dukata. Kupi matce furę węgla, ciepłą chustę, sobie dwa rogaliki i tabliczkę czekolady! - Mamuliczko moja! Mam dukata! - zawołał wpadając do izdebki. I pokazał go matce. Był to bardzo dziwny dukat. Hanysek bowiem kupił zań furę węgla, kupił ciepłą chustę dla matki, najtłustsze- go karpia, dwa rogaliki i tabliczkę czekolady i już nie było dukata. Lecz kiedy nazajutrz sięgnął do kieszeni, zdumiony znalazł w niej nowego dukata. Niby ten sam a jednak inny. A gdy i tego drugiego dukata rozmienił na miedziaki i wydał je na różne rzeczy potrzebne w domu, a potem sięgnął do kieszeni, dukat znowu w niej siedział. Teraz Hanysek wiedział, że to zaczarowany dukat i że już nie grozi bieda ani jemu ani matce. GUSTAW MORCINEK (fragment baśni "O śpiących rycerzach w Czantorii")
|
| [ Strona główna ] |
|
Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty | Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt
© 2001-2026 Pomoc Duchowa |